Skutki izolacji u dzieci – najnowsze dane, przerażające!

Ministerstwo Edukacji Narodowej szykuje się na nauczanie zdalne od września (gdy będzie taka konieczność). Tym razem lekcje mają być głównie prowadzone w czasie rzeczywistym, przed komputerem, nawet kilka godzin. To, o czym wcześniej była mowa, że dzieci powinny krócej przebywać przed monitorami jakby traci sens. Co myślą o nowej rzeczywistości dzieci i ich rodzice? Dzieci różnie. Rodzice natomiast raczej nie chcą się godzić na taki układ. Być może jednak nie będą mieli większego wyboru. Wszystko na to wskazuje, że zostaniemy postawieni przed faktem dokonanym. Jakie będą tego skutki? Już pojawiają się pierwsze wyniki badań, które pokazują, jak wpływa na dzieci przymusowe zamknięcie. Niestety – bardzo niekorzystnie. Pewnie nie zawsze, ale wystarczająco często, by tego faktu nie ignorować.

Przestawiony zegar biologiczny

Dzieci nieuczęszczające do szkół funkcjonują inaczej niż zwykle. W wielu domach znacznie później chodzą spać, potem śpią długo rankiem (choć nie zawsze). Przestawiony został zegar biologiczny, w czego konsekwencji utrudnione zostało funkcjonowanie całych rodzin. Niedobór snu zaburza proces regeneracji, rośnięcia, negatywnie wpływa na metabolizm, wagę. Zwiększa problemy z koncentracją, pamięcią, utrudnia naukę.

skutki izolacji

Otyłość

Naukowcy amerykańscy przeanalizowali zachowania dzieci z Werony z Włoch. Okazało się, że dzieci w zamknięciu dużo gorzej się odżywiały, mniej się ruszały i spędzały średnio 5 godzin dziennie przed telefonem. Wzrosło spożycie czerwonego mięsa, słodkich napojów i śmieciowego jedzenia. Dzieci przytyły.

Zaburzenia psychiczne i problemy z zachowaniem

Skutki przymusowego zamknięcia zbadali Włosi. Okazuje się, że dorośli i dzieci na skutek izolacji doświadczyli zaburzeń lękowych, zaburzeń nastroju, bezsenności. Dodatkowo obserwowano zmianę rytmu odżywiania i wypróżniania (źródło).

Okazało się, że u badanych dzieci aż 4 krotnie wzrósł lęk w stosunku do grupy badanej, która nie została poddana izolacji społecznej. Dodatkowo badacze włoscy zauważyli dramatyczny wzrost poziomu agresji u dzieci. Najmłodsi zaczęli wykazywać zachowania trudne. Tam, gdzie ich właściwie nie było, to się pojawiły. U wielu dzieci problemy z zachowaniem się pogłębiły.

Dzieci zaczęły odmawiać odrabiania lekcji. Buntują się też te uczniowie, którzy wcześniej chętnie się uczyli. Wspomniane zachowania dzieci specjaliści porównują do objawów stresu pourazowego. Jak długo to jeszcze potrwa?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Monia Monia

    To jest chore. Otwierają wszystko a szkoły będą dalej zamknięte? A kto nam zapłaci za naukę dziecka i za to że my rodzice niejednokrotnie tracimy pracę żeby dziecko nie było same w domu. To nauczycieli rola uczyć a nie nasza!

  2. Gosia Gosia

    Jestem nauczycielem i świadomym obywatelem państwa, dlatego nie wyobrażam sobie, by ten cyrk był kontynuowany od września. Dzieci i nauczyciele mają wracać do szkół, a rodzice do swoich obowiązków.
    Pozdrawiam myślących

  3. Dominika Dominika

    Widzę to po mojej córce. Chęci do „szkoły” zero. Lekcji online z wychowawczynią brak. Wszystko tylko wysyłane na librus. Porażka. Poza tym co z rodzicami? Wciąż mają nie chodzić o pracy? Czym się różni nauczyciel przedszkola (chodzi do pracy, placówki są otwarte) od nauczyciela w szkole?

