Strachy na lachy, czyli mrożące krew w żyłach babcine historie

Babcia zajmuje w życiu człowieka ważne miejsce. Ciepła, troskliwa, opiekuńcza. Jako dzieci uwielbiamy spędzać u niej wakacje i ferie. Babcie zazwyczaj pozwalają na więcej, niż rodzice. Przymykają oczy na psoty, częstują łakociami.

Pajda chleba ze śmietaną i cukrem, jabłkowa marmolada, placki na sodzie- oto potrawy, które wielu z nas określa mianem „smaków dzieciństwa”. Do owych „smaczków” zaliczyć jeszcze wypada to, co dziś wywołuje uśmiech na twarzy, natomiast wiele lat temu działało na naszą wyobraźnię- straszliwe historie ,którymi babcie przywoływały nas do porządku i  ratowały przed niebezpieczeństwem, a czasem …po prostu bawiły się naszym kosztem. Przypominam kilka popularnych „straszaków na wnuki”:

Złowrogie drożdże

thing-that-make-them-scaredNiemal każdy miał okazję wysłuchać mrożących krew w żyłach opowieści o morderczym gorącym cieście drożdżowym. „Skręt kiszek”, biegunki, bóle brzucha a nawet śmierć – oto co miało spotkać nieszczęśnika, który podwędziłby babcinej  blachy kawał gorącego ciasta. Współczesna nauka nie odnajduje powiązań między gorącym ciastem a niedrożnością jelit.  Oczywiście, istnieją ludzie, których żołądek nie podoła takiemu wyzwaniu, zależy to jednak od naszych indywidualnych uwarunkowań. W końcu, jedni z nas nie trawią laktozy lub glutenu, inni borykają się z alergiami. Gorące drożdżowe ciasto nie jest jednak dla nikogo groźniejsze niż to samo wystudzone. Dowód? Pizza, drożdżowe racuszki, wszelkiej maści bliny, nadziewane paszteciki- te wszystkie potrawy łączy jedno-zawierają sporo drożdży i najlepiej smakują właśnie na gorąco.

Szkodliwe popijanie

Według wielu ludowych przesądów woda bywa szatańskim wynalazkiem. Wypita po zjedzeniu owoców ma wywoływać zatrucia i biegunki.  Mit ów możemy wyjaśnić na kilka sposobów. Po pierwsze- wbrew powszechnemu przekonaniu, dysponujemy coraz lepszej jakości wodą pitną. Czystszą i pozbawioną chorobotwórczych bakterii. Po drugie, często przyczyna problemów leży w samych owocach- zjedzenie dużej ilości bogatych w błonnik pokarmów może spowodować biegunkę, natomiast bakterie na źle umytych owocach –zatrucie. Nasze babcie, które często do dziś upatrują przyczyn chorób w zimnie, nie w wirusach i bakteriach, wolały winą obarczyć wodę.  Lata temu, słabej jakości woda faktycznie mogła wywołać zatrucie, jednak połączenie jej złowrogiego działania z owocami nigdy nie miało uzasadnienia.

Wylew krwi do mózgu

Wisielec na trzepaku był jedną z prób odwagi. Według dzieci. Babcia sądziła, że to prosty sposób na wywołanie wylewu krwi do mózgu. Dziś wiszenie głową w dół jest praktykowane w jodze i sporcie. A wszystkim którzy obawiają się, że babcia miała jednak rację przypominam wyczyn amerykańskiego iluzjonisty: w 2008 roku wisiał głową w dół przez 60 godzin bez przerwy. I nadal żyje!

Wypłakane oczy. Zezowate szczęście

Wypłakanie oczu miało polegać na zużyciu źrenic, bądź wypłynięciu gałek ocznych. Co rodzina to inna tradycja. Część babć naprawdę wierzyła w taką możliwość, dla niektórych był to jedynie sposób na uspokojenie płaczącego wnuka. Kolejnym ciekawym mitem jest również ten, który zakładał, że przestraszenie człowieka robiącego zeza spowoduje, iż ów zez zagości w naszej twarzy na stałe. Kto z nas nie usłyszał : nierób tak, bo ci zostanie! Oczywiście, żadna z powyższych gróźb nie miała szans się spełnić, co nie znaczy, że nie napędziły nam stracha.

Moczopędny ogień

Zabawa ogniem bywa niebezpieczna. Według niektórych babć nie tylko zabawa, ale także samo patrzenie w ogień może przynieść opłakane skutki. Zapatrzone w ogień dziecko miało bowiem …zmoczyć się w nocy. Związek płomieni z pęcherzem moczowym nie pozostał wyjaśniony do dziś.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ola Ola

    Mi też babcia powtarzała, żeby nie patrzeć w ogień, bo zmoczę łóżko w nocy ;) Podoba mi się ten artykuł :)