Szczepić czy nie szczepić?

Poruszanie tematu szczepień w towarzystwie jest dzisiaj równie ryzykowne jak rozmowa o polityce. Tematowi towarzyszą bowiem skrajne emocje,  a poglądy na ten temat obierane są jako nierozerwalnie związane z ich autorami. Mają stanowić o światłości czy zacofaniu osób je przytaczających. W tym artykule postaramy się spojrzeć na temat szczepień racjonalnym okiem, bez zbędnych emocji i pomijając pokusę poszukania sensacji.

Kilka ustaleń na początek

Szczepienie dzieci to trudny temat i dylemat, przed którym stają dzisiejsi rodzice. Nie chcielibyśmy  jednoznacznie wskazywać konkretnego rozwiązania: szczepić, nie szczepić, czy szczepić wybiórczo. Osoby po obu stronach barykady kierują się bowiem tym samym: potrzebą ochrony własnych dzieci. I dyskusje opierające się na sporze, kto bardziej kocha swoje dzieci, są już u źródeł bezcelowe.

Warto zwrócić uwagę na jedną kwestię, o której często się zapomina: decyzja o nieszczepieniu nie dotyczy tylko jednego dziecka, jak twierdzą przeciwnicy szczepień. Ma ona wpływ na całą populację, także na dzieci zaszczepione.

Czy szczepionki są bezpieczne?

1028452_61302173Istnieją wystarczające dowody na to, że szczepionki są bezpieczne i ratują życie. Z drugiej strony nie ma i być nie może dość dużo dowodów na to, że szczepionki są w 100% bezpieczne.

Tak jak inne środki medyczne, szczepionki nie są wolne od skutków ubocznych i tak jak najprostsze leki ich przyjmowanie niesie pewne ryzyko. Ryzyko to jest większe, kiedy szczepionki wchodzą w interakcje z innymi lekami, pokarmami, czynnikami środowiskowymi czy chorobami. Czy jest to argument, aby nie szczepić dzieci? Absolutnie nie. Ryzyka w życiu w końcu nie da się uniknąć.

Dwa skrajne stanowiska

Temat szczepionek podzielił rodziców na dwie podstawowe grupy. Pierwsza, która tak jak większość lekarzy, ekspertów i pediatrów wierzy, że szczepionki to dobry sposób na ochronienie dzieci i całej populacji przed groźnymi chorobami.
Zwolennicy szczepień

  • odwołują się do badań, które udowadniają, że szczepionki pozwalają zabiec zgonom wśród niemowląt,
  • wskazują na badania, które dowodzą, że nieszczepione dzieci doświadczają większej liczby zachorowań kategoryzowanych jako „skutki uboczne szczepień” niż dzieci szczepione: zwłaszcza padaczki, opóźnionego rozwoju, kłopotów z porozumiewaniem się.

Po drugiej stronie znajdują się rodzice, którzy wierzą, że w dłuższej perspektywie szczepionki bardziej szkodzą dzieciom niż mają na nie pozytywny wpływ. Wskazują oni również, że żadne badania dotąd nie potwierdziły w 100% bezpieczeństwa szczepień. Podkreślają również, że zbyt często ignoruje się konsekwencje szczepień.

Ryzyko szczepień

Bezpieczeństwo nie jest równoznaczne ze 100% brakiem ryzyka. To, że we własnym domu czujemy się bezpiecznie, nie oznacza przecież, że nie może stać się nam żadna krzywda. Podobnie jest w przypadku szczepień i zażywaniu wielu innych leków.

Mówienie o bezpieczeństwie szczepień oznacza, że korzyści stosowania szczepionek znacznie przewyższają ryzyko z nich wynikające. Szczepionki ratują życie, zapobiegają chorobom, co nie oznacza, że ich zastosowanie nigdy nie prowadzi do negatywnych konsekwencji.

Według różnych źródeł, zastosowanie szczepionki może stanowić poważne ryzyko dla jednego dziecka na 2-10 tysięcy dzieci. Inaczej: prawdopodobieństwo, że szczepionka będzie korzystna dla danego dziecka jest 20-krotnie wyższe niż ryzyko wystąpienia na skutek szczepionki poważnego urazu.

Czy szczepionki powodują autyzm?