  4. Ania Ania

    No jasne. To ja we wrześniu robię młodemu miesiąc wakacji. Oboje pracujemy, już to widzę. Hmmmm

  5. Anna Anna

    Nie wyobrażam sobie lekcji zdalnych od września. Kompletna porażka.

  6. Ania Ania

    Nasz syn od wrzesnia idzie do pierwszej klasy. Szczerze nie wyobrazam sobie aby mial miec zajęcia on-line. Teraz jest w zerowce w przedszkolu, mlodsza corka w przedszkolu, my w pracy. Kto i w jaki sposob bedzie z nim te lekcje robil w dzien. Mamy rzucic prace? Dzieci szkolne spotykaja sie aktualnie wszedzie, na placach zabaw, na lawkach, w sklepach, odwiedzaja sie, jezdza razem na rowerach… Wiec nasuwa sie pytanie dlaczego nie moga z rowiesnikami z ktorymi spedzaja cale dnie uczęszczać do szkoly.
    Jak bedzie wyglądać nauka i poczatek w pierwszej klasie gdzie dzieci nie beda znaly ani kolegów ani pani wychowawczyni?…

  7. Ola Ola

    Lekcje to jakaś masakra
    Ciekawe kto będzie w domu z dzieckiem , jak rodzice pracują

  8. Iza Iza

    Dla pierwszoklasistów to będzie całkowicie bezsensowne. Pierwsza klasa to czas budowania wspólnoty, nawiązywania kontaktów. Posadzone przed komputerem w domu dzieci stracą coś bezpowrotnie. Moja córka ma iść do pierwszej klasy, ja już od maja pracuję normalnie, dlaczego nauczyciele nie mogą?

  9. Kamila Kamila

    Chyba ich poje…o!!!! Rodzice pracują, a siedzenie 7 godzin przed komputerem na pewno bardziej wyjdzie dzieciom na zdrowie niż cały ten koronawirus…paranoja

  10. Dominika Dominika

    Pracuję w handlu, dla nas pracowników, zagrożenia ze strony koronawirusa nie ma ( sarkazm) bo od czasu pandemii pracujemy non stop. Nauczyciele przychodzą, robią zakupy. Mówią ” dzień dobry”, na spotkanie konsultacyjne w sprawie np. ocen w realu nie ma możliwości bo przecież jest Pandemia .Absurd w tym kraju goni za absurdem. Zdalna nauka jak dla mnie to porażka. Materiał przekazywany do nauki znikomy, zadań do wykonania zaś bardzo dużo. Platforma edukacyjna do dużej poprawki, wysyłane pliki z zadaniami gdzieś przepadały w próżni. Praktycznie cały dzień spędzony przed komputerem. Nie wyobrażam sobie dalej takiej nauki. Psychologowie, psychiatrzy będą mieli ręce pełne roboty.

  11. Nina Nina

    Ja również słyszałam że od września ma być dalej zdalne nauczanie. I nich mi teraz ktoś mądry wytłumaczy jak to kuzwa jest że wszystko jest pootwierane kina, galerie,kosmetyczki,baseny, fryzjerzy, siłownie itd, itp A szkoły ni cholery nie da się otworzyć. Gdzie jest tu sens i logika? Może to ja za głupia jestem i dlatego nie mogę pojąć…

  12. Monika Monika

    A co z tymi starszymi dziećmi, które powinny chodzić na praktyki zawodowe. Już chyba o nich zapomniano. Kolejne pokolenie nie douczonych fachowców nam rośnie.

  13. Aga Aga

    Moja 8mio latka źle sypia, budzi się, nie może zasnąć i rzeczywiście spadła nam motywacja. Nie tylko jej, ja też nie mam siły kontrolować i nauczać. Oby nie było nauczania zdalnego od września, bo nie wiem, jak sobie z tym poradzimy…

  14. Justyna Justyna

    Ja jestem na Nie do szkoły i już! Rozleniwią sie nie będzie im sie chciało uczyć

  15. Fela Fela

    Jako nauczyciel też chcę iść do pracy. Wolę ryzykować zdrowie niż tracić dalej finansowo. Nauczycielom odbierają, by finansować niepracujących. A pracy mam dwa razy więcej. Od rana do wieczora.

