Szczepionki a autyzm: najnowsze badania

Nie brak miejsc, gdzie można przeczytać o negatywnym wpływie szczepionek na dziecko. Coraz głośniej przemawiają środowiska, które zachęcają do tego, by nie szczepić dzieci. Osoby, które decydują się na dodatkowe szczepionki często uważane są za jednostki niemyślące czy też w jakiś niepojęty sposób ograniczone. Argumenty przeciw sugerują bowiem, by nie narażać dzieci. Jednym z częściej podnoszonych jest ryzyko pojawienia się autyzmu. Jaka jest jednak prawda?

Ostatnie badania opublikowane w prestiżowym magazynie Journal of Pediatrics ujawniają, że nie ma związku między wystąpieniem autyzmu a liczbą szczepionek, które dziecko otrzymuje czy to jednego dnia czy przez pierwsze dwa lata życia.

iStock_000008523101XSmallTo dobra wiadomość dla wszystkich rodziców, którzy obawiają się, że podanie szczepionek może mieć negatywny wpływ na rozwój ich dziecka.

Teza jakoby szczepionki miały związek z wystąpieniem autyzmu została postawiona już w 1998 roku w  British Medical Journal.

Najnowsze badanie przeprowadzono na 256 dzieciach z diagnozowanym autyzmem oraz 752 maluchach bez tego problemu, które monitorowano pod względem ilości podawanych szczepionek i wpływie określonych antygenów. Nie zauważono żadnego związku między ilością i jakością podawanych szczepionek a wystąpieniem autyzmu.

Autorzy badania po przeanalizowaniu wniosków podkreślili: że jedną z najważniejszych rzeczy, jakie może dać matka dziecku to ochrona przed groźnymi chorobami.  Zalecają szczepić na czas, zgodnie z zalecanym schematem szczepienia.

Mam na imię Kinga. Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ania Ania

    To dlatego sąd w USA przyznał w grudniu 2012 r. milionowe odszkodowanie z autyzm poszczepienny?

    Miliony odszkodowania dla dwojga dzieci z autyzmem w USA!
    13 grudnia 2012 r. sąd zajmujący się odszkodowaniami za powikłania poszczepienne, Vaccine Injury Compensation Program w USA, przyznał odszkodowanie w wysokości 969 474.91 dolarów dla rodziny chłopca – Ryan Mojabi, który cierpi na autyzm po podaniu szczepionki MMR. Według sądu, Ryan doznał obrażeń w skutek „zapalenia mózgu w ciągu pięciu do piętnastu dni po otrzymaniu szczepionki MMR 19 grudnia 2003 r.”

    Firmy farmaceutyczne są prawnie chronione od odpowiedzialności i pieniądze na odszkodowania za powikłania poszczepienne w Stanach Zjednoczonych pochodzą z kieszeni podatników.
    W Polsce przedstawiciele rządu radzą rodzicom, którzy chcą godnie leczyć i rehabilitować swoje dzieci gdy straciły zdrowie przez obowiązkowe (a nawet przymusowe, bo wymuszone pod presją administracyjną) szczepienia, zakładać sprawy cywilne o odszkodowanie producentom szczepionek. Znając doświadczenia nielicznych osób, które się odważyły walczyć o sprawiedliwość, jest duży problem z uzyskaniem rzetelnej opinii biegłych. Wygranie takiej sprawy w Polsce jest niezwykle trudne lub wręcz niemożliwe.

