Sprzedam dziecko

„Jestem 22-letnią kobietą, w dość trudnej sytuacji finansowej, więc zależy mi na pieniądzach.
Jeśli znajdą się pary, które szukają osoby do urodzenia im dziecka, to jestem chętna .
Urodzę i oddam dziecko za pieniądze.
Nie mam warunków na wychowanie i utrzymanie więc za 15 tyś. Urodzę i oddam od zaraz.
Mój numer. …”

„Młode małżeństwo bez nałogów zaadoptuje dziecko (nawet za opłatą).
Szczegóły na email….”

urodze dziecko za 100 000

To tylko dwa przykłady ogłoszeń, które udało mi się z łatwością znaleźć w internecie w ciągu 5 minut. Bez skrupułów ogłoszeniodawcy podają swoje wymagania, czasem zdjęcia USG, bezpośredni numer kontaktowy a nawet imię i nazwisko.

Jak kupuje się dzieci w Polsce?

Handel dziećmi w Polsce kwitnie i może sięgać nawet kilkaset „transakcji” w ciągu roku. Niektóre źródła wskazują, że w ten sposób może kończyć się aż dwa tysiące adopcji rocznie. Dla porównania legalnych adopcji mamy każdego roku około 3 tysiące. Skala jest zatem ogromna.

Skąd ten problem?

Co pokazują te liczby? Ano to, co mówią specjaliści: problem bezpłodności jest coraz większy. Poza tym kupowanie dzieci jest związane z przedłużającymi się i restrykcyjnymi procedurami adopcyjnymi (które mogą trwać nawet 3-5 lat), przez co przyszli rodzice, którzy nie mogą mieć własnych dzieci i nie chcą dłużej czekać, często decydują się na taki krok.

Bez tytułu

Z drugiej zaś strony bieda, wielodzietność i nieporadność życiowa sprawiają, że kobiety coraz częściej decydują się na sprzedaż swoich dzieci. Sposób myślenia jest prosty. Zmniejszyła się również liczba dzieci zostawianych w szpitalach, „bo tam nic za to dostać nie można”, a już po ogłoszeniu w internecie jest to zarobek kilku tysięcy złotych. I tak kobiety zanim zajdą w ciążę, szukają osób, które byłyby chętne zapłacić kilka lub kilkaset tysięcy za urodzenie im dziecka.

Kobieta ukrywa swoją ciążę a potem bez żadnych przeszkód sprzedaje swoje dziecko jeszcze w szpitalu. Czasem pojawiają się trzecie osoby tzw. pośrednicy, którzy mają w  tym swój udział zarobkowy i szukają chętnej kobiety do porodu i osób, które chcą dziecko kupić.

Ktoś powie, ale jeśli samotna kobieta nie może mieć dziecka, ma nikłe szanse na adopcje –  to przecież nie ma lepszego rozwiązania niż zakup dziecka. Prawda? Tylko przebierać w ogłoszeniach…

Bez tytułu2

Ale czy płacąc takiej „surogatce”, ma się pewność, że rzeczywiście odda nam dziecko, czy jest to zgodne z naszym sumieniem, jak wyjaśnimy to kiedyś dziecku, które przecież może poznać prawdę? A co z kobietą, która sprzedaje swoje dziecko? Czy nosząc dziewięć miesięcy pod sercem nowe życie jest w stanie je tak po prostu oddać?

Można by zrozumieć wielodzietne rodziny, których nie stać na utrzymanie kolejnego dziecka, ale przecież antykoncepcja w dzisiejszych czasach jest ogólnodostępna i to za grosze. I w końcu sprzedaż własnego dziecka, by podratować rodzinny budżet nie jest wytłumaczeniem, są inne sposoby zarobku a dziecko to nie rzecz tylko człowiek. Niby proste, teoretycznie oczywiste… a jednak…

Zastanawiający jest również fakt, gdzie sumienie takiej matki, która sprzedaje swoje dziecko? Czy nie ma obaw, komu odda za pieniądze swoje dziecko? Przecież dzieci kupują nie tylko osoby, które bardzo pragną je mieć. Wiele razy słyszy się, że niemowlaki nabywa się do pracy, żebractwa, maltretowania, prostytucji, udziału w przestępstwach a nawet dla organów.

Co na to prawo?