Szczepionki nie są powodem epidemii autyzmu, co nie znaczy, że mogą wyzwolić jego objawy u dzieci, które posiadają predyspozycje genetyczne do tej choroby. Informacja ta powinna być ważna dla rodziców dzieci, w których rodzinach odnotowano zachorowania na autyzm.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Karol Karol

    Do tych, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci: Poczytajcie jakie powikłania mają choroby na które wasze nieszczepione dzieci mogą zachorować. To wystarczy, by podejść do tematu rozsądnie

    • Sylwia Sylwia

      Proponuje poczytac o skutkach ubocznych, jakie powoduje rtec w mozgu noworodka/niemowlecia. „Mózg niemowlęcia jest w trakcie bardzo intensywnego rozwoju i każde zatrucie może powodować jego poważne uszkodzenie. Wiadomo, że bariera krew-mózg, która oddziela mózg od reszty organizmu i zabezpiecza go przed przedostaniem się tam substancji toksycznych, wykształca się u niemowląt dopiero w szóstym tygodniu życia, a mechanizmy oczyszczania się z metali ciężkich stają się wydajne dopiero około trzeciego roku życia. Dlatego thimerosal, jak i inne toksyny zawarte w szczepionkach są ponad tysiąc razy groźniejsze dla niemowląt niż dla osób dorosłych czy starszych dzieci, bowiem przedostają się bezpośrednio do mózgu i mogą spowodować jego nieodwracalne uszkodzenie.”

  2. HelowaMama HelowaMama

    Będzie burza! Choć autor starał się być obiektywny:)

    Szczepię. Płacę za szczepienia,żeby uniknąć podawania dziecku przestarzałych preparatów. Szczepię również dodatkowo. Wierzę w sens szczepień ochronnych, choć zdaję sobie sprawę z ryzyka powikłań. Leki które faktycznie działają, zawsze niosą za sobą możliwość skutków ubocznych.

  3. KASIA KASIA

    Moje dziecko miało 12 miesięcy, kiedy zaczął się nasz koszmar. Jak dzis pamiętam radosną buzię, 12 malca, który stał p 12miesięczne przy szczebelkach i mówił mama i inne proste zwroty. Miałam kochanego synka, który tulił się, patrzył prosto w oczy…a potem była szczepionka i wszystko się skończyło, zaczęło się wyrywanie, unikanie spojrzeń. teraz ma 4 lata. ma stwierdzony autyzm.od tej pory nie szczepię i każdemu odradzam z całego serca!

    • ktos ktos

      Takich historii są tysiące i nie można tego dłużej zamiatać pod dywan…

      Włochy: wygrane odszkodowanie za autyzm poszczepienny

      Większość lekarzy twierdzi, że nie ma związku pomiędzy szczepieniami a autyzmem, ale sprawa sądowa z Włoch ponownie rozpaliła dyskusję na ten temat. Punktem zwrotnym stało się orzeczenie włoskiego sądu mówiące, że autyzm 9-letniego chłopca Valentina Bocca został spowodowany przez szczepionkę MMR, którą dostał w wieku 15 miesięcy.
      Valentino nigdy już nie był tym samym dzieckiem po szczepionce, którą otrzymał w ramię. Stał się autystyczny. W orzeczeniu sąd orzekł, że jego chorobę wywołało szczepienie przeciwko odrze, śwince i różyczce.
      Rodzicom Valentina, Antonelli (44 lata) oraz Maurizio (43 lata), zasądzono 140 000 funtów odszkodowania, które ma zapłacić Włoskie Ministerstwo Zdrowia, zamierzają oni wytoczyć jeszcze sprawę cywilną przeciwko rządowi włoskiemu o dodatkowe 800 000 funtów.
      Luca Ventaloro, prawnik rodziny Bocca, który specjalizuje się w pomocy rodzinom dzieci poszkodowanych przez szczepionki, oświadczył, że orzeczenie sądu w Rimini jest „pierwszym publicznym przyznaniem”, że szczepionka MMR może w niektórych przypadkach doprowadzić do rozwoju autyzmu u zdrowego dziecka.
      Antonio Barboni, lekarz sądowy zatrudniony przez sąd, jako niezależny doradca, napisał raport mówiący, że „z powodu nieobecności żadnych innych istniejących uprzednio okoliczności” występuje „uzasadnione naukowe prawdopodobieństwo”, że autyzm Valentina może „wywodzić się z podania szczepionki MMR […] przez pracowników służby zdrowia”.
      Wnioski dr. Barboniego zostały poparte przez dwóch innych znakomitych lekarzy, którzy badali Valentina, studiowali jego historię medyczną oraz złożyli zeznania przed sądem.
      Sędzia, który orzekł odszkodowanie dla rodziny, powiedział, że „stanowczo dowiedziono”, iż Valentino ucierpiał na skutek „choroby autystycznej powiązanej ze średnim opóźnieniem poznawczym” oraz że jego choroba, jak zeznał dr Barboni, jest powiązana z otrzymaniem szczepionki.
      Co ważne we Włoszech szczepionka MMR nie jest obowiązkowa, jest szczepionką zalecaną przez państwo, a orzeczenie mówi, że skoro włoskie rządowe instytucje medyczne zdecydowanie zalecają dzieciom szczepienie przeciwko odrze, śwince i różyczce, państwo powinno wziąć odpowiedzialność za uszkodzenie zdrowia chłopca.
      Pogląd sądu został w międzyczasie poparty przez Włoski Sąd Najwyższy, który orzekł, że rząd włoski musi zapłacić odszkodowanie dla dzieci uszkodzonych przez jakiekolwiek szczepionki podawane pod auspicjami ministra zdrowia – nawet jeżeli nie są one obowiązkowe.
      „Służby medyczne bardzo nas nakłaniały, żeby podać Valentinowi szczepionki” opowiada Antonella.
      „Wysyłano do nas nieustannie listy z terminami wizyt w przychodni. Zaczęli przysyłać je, jak syn miał 3 miesiące. Był duży nacisk. Listy powodowały, że my i inni rodzice czuliśmy się zobowiązani, żeby wziąć szczepionkę MMR, aby ochronić nasze ukochane dziecko przed strasznymi chorobami.”
      Orzeczenie włoskiego sądu może stanowić precedens dla wielu podobnych procesów cywilnych.
      Źródło: dailymail.co.uk
      15.06.2012

