Tako Jumper X seria limitowana Boy&Girl

Z ręką na sercu przyznaję, wózek dla mojego pierwszego dziecka kupiłam pod wpływem impulsu. Chociaż będąc w ciąży wielokrotnie zapoznawałam się z opiniami o pojazdach różnych firm, porównywałam, dopatrywałam się wad i zalet, tak ostateczną decyzję podjęłam oczami.

Założyłam sobie, że wózek, którego poszukuję ma być wielofunkcyjny, wytrzymały i w jednym kolorze, najlepiej czarnym. Doszłam do wniosku, że najpierw zobaczę jak dany pojazd prezentuje się na żywo w sklepie, a potem zamówię go w wybranej kolorystyce na aukcji internetowej, gdyż w taki sposób na pewno dostanę go w korzystnej cenie. Jednak los spłatał mi figla. Nie miałam okazji odbyć zakupowego maratonu, gdyż córka przyspieszyła swoje narodziny. A ponieważ z natury jestem okropnie niecierpliwą osobą, gdy tylko wróciłyśmy do domu ze szpitala, uparłam się, by zdążyć zamówić wózek, aby jak najszybciej wyjść na pierwszy spacer.

To była miłość od pierwszego wejrzenia. Prosty, estetyczny design, oryginalna kolorystyka i zero zbędnych upiększaczy. Zdecydowałam się na delikatny fiolet, przypominający bez kwitnący w okolicach Dnia Matki. Zakupu dokonałam bezpośrednio na stronie producenta.

W cenie 1200zł miałam otrzymać wózek – głęboki i spacerówkę, samochodowy fotelik, ubezpieczoną przesyłkę kurierską oraz gadżety: torbę, parasolkę, która po rozpakowaniu okazała się wadliwa,  folie przeciwdeszczowe oraz śpiworek do wózka i sanek.

Informacje od producenta:
Wymiary gondoli- 75×35
Waga 6kg
Spacerówka- 6kg
Fotelik- przedział wagowy 0-13kg
Waga konstrukcji- 10kg
Wymiary po złożeniu: 52 x 83 x 30 cm

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Po przyjeździe kuriera doznałam szoku. Z rozpakowanego pudła spoglądał na mnie różowy wózek. Myślałam, że to tylko sprawa sztucznego oświetlenia korytarza. Zwołani na konsultację członkowie rodziny potwierdzili jednak moje obawy. Postanowiłam skontaktować się z biurem obligu klienta. Tam miły pan poprosił mnie o krótką sesję fotograficzną mojego wózka i zapewnił o szybkim rozwiązaniu sprawy. Jednak po kilku dniach dowiedziałam się, że ewidentnie mam problem ze źle ustawionymi kolorami na monitorze. Z otrzymanych przez firmę zdjęć jednoznacznie wynika, że otrzymałam produkt, który zamówiłam, ale jeśli mam wątpliwości, mogę go odesłać do siedziby firmy. Nie miałam ochoty na taką zabawę i ostatecznie machnęłam ręką i zaczęłam się cieszyć moim różowym odcieniem fioletu.

Muszę przyznać, że montaż poszczególnych elementów pojazdu mojego dziecka nie należał do skomplikowanych czynności. Mąż poradził z tym sobie w ekspresowym tempie. Zanim wyszliśmy na pierwszy spacer, wózek doskonale sprawdzał się w roli usypiacza Maluszka.

Dopiero, gdy poczułam jego ciężar, znosząc wózek z pomocą członka rodziny z drugiego piętra, mój zachwyt zaczął stopniowo topnieć. Jednak zainteresowanie, które w oczach przechodniów wzbudzał mój nowy nabytek od razu poprawiło mi nastrój. W moim miasteczku nikt nie miał podobnego w budowie i w kolorze pojazdu. Ta oryginalność była moim powodem do dumy. A kiedy spodziewające się potomstwa kobiety zaczęły mnie zatrzymywać, pytając o producenta i miejsce zakupu wózka, puszyłam się niczym paw podczas zalotów.