Niezrozumiałe jest również polskie prawo, które jednoznacznie nie karze za handel dziećmi, chyba, że są one wykorzystywane do działań przestępczych – a tego nigdy nie jesteśmy do końca pewni.

W zapisach kodeksu istnieje informacja, że ze zjawiskiem handlu ludźmi mamy do czynienia dopiero wtedy, gdy celem jest wykorzystanie osoby będącej przedmiotem transakcji, czyli np. zmuszanie jej do pracy, żebractwa czy prostytucji. W tej sytuacji teoretycznie można mówić o adopcji ze wskazaniem.

Kiedy proceder jest nielegalny?

Niektóre adopcje prowadzone są nielegalnie – bez udziału sądu rodzinnego, który decyduje w takich sprawach. W jaki sposób? Matka w urzędzie stanu cywilnego deklaruje, że ojcem biologicznym jest mężczyzna, który wraz z partnerką płacą za dziecko. Sama zrzeka się praw rodzicielskich. Dochodzi do poświadczenia nieprawdy i dopiero za to grozi konkretna kara.

Naganne?

Co jest gorsze: urodzenie i wychowywanie dziecka w melinie, czy jego sprzedanie „dobrej rodzinie”? A może jeśli nie stać mnie na dziecko, to lepsza będzie aborcja? Ma oddać „za darmo” i skazać dziecko na pobyt w ośrodku opiekuńczym czy od razu przekazać je w dobre ręce? Co może a czego absolutnie nie powinna robić matka, która nie chce wychowywać swojego dziecka?

Czy szara strefa nie jest odpowiedzią na potrzeby „rynku”, dramatyczną sytuację ośrodków adopcyjnych, likwidowaniu kolejnych z nich i wydłużaniu okresu oczekiwania na dziecko? Czy można ją usprawiedliwiać, szukać w sobie zrozumienia?

 

Wioleta 30-letnia mama trzyletniego Wojtusia. Absolwentka studiów pedagogicznych. Z zamiłowaniem pochłania wszelką wiedzę na temat wychowywania dzieci, gotowania oraz dziedzin kosmetyki. Zagorzała zwolenniczka karmienia piersią i jak najczęstszego chwalenia dzieci. Wyznaje zasadę: "Słuchaj dobrych rad, ale postępuj zgodnie z matczynym instynktem".

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Asia Asia

    Lepiej żeby matka sprzedała dziecko niż poćwiartowała. Ja nie widzę w tym nic tak strasznego, by to jednoznacznie piętnować. Ja bym nie sprzedała, jednak….prawo mamy straszne, więc jakbym nie mogła mieć dzieci, to bym „kupiła”. wiem, wiem, co napisałam, ale serio, pewnie nie umiałabym czekać aż w końcu „dostanę” dziecko legalnie.

    • ŁUKASZ PAWEŁ KOŁTON ŁUKASZ PAWEŁ KOŁTON

      Skoro twierdzisz, że byś nie sprzedała swojego dziecka, to dlaczego wypisujesz takie brednie? To mi mówi o Tobie, ze traktujesz dzieci przedmiotowo. Za handel dziećmi powinny być długoletnie kary pozbawienia wolności bez jakiejkolwiek taryfy ulgowej. Prosta sprawa: nie chcesz dzieci? Nie współżyj albo się zabezpieczaj.

      • sosrodzice sosrodzice

        Popieram. Mam takie samo zdanie.

        Chociaż wiadomo jak to z zabezpieczeniami, niestety nie ma 100% pewności ;)

        • ŁUKASZ PAWEŁ KOŁTON ŁUKASZ PAWEŁ KOŁTON

          Zatem pozostaje abstynencja seksualna. Ludzie zbyt luźno podchodzą do tych spraw. Nie liczą się z konsekwencjami, które są już na całe życie. Owszem rodzicielstwo nie jest prostą sprawą, ale ktoś kto z tego świadomie rezygnuje, traci coś niepowtarzalnego: bycie rodzicem to najpiękniejsze co może spotkać człowieka – normalnego człowieka. I pisze to ojciec prawie 19 – miesięcznej ślicznotki, za którą tatuś wskoczyłby w ogień. :)

          • Cezary Cezary

            Przepraszam Pana najmocniej. Chciałem napisać: KOŁTÓŃSTWO?