  16. Lucyna Lucyna

    Trzeba strajkować żeby dzieci poszli do szkoły mój syn źle się zachowuje i odpowiada agresją prędzej te dzieci dostaną się do psychiatry na oddział zamknięty przez te lekcje zdalne

  17. Agnieszka Agnieszka

    U mnie w rejonie sa zajecia dydaktyczne od zerowki do 3 klasy, dziecko chodzi ma lekcje w domu juz nic nie robie, potem zabawa świetlica. I podejrzewam ze od wrzesnia jal starsi nie wroca to mlodsi od zerwki do 3 klasy dalej beda zajecia dydaktyczne wiec normalnie dzieci mozna prowadzić

  18. Milena Milena

    Zamknac rodzicow w domach razem z dziecmi, a po co maja pracowac?! panstwo pewnie wszystkim dzieciom zasponsoruje komputery bo nie wierze ze kazdego rodzica stac na to by w domu bylo dla wszystkich dzieci. A co z przemoca domowa albo cieplym posilkiem kiedy niejednokrotnie jadly tylko w szkole bo w domu np nie przelewa sie, albo patologia?! Czy rodzice dostana pomoc finansowa od rzadu na tyle zeby mogli sobie poradzic w takich warunkach ? A co jezeli dziecmi zajmuja sie dziadkowie albo opiekunki bo rodzice musza pracowac?! Kto tym dzieciom pomoze?! Dopilnuje?!

  19. Kasia Kasia

    Nie ma w tym sensu,ani logiki. Poprzez takie nauczanie dzieci niczego się nie nauczą, jedynie więcej czasu spędzą przed komputerami. Porażka to co robią z naszymi dziećmi

  20. Edyta Edyta

    Nie zgadzam się na zdalne nauczanie, jeśli dzieci od września nie pójdą do szkoły, wychodzę na ulicę protestować

  21. Izabela Izabela

    Oooo nieeee!!! Szkoła od września powinna ruszyć. Jak pogodzić lekcje jeśli ktoś ma nie 1 dziecko a więcej przy 1 sprzęcie???!!! Przerabiałam to,porazka!!

  22. Joanna Joanna

    U nas depresja i ataki padaczkowe dziękuję panie ministrze

  23. Aldona Aldona

    Wszyscy ludzie mogą iść do pracy i mieć kontakt z innymi ludźmi, a nauczyciele mają w tym temacie jak widać przywileje. Siedzenie przed monitorem dzieci nie uchroni, przysporzy dużo większych szkód. Jaką mam mieć kontrolę nad dzieckiem czy mu pomóc kiedy muszę pracować? Do tego większość nauczycieli raczej nie przykłada się do zajęć. Zdecydowanie nie zgadzam się

  24. Aleksandra Aleksandra

    Ta… mój do szkoły nie chodzi , ale treningi piłkarskie czemu nie?, sparingi itp , nie wyobrażam sobie ,że kluby sportowe będą otwarte,a szkoły zamknięte , gdzie tu logika i o co tu chodzi‍♀️

  25. Sylwia Sylwia

    Ale do restauracji, na imprezy i kolonie to bez ryzyka? Galerie, aquaparki, sale zabaw ok? Gdzie sens i logika? W przepływie pieniądza.