    „Miliony odszkodowania dla dwojga dzieci z autyzmem”
    David Kirby

    Federalny Vaccine Injury Compensation Program, znany lepiej jako „sąd szczepionkowy,” właśnie przyznał miliony dolarów dwojgu dzieci z autyzmem za „ból i cierpienie” i opiekę przez całe życie, które razem mogą kosztować podatników dziesiątki milionów dolarów.
    Rząd nie przyznał, że szczepionki powodują autyzm, przynajmniej u jednego z dzieci. Oba przypadki mają status „nieopublikowanych”, dostęp do informacji o nich jest znacznie ograniczony, a do dokumentacji medycznej i innych dowodów został zablokowany. Wiele z informacji przedstawionych tutaj pochodzi z dokumentów znalezionych na stronie internetowej VICP
    Niektórzy obserwatorzy twierdzą, że encefalopatia (zapalenie mózgu) wywołana szczepionką co jest udokumentowane u dzieci jest związana z ich zaburzeniami ze spektrum autyzmu (ASD). Inni mówią, że jest wiele dowodów na to, że jest jednak inaczej.
    Co więcej, te przypadki są podobne do innych wygranych petycji, (tj. Poling i Banks ), w których Trybunał orzekł (lub rząd przyznał), że szczepionki spowodowały encefalopatię, która z kolei spowodowała trwałe uszkodzenia, w tym objawy autyzmu i ostateczne rozpoznanie ASD.
    Większość z tych dzieci ma teraz pieniądze od podatników przeznaczone na zastosowanie leczenie behawioralne (ABA), skuteczną terapię specjalnie opracowaną do leczenia ASD.
    Tymczasem rodzice, dziadkowie, przyjaciele i sąsiedzi obu dzieci zeznali, że rozwijały się normalnie, stosownie do ich wieku, do czasu napadów, gorączki i innych niepożądanych reakcji na podane im szczepionki. Według tych relacji naocznych świadków, dzieci nigdy nie wróciły do normy, a zamiast tego zaczęły tracić znajomość słów, kontakt wzrokowy i zainteresowanie dla tego co się działo wokół nich, czyli pojawiły się klasyczne objawy autyzmu regresywnego.
    W pierwszym przypadku, dotyczącym 10-letniego chłopca z Północnej Kalifornii nazwiskiem Ryan Mojabi, rodzice twierdzą, że „wszystkie szczepienia” otrzymał w latach 2003-2005, w tym ”szczepionkę przeciw odrze, śwince i różyczce (MMR), która „spowodowała” poważne i wyniszczające uszkodzenia mózgu, opisane jako zaburzenia ze spektrum autyzmu („ASD”).”
    Rodzice, którzy zgodzili się na wywiad, w szczególności, że Ryan „doznał urazu z tabeli VICP będącego skutkiem szczepienia, a mianowicie, stwierdzonej encefalopatii”, po szczepionce MMR podanej 19 grudnia 2003.
    Alternatywnie, twierdzą oni, że „w wyniku wpływu wszystkich szczepień podanych między 25 marca 2003 r. i 22 lutego 2005, Ryan doznał …neuroimmunologicznych dysfunkcji w postaci astmy i ASD.”

  2. HelowaMama HelowaMama

    Szczepię. Dodatkowo również.Nie jest to wynik braku informacji, tylko świadomy wybór poparty czytaniem fachowej literatury. Nie wiem na ile szczepionka przeciw pneumokokom pomogła przy wysokim zagrożeniu sepsą( pobyt w szpitalu w wieku 5 miesięcy), ale nie chciałabym sprawdzać co byłoby bez szczepionki. Teraz szczepiłam przeciw ospie. Nie wyobrażam sobie przebiegu tej choroby u atopika.

    • Anna Anna

      Atopowe zapalenie skory? Atopowe znaczy: „niewiadomego pochodzenia”. Najczęściej jest to objaw uczulenia na białka mleka, nawet jeśli nie daje innych objawów, np. skórnych czy żołądkowo-jelitowych. Skąd wiem? Mój syn to miał + częste przeziębienia w obrębie dróg oddechowych i nawracające zapalenie krtani. Wszystko minęło w 6 tyg. odkąd odstawiliśmy produkty mleczne (kefiry, jogurty, bakusie i inne z dodatkiem mleka w proszku czy choćby samych białek mleka). A jak u Was? Sprawdzaliście przeciwciała na mleko?

  3. HelowaMama HelowaMama

    Sądy w USA dają również odszkodowania za oparzenie kawą z automatu…

    • Dorota Dorota

      Dokładnie, albo za zjedzenie bluzki, bo producent nie napisał, że jeść nie wolno :D

  4. ona ona

    Nie wierzę w tę całą propagandę antyszczepionkową!! Matko, czy wam płacą, żeby taki ferment szerzyć?Opanujcie się!

  5. Ania Ania

    Ja zaszczepiłam swoje dzieciaki i na szczęście są bardzo zdrowe. Mojej siostry dziecko choruje na lekką odmianę autyzmu (podobno, jeszcze światłowstręt i nadwrażliwość na bodźce), bo tak zdiagnozowała jakaś światła Pani Doktor. Niestety, maluch nie ma żadnej dysfunkcji. Jest strasznie milusiński, uwielbia słońce i wydaje mi się, że takie przypisywanie każdemu dziecku czegoś na siłę (jak nie autyzm to ADHD) wcale dobrze nie wróży ani rodzicom, a przede wszystkim dzieciom.

