Co-sleeping po polsku… czyli tata idzie w odstawkę?

Dyskusja na temat spania z dziećmi trwa. Zwolenniczki  przytaczają wyniki badań wykazujące, iż ten model przynosi dziecku i matce same korzyści. Przeciwniczki z kolei posiłkują się badaniami, które mówią o szybszej samodzielności oraz lepszej jakości snu u dzieci śpiących samodzielnie.

Istnieją również badania, które udowadniają, iż spanie z dzieckiem zwiększa ryzyko śmierci łóżeczkowej, a także takie, według których śmierć łóżeczkowa u śpiących rodzinnie zdarza się rzadziej.

Matki prześcigają się w wytaczaniu argumentów, kontrargumentów, a jeśli tych brakuje – we wzajemnych oskarżaniu się o brak wiedzy, ignorancję i zaściankowość. Tak, kobietom nie wystarcza, że realizują plan, który uznają za najlepszy dla swojej rodziny.  Bardzo lubią udowadniać reszcie ludzkości swoje racje. Gdzieś w tle  awantury o wyższości spania, lub nie spania z dzieckiem przewijają się smutne historie ojców.

Piękna idea

wspolne spanieCo-sleeping jest sposobem na pogłębianie i budowanie więzi rodzinnych (oczywiście, tak mówią niektóre teorie, bezsporne udowodnienie tego typu kwestii jest niemożliwe).

Zwolennicy traktują je jako powrót do natury-w końcu wspólne spanie jest charakterystyczne dla kultur pierwotnych. Jeżeli rodzina decyduje się na taki model wypoczynku, musi dysponować dużym łóżkiem, oraz zgodą wszystkich domowników.

Wspólne spanie z dzieckiem ma za zadanie budowanie więzi rodzinnych. Rodzinnych- nie powinno zatem odbywać się kosztem żadnego członka familii. Jeśli tata zostaje wyrzucony na kanapę, oznacza to, że idea wzięła w łeb, a to co miało łączyć-dzieli.

Spanie z mamą

Niestety co-sleeping w polskiej wersji to zazwyczaj spanie z mamą. Nie ma też górnej granicy określającej koniec dzielenia łóżka z dzieckiem, co w praktyce oznacza, iż ten stan utrzymuje się latami.  Ojcowie wynoszą się z małżeńskiej sypialni z różnych przyczyn, jednak najczęściej dla tego, że po prostu brakuje tam dla nich miejsca. Jeśli istnieje jakiś „drugi pokój” bądź kanapa, tam właśnie ląduje tata, zdarza się jednak, że zostaje mu jedynie… materac na kuchennej podłodze.

Tymczasem w sypialni…

Nie mamy pewności w jakim stopniu spanie z dzieckiem wpłynie pozytywnie na jego przyszłość, mamy jednak pewność, że sprawi, iż dziecko taki stan rzeczy uzna za właściwy i naturalny. Jeśli trwać będzie kilka lat, uzna za normę fakt, iż tata jest mniej istotnym członkiem rodziny. Czy na pewno o to chodzi w idei rodzinnego spania? Kobiety prześcigają się w wymienianiu superlatyw. Pozytywnych komentarzy mężczyzn praktycznie nie widać. Jeśli już,  są to ci, którzy zgodzili się na ten prawdziwy co-sleeping wynikający z przekonań i poglądów, nie „kanapowi” ojcowie których nikt nie spytał o zdanie. Ci ostatni  piszą o swoich wrażeniach, w nieco innym tonie.

Mąż-nie mąż

Partnerzy wyrzuceni z sypialni skarżą się na brak seksu, intymności, uwagi ze strony partnerki, poczucie osamotnienia, odsunięcie na boczny tor. To znaczy, skarżą się anonimowo na forach internetowych. Tego typu skarga wypowiedziana głośno spotyka się bowiem z brakiem zrozumienia ze strony kobiet (niedojrzały egoista).

Małżeńska sypialnia, to nie tylko seks. To także intymne rozmowy, przytulanie podczas snu, czy choćby przyziemne, lecz ważne wysypianie się w komfortowych warunkach. Niestety wielu mężczyzn cierpi z powodu faktu, iż dziecko zamiast dopełniać więź z partnerką, zajmuje ich miejsce.  Rzadko otwarcie mówią na ten temat, ponieważ wielu z nich daje wiarę zapewnieniom, że tak jest najlepiej dla dzieci.

Mamy idą w zaparte

Kobiety śpiące z dziećmi uparcie twierdzą, że nie ma problemu. „Mąż nie ma nic przeciwko, lubi spać na łóżku polowym w przedpokoju. Nie, nasze życie seksualne nie zmieniło się na gorsze”- ile w tym prawdy wiedzą tylko sami zainteresowani.

