Spanie w trójkę a może w siódemkę?

Nie lubię tendencyjnego podejścia do wychowania: tak dobrze, a tak źle. Nie wierzę w złote recepty, które można zastosować w przypadku każdej rodziny. Mam wrażenie, że rady pojawiające się na niektórych portalach są w wielu przypadkach mocno odrealnione i bardzo często wykluczają z codziennego życia inne opcje. No bo jak: zostawiasz dziecko same za szczebelkami łóżeczka? Jak w więzieniu? Działasz wbrew naturze? A kysz! Zatem zapamiętaj: samolubna matko, Twoje dziecko ciężko przeżyje Twoje niemądre decyzje: będzie gorzej się rozwijać, z pewnością w przyszłości z tego powodu nie ułoży się mu w życiu…

Uczysz dziecko samodzielnego zasypiania? Jeszcze gorzej! Znaczy się, że tresujesz i wymagasz za wiele. Najlepiej nie mów o tym głośno.

Chcesz odzyskać łóżko i przytulać się tylko do męża bez oddechu trzylatka na karku? Oj zła matka, zła…Zdecydowałaś się na dziecko! Zatem wiesz, co to znaczy! Znaczy CIERP z uśmiechem na twarzy!

Spanie w pierwszych miesiącach życia

iStock_000015451743XSmallWielu mamom jest wygodniej spać z dzieckiem w pierwszych miesiącach życia. Jeśli taki układ im pasuje i nic przeciwko nie ma również partner, to dlaczego nie? Oczywiste jest to, że intymność można celebrować poza sypialnią….No chyba, że mamy pecha i dziecko nie zaśnie bez piersi, a potem będzie budzić się co kilkadziesiąt minut, szukając „naturalnego smoka”. Oczywiście, przesadzam, wiadomo, że tak jest rzadko.

Większość idealnych mam nie ma tego problemu. Z powodzeniem są w stanie godzić potrzeby wszystkich członków rodziny. Jednak ja nie piszę o idealnych matkach. Myślę o tych, które spotykam codziennie i które często zawstydzone mówią, że mają dość, że im spanie z dzieckiem wcale się nie podoba, że gdy maluszek był mały, to jeszcze było ok, ale gdy teraz się kręci i rozpycha, to robi się niewygodnie.

Te wszystkie mamy łączy jedno, ten sam dylemat: boją się tego, co czują. A czują, że to czas na mentalne odcięcie pępowiny. Jednak te same mamy jednocześnie dowiedziały się wcześniej, że decydując się na dziecko, podpisały umowę, w której ono jest najważniejsze. A dbanie o siebie zbyt często postrzegane jest jako egoizm.

Problem się pogłębia  jeśli mąż nie jest tak bardzo zachwycony jak żona. Milczy, bo kocha zwłaszcza, gdy dziecko małe. Ale czas nie działa tu na korzyść. Przychodzi taki moment, że przestaje milczeć, ma prawo upominać się o swoje? Ma spać przyklejony do ściany czy może postawić sprawę jasno: po coś to łóżeczko składałem, to może jednak Jaś czy Zosia będą spać u siebie?

A co na to tata?

Kochający mężczyzna zrobi dla swojej kobiety wiele. Często nawet kosztem własnego szczęścia. Po porodzie odstawiony na boczny tor, musi oddać pole niemowlakowi nie tylko w ciągu dnia, ale również w nocy. Jego miejsce pod wieloma względami zostaje zmarginalizowane…mieści się gdzieś na krańcu łóżka.

Jeśli to mu pasuje: w porządku. Ale jeśli nie? Jeśli po paru miesiącach staje się męczące? To czy może powiedzieć wprost: że chce odzyskać swoją żonę i miejsce w sypialni?

Robin Skyner, brytyjski psychiatra, rodzinny terapeuta w bestsellerze „Żyć w rodzinie i przetrwać” twierdzi, że ojciec w pierwszych latach życia pełni funkcję pomostu między matką a światem zewnętrznym.