  26. Kati Kati

    Lekcje on line w czasie rzeczywistym według planu!? Czyli siedzenie przed komputerem po 6 -7 godzin dziennie?!? To jakiś absurd jest…
    Moje dzieci tydzień kończą z potwornym bólem głowy i są wykończone nauką online i ilością prac domowych… Cały rytm dnia jest totalnie zaburzony… W weekendy nadrabiają to czego nie zdążyli zrobić na tygodniu.. a jest tego naprawdę multum… Tak można funkcjonować tydzień,dwa…ale nie kilka miesięcy…
    Niech ktoś w końcu zacznie normalnie zarządzać tym bałaganem a nie idzie na łatwiznę i zwala wszystko na dzieci i ich rodziców…

  27. Natalia Natalia

    To chyba jakiś żart! Kilka godzin nauki zdalnej , a jak ktoś ma więcej niż jedno dziecko w wieku szkolnym to gdzie maja się uczyć? I do tego rodzić zdalnie pracujący…a to wszystko będzie się odbywało w tych samych godzinach …nie każdy ma wielkie salony, żeby można osobno być w pomieszczeniu. Czy ktoś pomyślał o psychice dzieci ? One są zmęczone i nerwowe tą sytuacją. Jeżeli można prowadzić zajęcia sportowe na hali to dlaczego nie mogą się normalnie w szkole uczyć… wirus jest i bedzie z nami caly czas, więc trzeba nauczyć sie z tym żyć. Nie można izolować ludzi caly czas …

  28. Jjezyjn Jjezyjn

    Nie możemy się dać postawić przed faktem dokonanym. Nauczyciele oraz rodzice muszą głośno protestować!! Kolejne miesiące izolacji dzieci i młodzieży doprowadzą do katastrofy w ich relacjach i umiejętnościach spolecznych!! Ale może o to chodzi? Rozproszyć i pozbawić poczucia więzi?

  29. Weronika Weronika

    Lekcji brak, socjalizacji z rówieśnikami brak, zajęć akrobatycznych brak. Świat mojego siedmioletniego dziecka się załamał. Za to pojawiły się tiki nerwowe (!) , trudności z koncentracją, buntowanie się, nawet charakter pisma się bardzo pogorszył. Nie wiem co będzie od września. Boję się.

  30. Mama Mama

    Oj chyba komuś jest wygodnie…. Jeśli tak ma być że maluch w przedszkolu ma latać i bimbac cały dzień a cały program przedszkolnego nauczania leci on line na dzieci zostające w domu to się wkrw….. Tony rysunków które 5 tlatka przynosi do domu ze całego dnia w przedszkolu różni się od nauki wierszyków piosenek i sulabowania które serwowane są on line. Jeśli jedni chodzą a drudzy w domu i jedli jest wybór to moje dziecko też powinno mieć wybór i lekcje w przedszkolu powinny być równolegle prowadzone z zajęciami on linę. Jakościowo i godzinowo. Bezdyskusyjnie.

  31. Matula Matula

    My RODZICE musimy głośno mówić NIE ZDALNEMU NAUCZANIU. Musimy apelować do rządu, do przyszłego prezydenta… nie do ministra edukacji bo ten człowiek żyje w własnym dziwnym świecie…chodzi o zdrowie psychicznie naszych dzieci.