      • HelowaMama HelowaMama

        Myślę,że dużą rolę odgrywa tu dobór słownictwa”Występuje PRAWDOPODOBIEŃSTWO, MOŻE wywodzić się ze szczepionki”. Oczywiście, nie wykluczam takiego prawdopodobieństwa, ale póki co, to nie jest pewność, dlatego byłabym ostrożna z rozpowszechnianiem i straszeniem.

  4. Mirka Jaworska Mirka Jaworska

    Temat rzeczywiście jest gorący i być może rozpęta sie burza :) . Ja jestem z tych, co nadmiernym szczepieniom ( a jest ich z dziesięciolecia na dziesięciolecie coraz więcej) – są przeciwni. Znam osobiście przykłady, że szczepionka dziecku zaszkodzila i to poważnie. Daleka jestem od odwodzenia innych rodzicow od szczepień. Każdy rodzic wie co dla jego dziecka jest najlepsze. Należałoby się tylko zastanowić, czy kalendarz szczepień jest rzeczywiście ułożony tak jak powinien. Czy należy szczepić aż tak malutkie dzieci ? Czy nie lepiej poczekać, aż dziecko skończy chociaż dwa latka ? Ja swoich dzieci nie szczepiłam – z rozmysłem. Chłopcy przeszli świnkę, różyczkę, ospę wietrzna i to wszystko. Na żadną inną z chorób, która jest w kalendarzu szczepien szczęśliwie nie zapadli. Mnie zawsze zastanawiało, dlaczego schorzenia neurologiczne są przeciwskazaniem do szczepień? Otóż dowiedzialam się u źródła , że jest zagrożenie, że szczepienia mogą nasilić schorzenia neurologiczne! Skoro mogą nasilać , to skad pewnośc, ze nie mogą wywołać?
    Ktoś wie coś na ten temat?

  5. Kasia Łapacz Kasia Łapacz

    Powyżej trzy obrazki ukazujące spadek zachorowalności a przede wszystkim umieralności na choroby przeciw którym sanepid dość ostro optuje za szczepieniami- błonica, krztusiec i odra. Czy to nie jest dość mocny argument za skutecznością? Ja swoją córeczkę szczepie wszystkimi obowiązkowymi- fakt, że wykupiłam jej płatną szczepionkę na błonicę tężec i krztusiec (80zł), bo wg mnie jest bezpieczniejsza (właśnie ją podaje się dzieciom ze zmniejszoną odpornością), jednak uważam, że lata wypracowanego tzw. parasola ochronnego skutecznie pokazały że warto. Tylko dlatego, iż populacja jest odporna, dzieci, które z jakichś względów nie mogą być szczepione -nie chorują i są bezpieczne. Koleżanka z Francji opowiadała jaki problem tam mają pediatrzy, bo sporo rodziców decyduje się na nieszczepienie i okazuje się, że już pojawiło się kilka ognisk odry. Tak samo w Polsce, choćby w obozowiskach Romów (przykład- Wrocław). Wydaje mi się, że nie ma co być mądrzejszym od całego sztabu pediatrów… Należy tylko uważać, by dziecko było do szczepienia faktycznie w pełni zdrowe – wiem, że niektórzy lekarze nawet zakatarzone dzieci każą szczepić. Ja w takim wypadku przełożyłabym wizytę po prostu- nie ma co ryzykować… I co ważne- traktować dziecko po szczepieniu trochę jak chore- wszczepiono im przecież wirusa i organizm musi sobie z nim poradzić- radziłabym więc zrezygnować ze spacerów, odwiedzin babć i cioć i innych wypadów w tym dniu.
    Znam też sporo lekarzy, którzy mają zastrzeżenia do szczepionki na różyczkę.. Nie uważają jej za bezpieczną, ponadto wskazują, iż najwięcej powikłań poszczepiennych występuje właśnie po niej.
    A co do autyzmu- na studiach podawano nam przykład badań z USA dotyczących autyzmu poszczepiennego.. Problem w tym, iż nie do końca wiadomo, czy autyzm był spowodowany podaniem szczepionki. Do przeprowadzenia zgodnych z metodologią badań powinny być dwie grupy- dzieci szczepionych i nieszczepionych i obie należałoby porównać pod kątem występowania autyzmu. Tej drugiej grupy po prostu nie było, bo nikt nie znalazł tak dużej populacji.. Czy badanie takie należy uznać za w pełni miarodajne? Nie wiem..