Po pierwszych miesiącach życia powinien zawalczyć o partnerkę, dając w ten sposób dziecku możliwość, by dorosło. Maluch musi nauczyć się dzielić matką. W ten sposób dziecko musi wyrzec się specjalnych uprawnień i stać się częścią zespołu rodzinnego.

Dzięki temu w rodzinie znowu powraca harmonia. Rodzice stają się dla siebie numerem jeden, zyskują swój własny odrębny przedział, z daleka od dzieci.

Psychiatra podkreśla, że jeśli ten proces nie przebiegnie prawidłowo, maluch nigdy nie będzie w stanie psychicznie oddzielić się od matki, usamodzielniając się. Jeśli ojciec/lub inna osoba w rodzinie nie będzie potrafić przekonać kobietę, że maluch jest „wystarczająco duży” do tego, by samodzielnie robić to, czy tamto, ucierpi cała rodzina.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Jolka22 Jolka22

    Nasze małżeńskie łóżko tylko przez kilka miesięcy było łożem rodzinnym. I było nam z tym dobrze. Jednak ja dość szybko zauważyłam, że czegoś mi brakuje. Brakuje mi męża, z którym zasypiałam razem. Nie zrozumcie mnie źle. Fajnie przytulać się do dziecka. Ale ja wieczorami potrzebowałam mężczyzny, a nie syna czy córki. Jakoś atmosfera z dziećmi była inna. Nie chodzi nawet o seks, ale pole dla dorosłych, tylko dla nich. Miejsce dla nas.

  2. Milena Milena

    Spanie w trójkę było dla mnie świetnym sposobem na łączenie karmienia p z własnymi potrzebami snu. Gdy odstawiłam maluszki od piersi (i jedno i drugie) w koncu zaczelam spac „ciagiem”. W jednym i drugim wypadku bylo to około pierwszych urodzin. Wtedy też nasza sypialnia znowu stała się NASZA!

  3. mama mama

    I w końcu artykuł pod którym mogę się podpisać! Brawo dziewczyny!

  4. TATA TATA

    Mam nadzieję, że ten artykuł otworzy niektórym kobietom oczy. To prawda facet zrobi dla ukochanej wszystko. Może się nie przyzna, co czuje, ale bedzie mial wrazenie, ze on jest najmniej wazny. Dzieci rosna. Opuszczaja dom. Malzenstwo zostaje. Dobrze, zeby po tym czasie az matka i dziecko dojrzeja malzenstwo nie bylo juz fikcja…Dobrze, gdyby dorosli mogli rozmawiac o czyms poza dziecmi.

  5. Piotr Piotr

    Spanie z dziećmi zabija ochotę na seks. Niech mi ktoś powie ze jest inaczej

  6. m m

    Mam dwójke dzieci 4 lata i 5 miesięcy ani jedno nie spało w naszym łóżku i jak na razie nikomu to nie czyni szkody. Wolę wstawać do dziecka do karmienia. Jak ktos lubi inaczej proszę bardzo ja w to nie wchodzę. Wiem, że bym sie męczyła spiąc z dzieckiem, ba mam taki słaby sen ze po prostu nie mogłabym spać mysląc ze jakiegos malucha przytrzasnę. A niewyspana mama to nie jest dobre rozwiązanie.

