Sześciolatki obowiązkowo do szkół a pięciolatki do przedszkoli!

Reforma obniżająca wiek szkolny, od którego ma się rozpoczynać obowiązkowa edukacja szkolna, nie przestaje wywoływać kolejnych kontrowersji. Przeciwnicy zmian podkreślają, że rząd chce odebrać dzieciom dzieciństwo, a rodzicom godziwą starość, każąc im pracować jeszcze dłużej. Sam minister Boni szczerze  w końcu oznajmił, że obowiązkowe posłanie sześciolatków do szkół ma za zadanie szybsze ich wprowadzenie na rynek pracy i poprawę sytuacji gospodarczej kraju. A co na to rodzice? Po raz kolejny podkreślają, że najmłodszych trzeba chronić przed krajem, który ma w głębokim poszanowaniu ich dobro.

Obowiązek wysłania pięciolatka do przedszkola

Reforma dotycząca obowiązkowego posyłania sześciolatków do szkoły odroczona do 2014 roku nie miała wpływ na zapis o obowiązku wysłania dziecka pięcioletniego do przedszkola. Od 2011 roku wszystkie dzieci kończące piąty rok życia objęte są obowiązkowym nauczaniem, czyli rocznym przygotowaniem przedszkolnym. Niestety w wielu miastach, wsiach i miasteczkach nie ma odpowiedniej placówki przedszkolnej (lub brak w niej miejsc), dlatego pięciolatki wysyłane są do szkół, w których planuje się oddziały przedszkolne. Jak to wygląda w praktyce? Rodzice skarżą się, że często dramatycznie. Szkoły nie są przygotowane do pracy z takimi maluchami.

Sześciolatki obowiązkowo do szkoły

Do tej pory rodzice mieli wybór, czy pozostawić sześciolatka w przedszkolu, czy wysłać rok szybciej do szkoły (z tej opcji korzystało niespełna 20% osób).

dziecko 4Od 2014, jeśli nic się nie zmieni, nie będą mieli takiej możliwości i wszystkie dzieci, które w danym roku kończą sześć lat, trafią do szkół. Paradoks polega na tym, że będą w jeden rok realizować program zarówno zerówki jak i pierwszej klasy. To nie wszystko… w ławkach szkolnych mają zasiąść dzieci, między którymi istnieje dwa lata różnicy. Dlaczego? Wszystko z powodu braku rozwiązań pośrednich. Rodzice, którzy w latach poprzednich niechętnie posyłali dzieci wcześniej do szkół, będą musieli je wysłać w 2014 roku. To oznacza, że obok siebie zasiądą sześciolatki, siedmiolatki i dzieci mające pięć lat (rocznikowo sześć, n.p. z grudnia).

Jak pogodzić potrzeby dzieci w tak różnym wieku? Biorąc pod uwagę, że na tym etapie rozwoju różnice między maluchami są zasadnicze, a gotowość szkolna może być problemem w przypadku zarówno siedmiolatków jak i pięciolatków, trzeba przygotować się na wiele problemów.

Tym bardziej, że praktyka pokazuje, że rodzice, którzy do tej pory mieli wybór, czy posłać dzieci szybciej do szkoły, czy nie,i decydowali się na tę pierwszą opcję, musieli się liczyć z problemami najmłodszych, niedostosowanych do przebywania przez pięć godzin w ławach szkolnych. Zdarzały się sytuacje powtarzania klasy. Teraz problem ma być tym większy, bo związany z przepełnionymi klasami.

Protest rodziców

Odroczeniem ustawy, a docelowo całkowitej jej zniesienia domagają się osoby działające w Stowarzyszeniu Rzecznika Praw Rodziców, którzy nawołują do podpisania petycji „Ratujmy maluchy i starsze dzieci też”. Wraz z nimi oburzeni rodzice zbierają podpisy, sprzeciwiają się zmianom, do których nie są gotowe ani szkoły, nauczyciele, ani podstawy programowe.

A co na to Ministerstwo? Nie dając sobie rady z pytaniami od Internautów na portalu społecznościowym, wysyła zdenerwowanych rodziców na targ…po tulipany. I jak tego nie skomentować inaczej niż w kategoriach ignorancji czy nawet…braku wychowania?

Sprzeciw wobec braku wyboru

„Ratujmy maluchy i starsze dzieci też” to odpowiedź na ustawę o systemie oświaty, która zakłada, że od września 2014 r. wszystkie sześciolatki będą musiały iść do pierwszej klasy podstawówki. Do tej pory to rodzice decydowali, czy dziecko posłać do zerówki, czy do szkoły.

Petycja nawołująca do zmiany ustawy to kolejna tego typu akcja. Pierwszą zbiórkę podpisów zorganizowano w 2008 r. Dzięki niej udało się odroczyć reformę obniżenia wieku szkolnego o trzy lata, czyli do 2012 r. Kolejnym krokiem było stworzenie obywatelskiego projektu ustawy „Sześciolatki do przedszkola”, pod którym w 2011 roku podpisało się prawie 350 tys. osób. W odpowiedzi rząd odroczył wprowadzenie ustawy o kolejne dwa lata.

Jednak to nie koniec walki. Rodzice zdecydowali się zorganizować zbiórkę podpisów pod referendum, aby móc się wypowiedzieć na temat bezterminowego odroczenia obowiązku przeprowadzenia planowanych zmian.  Nie chcą bowiem się godzić na to, by decyzje dotyczące ich dzieci były podejmowane za ich plecami. Chcą mieć realny wpływ na to, w jakim wieku dziecko będzie rozpoczynać edukację oraz na jakich zasadach będzie ona się odbywać. Podpisy pod petycją zbierane są w 100 miastach oraz online.

O co walczą rodzice?  O możliwość podejmowania decyzji.  Czy ta walka ma sens? Naszym zdaniem TAK! Nie chodzi o to, by nie posyłać dzieci rok szybciej do szkoły: dotąd bez ustawy było przecież to możliwe, ale by dać rodzicom możliwość wyboru. To w końcu oni wiedzą czy ich dziecko jest przygotowane do wczesnej edukacji, czy nie. Świadome i dojrzałe rodzicielstwo polega bowiem na tym, by maluchy posyłać do szkoły przygotowane. Ponadto jako obywatele tego kraju, w którym płacimy przecież podatki, mamy prawo wymagać, by każdą ustawę dobrze przygotować, zarówno pod względem merytorycznym, jak również finansowym. W tym wypadku nie ma mowy o gotowości w żadnym z tych aspektów.

Trudno akceptować pokątne wprowadzanie ustaw, brak konsultacji społecznych oraz ignorowanie niepokojów rodziców. Za to kolejny KIT i gorące miejsce w tym dziale dla rządzących!

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. aga aga

    Witajcie, mam pytanie, mój syn w tym roku bedzie miał 5 lat, teraz trwaja zapisy to obowiazkowego rocznego przygotowanai przedszkolnego. chciałąbym jednak uczyć go w domu ale chciałąbym zeby 3-4 razy w tygodniu mógł chodzc do przedszkola. chce zeby chodził ile da rade ale jak nie bedzie chciał chodzić to bede mogła go zabrać, bo mam edukacje domowa. czy to wogole prawnie mozliwe?

  2. Kaja Kaja

    Wymyslaja ja sobie nie wyobrazam dzieci pieciolatki w szkole mojej kolezanki corka popuszcza w majtki I idzie do zerowki od pieciu lat kazdy rodzic powinnien zadecydowac