  6. Agna Agna

    Autyzm nie jest jedynym „dodatkiem” do szczepień, niestety. Ja się obawiam późniejszych konsekwencji – spadku odporności, chorób autoimmunologicznych (skąd obecnie cukrzyca u 2-3 latków??), nowotworów i nie wiadomo co jeszcze.

    • Anna Anna

      prawdopodobnie przez in-vitro i inne metody leczenia par które nie mają dzieci naturalnie pojawia się problem nowotworów i innych ciężkich chorób, komórki partnerów niosą ze sobą różne wady i błędy genetyczne które nasza medycyna ignoruje do momentu wystąpienia choroby…

  7. Justyna Socha Justyna Socha

    Amerykańskie Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorobom (ang. Centers for Disease Control and Prevention, CDC) odmówiło przeprowadzenia badania współczynnika występowania autyzmu u zaszczepionych versus niezaszczepionych dzieci, ponieważ jego pracownicy są w kieszeni producentów szczepionek. Były przewodniczący CDC jest teraz szefem ds. szczepień firmy Merck, największego amerykańskiego producenta szczepionek. Zeznający przed Kongresem przedstawiciele CDC jawią się jako nieokazujący szacunku, nieumiejący się wysłowić głupcy.

    CDC z niechęcią odnosi się do pomysłu porównania częstotliwości zachorowań na autyzm u dzieci nieszczepionych i szczepionych, ponieważ prawdopodobny wynik takiego badania będzie podobny do opisanych poniżej wyników badania i ankiety, które wykazały znacząco wyższe ryzyko zapadnięcia na autyzm u zaszczepionych dzieci. Oczywiście, takie dane obciążyłyby CDC i obnażyły fakt odpowiedzialności tej organizacji za stworzenie największej epidemii w historii Stanów Zjednoczonych Ameryki: epidemii autyzmu poszczepiennego.

    1) Dzieci, które otrzymały wszystkie 3 dawki szczepionki przeciwko żółtaczce typu B mają o 9 razy wyższe ryzyko wystąpienia zaburzeń rozwojowych niż dzieci nieszczepione. Seria trzech dawek szczepionki przeciwko żółtaczce typu B a zaburzenia rozwojowe u dzieci w wieku od 1 do 9 lat w Stanach Zjednoczonych Ameryki
    Toxicological and Environmental Chemistry, wrzesień 2008 r., Carolyn Gallagher* i Melody Goodman

    2) Dzieci zaszczepione zapadają na autyzm częściej i częściej mają ADHD niż dzieci nieszczepione.
    Generation Rescue: Ankieta telefoniczna pośród nieszczepionych dzieci. Wszyscy zaszczepieni chłopcy, w porównaniu do chłopców nieszczepionych:
    – o155% częściej mieli zaburzenia neurologiczne (RR 2.55)
    – o 224% częściej mieli ADHD (RR 3.24)
    – o 61% częściej mieli autyzm (RR 1.61)
    ************************************************************

    „Kwiecień to miesiąc autyzmu – od świadomości problemu do działania”

    Bill Posey wypowiada sie w parlamencie 26 kwietnia 2013 r.:

    „Pragnę dzisiaj zwrócić uwagę Kongresu i Amerykanów na epidemię autyzmu, tragedię, która spotyka olbrzymią ilość amerykańskich dzieci
    .
    Kwiecień ogłoszono miesiącem autyzmu i mam zaszczyt dołączyć do rodziców, rodzeństwa, dziadków, nauczycieli szkolnictwa specjalnego, pracowników opieki medycznej i opieki społecznej w szerzeniu świadomości o rosnącej grupie osób dotkniętych problemem autyzmu.

    Kiedy byłem dzieckiem, praktycznie nie słyszało się o autyzmie. W latach osiemdziesiątych ciężko było spotkać kogoś, kto znałby osobę z tym schorzeniem. W latach dziewięćdziesiątych zaś wybuchła prawdziwa epidemia autyzmu. W przeciągu zaledwie mojego życia częstotliwość występowania zaburzeń ze spektrum autyzmu wzrosła od niezwykle rzadkiego schorzenia do – według danych CDC – choroby występującej u 1 na 50 dzieci w wieku szkolnym. Jeśli chodzi o chłopców w wieku szkolnym, zapada na nią 1 na 33.