Będę szczera, nie oszczędzałam go. Idealnie sprawdzał się na nierównych chodnikach, dziurawych drogach. Pojemny kosz zapełniałam do granic możliwości i przywoziłyśmy z córką do domu porządne zakupy. Chociaż na początku nie podobały mi się przednie skrętne koła z możliwością zablokowania, podczas użytkowania zaczęłam dostrzegać ich zalety. Zgrabna, choć ciężka wersja wózka z gondolą prowadziła się niezmiernie lekko i bez kłopotów.

Dodany do kompletu fotelik wykorzystałam zaledwie kilka razy, podczas nielicznych wyjazdów – przeważnie na lekarskie kontrole. Ponieważ dziecko urodziło się w połowie października opcja zamontowania nosidełka do stelażu wózka nie miała racji bytu.

Zgrabna, ale zaskakując duża gondola posłużyła nam dopóki dziecko nie zaczęło siedzieć, czyli przez pierwsze pół roku użytkowania. Potem przerzuciłam się na spacerówkę.
W międzyczasie dwie dętki odmówiły posłuszeństwa i wymieniłam je na własny koszt.

Miłe złego początki

Prawdziwe rozczarowanie zaczęło się wraz z transformacją wózka. Kiedy córka była gotowa na podróżowanie spacerówką, odkryłam liczne mankamenty pojazdu. Zacznę od tego, że tym razem do wymiany nadawały się nie tylko dętki, ale również wszystkie opony. Po sekcji zwłok, którą dokonałam na nieszczęsnych kołach, zauważyłam tandetnie wykonany szkielet, którego filarem były źle zabezpieczone druty. W rezultacie pod wpływem ciężaru przebijały one dętki i robiły dziury w oponach. Tym razem skorzystałam z gwarancji i zwróciłam się do producenta. Bez problemu otrzymałam komplet nowiutkich części, które (odpukać) służą do dnia dzisiejszego.

O ile znoszenie ze schodów głębokiego wózka było odrobinę kłopotliwe, tak spacerówka okazała się po prostu za ciężka. Pozostawało mi sprowadzanie w pierwszej kolejności wózka, a potem dziecka.
Bardzo uprzykrzało mi korzystanie z wózka to, że zmieniając ustawienie budki od spacerówki nie mogłam po prostu ustawić rączki w danym kierunku. Musiałam odwracać i umocowywać na stelażu górną część wózka, co wbrew pozorom z płaczącym dzieckiem u boku nie było proste.

Ponadto wraz ze zmianą wyglądu pojazdu zmniejszeniu uległ kosz, do którego teraz miałam ograniczony dostęp i włożenie większych gabarytów, jak chociażby dwulitrowej butelki z napojem było po prostu niemożliwe.
Po krótkim czasie zepsuł się hamulec, co jest niezmiernie uciążliwe w chwilach nagłego postoju.
Kolor, który mnie urzekł ujawnił również swoją wadę, a mianowicie szybko się brudzi. O ile w ciepłych miesiącach, gdy słońce obdarowywało nas swoim ciepłem mogłam wyczyścić wózek z rozmazanej czekolady, z plam po soczku, tak konfrontacja z resztkami kałuży, w którą wjechał rozpędzony samochód, albo sadzą, czy nawet śladami ciekawskich psich łap przyprawia mnie zwłaszcza zimą o ból głowy. Wiosną i latem po prostu mogłam wyczyścić mokrą gąbką pokrowiec. Jesienią zorientowałam się, że demontaż zabrudzonych części budki bez rozpruwania jest niemożliwy. Dlaczego konstruktor wózka o tym nie pomyślał?

