Święta z dzieckiem: co się zmieniło?

Ozdoby w domu i na oknie

Przed przyjściem na świat dziecka, w oknie zazwyczaj pojawiały się proste girlandy, świecące punktowo a w domu klasyczne stroiki na stół. Gdy pojawiły się dzieci, na oknie zaczęliśmy przyklejać naklejki z podobizną Mikołajów, bałwanków i reniferów, a na półkach stanęły przybrane w czerwoną czapę pluszaki. Niestety wraz z nimi pojawiały się podskakujące mikołaje i tańczące na huśtawkach mikołajki…a nawet wspinające się na linach czerwone krasnale.

Zakupy

Przed narodzinami dzieci często robiłam zakupy w towarzystwie przyjaciół, nie spieszyłam się, długo zastanawiałam, co wybrać. Niekiedy zakupy kończyły się na wspólnej kawie i pogaduchach. Gdy przyszły na świat maluchy i zaczęły rozumieć idee przebranego świętego, wszystko nabrało charakteru konspiracji. Zrozumiałam, co to znaczy chować się przed dziećmi i myśleć, gdzie najlepiej ukryć prezenty. Przypomniałam sobie, jak to jest udawać, że prezent jest od Mikołaja i patrzeć na szczere reakcje po jego odpakowaniu. Bezcenne.

Prezenty

Przed przyjściem na świat dzieci, prezenty od razu po zapakowaniu kładłam w Wigilię pod choinkę. Potem już nic nie było takie proste. Prezenty są przecież od Mikołaja, dlatego musi je przynieść czerwony wyrośnięty Krasnal lub trzeba je podłożyć pod choinkę niespodziewanie. A wcześniej schować w taki sposób…by nie zostały zbyt spiesznie odkryte.

Świąteczne zdjęcia

Przed narodzinami dzieci świąteczne zdjęcia były proste: wystudiowany uśmiech, przytulanie, ładne tło, zgrabne pozy. Święta z dziećmi pełne nagłych zmian akcji pozwalają na zrobienia cudnych zdjęć, jednak w czasie, który każe czekać zaczajonym z aparatem, bez pewności, że się uda. Nie wspominając już o zdjęciach z Mikołajem, gdy maluch się go boi…i płaczu w centrach handlowych, gdy jakiś ambitny rodzic postanowi, że MUSI mieć zdjęcie takie, jakie chce. Na pamiątkę. Dla siebie i dla…dziecka.

Świętowanie

Przed przyjściem na świat dzieci święta spędzałam przy stole i na spacerach (o ile pogoda dopisywała). Po przyjściu na świat maluchów nagle z poziomu stołu przeniosłam się dużo niżej…na podłogę, a wcześniej wyżej: nosząc dzieci spoglądałam na wszystkich niejako z góry. Zmiana perspektywy zdecydowanie ograniczała ilość spożywanych przeze mnie kalorii na rzecz większej ilości ruchu. Doceniłam też wieczorny seans z książką czy przed telewizorem, gdy można było leniwie odpocząć, a dzieci spały i o jeść już nie wołały.

Świąteczne pakowanie

Przed przyjściem na świat dzieci, wyjście do rodziny zajmowało mi tyle, ile ubranie siebie i zapakowanie kilku drobiazgów. Po narodzinach następnego pokolenia ilość zabieranych przedmiotów dramatycznie wzrosła a czas potrzebny na wyjście wydłużył się kilkukrotnie.

Mimo tych zmian uważam, że każde Święta mają swój urok. Z dziećmi i bez dzieci. Choć na pewno jest coś w tym, że gdy pojawiają się już dzieci, to trudno wyobrazić sobie powrót do świata, w którym ich miałoby zabraknąć.

Rodzice zawsze będą przekonywać, że Święta są o niebo lepsze z dziećmi (i chyba mają do tego prawo). Trudno się z tym nie zgodzić. Prawda?