  6. HelowaMama HelowaMama

    Może schorzenia neurologiczne są przeciwskazaniem do szczepień, ponieważ nie ma dokładnych danych, dotyczących stosowania danego preparatu na tej grupie? Nie wiem, tylko „głośno myślę” :) Wiele leków, preparatów zawiera informację, jeśli nie ma udokumentowanych badań wpływu na poszczególne grupy- kobiety w ciąży, noworodki itd.

  7. Mama 3-ki Mama 3-ki

    co chwilę będą nowe szczepionki i coraz więcej bo szczepy się uodparniają i wypuszczają swoje odmiany – niedługo będziecie faszerować dzieci taką ilością szczepień że dopiero zacznie się tragedia :/

    Obecnie ilość szczepionek podawanych tak malutkim dzieciom jest ogromna – dla dorosłego, zdrowego człowieka ledwo tolerowana.

    Może zamiast nagabywać do szczepień na wszystko ( a przy tym mydełka zabijające 99,9% bakterii, zakaz brudzenia itd. ) zajmijcie się rozłożeniem tego na odpowiedni czas zamiast bombardować te malutkie organizmy.

    My szczepimy w sporych odstępach czasu – nie wszystko na raz i nie na wszystko ( podstawa )

    • HelowaMama HelowaMama

      Obawiałam się zbyt dużej ilości szczepień w krótkim czasie, jednak lekarz nieco mnie uspokoił. Organizm dziecka i tak jest bombardowany. Bakterie, wirusy i cała reszta hołoty nie próżnuje, lepiej zatem podać szczepionkę, niż narazić na kontakt z żywym i zdrowym egzemplarzem szkodnika. Mnie to przekonuje:)

      • mama niemowlaka mama niemowlaka

        Nasz pediatra z kolei przekonywał, że w szczepionkach nie ma metali ciężkich jak rtęć i aluminium, ani silnych antybiotyków, po dłuższej rozmowie, przyznał że rzeczywiście są one składnikiem szczepionek.

  8. Kinga Kinga

    Podoba mi się takie ujęcie: rzetelnie i z każdej strony. Rodzice dzięki temu artykułowi będą mogli podjąć bardziej świadomą decyzję, bez jadu i straszenia.

  9. ktos ktos

    Szczepić czy nie szczepić – Medialny dysonans poznawczy

    Poniższy tekst jest wynikiem prześledzenia sporej ilości medialnych materiałów, w których tematyka szczepień profilaktycznych sprowadzana jest do niewłaściwego pytania “szczepić czy nie szczepić” i bezowocnej konfrontacji autorytetów ze środowiska medycznego z osobami rezygnującymi z wybranych lub wszystkich szczepień przewidzianych w Programie Szczepień Ochronnych. Wnioski:
    Najczęstszym błędem popełnianym przez dziennikarzy jest konfrontowanie argumentów z płaszczyzny populacyjnej (patrz poniżej „perspektywa eksperta ds. zdrowia publicznego lub wakcynologii”) z argumentami z płaszczyzny indywidualnej (patrz poniżej „perspektywa rodzica lub opiekuna”). Obie płaszczyzny jak pokazano poniżej nie mają części wspólnej.
    Nazywanie osób niepoddających siebie lub swoich dzieci szczepieniom “przeciwnikami szczepień” jest błędne i świadczy o niezrozumieniu tematu i problemów. Większość tych osób można określić co najwyżej jako “rezygnujące ze szczepień przewidzianych w Programie Szczepień Ochronnych“. Równie często przyklejana jest do tych osób etykieta „ruch antyszczepionkowy”, którą w rzeczywistości można zastosować jedynie do nielicznych osób i stron internetowych przedstawiających niepoparte niczym solidnym stwierdzenia np. negujące jakikolwiek wpływ szczepień na redukcję zapadalności na choroby zakaźne.
    Często powtarzane hasło „Szczepić czy nie szczepić” to szkodliwe uproszczenie polegające na generalizacji bardzo osobistej kwestii. Decyzję o zaszczepieniu siebie lub dziecka dowolnym preparatem każdy ma prawo podjąć sam, na podstawie indywidualnego bilansu korzyści i ryzyka konkretnego szczepienia w porównaniu do indywidualnego ryzyka infekcji lub ew. powikłań danej choroby zakaźnej.