Ważni i ważniejsi

Szczęśliwa i zgrana rodzina to najlepsze co możemy zapewnić maluchom. Choć niewątpliwie, spanie z mamą daje poczucie bezpieczeństwa, dyskusyjnym jest, czy większe niż harmonia i  dobre relacje między rodzicami. Decyzję o spaniu z dzieckiem  zawsze należy podejmować wspólnie. W przeciwnym razie, to co miało służyć dobru dziecka i całej rodziny, może obrócić  się przeciwko wam.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Kiki Kiki

    Sądzę, że spanie z dziećmi to nie spanie… Od małego moim zdaniem dziecko powinno być przyzwyczajane do tego, gdzie ma spać. Łóżko rodziców to ok ale tylko z rana powygłupiać się poprzytulać. ale noc niech pozostanie dla rodziców.

    • gosiak gosiak

      Nasza córka od małego spala w swoim łóżku. We wrześniu nastąpił jakiś przełom ;) . Mała chyba czegoś sie przestraszyła, nie wiem . Darła się, musiałam ją uspokajać nic nie dało. W końcu usnęła z nami w łóżku. Od tej pory za nic nie chciała spać sama . Wrzask w łóżeczku , zaśnięcie z płaczem po godzinie , co się ruszylam – musiałam trzymać ja , albo głaskać, budzila się. A jak usnela zostawiłam ja w końcu. Po pól godzinie wrzask w znowu do nas , miała wtedy 19 miesięcy. Śpimy do tego czasu razem . Dostawilismy jej lóżko do naszego. Musze ja przytulać zanim nie zaśnie. A jak sie budzi w nocy . To krzyczy Przytulic” w wchodzi na moje miejsce i z powrotem zasypia. To co ja mam zrobić z nią . Łóżeczko juz rozebraliśmy, bo nawet nie chciała do niego wejść . Spi na większym łóżku dostawionym do naszego. Meczy mnie to ale juz próbowałam różnych rzeczy , żeby spala sama z powrotem.i ona byla przyzwyczajona od małego spać sama.

      • Kasia Kasia

        Wychodzi na to, że znalazła wasz słaby punkt ;)
        Powiem tak – jesli Wam to przeszkadza, to bym przetrwała tydzień wrzasków, uporu, konsekwentnie układała ją w swoim łóżku. Najlepiej wziac wolne, poprosić o pomoc babcie, ciocie, bo w dzien ciezko funkcjonowac po takich akcjach…Niestety konsekwencja, zelazna, nic poza tym nie zalatwi sprawy. Oczywiscie milosc, caluski, duzo wspolnego czasu, ale to w dzien.

        • PedaGorzka PedaGorzka

          Co robić – to kwestia Waszej indywidualnej sytuacji. Dwuletnie dziecko nie jest w stanie manipulować rodzicami – jest na to, zwyczajnie, zbyt mało doświadczone. Nocne płacze córki nie mają niczego „wymusić” – to tak, jakby twierdzić, że niemowlę płacze, bo chce „wymusić” nakarmienie go albo zmianę pieluchy. Dzieci płaczą, gdy dzieje im się krzywda, gdy potrzebują pomocy. Córka niewątpliwie ma jakiś problem. Może usłyszała coś niemądrego od kogoś dorosłego („Nie rób tak mamusi, bo cię zabiorę!” albo „Jak będziesz tak robić, to [stanie się coś złego]?) i teraz się boi? Może już nie pamiętać tych słów, ale pamięta, ze coś złego miało ją spotkać i na to czeka… Może jej wyobraźnia podsunęła jakąś straszną wizję – potwora pod łóżkiem, nietoperza pod sufitem? Dla niej to nie są „głupoty” ani „wymysły”, tylko realne zagrożenie, przed którym szuka ochrony u mamy i taty! Jeśli teraz wygonicie ją z jedynego bezpiecznego miejsca, które zna, to nauczy się, że musi sobie sama radzić z lękami, problemami, strachem, poczuje się samotna i niekochana! OCZYWIŚCIE lęki dziecka nie mogą dezorganizować życia całej rodziny Zastanówcie się najpierw, co Wam przeszkadza we wspólnym spaniu i czy nie moglibyście znaleźć kompromisu do czasu, aż lęki córki miną? Skoro córka zasypia w swojej dostawce, to chyba nie jest Wam za ciasno? Może problemem jest samo to, że dziecko budzi was w nocy (wtedy wygonienie jej do siebie nie pomoże – lęki mogą się nasilić, a córka może zacząć je odreagowywać również w dzień, co jeszcze bardziej Wam wszystkim zaszkodzi)? Może chodzi o potrzebę intymności między dorosłymi (wtedy sprawa jest bardzo trudna)? A może po prostu martwicie się, że „się przyzwyczai”? Mało prawdopodobne, żeby spala z rodzicami do matury… Może przejmujecie się, co ludzie powiedzą na spanie z takim dużym dzieckiem?

