„Skutek uboczny śmierć”

skutek-uboczny-smierc-b-iext3836800Świadomość dotycząca działania leków i ich skutków ubocznych jest w Polsce coraz większa. Wraz z nią rozgłosu nabierają wszelkie inicjatywy propagujące zdrowy styl życia, zbilansowaną dietę, ruch, unikanie używek, które mają być alternatywą dla „cudownych” pigułek na wszystko. Wśród rodziców coraz częściej słyszy się o świadomych decyzjach nieszczepienia dzieci czy próbach leczenia chorych maluchów w alternatywny sposób. Z jednej strony zaufanie do lekarzy i firm farmaceutycznych spada, z drugiej tworzy się coraz więcej leków, które mają otwierać portfele i…uzależniać. Mamy myśleć w pewien określony sposób. Wierzyć, że tabletka jest dobra na wszystko.

Wielka Farmacja nie próżnuje. Każdego dnia w paśmie reklam środki farmaceutyczne zajmują ważne miejsce. Promuje się leki na ból, pastylki, które zwiększają odporność, suplementy poprawiające pamięć, koncentrację, zapobiegające wszelakim chorobom, dodające siły, poprawiające wygląd. Dzisiaj można mieć tabletki niemal na wszystko. Chcesz mniej ważyć? Po co diety, pastylka! Brakuje Ci sił, by bawić się z dziećmi? Tabletka to rozwiąże. Szara cera? Na pewno witaminy w tabletce…Reklama goni reklamę. Łykanie pastylek staje się jedyną dobrą opcją. Najprostszą. Szybką. Skuteczną.

Rynek zatacza coraz szersze kręgi. Obejmuje swoimi mackami również najmłodszych. Nie ma problemu, by otrzymać pastylki, które poprawiają u dzieci to, co według Wielkiej Farmacji, jest do poprawienia, na przykład apetyt. W Stanach najmłodszym zapisuje się na szeroką skalę środki na depresję czy ADHD. Ciągle czynione są próby, by poprawić Naturę. I to się robi. Przemilczając skutki uboczne, w tym również…śmierć. Gdy dochodzi do rozprawy, firmy farmaceutyczne wybierają ugodę. Płacąc poszkodowanej rodzinie, zamiatają sprawę pod dywan.

O tym, jest właśnie na książka. O wielkich przekrętach, które każą ze zdumieniem przecierać oczy, o tym, jak po wygaśnięciu patentów wielkie koncerny zmieniają nieznacznie skład leku i niemal ten sam preparat udostępniają innym chorym, o łapówkach, przekonywaniu lekarzy do „najlepszych rozwiązań”, o wprowadzaniu na rynek nieprzebadanych leków. O tym, w jak wielkiej iluzji każe się nam żyć…szczególnie usilnie przekonując, że leki są dobre na wszystko. Tymczasem preparaty, które ratują życie to wielki dobytek naszych czasów, ale to również ogromna pożywka dla chciwości i chęci zysku za wszelką cenę.

„Skutek uboczny śmierć” opisuje historię wprowadzania Prozacu, insuliny oraz innych leków. Uzmysławia, jak w niewielkim stopniu koncernom farmaceutycznym zależy na zdrowiu pacjentów i jak ważny jest zysk. Pokazuje wiele metod działania, które zostały opisanych w poniższym filmie (zainteresowanych zachęcam do obejrzenia).
https://youtu.be/SanJ4HzcEoI

I choć realia opowieści autora tej książki, człowieka, który dawniej z Wielką Farmacją miał wiele wspólnego, koncentrują się nie na Polsce, to jednak również w naszym kraju wiele osób stara się nam udowodnić, że witaminy zamknięte w kapsułkach są lepsze niż te, które możemy dostarczyć wraz z urozmaiconą dietą. Możemy bez trudu odnaleźć artykuły promujące „choroby dziecięce” (po to, by sprzedać leki i znaleźć nowe grupy odbiorców). Znane firmy farmaceutyczne pod przykrywką reklamują swoje produkty. Zakładane są fanpejdże na FB, które promowane są jako metody na „wychowanie małego profesora„, a które kryją tak naprawdę nazwy leków, reklamy środków, bez których dziecko nie może rosnąć zdrowo i rozwijać swoich zdolności intelektualnych…Przykładów można byłoby mnożyć. Niestety….

 

„Skutek uboczny śmierć”

Wydawnictwo Publicat

Rok 2011

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. xxx xxx

    Bardzo ważny temat! Niestety dzisiaj tylko kasa się liczy…smutne to

  2. jusia jusia

    Świetna recenzja! I książka na pewno ciekawa