  10. mama niemowlaka mama niemowlaka

    Ja do kwestii szczepień podeszłam tak – żeby podjąć decyzję trzeba coś wiedzieć o tych chorobach:
    1. Błonnica – choroba która w Polsce nie występuje, zgodnie z danymi Głównego Inspektora Sanitarnego zapadają na nią zwykle dorośli (dosłownie parę osób rocznie), którzy mieli kontakt z obcokrajowcami, zwykle zza wschodniej granicy. Logiczne byłoby więc zaszczepienie całej rodziny, a nie tylko dziecka – dorośli są bardziej narażeni na ryzyko infekcji, a chroniące ich poszczepienne przeciwciała dawno przestały działać.
    2. Krztusiec – choroba realnie zagrażająca dzieciom niezaszczepionym i… zaszczepionym (niedawna epidemia krztuśca wśród zaszczepionych dzieci w USA), bakterie szybko mutują i obecne na rynku szczepionki przed nim nie chronią, a co do tego że niby poszczepieniu chorobę przechodzi się łagodniej zapraszam na fora rodziców poświęcone tej chorobie, którzy piszą że mimo szczepionce słyszą od lekarzy że tak silnego krztuśca nie widzieli.
    3. HiB – zaszczepione dziecko jest podatniejsze na… pneumokoki, a zaszczepione na pneumokoki jest podatniejsze na… gronkowca (gronkowcem nie straszy się rodziców, bo nie ma na niego szczepionki) dzieje się tak dlatego, że szczepionki zaburzają równowagę bakteryjną w nosogardzieli
    4. Odra, świnka, różyczka – choroby wieku dziecięcego, na które chorowaliśmy z mężem i .. żyjemy, nic nam nie jest, poza tym że mamy odporność na całe życie. Odporność po szczepionce to zaledwie parę lat, więc kiedy kobieta decyduje się na dziecko (a w naszych czasach dzieje się to coraz później, nie ma ŻADNEJ ochrony przed tymi chorobami, chyba że znów się zaszczepi. Warto wiedzieć, ze choroby te powodują wirusy, które firmy farmaceutyczne namnażają na ludzkich komórkach pobranych z dziecka (płodu) zabitego w tym celu. (dodam że tych linii komórkowych nie można namnażać wiecznie, dlatego firmy te szukają kolejnych „matek” gotowych sprzedać swoje nienarodzone dzieci.
    5. Polio –choroba występująca w niektórych krajach Afryki i azjii, ostatni przypadek zarażenia się dzikim szczepem polio w Polsce miał miejsce w 1984… ale to nie znaczy że od tamtej pory nikt się u nas polio nie zaraził – reszta przypadków (a było ich niemało) to zarażenia poszczepienne (to akurat łatwo zbadać, bo szczepy ze szczepionek różnią się od tych dzikich)
    6. Gruźlica – nigdzie na świecie nie szczepi się nią wszystkich niemowląt jak leci (pomijając fakt że nigdzie na świecie nie szczepi się noworodków i to 2-3godz. po porodzie), tą szczepionkę dostają tylko dzieci realnie zagrożone tą chorobą (np. takie których matki, ojcowie, itd. chorują na gruźlicę), bakterie te namnaża się na krowiej wątrobie, a potem wstrzykuje dziecku razem z silnymi antybiotykami i metalami ciężkimi(rtęć, aluminium, itd.)… swoją drogą to zastanawiające czemu tyle dzieci w Polsce ma alergie na białko krowie???