  32. Bożena Bożena

    Mój blisko siedmioletni wnuczek skądinąd świetnie rozwijające się od urodzenia dziecko nie czyta, nie pisze, nie liczy. Podarowałam mu więc, który miałam przygotowany, nowe wydanie, bibliofilski już egzemplarz Elementarza Falskiego z którego sama się kiedyś w pierwszej klasie uczyłam. Przygotowałam ten Elementarz bo od córki wiedziałam, że dziecko ma problem z gierkami, że ma nałóg. Na dodatek okazało się, że wnuczek nie wziął ze sobą telefonu, w którym ma zainstalowaną grę na okoliczność podróży samochodem. Poinformowała, że może być z tego powodu rozdrażniony. Zobowiązałam, że będziemy wspólnie czytać go i pisać litery gdy tylko do mnie będzie przyjeżdżał. Mama, moja córka twierdzi, że (już nie taki przecież maluch pisze coś, nie wiadomo co) pisze sam dwie strony dziennie. Żadnej ponadto informacji nie udało mi się od niej wydobyć. Nie drążyłam, żeby jej nie spłoszyć, pracuje, zarabia na życie. Może coś zaniedbała w nadmiarze obowiązków. Postanowiłam wnuczka obserwować. Niestety, nie spotykamy się często powiem, że nawet bardzo rzadko. Moje spostrzeżenia przeraziły mnie ponieważ pedagogika nie jest mi obca, byłam praktykującą pedagożką, opiekunką, wychowawczynią dzieci także w takim wieku jak mój wnuk. Wnuczek ma dwie młodsze siostry blisko pięcioletnie. Ich rozwój intelektualny, trójki dzieci wydaje się być podobny. Jest jednak różnica w opiece nad dziećmi zasadnicza. Dziewczynki bawią się zabawkami, lalkami, zwierzątkami zaś wnuczek… gra w gierki komputerowe. Od niego dowiedziałam się, że spędza przed monitorem całe dnie a nawet chodzi spać około północy. W trakcie zbliżającej się ku końcowi jego wizyty u mnie zaproponowałam, żeby został na noc do następnego dnia. Odpowiedział na to, że musi coś zrobić tylko nie wie co, żeby nie sprawić mi przykrości odpowiedzią. Odczekałam kwadrans, dwa. Zaczął sam następująco: wiesz babcia, wujek Paweł sprzedaje tacie dziś po południu x-boxa (zrozumiałam, że chodzi o jakieś urządzenie do gier komputerowych) i my (z ojcem) będziemy go wypróbowywać, więc babcia nie gniewaj się ale ja może jutro do ciebie rano przyjadę. Zeszliśmy na dół z mieszkania bo zadzwoniła córka wracająca z pracy, że po wnuczka przyjechał ojciec. Było już po 19-tej. Po zajęciu przez dzieci miejsc w samochodzie ojca ten rzucił dziecku na kolanka telefon z grą który zapomniał wziąć. Trzymał w rączkach aparat telefoniczny z zaangażowaniem jak pół roczne dziecko ssące matczyną pierś. Omal nie usiadłam z przerażenia na ten widok. Umówiliśmy się, że dzieci dziś rano do mnie przyjadą bo okoliczność sprawiła, że jestem w domu a one nie chodzą do przedszkola więc mogę je przyjąć pod opiekę, z resztą córka mnie o to poprosiła, ma do mnie po drodze do pracy, jeździ z miasta do miasta, go w którym mieszkam mija w drodze więc obecnie wizyty dzieci, moich wnucząt są możliwe codziennie. Dzieci nie przyjechały ponieważ nie było światła i ojciec nie mógł pracować, rzekomo się nimi zajmował, lepili pierogi, potem ojciec wrócił do pracy i nie mógł z nimi być więc dał dzieciom zajęcie… dzieci grają w gry komputerowe! Ojciec, mechanik samochodowy, więc średnio wydolny intelektualnie uważa, że gdy komputerowe dla dzieci to doskonała rozrywka, że jest to przejaw dobrobytu i poziomu życia. Oczywiście ja się z tym zdaniem nie zgadzam, obawiam się, że sytuacja urosła do dramatu dziecka i ma ono już problemy z nauką z powodu nałogu wywołanego świadomie przez ojca, opiekuna dziecka. Wiadomo, mam w związku z tym pytanie: co mogę zrobić dla mojego wnuczka, żeby przywrócić mu normalny tok rozwoju intelektualnego i fizycznego?

  33. KASIA KASIA

    Moja córka kończy 8-klasę jak może zaczać zdalne nauczanie w nowej szkole?To przecież jakaś masakra,ja się nie zgadzam!!!!!!!!!!!

  34. Emila Emila

    Jestem przerażona. Mimo, że pracuję zdalnie z wyboru to nje wyobrażam sobie nauczania online od września, tym bardziej że mój syn rozpoczyna 1 klasę. Dzieci wytrącone ze stałego rytmu dnia stają się niespokojne, pobudzone i kompletnie pogubione, a już na pewno mało zmotywowane. Absurd goni absurd!

Zobacz również