  7. Asia Asia

    Baaardzo mi sie artykul podoba i zdrowe podejscie do rodzicielstwa.
    A ostatnie zdanie jest po prostu najlepsze :)

  8. HelowaMama HelowaMama

    Ja też jestem zdania, że w sypialni przyjemniej z mężem, niż z dzieckiem:) Poza tym- kto pierwszy, ten lepszy. Miejscówki w naszym dwuosobowym łóżku były zaklepane zanim jeszcze dzieciak był choćby w planach:)

  9. Mama 3-ki Mama 3-ki

    nie śpimy z dziećmi – łóżko jest naszą oazą odpoczynku i prywatności :)

  10. loij loij

    Nie wyobrażam sobie spania z dzieckiem. Po pierwsze baabym się, że któreś z nas zrobi mu krzywdę i przygniecie, a co za tym idzie z pewnością bym sie nie wyspała. Poza tym jak dziecko śpi, rodzice mają czas dla siebie. Mogą spokojnie usiąść odsapnąć, obejrzeć film przeczytać książke. Czuć się swobodnie a nie chdzić na palcach bo dziecko śpi. Myślę, że nic złego i żadna rzywda mu się nie dzieje jak śpi osobno, bo przecież gdy tylko nas potrzebuje – jesteśmy.NIe rozumiem rodziców, którzy na coś takiego się decydują, ale oczywiście to wybór każdej osoby z osobna.

  11. xxx xxx

    Nareszcie ktoś napisał jak jest, bez ściemy. Plus dla was za to!

  12. Ania Ania

    Autorka artykułu jak zawsze żenująca. Do książek! Dokształcić się proszę! A dopiero potem brać się za pisanie.

    • Dorota Dorota

      Droga Aniu, dziękuję za komplement.

      Wiesz co na taki komentarz powiedziałby psycholog? Klasyczne wyparcie :) Czyli pisząc prosto: masz z tym niestety jakiś problem :)))

      A co do dokształcania: zwróć uwagę na dział z recenzjami i to, kto większość z nich przygotowuje: dodam, że to tylko część pozycji, które miałam okazję przeczytać ;)

      Nie liczę absolutnie na to, że ten komentarz do Ciebie trafi. Ale w przeciwieństwie do Ciebie szanuję sam fakt, że możesz mieć odmienne zdanie. Gdybyś przeczytała ten artykuł bez zbędnych emocji (swoją drogą obronnie reaguje ten, kto czuje się zaatakowany. A jeśli zostałaś zaatakowana, to znaczy, że zostałaś trafiona) pewnie skomentowałabyś go merytorycznie.

      Pozdrawiam serdecznie! :)

      Okropnie żenująca autorka :)))

      • Ania Ania

        Otóż nie – nie poczułam się zaatakowana, poczułam się jedynie zażenowana tym,że pisząc o dzieciach jednocześnie obnażasz ogromne braki w zakresie PODSTAW psychologii ich rozwoju, zresztą nie pierwszy raz. I nie mam problemu z tym,że ktoś chce spać lub nie chce spać z dzieckiem – to wybór każdej rodziny – RODZINY – podkreślam, bo zdanie dziecka powinno mieć znaczenie. Nie okazuję braku szacunku z powodu odmienności zdania. Ba, nawet o swoim zdaniu nic nie piszę – nie ma znaczenia bowiem czy ja akurat śpię z moim dzieckiem, czy nie.
        Ale cytowanie takich lapsusów:
        „Psychiatra podkreśla, że jeśli ten proces nie przebiegnie prawidłowo, maluch nigdy nie będzie w stanie psychicznie oddzielić się od matki, w ten sposób usamodzielniając. Jeśli ojciec/lub inna osoba w rodzinie nie będzie potrafić przekonać kobietę, że maluch jest „wystarczająco duży” do tego, by samodzielnie robić to, czy tamto, ucierpi cała rodzina”
        świadczy li i jedynie o tym co napisałam w pierwszym poście i co nadal podtrzymuję – że szczerze radzę się dokształcić, zanim puści się w odmęty internetu kolejny artykuł, który dla niektórych mam jest czasem jedynym źródłem wiedzy – to ogromna odpowiedzialność, radzę brać to pod uwagę.