    • Michał Michał

      Witam

      Autor, który napisał artykuł nie chciał być stronniczy ale w rezultacie zareklamował firmy farmaceutyczne. Nie zgadzam się z wieloma przytoczonymi informacjami. Moje dziecko miało NOP (bezdech po szczepieniu BCG10 i Euvax WZWB) i nikt tego nie odnotował w szpitalu, aby tego było mało szczepionka WZWB była zanieczyszczona (została kilka dni później wycofana z obiegu przez głównego inspektora farmaceutycznego). W ulotce dołączonej do opakowania BCG 10 jest napisane aby nie szczepić dzieci z nachodzącą żółtaczką i konfliktem serologicznym, który wiadomo, że był mimo to zaszczepili ( my jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że zółtaczka i konflikt to przeciwwskazanie do szczepień). Napisaliśmy do jednej z firm farmaceutycznych aby się dowiedzieć o przeciwwskazania – zbyli nas odpowiedzią („my tego nie badaliśmy”). Od momentu NOP nie szczepimy na nic, jako pozostałość po szczepieniu wzmagamy się z AZS. Mimo to dziecko jest odporniejsze niż wszystkich znajomych dzieci które były szczepione (standard życia ten sam, brak innych czynników wpływających), ich pociechy przeszły po kilka długich kuracji antybiotykowych i kiedy człowiek nie chciałby się z nimi spotkać to dzieci non stop są chore (wg artykułu dzieci mają poprawioną ogólną odporność – nic bardziej mylnego naturalna odpowiedź organizmu jest zaburzona). Głośno też jest o znanym ‘tiomersalu” – rtęci do konserwacji szczepionek. Szczepionki są na szpilkowane nie tylko tym składnikiem. Ponadto składnikami dodatkowymi są: aluminium, chrom itd. Co wpływa na układ nerwowy, mięśniowy. Często słyszeliśmy od lekarzy że więcej rtęci jest w starych plombach. Ja dawałem odpowiedź: małe dziecko nie będzie miało plomb bo nawet nie ma co plombować – więc kolejna bzdura wciskana przez lekarzy. Ważny jest jeszcze jeden aspekt – dlaczego nikt nie przelicza dozwolonej dawki tiomersalu i innych dodatków na kg masy ciała niemowlaka. W przypadku dwóch szczepionek Euvax B i BCG10 dawka w dniu szczepienia (3h po urodzeniu) jest przekraczana ok 200razy – to ma być dla zdrowia? Proszę zobaczyć ile reklam jest szczepionek – coś się słabo sprzedaje?, zyski spadają? – to się reklamuje i ludziom wciska jakie to super. W najbliższym otoczeniu mam dwoje rodziców których dzieci dostały poważnych powikłań poszczepiennych – dalej lekarze nie zalecają szczepień. Tymi powikłaniami jest padaczka, która spowodowała zaburzenia ruchowe (zespół napięcia mięśniowego – dziecko wymaga stałej rehabilitacji) oraz drugi przypadek uszkodzenie nerwu twarzowego. Prawda jest ukrywana przed ludźmi. Dlaczego wrócił krztusiec ? Tyle dzieci jest szczepionych a chorują tylko szczepione. Nikogo to nie dziwi? Ludzie otwórzcie oczy. Dlaczego dzieci nie szczepi się np. po roku mniejszą ilością szczepionek w dłuższych odstępach czasu? Odpowiedź jest prosta w przypadku dziecka rocznego gdzie rozwój jest bardzo dynamiczny od razu ktoś z rodziny zauważyłby, że po szczepieniu jest coś nie tak. Zatem lepiej szczepić od razu po urodzeniu bo ciężko będzie rodzicom udowodnić, że to po szczepieniu. Na szczęście sprawy tego typu są coraz głośniejsze i ciężkie staje się ukrywanie prawdy. Tym samym niektórzy rodzice mówią, że dzieci nieszczepione są zagrożeniem dla ich dzieci szczepionych – czyli sami sobie zaprzeczają – wniosek też wątpią w skuteczność szczepień. Warto na koniec wspomnieć, że szczepienia nie są na całe życie, aby działały trzeba je powtarzać.

    • Mammma Mammma

      super komentarz do tego malo rzetelnego, promującego wszystkie szczepienia artykulu. Dzieki tez za ciekawe info :)`

  11. Aleksandra Aleksandra

    a ja uważam, że tutaj co niektorzy mylą pojęcia. przecież nikt nie przeczy, że szczepionki powodują skutki uboczne. tak jak życie ma skutki uboczne, tak i szczepionki. nie ma w 100% bezpiecznego leku. jednak cofanie się do jaskin i próba udowodnienia, że szczepionki są z gruntu złe, to już mega przegięcie. cieszcie się, że nieszczepiących jest ciągle mniej niż szczepiących, bo wasze dzieci dzieki zbiorowej społecznej odpornosci nie zapadna na grozne choroby, ale kto wie, co bedzie w przyszlosci, jak takie glupie glosy nie daj boze beda przekonujace i odwioda kogos od szczepienia!!!

    • Michał Michał

      Widać, że Aleksandra nie spotkała się w swoim najbliższym otoczeniu z powikłaniami poszczepiennymi dlatego tak pisze jak pisze. My też nie byliśmy przeciwnikami szczepień. Chcieliśmy szczepić na zalecane szczepionki z listy szczepień. Po tym tekście widać, że nagonka jest spora na tych co nie szczepią. W kraju przybywa nieszczepiących – myślących samodzielnie rodziców, którzy zdobywają wiedzę a nie sugerują się tekstami: „w plombach jest więcej rtęci”. Nikt nikogo nie przekonuje do tego aby nie szczepić bo jest to decyzja indywidualna. Dziecko szczepione/ nie szczepione to jest 50/50% , że zachoruje na daną chorobę lub nie. Znacznie starsze pokolenie nie szczepiło się i dożywało 90 lat. Teraz praktycznie każdy jest zaszczepiony i choruje na to na co był szczepiony, dodatkowo ma alergie i sporo innych dolegliwości.

  12. Agata Agata

    Naprawdę nie rozumiem tych argumentów przeciwników szczepień, a najbardziej tego, że nie myślą przyszłościowo. Niech wezmą pod uwagę jak będzie wyglądał świat bez szczepień, może ich dzieci tego nie odczują, ale już prawnuki tak :( dla mnie ta wizja jest przerażająca, dlatego wierzę, że do tego nie dojdzie.