Jako tako to Tako

Podsumowując wady i zalety wózka polskiej firmy z serii Jumper X Boy&Girl, chciałabym napisać, że gdybym wcześniej zwracała uwagę na detale, prawdopodobnie dokonałabym innego zakupu. Jednak o ile wady wózka są uciążliwe, tak ma on kilka pozytywnych rzeczy, które warto podkreślić.

W wózku tym spodobało mi się

  • atrakcyjny wygląd
  • spora ilość gadżetów, które otrzymałam w formie gratisów od producenta
  • limitowana seria, dzięki której dotąd nie spotkałam identycznego wózka na drodze
  • kontakt z jego producentem, który nie unikał odpowiedzi na moje pytania
  • możliwość przenoszenia gondoli za uchwyt
  • amortyzacja wstrząsów
  • felgi kolorystycznie pasujące do wózka
  • łatwość prowadzenia
  • pojemna torba, w której zmieszczą się wszelkie niezbędne akcesoria Maluszka
  • zastosowanie okienek w gondoli i spacerówce, dzięki czemu dziecko ma zapewnioną cyrkulację powietrza
  • solidnie wykonane pokrowce, które osłaniają pasażera przed niekorzystnymi warunkami pogody
  • zastosowany w spacerówce foliowy ochraniacz na nóżki, który zapobiega pobrudzeniu wnętrzu wózka obuwiem
  • zachowanie norm bezpieczeństwa podczas produkcji pojazdu (EN 1888:2004)
  • zastosowanie tkanin, które mają autoryzację Öko-Tex Standard 100
  • możliwość regulacji podgłówka i oparcia w spacerówce i gondoli
  • wygodny podnóżek, który dostosowuje się do pozycji i rozmiarów dziecka.

Irytuje mnie w nim

  • jego waga
  • rozmiar- nawet po złożeniu w małym samochodzie zajmuje bardzo dużo miejsca
  • materiał, który szybko się brudzi i nie można go całkowicie zdjąć ze stelaża
  • niewygodna regulacja oparcia
  • mocowanie torby na napy, ciągle się wypinające
  • brak moskitiery na gondolę
  • trudny montaż fotelika, gondoli i spacerówki do stelaża,
  • brak możliwości odpięcia budki w gondoli,
  • trudne w regulacji pasy,
  • kosz przy spacerówce, do którego jest ograniczony dostęp
  • opony- może to tylko kwestia przypadku, że do mnie trafił egzemplarz w którym te części wózka dwukrotnie wymagały wymiany?
  • hamulec, który szybko uległ zepsuciu. Przy okazji używając hamulca, można sobie popsuć buty
  • parasolka- pomijam fakt, że dostałam taką, w której brakowało zabezpieczeń na druty, ciężko ją zamontować, kiedy już mi się to udało nie spełniała swojej funkcji, wyginała się, opadała i nie chroniła dziecka przed słońcem.

Chociaż wózek nadal podoba się wielu osobom, obecnie nie tylko wyróżniamy się z tłumu rzucającym się kolorem. Teraz oprócz tego, że nas widać, to jeszcze dosyć głośno słychać- sprężyny w stelażu wymagają pierwszej pomocy….a nie minęły jeszcze dwa lata od zakupu wózka.

Ewa, 27 lat. Na swoje szczęście czekała 5 zim. Stara się pogodzić bycie mamą z egoistycznymi przyzwyczajeniami. Czyta, szuka informacji, słucha rad doświadczonych mam, próbuje znaleźć złoty środek i wychować córkę na dobrego człowieka. Póki co, widzi małą kopię siebie, która sprawia, że pełną piersią, czuje, że żyje.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ania Ania

    My też mamy Tako Jumper X i muszę powiedzieć, że gdyby nie jego waga (sama z pierwszego piętra go znoszę RAZEM synem, ważącym 12 kg), dętki, które raz dwa pękają i kosz na zakupy, do którego cudem jest włożenie butelki z wodą, to jestem z niego zadowolona:)

  2. Ewa Ewa

    Myślałam, że tylko mnie się takie wypadki z tym wózkiem przytrafiły.
    Aniu, jak napisałam, wózek ma wiele pozytywnych cech, ale niestety nie jest ideałem.
    Powinnyśmy jakąś rekompensatę za bolące od dźwigania plecy dostać :)

    Pozdrawiam serdecznie.

