Spokojni rodzice mają „grzeczne” dzieci?

Teza zawarta w tytule tego artykułu nie pochodzi z kategorii „oświeconych”. Nie próbuje udawać takiej, która wyjaśnia wszystko i jednocześnie mocno wypacza rzeczywistość. Oczywiście, można dać znak równości między dwoma stwierdzeniami – spokojny rodzic= spokojne dziecko i chyba każdy się z tym zgodzi. Gdy spojrzymy jednak głębiej, okaże się, że równanie to jest znacznie bardziej skomplikowane i ma dodatkowe zmienne.

Jest przecież mnóstwo przypadków, w których nadpobudliwość, agresja, lęk u dziecka mają inne podłoże niż to ściśle związane z postawą rodziców. Nie zmienia to jednak faktu, że nasze pociechy to bezlitosne, szczere aż do bólu lustro, w którym odbijamy się my sami, bez retuszu, dokładnie tacy, jacy jesteśmy.

To właśnie w postawie dziecka świetnie pokazują się…nasze wady, niedoskonałości, braki charakteru a także problemy, jakie mamy w związku. Z tego powodu nie da się „naprawić” rodziny bez koncentrowaniu się na każdym jej ogniwie. Dziecko jako „najbardziej wrażliwa” jednostka szybko wyłapuje zagrożenia i alarmuje swoim zachowaniem, że coś jest nie tak. I w ten sposób, paradoksalnie, wyświadcza wszystkim ogromną przysługę!

Wymień wady swojego dziecka…i popracuj nad nimi…u siebie

Psychologowie mówią wprost – wymień wady swojego dziecka, zapisz je na kartce, a później…pracuj, by wyeliminować je …u siebie.

Niemożliwe, żeby to tak działało, żeby to było tak proste a jednocześnie trudne?

Daniele Gargano, psycholog dziecięcy, zauważa, że problemy z dzieckiem to tylko wierzchołek góry lodowej. U podstaw leży relacja z rodzicami. Dlatego próba zrozumienia zachowań dziecka nie powinna kończyć się na pracy z nim samym, dobry psycholog musi być jak detektyw, który ocenia, jak rodzina funkcjonuje jako całość. Po przyjrzeniu się maluchowi – jego postawie, sposobie chodzenia, gestykulowania można dowiedzieć się, z kogo czerpie przykład i kto podświadomie wzmacnia jego złego zachowania. Praca z dziećmi w ocenie współczesnych psychologów polega przede wszystkim na pracy z rodzicami. Od tego właśnie trzeba zacząć.

Dziecko jest lustrem rodziców

Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wielki wpływ nasze postawy, zachowanie, braki, wady mają na nasze dzieci. To dla wielu przerażająca wizja, dlatego nie dziwi potrzeba jej zaprzeczania, czy uciekania od niej, a nawet obrażania się na osoby, które twierdzą, że, by zmienić zachowanie dziecka, najpierw trzeba popracować nad sobą…. Uświadomienie sobie, jak wiele zależy od nas może być przytłaczające. Od razu pojawiają się głosy, że jest też niemoralne, bo wprowadza w poczucie winy i tak zmęczonych i zestresowanych rodziców.

Nie w tym rzecz, by podejść do tematu jak do oskarżenia, ale potraktować go jak wyzwanie. Praca nad sobą powinna być wpisana w istotę rodzicielstwa.

Dziecko nie słucha, ale widzi

Dziecko jest sumą naszych zachowań i naszych emocji. Patrzy na nas. Często nie słucha, ale widzi i wierzy w to, co ma przed oczami. Niczym barometr odczuwa nasz strach, niepewność, zauważa każdy niuans, który chcielibyśmy skrzętnie ukryć. Dlatego boi się wtedy, gdy my odczuwamy lęk, nie chce współpracować, gdy zauważa w naszych gestach napięcie, płacze, gdy czuje się zagrożone i robi to właśnie wtedy, kiedy nam również brakuje sił, co jeszcze bardziej potęguje stres pojawiający się w trudnej sytuacji. Skutek jest taki, że wygląda to jak samo nakręcająca się spirala problemów.