    • Michał Michał

      Do Agata
      Jak nie myślą przyszłościowo?. To nie są puste argumenty tylko życie kreśli takie postawy. Który zdrowy na rozumie rodzic jeżeli ma u swojego dziecka powikłania poszczepienne będzie go dalej szczepił? Jest to celowe i świadome szkodzenie zdrowiu dziecka. Chyba nie masz dzieci skoro takie bzdury wypisujesz. Bo jak byś je miała i spotkała się z takim problemem to byś co innego pisała.

      • HelowaMama HelowaMama

        Właśnie w tym sęk. Powikłania poszczepienne to rzadka sprawa. Próbuję sobie przypomnieć o takim przypadku i…nic. Oprócz tego, co mogę poczytać w internecie, nie znam takiego przypadku. Nie znam dziecka z powikłaniami poszczepiennymi, ani nie słyszałam o takim dziecku od znajomych, rodziny itd. Ponadto, byłabym ostrożna ze zrzucaniem winy za wszystkie choroby świata na szczepienia. To co jemy, czym oddychamy itd. ma na nas wpływ. Czytam etykiety i jestem przerażona. Przyczyn alergii szukałabym raczej w tym, co wchłaniamy nieświadomie. Nie twierdzę,że szczepienia są bezpieczne dla wszystkich dzieci, bo nic nie jest bezpieczne dla wszystkich. A co do chętnie przytaczanej średniej długości życia- ona stale rośnie, mimo szczepień…a według niektórych również dzięki nim…

  13. Joasia Joasia

    Do przeciwników szczepień: drodzy, jak wy tacy ekologiczni, to nie używajcie mydła, bo to przecież wynalazek teraźniejszosci, a z bakteriami i brudem trzeba żyć w zgodzie.wyrzucice z domu tez wszelkie szampony, leki, środki farmaceutyczne, bo po co wam? no i zapomnijcie o samochodzie i środkach komunikaci społecznej: też szkodzą!

    • Mammma Mammma

      Pan z kolei niech doczyta na jakie choroby pana dziecko moze zachorowac wlasnie po podaniu szczepienia, ktore tez nie wyklucza ze nie zachoruje wlasnie na to na co zostalo zaszczepione :) miłej lektury życze :)

  14. Ilona Ilona

    A CZY W POLSCE MOŻNA SOBIE SAMEMU PODJĄĆ TAKĄ DECYZJE?

  15. Mammma Mammma

    Nie zapominajcie ze to iz dane dziecko zostalo zaszczepione na dana chorobę nie oznacza na 100% ze nigdy na nia nie zachoruje! Malo tego, po szczepieniu jego uklad odpornosciowy zostaje tak mocno obciązony ze ma ono duzą szanse zlapac w tym samym czasie (np od starszego rodzenstwa) jakąs chorobę ktora w polaczeniu z podanym dopiero co szczepieniem da oplakane skutki… Ponad to nie ma badan ktore daly by wiedze ze szczepienia (zwlaszca niektore konkretne ich rodzaje) nie mają NIC wspolnego z autyzmem…koncerny farm temu przeczą ale wiemy doskonale dlaczego… natomiast jest cała masa rodzin, poszkodowanych, ktorych dzieci nie mialy tyle szczęscia i akurat nieporzadany odczyn poszczepienny wystąpil w taki sposob ze dziecko stracilo kontakt z rezczywistoscią…i to w sposob nagly i ktrotko po szczepieniu… jest tez sporo badan ktore mocno podaja w wątpliwosc slusznosc wszystkich szczepien i to w tak zmasowanej formie w jakiej dostaja ja dzieci w pl. Ostatnio wlasnie zostal wycofany euvax ktorym masa noworodkow (w 1 dobie zycia) i niemowląt (w tym tez nieststy moje starsze dzieci z ktorych jeden ma teraz cięzką posatc astmy) zostaly zaszczepione, a ktora wlasnie zostala (po wielu zgonach!) wycofana bo zostala uznana za niebezpieczną! Doczytajcie dokladnie (nie ze stron promowanych i sponsorowanych przez koncerny farm.) jaki jest sklad szczepionek i jaki moze (moze nie musi ale MOŻE) miec wplyw na mózg niemowlęcia, o noworddkach nie wspominając. Ich mozgi w przeciewienstwie do dzieci wiekszych i doroslych, chłoną te trucizny (tak – do szcepionek są dodawane trucizny!) jak gąbka co nie moze pozostac bez echa…Z przykroscią stwierdzam ze art nie jest obiektywny anie troche, jest natomiast malo rzetelny i tendencyjny. Nie jestem zupelnym przeciwnikiem szczepien, nie zgadzam sie z polskiem kalendarzem szczepien a prosze mi wierzyc ze wiedze mam na ten temat sporą poniewaz sama mam związek ze sluzba zdrowia…pisanie tez ze WIEKSZOSC lekarzy popiera szczepienia jest brakiem wiedzy na ten temat, poniewaz lekarze to wlasnie jedna z grup spol ktora z duzą rezerwa podchodzi do szczepien WŁASNYCH (nie cudzych) dzieci!