        • Olka K Olka K

          Jak ktoś jest wykształcony i tak obeznany w teoriach i psychologii, powinien wiedzieć, że współczesna psychologia nie jest „jednorodna” i nie wszystko jest jasne. Stanowiska są różne. Wśród psychologów, psychiatrów, nie mówiąc już o pediatrach czy dentystach. :)

          Ja tego artykułu nie odczytuje negatywnie, jako odbieranie prawa do spania z dziećmi. Tutaj nikt niczego takiego nie napisał. Raczej jako pokazanie pewnego zjawiska z innej perspektywy. Pewnie jakby było sztamponowo, to byś się nie oburzała :)

          Przeciętny rodzic wie, że dziecko trzeba przytulać i kochać. Jednak zdrowy rodzic dba też o siebie i chociaż noc zostawia dla siebie. Nie mówię o niemowlaku 2-5 miesięcy, ale o starszym dziecku. Uwierz mi, są dzieci, które śpią same i nikt na tym nie ucierpiał :)

        • Dorota Dorota

          Zatem jestem „żenująca”, bo wybrałam zły cytat, słowa nie tego eksperta psychiatrii (praktyka, a nie teoretyka), których, Ty droga Aniu, czytałaś. :)

          Hmm…to ciekawe. Uzupełnię tylko, że książka, do której się odwołuję, jest do nabycia w księgarniach, nie w antykwariatach (wyd. 2012 rok). A co do odesłania mnie do książek: nie musisz mnie, Aniu, zachęcać :) Czytam i nie ograniczam się tylko do WYBRANYCH autorów czy modnych teorii :)

          Pozdrawiam Cię serdecznie! I zachęcam do częstego odwiedzania strony, licząc na kolejne komentarze! :)

  13. Magda Magda

    A u nas działa rozwiązanie salomonowe. No może działa to za dużo powiedziane, raczej funkcjonuje ;) Córka zasypia na naszym łóżku, potem ląduje w swoim łóżeczku ale jak ma koszmary albo jej źle to wraca do nas. Wychodzi to mniej więcej po połowie. Tylko, że jestem na 80% pewna, że jej nie chodzi o nas tylko o większa powierzchnię do kręcenia się przez sen ;p. Nie ma to jak pięta w oku rodzica.
    A wracając do artykułu to bardzo cenię ten portal za propagowanie racjonalnego rodzicielstwa :D , bo pokazuje, że nie można dać się wkręcić w żadną jedynie słuszną teorię niezależnie od tego czy będzie to rodzicielstwo bliskości, matka tygrysica, czy ojciec-delfin ;)

  14. Madzik Madzik

    Jak zwykle prosto w cel! :D Uśmiałam się ;)

  15. OLunia OLunia

    Dziecko powinno spać w swoim łóżku..Nie dajmy się zwariować! A potem się dziwić, że rodzice mają tylko jedno dziecko ;)

  16. Paulina Paulina

    Zgadzam że każdy powinien decydować indywidualnie, nie patrząc co robią inni. .Szkoda, że rodzice nie mają w sobie tyle odwagi by robić pewne rzeczy i przyznawać się do tego, nie zaś czekać, aż ktoś jak wyżej napisze artykuł i wtedy czują się tacy szczęśliwi- oto mogą wyjść z nory , bo wcześniej musieli ukrywać, że np. nie śpią z dzieckiem. Żenada. Rodzice powinni działać zgodnie z własnym sumieniem, a nie artykułem w internecie…

  17. Maria Maria

    Dzieci sa rozne, matki rowniez, w koncu wszyscy jestesmy ludzmi ;) . Nie demonizowalabym ani w jedna ani w druga strone. Spalam ze starsza corka i stwierdzenie ze matki sie lepiej z dziecmi wysypiaja wkladam do zakladki: mit. To nieprawda. Nie ma w tym cienia logiki. Teraz z ulga zoatawiam dzieci w swoich lozkach i spedzam wieczor i noc ze swoim mezem. O to przeciez chodzi w zwiazku. Nadal jestem mezatka, a nie tylko matką… Szkoda czasu na bezsensowne ciagle roztrzasanie co jest lepsze, o spory, kłótnie, wywyższanie się. Wazne jest to co pasuje rodzinie.co im daje radosc i harmonie. Nie ma znaczenia czy to wozek czy chusta czy lozeczko czy co-spanie. Zadna z tych spraw nie definiuje jakosci kontaktu dziecka z rodzicami, dlatego podpisuję się pod tym artykułem i dziękuję za głos w sprawie. Też jestem znużona mówieniem mi, co mam robić, bo dziecko jest najważniejsze!

