Śliniak to raczej niezbędny gadżet przy jedzącym maluszku. Niektórym wystarcza podłożenie pod brodę tetrowej pieluszki, zaś inni nie wyobrażają sobie karmienia bez śliniaka. Jak do tej pory przetestowaliśmy wiele śliniaków, bawełniane, foliowe, plastikowe, ceratkowe a nawet fartuszek, jednak jeden szczególnie zasłużył na nasze uznanie.
Śliniak „Słońce i Księżyc”, jak do tej pory, okaszał się ewidentnym hitem.
Na pierwszy rzut oka widać , że jest większy od standardowych śliniaków, nie przykrywa tylko piersi dziecka, ale także i brzuszek, co przy małym wiercipięcie jest wielkim udogodnieniem.
Śliniaczek z przodu pokryty jest dość mocną ceratką, którą zaraz po zabrudzeniu wystarczy lekko przetrzeć ściereczką, a więc unikniemy prania i ciągłego wywabiania plam. Dodatkowo z przodu producent umieścił kieszonkę, do której może wpadać jedzenie, a nie nóżki dziecka jak to zwykle bywa.
Kieszonka jest zapinana po bokach na rzepy, aby ułatwić czyszczenie śliniaka z resztek pokarmu. Tył śliniaka jest podszyty miłą miękką frotką, a więc nie sprawia żadnego dyskomfortu u dziecka podczas jedzenia. Śliniaczek zapinany jest na rzepy przy szyjce, łatwo go zarówno założyć jak i zdjąć.
Canpol pokusił się o wyprodukowanie dwóch wersji kolorystycznych niebieska – Księżyc i różowa – Słoneczko, a więc każdy malec znajdzie coś dla siebie.
Cena śliniaka ok 15-20 zł.
Czy śliniak ma wady? Generalnie ich nie zauważyłam, choć ubolewam, że nie można prać go w pralce, bo gdy zabrudzi się tylna część bawełniana śliniaka, trzeba jednak go wyprać ręcznie.

Bibetta śliniak Ultrabib
Śliniak/Fartuszek do karmienia
Małe śliniaki
Miska Ufo Canpol
też przetestowałam wiele śliniaczkow i ten okazał sie najlepszy pod każdym względem!
No właśnie…a my niestety nie mieliśmy okazji go wypróbować.
Najlepsze w tych śliniakach jest to, że są one takie obszerne i wszystko pomieszczą. U nas się sprawdza się od wielu miesięcy.