    • sosrodzice sosrodzice

      Mamma, dziękujemy za komentarz. Choć nie zgadzamy się, że artykuł jest nierzetelny. Próbowaliśmy przedstawić w nim rację „obu” stron. Zrozumiałe, że jedna i druga strona będzie przeciwna tym argumentom, których nie popiera. Pozdrawiamy serdecznie!
      P.S. To nie ostatni post na ten temat.

      • Monika Monika

        A ja właśnie nie zgodzę się z obroną, artykuł jest bardzo nierzetelny i nieobiektywny. Po pierwsze autor jakoś nie wspomniał o takim drobiazgu, jak nakłanianie rodziców, czy niemal wymuszanie na nich szczepienia dzieci przez personel medyczny. Mnie osobiście pielęgniarka straszyła, że kiedyś się zdarzyło, że jakieś dziecko niezaszczepione zachorowało na polio. Nie wiedziała, że w sąsiedztwie kilkoro dzieci znanych mi bliżej lub luźniej też zachorowało na polio… po szczepieniu. A głównym argumentem był ten, że „Pentaxim to bardzo dobra szczepionka”.
        Nikt nie informuje o poważniejszych odczynach poszczepiennych, nieutulony płacz, gorączka i zaczerwienienie to akurat najlżejsze z nich. A wystarczy otworzyć ulotkę dowolnej „bardzo dobrej szczepionki” i już czytamy o niedowładach, bezdechu, porażeniach, drażliwości, zaburzeniach emocjonalnych, drgawki, zespół zaburzeń świadomości… A bezdech może przecież spowodować śmierć łóżeczkową. Taki nic nie znaczący drobiazg.
        Czytamy ulotkę dalej i co tam widzę? Skład: formaldehyd (służący między innymi do konserwowania zwłok), tormentamol (czy to czasem nie rtęć?). i to wszystko wstrzykujemy wprost do krwi i mózgu naszych maluszków.
        Mało tego, przeglądam ulotkę dalej: kiedy nie stosować szczepionki: jeśli występuje uczulenie na którykolwiek składnik leku albo zaburzenie mózgu. A skąd rodzic 5-tygodniowego dziecka ma wiedzieć, czy akurat jego maluch nie jest uczulony na formaldehyd albo czy nie jest zaburzony rozwój jego mózgu??
        Kiedy ja byłam dzieckiem, lekarze odradzili moim rodzicom zaszczepienie mnie na gruźlicę, mimo, że mój dziadek (mieszkał z nami w jednym domu) chorował – o dziwo nie zachorowałam i nie umarłam. Przeżyłam świnkę, odrę, ospę, różyczkę… Na WZW B szczepiona byłam tylko dwiema dawkami i to już jako nastolatka, trzeciej dawki też pediatra nie radziła dawać, bo po co. I wiecie co? Żyję, jestem zdrowa i mam bardzo silny organizm, chociaż żyłam w brudzie, jadłam piasek i nie byłam szczepiona na tyle strasznych chorób. Acha… i nie mam żadnych alergii pokarmowych, w przeciwieństwie do dużo młodszego kuzyna, szczepionego na wszystko, u którego w wieku dwóch lat zdiagnozowano astmę alergiczną (choroba autoimmunologiczna). Nie powiecie mi, że to przez marchewkę z ogródka dziadków, która nie była niczym pryskana, żeby dzieciom można ją było dać albo spaliny samochodów, których na wsi 15 lat temu było rzeczywiście mnóstwo.
        Jeśli chcecie opublikować „rzetelny i obiektywny artykuł na temat szczepień” radzę najpierw przynajmniej poczytać ulotki szczepionek i dowiedzieć się, co one tak naprawdę zawierają i jakie mogą być powikłania po szczepieniach. To, że się o nich nie mówi głośno nie znaczy, że nie istnieją.

  16. Paweł Paweł

    Kiedy moje dziecko dorośnie to nie chce aby mi powiedziało: a gdzie rodzice chodziliście do szkoły.?
    To dlaczego daliście mi rtęć, aluminium i cała chemię do mego małego ciała. Kto was namówił.?

    A sami to wypiliście zanim mi podaliście ? Skoro wy się boicie to dlaczego ja mam to przyjmować? Też się boję.

    Tylko dlatego że mieliście przymus. Trzeba było o mnie walczyć. I ja skoczyłem szkołę podstawową i wiem jedno
    że dziecko chemii nie podam. I temat jest zakończony dla mnie. A dla rtęci nie ma znaczenia kto jest kim. Ono jest to trucia a nie do picia.

  17. Sylwia Sylwia

    Zapraszam do artykulu o skladnikach szczepionek ( miedzy innymi rtec i silnie toksyczny thimerosal). Czy ktokolwiek zdecydowalby sie podac dziecku lub niemowleciu rtec do picia?????

Zobacz również