 

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Mam na imię Kinga. Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. xxx xxx

    Nie zamieniłabym świąt z dzieckiem na nic innego! Tak jak jest, jest idealnie

  2. Olka K Olka K

    Hahjaha, u nas najgorsze „wojny”: ida o choinke, dzieciaki chca ja ubierac w dziwaczny sposob ;) nie naw wszystko moge się zgodzic, ale rzeczywiscie choinka nie wyglada juz tak idealnie jak wczesniej ;)

  3. Mysza Mysza

    Uwielbiam święta z moimi skarbami :***

  4. monika06 monika06

    fakt, Swieta z dziecmi nie sa idealne, ale za to sa cudowne;) majac male dziecko juz nic nie da sie zaplanowac, pomimo checi, ktorych jest duzo. czesto brak czasu nas ogranicza;( tegoroczne Swieta beda juz 3 z corka i za kazdym razem jest piekniej, niestety ten czas swiateczny spedzimy bez taty, ktory nie moze do nas przyjechac, wiec bedzie radosc ale i wielki smutek;(

    • Dorota Dorota

      Monika, kurcze…ale będzie rodzinnie?
      Mam nadzieję, że Mąż przyjedzie szybko w Nowym Roku!

      • monika06 monika06

        tez mam taka nadzieje;-)
        ale jakos nie chce mi sie myslec nawet o tych Swietach, ale musze sie poswiecic dla naszej corki;-)
        widzac jej radosc na widok choinki, az sama nabieram sil, choc wiem,ze bedzie mi ciezko, ale pocieszam sie tym, iz te Swieta nie sa ostatnimi w naszym zyciu, a po drugie szybko mina….az dziwnie to zabrzmialo, bo zwykle kazdy chce aby ten swiateczny czas trwal jak najdluzej…

        • xxx xxx

          No właśnie w takich momentach radość nie jest pełna…ale masz córkę, więc tak jak piszesz, dla niej warto spędzić ten czas w pięknej atmosferze…gorzej w sumie chyba ma Twój Facet, bo daleko od rodziny dalszej i bliższej…trzymaj się!

          • monika06 monika06

            dziekuje za mile slowa;-) na Was zawsze mozna liczyc;-)

    • magda magda

      Skądś to znam… u nas jest dokładnie tak samo, mój mąż też nie przyjedzie na Święta. Do mnie i dwójki małych dzieci (4 lata i 15 miesięcy).

  5. HelowaMama HelowaMama

    Święta z dziećmi są dokładnie takie, jakie powinny być! Przez lata były to dla mnie dwa dni obżarstwa, bezcelowego i pustego. Wymiar duchowy? Zapomniałam kto i dlaczego. Odkąd jest ze mną Helka, nie tylko choinka i prezenty znów budzą dreszczyk emocji, ale rodzące się wciąż na nowo DOBRO ukazuje swój głęboki sens.

  6. alicja alicja

    a u mnie jedyne co się zmieniło (bo choinkę zawsze miałam „nie idealną”) to konieczność wieszania cukierków wyżej. bo, mimo, że jest mały, ostrożny w chodzeniu, upadaniu i zabawach to polowanie na cukierki zmienia spokojnego malucha w zdobywcę ryzykującego wszelkie upadki na rzecz tego słodkiego łupu. a nie daj Bóg jeść w papierku! nieee! tylko umazać buzię, roznieść czekoladkę po całym mieszkaniu na kapciach, rączkach…
    fascynujące: obserwować, udawać że nie widzę… i „fascynujące” chodzić za maluchem, zbierać szczątki słodyczy.

  7. rodzic rodzic

    Dopiero z przywiezionym z porodówki dzieckiem Święta w naszym domu stały się niezwykłe, wypełnione zdumieniem nad darem życia, istnienia człowieka. Wypowiadana corocznie podczas wigilii Ewangelia stała się w tym czasie dotykalnie bliska. Rzeczywiście, to nie bajka, Miłość sprowadza pokój wszystkim ludziom dobrej woli, nie tylko nam.
    Doświadczyliśmy tego razem, że obecnie nasza miłość ukonkretnia się i wyraża w nieporadnej kruszynce trzymanej w ramionach. Dotknęliśmy niesamowitej tajemnicy narodzin człowieka. Poczuliśmy się onieśmieleni tym nowym życiem, które nie baliśmy się przyjąć z zaufaniem. Zadajemy sobie pytanie: Czy o głębszy wymiar naszego ludzkiego rodzicielstwa chodzi w Święta Bożego Narodzenia, bo chyba nie o rytualnego karpia?

Zobacz również