  3. Edyta Edyta

    Hej dziewczyny!Wiecie ja mam wózek już 8 lat firmy Mikrus i on jest niezawodny.W tej chwili ma go już moje trzecie dziecko.Ani razu go nie naprawiałam,jest w bardzo dobrym stanie.Niewiem czy te wózki jeszcze są,ale gorąco polecam.Też tam była gondola,spacerówka i nosidełko.

    • sosrodzice sosrodzice

      witam Edyta, tak, zdaje się, że wózki Mikrus są – można je kupić w sklepach internetowych. Możesz napisać o nich więcej? :)

  4. martusia.stm martusia.stm

    Na razie nie musze kupować wózka ale ten chyba odpadłby w przedbiegach, super recenzja. Lubie czytac te wszystkie porady chociaz jeszcze nie jestem mama ale sa potrzebne i bardzo je doceniam :)

    • sosrodzice sosrodzice

      martusia.stm dziękujemy za komentarz :) a recenzowanie produktów to nasza misja ;) pozdrawiamy! :)

  5. Dorota Dorota

    Witam, jestem na tej stronie pierwszy raz i bardzo mi się podoba:) Jesteśmy posiadaczami wózka TAKO ale wersji warrior. Nie wiem czy w komentarzach to odpowiednie miejsce? ale jak coś proszę dać znać to chętnie podzielę się opiniami na temat tego modelu bo zauważyłam że jest teraz bardzo popularny, a sprzedawca wam wszystkiego nie powie;)

  6. marta marta

    dziewczyny bo wózek kupuje się funkcjonalny, a nie na wygląd, a wystarczyło przejść się do sklepu i sprawdzić takie podstawy jak: kółka, kosz i ustawianie oparcia. mnie wystarczyła jedna wyprawa do sklepu, aby poznać te podstawy.

    • Dorota Dorota

      Marto, a tu się nie zgadzam. Kiedy kobieta spodziewa się pierwszego dziecka, to po prostu często nie wie na co zwrócić uwagę. Wizualnie wszystko wydaje się ok. Gdy sprzedawca prezentuje też bywa zachęcająco. Teoretycznie można poczytać przed wyjściem z domu…ale niestety często i tak po zakupie jesteśmy rozczarowani. Na wiele aspektów nie zwraca się uwagi, nie zna się własnych potrzeb, ma się problem z oceną, co jest ważniejsze…Ja np. teraz wybrałabym całkiem inny wózek niż kupiłam. :) Myślę, że to temat na artykuł. Taki rzetelny, porównawczy :)

      • qnq qnq

        Cześć dziewczyny,

        wszystkie piszecie co Wam nie odpowiada w jakim wózku. A czy któraś z Was jakis wózek poleca? Bo młode mamy szukające informacji o wózkach liczą na podpowiedź co kupić a nie tylko czego nie kupować :)

        • Dorota Dorota

          qnq, święta racja…ale doradzić, co kupić jest dużo trudniej. :) Temat będzie na pewno podejmowany. Póki co poczekamy, może ktoś się tu wypowie :)

  7. Agnieszka Agnieszka

    Dziwi mnie informacja o pękających dętkach czy problemach z oponami. Ja mam wózek już przy drugim dziecku. Właśnie przerzuciliśmy się na spacerówkę. W sumie ma już ponad 6 lat. Używany przy córci 2 lata i teraz pół roku i nic a noc mu nie dolega a był mocno eksploatowany po lasach dziurach etc. Hamulec działa bez zarzutu jedyne co jest wadą to waga ale co za tym idzie wózek nie przewróci się przy byle wietrze. Ale poza tym wózek nie do zdarcia.

Zobacz również