  18. vika666 vika666

    mam 2,5 latka w lozku i proboje nauczyc go samodzielnego zasypiania. jednak to bardzo trudne, maly przekracza coraz to wiecej granic, a zaczelo sie niewinnie, sam kladl sie w naszym lozku i zasypial, teraz potrzebuje mnie i tatusia obok, skavcze po nas i glaszcze (nie o przesady, rob9i wszystko deelikatnie, dopieszcza sie). dla wlasnej wygody, przez prace gdzie musialam wstac o 3.40, wzielam malucha do sypialni. budzil sie czesto w nocy a ja chodzilam jak mumia niewyspana i rozdrazniona. na szczesci juz nie pracuje, odespalam zaleglosci, ale jest coraz gorzej, maly przyzwyczail sie juz do tego ze zasypiamy razem. na dodateek maz zle znosi jego placz w lozeczku i dla spokoju kaz mi go przyniesc do nas i tak mu pozwala na coraz wiecej. ciezki temat ale za jakis czas odezwe sie i opisze jak mi sie uda oduczyc malego i odzyskac swobode w sypialni…

  19. pro single mama pro single mama

    A ja pisze w sieci oraz mowie w zyciu realnym na glos bez zadnego wstydu i poczucia winy „moja coreczka od kad sie urodzila miala swoje lozeczko do spania. Spi w tym samym pokoju co ja,ale nie w tym samym lozku”-i wiecie,ze w realu ludzie niezaleznie czy matki czy bezdzietne zawsze podziwiaja jak to mozliwe,ze bylam na tyle uparta i mnie sie udalo. Natomiast w sieci jest na odwrot-zazwyczaj uwazaja mnie za wyrodna matke i WSZYSTKIE sa poszkodowane tylko moje dziecko NIE-czasem sie zastanawiam czy „zycie w sieci” celowo nie ma wlasnie na celu szerzenie prowokacji i ukazywanie matki jako cierpietnicy,ktora powinna robic dobra mine do zlej gry… mysle tez,ze to troche z zazdrosci wynikaja takie uwagi,ktore tak naprawde nie sa niczym uzasadnione, „bo kolezanki dziecko spi w lozeczku od 2 miesiaca zycia,a ja nie pamietam kiedy z mezem uprawialismy seks,bo dziecko w lozku spi pomiedzy nami”- no i wlasnie musze jej odpisac w komentarzu”ze jest egoistka,ktora widzi czubek wlasnego nosa, a jej dziecko jest odrzucone przez nia”- i tak nic mnie nie interesuje jej dziecko- chodzi mi jedynie o to,by wpedzic ja w poczucie winy,zeby zaczela sypiac z dzieckiem,a potem jak ja sie meczyla- mysle,ze taki wlasnie maja cel zazdrosne matki… ja zawsze odpowiadam „w sieci” na ataki tak” co z ciebie za matka,ze spisz z dzieckiem i narazasz je na przyduszenie w nocy, malo to bylo przypadkow,ze zmeczona obowiazkami matka lub ojciec zasneli i udusili dziecko w snie”-dziala zawsze…i wtedy to wlasnie te zazdrosne matki maja poczucie winy no bo w koncu co jest gorsze-tragiczny wypadek czy uczenie dziecka samodzielnosci?….nie jestem idealna mama i nie boje sie do tego przyznawac z prostego logicznego powodu- ZADNA MATKA NIE JEST IDEALNA…

Zobacz również