        • Cezary Cezary

          Cóż to „sosrodzice” chciał/chciała nam dokładnie powiedzieć? Ten wtręt na kilometr śmierdzi sofizmatem. Logika? Proszę o wyjaśnienie, ponieważ w tak poważnym dyskursie puszczanie oka nie przystoi. Zwłaszcza ze strony admi tego portalu.

      • Elka Elka

        Zgadzam się. Jeśli ktoś uważa, że dorósł to tego, aby współżyć, powinien również mieć świadomość tego, że może to zakończyć się ciążą i wtedy – uważając się za dorosłego – wziąć za to pełną odpowiedzialność. Prawo mamy kulawe w odniesieniu do wielu spraw i dla mnie nie stanowi to żadnego usprawiedliwienia. Nie znajduję usprawiedliwienia dla handlu dziećmi. Dziecko to cud, nie produkt na sprzedaż.

        • Cezary Cezary

          Pani Elu, całkowicie się z Panią zgadzam. To cud bardzo powszechny, wręcz powszedni. Może się przytrafić nawet DWA RAZY W ROKU! Potomstwo to również komórki jajowe i prawie każdy plemnik. Jest taka granica przyzwoitości, której nie wolno przekraczać. Zanim osądzisz, popatrz na siebie. Zanim osądzisz postaw się w sytuacji sądzonego.
          Przy okazji, proszę mi odpowiedzieć na proste pytanie: dlaczego ojcowie i głowy rodzin o ortodoksyjnych poglądach mają kłopot z dziećmi pozamałżeńskimi równie często, co ich odpowiednicy w rodzinach patologicznych?

      • Cezary Cezary

        Odpowie Panu ojciec dwojga dzieci. Ma Pan prawo do swoich pogladów, a ja do swoich. Do ocen równiez. To, co Pan wypisuje to zwykłe KOŁTUŃSTWO. Jeśli Pan chodzi do kościoła, to proszę tam więcej nie chodzić. Takich chrześcijan nam nie potrzeba.

  2. Basia Basia

    Ludzie myślą, ze życie to zabawa. Można robić co się chce, a jak pojawiają się problemy, usunąć problem i po kłopocie. Można handlować swoimi jajeczkami, oddawać dziecko i mieć wszystko w d….i jeszcze na tym zarabiać. masakra

  3. Dorka Dorka

    Nie rozumiem jak można z czystym sumieniem oddać dziecko nieznanej osobie?? A co jeżeli ” nowy tata” np okaże się pedofilem?? Jak kobieta oddając w obce ręce niewinną ,bezbronną istotę może spokojnie zasnąć w nocy i nie pomyśleć ” a może dzieje się mu krzywda??” Tyle okrucieństwa na świecie,skąd pewność że dobrą rodzinę wybrałyście dla swojego dziecka?? Bieda?? Jaka bieda ,zawsze matka która kocha swoje dziecko będzie miała talerz zupy dla swojej pociechy czy znajdzie sposób na zdobycie butów na zimę.Ja bym do końca życia spokojnie oka nie zmrużyła gdybym coś takiego zrobiła.Nie widzieć pierwszych kroków,nie zachować na pamiątkę pierwszego ząbka który wypadł,nie widzieć uśmiechu na malutkiej buzi,nie móc do szkoły odprowadzić?? Wychowanie dziecka nie jest łatwe,to ciągłe zmartwienia,ale jest taki moment jak taki maluch podchodzi do Ciebie i mówi ” jesteś piękna,bardzo Cię kocham, jak Cię nie ma to tęsknię” ?Mam 5 letniego syna,ciężko pracujemy z mężem,nie mamy babci czy dziadka ktorzy pomogą,jesteśmy sami ale nie oddałabym tego za żadne skarby świata,nie chce lepszego życia, chcę żeby było jak jest.Kochajcie te dzieci które rodzicie one też mają uczucia,tylko matka może je ochronić i prawdziwie kochać,to nie towar w sklepie.

    • Cezary Cezary

      Pani Doroto, to bardzo szlachetne postawa, same wartości. Mam jednak pytanie. Ile Pani planuje dzieci? I co Pani uczyniłaby – wiedząc, jak trudne i kosztowne jest wychowanie dziecka – gdyby miała Pani w drodze czwarte dzieciątko? Pisze Pani „ciężko pracujemy”. A gdzie, jeśli wolno zapytać? Może jestem złośliwy, ale z mojego doświadczenia – najczęściej o ciężkiej pracy piszą doradcy finansowi i sprzedawcy bezpośredni.

