Sorter Play2learn

Zabawka nie jest dostępna w Polsce. Przynajmniej nie udało mi się jej znaleźć w żadnym polskim sklepie internetowym. No i dobrze. Chrońmy polskie dzieci przed takimi propozycjami. Są lepsze i ciekawsze. Ta zasługuje na słabą tróję!

Sorter otrzymaliśmy w prezencie. Przeznaczony jest dla dzieci powyżej roku. Generalnie konstrukcja wydaje się ciekawa. Sześć ścianek tworzących kostkę może przekona dorosłego do zakupu. Dziecka do zabawy już mniej.

Na czterech ściankach znajdują się kształty „obrysowane” różnymi barwami. Poszczególne klocki dobrano biorąc pod uwagę kryterium różnorodności– od kształtem przypominających kaczkę, zajączka, poprzez kółka, kwadraciki, a na cyfrach kończąc. Na jednej ze ścian znajduje się zegar. Ustawienie wskazówek na godzinie 12 otwiera całą konstrukcję i pozwala dotrzeć do środka. Jedną ściankę zajmują przyciski (dwa z nich uruchamiają wyskakującego misia), dwa kolejne piszczą. Następnie obok jest słuchawka „telefonu” znajdująca się na krótkim sznurku. Trudna w zabawie ze względu właśnie na sznurek. Jednak uzasadniona konstrukcyjnie z punktu widzenia bezpieczeństwa.

Dlaczego kit?

Sorter jest duży i ciężki. Maluch, który chce go podnieść (a podnosić z pewnością będzie chciał), ma z tym problem.
Klocki zostały tak dopasowane, że mniejsze wypadają z większych otworów (przystosowanych do większych klocków), w trakcie przenoszenia.
Ukrywana rączka do przenoszenia utrudnia ustawienie sortera na ściance, na której się znajduje.
Przyciski, które mają piszczeć trzeba mocno nacisnąć, by zadziałały. W naszym modelu przestały działać po kilku miesiącach.
Naklejki na klockach są dość tandetne, łatwo się odklejają.
Sorter ma sporo otworów, co z jednej strony daje sporo możliwości, jednak z drugiej jest zbyt skomplikowane dla malucha.
Podczas przenoszenia klocki bardzo hałasują w kostce.
Po upadku kostki w naszym przypadku odpadła ruchoma ścianka. Co prawda udało się ją przymocować, jednak fakt ten ujawnił słabość konstrukcji.
Powód bardzo subiektywny – oprócz słuchawki i piszczących przycisków córka nie próbowała nawet bawić się klockami, dopasowując je do otworów. Wyraźnie zachęcana okazywała mały entuzjazm. Sorterem innej marki bawi się sama.
Na rynku są inne sortery – lepsze i bardziej dostosowane do potrzeb małych dzieci. Tego produktu nie polecamy!

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.