    19 grudnia 2006 r. wysiłki podejmowane w celu powstrzymania tej epidemii doprowadziły do podpisania przez Prezydenta George’a Busha dwupartyjnej ustawy o zwalczaniu autyzmu. W przyszłym roku będę pracował wraz z moimi kolegami i społecznością osób dotkniętych problemem autyzmu nad nową wersją tego programu. Chociaż komisja ds. koordynowania działań przeciwko autyzmowi co roku tworzy plan strategiczny zwalczania tej choroby, miliardy dolarów przeznaczonych na ten cel nie są inwestowane równomiernie na badania czynników genetycznych, epigenetycznych i środowiskowych. Zmuszony jestem zgodzić się z ekspertami zauważającymi, że epidemia autyzmu nie szerzy się z powodów genetycznych. W rzeczy samej, epidemie genetyczne nie zdarzają się. Choć uwarunkowania genetyczne prawdopodobnie odgrywają rolę u wielu osób, u których zdiagnozowano autyzm, konieczne jest poważne rozważenie hipotezy, że na wystąpienie tej choroby może mieć wpływ szereg kluczowych czynników.

    Podobnie trudno jest dać wiarę domniemaniom, że częstotliwość występowania autyzmu nie zwiększyła się, a jedynie mamy do czynienia z lepszym diagnozowaniem tego schorzenia. Lepsze narzędzia diagnostyczne nie tłumaczą wzrostu częstotliwości występowania choroby z 1 na 1000 do 1 na 80 dzieci w ciągu trzech dziesięcioleci. Wówczas zresztą mielibyśmy do czynienia z dziesiątkami tysięcy autystycznych czterdziesto-, pięćdziesięcio- i sześćdziesięciolatków, co oczywiście nie ma miejsca. Choć lepsze diagnozowanie może mieć pewne znaczenie, zdrowy rozum podpowiada, że liczba przypadków autyzmu faktycznie rośnie i to z konkretnych powodów.

    Nawet jeśli opisuje się przypadki dzieci urodzonych z autyzmem, wielu rodziców podkreśla, że dziecko było zdrowe i rozwijało się normalnie do chwili, gdy jakiś czynnik spowodował regresję, utratę mowy i dotychczasowych umiejętności, cofnięcie się dziecka w rozwoju do punktu sprzed osiągnięcia konkretnych kamieni milowych. Czy przyczyną regresji nie są czynniki zewnętrzne, np. medyczne, albo narażenie na toksyny ze środowiska, takie jak ołów czy rtęć, a może powikłania polekowe w postaci wysokiej gorączki, zapalenia mózgu i drgawek? Musimy znaleźć odpowiedź na to pytanie.
    Miałem przyjemność uczestniczyć w posiedzeniu komisji nadzoru i reform rządowych w sprawie działań na szczeblu federalnym dotyczących autyzmu, w listopadzie 2012 r. Było to jedno z najliczniej uczęszczanych posiedzeń spośród wszystkich, w których wziąłem udział od przybycia do Waszyngtonu w 2009 r. Wolne były jedynie miejsca stojące, a publiczność trzeba było przyjmować w dodatkowych pomieszczeniach. Wielu rodziców dzieci cierpiących na autyzm wyczekiwało tego posiedzenia, pragnąc uzyskać jasne i bezstronne odpowiedzi na pytania związane z epidemią.
    Jak wielu członków Kongresu, odczuwałem frustrację słuchając gładkich wypowiedzi świadków federalnych, w szczególności świadka CDC, który unikał odpowiedzi i któremu pięć miesięcy zajęło odpisanie na pytania komisji. Przysłana w końcu pisemna odpowiedź była niekompletna i bardzo wymijająca, a do tego świadczyła o całkowitym lekceważeniu tematu przez CDC. Rozczarowało mnie również to, że świadkowie rządu federalnego nie okazali dość uprzejmości, by pozostać do końca i wysłuchać zeznań panelu publicznego reprezentującego organizacje pozarządowe i wyższe uczelnie prowadzące badania na temat zaburzeń ze spektrum autyzmu.