          Jeśli już zdecydujecie się odesłać córkę do jej własnego łóżka (do czego macie pełne prawo – Wasze potrzeby są równie ważne, jak potrzeby dziecka), to konieczne jest zdiagnozowanie lęków i zaradzenie im na tyle, na ile to możliwe. Oczywiście taki malec raczej nie powie, czego się boi, bo już nie pamięta albo nie potrafi nazwać tego, co go przeraża. Trzeba obserwować dziecko i proponować rozwiązania. Pomóc może włączona przez całą noc mała lampka, nowa zabawka do spania, bajka terapeutyczna, masażyk, „sprej na potwory” (woda z olejkiem lawendowym w kolorowej butelce po płynie do szyb – rozpylamy nad łóżkiem mówiąc magiczne słowa, które odganiają strachy. Trzeba tylko wcześniej wiedzieć, że dziecko boi się potworów – jeśli nie, to informując, że przed snem trzeba odgonić potwory, można dziecko dodatkowo przestraszyć….). Ważne, żeby opracować rytuał odprawiany przed zaśnięciem np. kąpiel, książeczka, do łóżka, masażyk, buziaki od rodziców i spać – lepiej, żeby był długi i skuteczny, niż krótki do odprawienia i wiecznie przedłużany. Dobrze by było, żeby przez kilka kolejnych nocy po powrocie do własnego łóżka córka mogla zawołać Was w każdej chwili – jeśli się przekona, że nie jest sama i zawsze może liczyć na pomoc, powinno ją to choć trochę uspokoić (oczywiście wymaga to kilku bezsennych nocy – dlatego radzę rozważyć, czy straty spowodowane wspólnym spaniem są większe, niż koszty powrotu córki do własnego łóżka).

          Polecam również konsultację z psychologiem dziecięcym (poleconym – nie takim, który powie „Dziecięce koszmary, każdy dwulatek przez to przechodzi!” i skasuje was za wizytę, a potem zostawi bez pomocy) – pomoże zdiagnozować źródło lęków i zaleci postępowanie, biorąc pod uwagę Wasze potrzeby i możliwości.

  2. Kama Kama

    Bardzo zdroworozsądkowe podejście.
    Spałam z synkiem gdy był niemowlakiem, potem już własne łóżko i pokój :)

  3. brukselka brukselka

    Jestem absolutna przeciwniczka spania z dzieckiem.
    Ale jesli moje dziecko o 4 rano placze, jedyny sposob zeby go uspokoic to wziecie go do naszego lozka, a ja za 2 godz musze wstac do pracy…to naprawde sie poddaje ;-)

  4. patrycja patrycja

    Spanie z dziećmi to tylko wygoda dla matki, nie znam ojca który byłby za! Za to znam ojców którzy musieli iść na tzw. Kanapę i wcale nie było im do śmiechu. Matki robią to ze względu na brak nocnego kursowania pomiędzy łóżkiem, a łóżeczkiem dziecka. Byłam niania ponad 10 lat i oduczalam tego przeróżne dzieci, ojcowie zazwyczaj potrafili uśpić dziecko w łóżeczku i nie zajmowalo im to dużo czasu, natomiast matki po 10 minutach wyciągały dzieci i kładły się z nimi w łóżku. Teraz sama będę mama i mój mąż jest przygotowany ze dziecka w łóżku ma nie być, chyba że rano.. żeby jeszcze dospalo.. :)

  5. Katrin Katrin

    Przez 5 lat syn spał z nami w łóżku – dzięki mężowi: weź go do nas bo płacze, bo chory… chociaż na początku to było bardziej z wygody i… w pewnym sensie bałam się położyć na noc noworodka czy niemowlaka w jego łóżeczku – ze mną był bezpieczniejszy. W końcu się uparłam i syn spi całe noce u siebie, choć początki były trudne – wstawanie po około 4 razy w nocy i spanie od 2ej czy 3ej do rana u nas…
    Drugi syn też będzie spał z nami, ale już nie tak długo (mam nadzieję) – dopóki będę karmić piersią :)

  6. www.TjOK.pl www.TjOK.pl

    Ciekawy, wyważony tekst – spanie dziecka w sypialni za zgodą mamy i taty – POPIERAMY :-) (www.TjOK.pl)