    • Karol Czerwiński Karol Czerwiński

      Dokładnie, jak piszesz,nie wiadomo do kogo trafi. Utopiony w Cieszynie chłopiec najprawdopodobniej kupiony ,coś rodzicom sor odwidziało,może płakał ,a myśleli ,że dziecko ciągle uśmiechnięte jak z reklamy , skatowany w brzuszek wrzucony do wody ..

  4. Anna Anna

    Nie popieram „sprzedaży” dzieci ale popieram oddawanie je rodzinom czy osobom, które chcą mieć dzieci a nie mogą. Adopcje w Polsce to katorga dla rodziców a jeszcze większa dla dzieci bo zamiast te 3-5 lat które trwa proces adopcyjny być w rodzinie zastępczej, mieć szansę na normalne życie, przystosowywać się, przyzwyczajać do siebe i kochać to biedne muszą być w domu dziecka i czekać… Dlatego jeśli kobieta nie jest w stanie wychować dziecka to jestem za tym by po prostu znalazła rodzinę, która odpowiednio zaopiekuje się dzieckiem. Nie oceniajmy i kobiety oddającej dziecko i rodziny chcącej dziecka. Jeśli obydiwe strony mają na względzie dobro dziecka to to jest najważniejsze i ludziom postronnym nic do tego. A te gadki o dorosłości, o antykoncepcji możecie zachować dla siebie. Jestem matką, i dziecka nie oddałabym za nic ale nie każda z matek jest silna psychicznie, nie każda ma warunki by wychować dziecko jak na to zasługuje, nie każda ma kochającego i wspierającego partnera dlatego nie oceniam a popieram o ile DZIECKO NA TYM NIE UCIERPI.

  5. Malvinka Malvinka

    Widzę, że dużo osób tutaj podejrzewa, że procedury adopcyjne trwają tyle ile trwają tylko po to, żeby uprzykrzyć ludziom życie. Otóż nie. Trwają one tyle, bo potrzeba czasu, aby sprawdzić czy dana para nadaje się na rodziców dziecka, które i tak już jest pokrzywdzone przez los. Dzięki dokładnej weryfikacji, testom i szkoleniom staramy się uniknąć sytuacji, w których rodzice adopcyjni znęcają się nad dzieckiem, albo je później oddają spowrotem, bo „jest niegrzeczne”. Drugi powód takiej a nie innej sytuacji to niejasna sytuacja prawna dzieci w placówkach. Np takich porzuconych przez rodziców. Tu winić można przepisu i opieszałość sądów, ale bardzo często sytuacja ma uzasadnienie (np matka leczy się psychiapsychiatrycznie i jest szansa, że będzie w stanie zająć się dziećmi). Decydując się na sprzedaż dzieci problem mają obie strony. Matka biologiczna, która nie wie komu dziecko oddaje oraz nowo rodzice, którzy nie wiedzą, czy kobiecie np. się „nie odwidzi” – a sad może wtedy stanąć po jej stronie.
    I jeszcze jedno – wbrew powszechnej opinii poza szczególnymi przypadkami adopcja ze wskazaniem u nas w kraju nie istnieje. Właśnie po to, by przeciwdziałać handlowi dziećmi.

    • abnji abnji

      dlatego wola wszyscy noworodki teraz rzadko kto się decyduje na dziecko które ma już np.2-3lata

  6. abnji abnji

    zbyt dlugo sie czeka na adopcje i sa za duze wymogi wiec prawda jest taka ze dzieci sie kupuje jest zywy handel i bedzie matki co sprzedaja dzieci zalezy im na kasie to raza dwa to i tak sie nie zmieni nawet jesli kogos zlaia i dadza wyrok

  7. Karol Czerwiński Karol Czerwiński

    Jak można ,nie wiesz czy będą dobrzy dla dziecka . Chłopczyk utopiony w Cieszynie z obrażeniami potężnego ciosu w brzuszek najprawdopodobniej zabity przez rodziców,którym inna urodziła dziecko. Mogą trafić się pedofile etc. Przecież może iść do domu samotnej matki itd. Gdzie sumienie?

  8. jerzy jerzy

    A co z instytucją która jest największym graczem na rynku adopcji dzieci? czyli pewną instytucją religijną, która w Polsce jest poza wszelką kontrolą.

Zobacz również