    Rodzice, dziadkowie, nauczyciele, pracownicy opieki medycznej i dorośli cierpiący na łagodne formy autyzmu rozżaleni są reakcją rządu na epidemię. Możemy i powinniśmy zrobić więcej.

    Wiele osób jest przekonanych, że toksyczne substancje, takie jak tiomersal, który w 50% jest rtęcią etylową, przyczyniły się do szerzenia się epidemii autyzmu i schorzeń neurologicznych. W 2000 r. panowała niemal jednogłośna zgoda, że należy zakazać używania rtęci jako substancji konserwującej w szczepionkach. A jednak do dziś prawie połowa szczepionek przeciwko grypie, zalecanych dzieciom i ciężarnym kobietom, wciąż zawiera rtęć jako konserwant – i nie są to śladowe ilości. Mamy rok 2013! Dlaczego wciąż wstrzykujemy rtęć etylową niemowlętom i ciężarnym kobietom?
    Jestem głęboko rozczarowany tym, że CDC i Ministerstwo Sprawiedliwości wolą nie dostrzegać ekstradycji dr Paula Thorsena do naszego kraju w celu postawienia go przed sądem za zorganizowanie wyrafinowanej kradzieży ponad 1 mln dolarów z grantu CDC-Dania. Pieniądze te były przeznaczone na badania przyczyn autyzmu i zaburzeń rozwojowych. Zamiast tego trafiły do prywatnej kieszeni dr Thorsena, który jest głównym autorem 22 kluczowych publikacji CDC na temat autyzmu i zaburzeń rozwojowych.

    Przed przybyciem do Kongresu w 2009 r. słyszałem o inicjatywie przedstawicieli społeczności osób dotkniętych problemem autyzmu, działających na rzecz przeprowadzenia retrospektywnego badania porównującego zdrowie dzieci szczepionych i nie szczepionych, w tym występowanie u nich autyzmu i chorób przewlekłych. Przez kolejne cztery lata usłyszałem wiele takich próśb. Podczas przesłuchania zapytałem CDC, czy przeprowadzili takie badanie. Odpowiedzieli, że przeprowadzono dziesiątki badań na temat autyzmu, ale nigdy nie porównano częstotliwości jego występowania u dzieci szczepionych i nieszczepionych. W niedawno opublikowanym przez CDC badaniu porównano wprawdzie dzieci zaszczepione wszystkimi dawkami przewidzianymi w kalendarzu szczepień i szczepione tylko niektórymi z tych szczepionek, z jakichś względów jednak badanie nie uwzględniało dzieci nieszczepionych wcale. Zdrowy rozsądek podpowiada, że celowe byłoby przeprowadzenie takiego badania i w tym tygodniu mam przyjemność zgłosić, przy poparciu koleżanki Carolyn Maloney (reprezentantki Nowego Jorku), wniosek nr H.R. 1757 – projekt ustawy o badaniu bezpieczeństwa szczepień. Chcemy, by Narodowy Instytut Zdrowia przeprowadził retrospektywne badanie zdrowia, z uwzględnieniem autyzmu, dzieci szczepionych w porównaniu z nieszczepionymi. Powinno to dać odpowiedź na stawiane od dziesięcioleci pytanie.

    1 na 88 dwunastolatków, 1 na 50 dzieci w wieku szkolnym, czy 1 na 33 chłopców – te liczby są bezspornie za wysokie. Odpowiedzi na pytanie o przyczyny epidemii trzeba szukać wszędzie. Nie możemy pozwolić sobie na to, by szerzyła się dalej. Musimy zbadać każdy możliwy czynnik ryzyka, by ochronić to, co najdroższe na ziemi: nasze dzieci. Musimy też szukać najlepszych sposobów leczenia już autystycznych dzieci.”

    Źródło: http://therefusers.com/refusers-newsroom/congressman-introduces-bill-requiring-study-of-autism-rate-in-vaccinated-vs-unvaccinated/#.UspzitLuKn5

  8. EWa EWa

    Kinia- nie pisz o czymś o czym nie masz pojęcia, chyba że ktoś ci za to płaci- moje dziecko po szczepieniu dostało sepsy, ma autyzm….

  9. ka5ia ka5ia

    Jedną z najważniejszych rzeczy, jakie może dać matka dziecku to pierś wypełniona mlekiem. Co do szczepień to radzę się dokształcić, a nie używać pustych sloganów!

Zobacz również