Można ją przerwać tylko w jeden spokój. Zaczynając od siebie – uspokajając się.

zdjęcie lustro

Znasz te sytuacje, kiedy dziecko:

  • nie chce zasnąć, gdy czuje, że coś się dzieje, na przykład rodzice chcą „niepostrzeżenie”  wyjść z domu i zostawić maluszka pod opieką innej osoby,
  • choruje wtedy, kiedy bardzo nam zależy, żeby był zdrowy, tak bardzo się martwimy danym wydarzeniem, przygotowujemy do niego, robimy wszystko, by było perfekcyjnie, że choroba zjawia się w najmniej oczekiwanym momencie (wszak nie od dziś wiadomo, że stres osłabia działanie układu immunologicznego),
  •  silnie przeżywa przyjście na świat rodzeństwa zwłaszcza wtedy, kiedy my odczuwamy gdzieś w głębi ogromny stres i lęk związany z nową sytuacją. Mamy poczucie winy, frustrujemy się, że nie wszystko idzie tak, jak powinno.
  • i wiele innych, które można tu wymienić….

Zestresowani rodzice mają nerwowe dzieci

Agresja rodzi agresję. Stres się udziela, emocje kumulują. To dlatego zdenerwowany rodzic nie będzie w stanie wyciszyć płaczącego niemowlaka, z tego właśnie powodu także krzyk, po który „sięgamy”, gdy jesteśmy bezsilni, nie działa, bo wywołuje jedną reakcję – jeszcze głośniejszy protest. Im więcej negatywnych przekazów, tym trudniej o porozumienie.

Zanim zaczniemy „pracować” nad postawą dziecka, naprawiać „złe zachowania”, uczyć „kultury”, warto spojrzeć wgłąb siebie, spojrzeć na to, co dzieje się w naszym życiu, czego dzisiaj doświadczam, czy jestem spokojna/wyciszony, czy może kłębią się we mnie emocje, które kipią i wywołują przykre sytuacje na każdym kroku? Gdy jesteśmy zdenerwowani, trudno myśleć racjonalnie, podejmować odpowiednie decyzje. Kiedy jesteśmy spięci, zdenerwowani, mamy tendencję do pośpiechu, brakuje nam empatii i umiejętności dobrej oceny sytuacji. Niestety dziecko to widzi. Nawet gdy bardzo się staramy ukryć problemy, atmosfera zmienia się.

Dlatego tak ważne jest, by chronić własne dzieci, poprzez systematyczną pracę nad sobą. Gdy maluch zaczyna się „źle zachowywać”, być może problemem nie jest to, co dzieje się w nim, ale to, z czym mierzy się w domu, przedszkolu, szkole? Mądrą postawą rodzic jest w stanie skutecznie pomóc zrozumieć dziecku sytuację i rozwiązać problem. To nie jest jednak złota rada, która rozwiązuje wszystko, jednak kierunek, od którego warto zacząć.

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ola Ola

    Według mnie dużo w tym prawdy…ale tak jak napisaliście na początku to nie jest tak, że postawa rodziców decyduje o wszystkim. Na pewno ma ogromny wpływ na zachowanie dzieci.

  2. Sylvia Sylvia

    Pokaż mi swoje dziecko a powiem Ci kim jesteś

  3. Anka Anka

    w punkt!

  4. Kasia Kasia

    Coś w tym jest, ale ważne są również cechy osobnicze- mam trojkę dzieci i każde jest inne, z czego najmłodsza to taki diabełek co to zabierze siostrze zabawkę, bratu zje kanapkę…

  5. Marianna Marianna

    gdy moja córka miała 4 miesiące lekarz strzelił mi wykład, w skrócie- rozhisteryzowane dziecko wie jak uderzać głową o podłogę, żeby go nie bolało, a żeby zrobić wrażenie… A pierwszy raz usłyszałam od lekarza, że przyzwyczaiłam swoje dziecko do noszenia, gdy miała 3 tygodnie. Dodam, że to byli różni lekarze. Także wiem o czym mówisz. W dodatku moja teściowa, nauczycielka, uważa że rozpieszczam dziecko, że jest „złośnicą”. I to mnie boli, bo przez taki pryzmat patrzy na swoją wnuczkę, krzywdząc ją taką oceną. Ale to się może zemścić na niej, gdy Mała podrośnie i nie będzie wyrywna do tych dziadków.

  6. Kasia Kasia

    Świetny artykuł, z którym się całkowicie zgadzam. :)

  7. Martyna Martyna

    Tak bardzo się z tym zgadzam! Byłoby super, gdyby każdy zdawał sobie z tego sprawę i pracował głównie nad sobą, a nie nad „problematycznym dzieckiem”. Dzieci nie są z natury złe, złe mogą być ich niektóre zachowania- ale skądś się one biorą, z czegoś wynikają i jakaś potrzeba się za nimi kryje.

  8. Daga Daga

    Super konkretny artykuł.

Polecane tematy