Sesje porodowe okiem fotografa

Ewa sosrodzice.pl: Sesje ciążowe przyszłych mam w naszym kraju cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Skąd wziął się pomysł, by wkroczyć z aparatem na salę porodową i uwiecznić moment przyjścia na świat maluszka?
Iwona Bałdyga: Kiedy pewnego dnia natrafiłam w internecie na reportaż z porodu pewniej pary, wykonany przez jedną ze znakomitych zagranicznych profesjonalnych fotografek dziecięcych, żałowałam, że ja takich wspomnień nie posiadam. Z trudem wspominam chwile, kiedy na świat przychodziły moje córki. Pamiętam jedynie, kiedy je pierwszy raz ujrzałam. Tego nie da się zapomnieć. Wzruszeń i łez nie było końca, ale co działo się przed, po? Jak to przeżywaliśmy, jak maleństwo wyglądało po przywitaniu świata?

Szukałam w internecie informacji, czy w Polsce wykonywane są takie sesje. Doszłam do wniosku, że oprócz świeżo upieczonych tatusiów, którzy dzielnie towarzyszą swoim partnerkom podczas narodzin dziecka, nikt nie dokumentuje jego przebiegu (teraz wykonuje je już coraz więcej profesjonalnych fotografów). Pomyślałam sobie, czemu nie dać innym mamom również takich wspomnień i przeżyć, profesjonalnie uwiecznionych przez kogoś, kto z dystansem patrzy na to wydarzenie.

Inną sprawą było również przełamanie stereotypów, które przez lata narastały wokół porodu.  Na różnych portalach czytałam wspomnienia mam, które twierdziły, że było strasznie i dramatycznie, a cały personel nastawiony był przeciwko nim. Narodziny dziecka to ogromne przeżycie i z tym się zgadzam, ale wielu osobom kojarzy się z naciąganą traumą, czymś nieprzyjemnym, niezrozumiałym, z wydarzeniem opatrzonym bólem i cierpieniem. To też prawda, ale przecież nie to chcemy zapamiętać… Ponadto opowieści mam sprowadzały się głównie do procedury medycznej i oceny lekarzy, czy położnych, czasem nawet do oceny atrakcyjności szpitala.

Istotą dokumentowania porodu w moim odczuciu jest uchwycenie czegoś wyjątkowego i mistycznego. Chciałabym, aby inni też to dostrzegli, i aby poród był dla kobiet wyjątkowym przeżyciem, magicznym rytuałem umacniającym związek dwojga ludzi, którzy za moment staną się rodzicami. Fotografia porodowa to także uwiecznienie emocji towarzyszących tej magicznej chwili, uczuć towarzyszących dwojgu kochających się ludzi. Bo przecież  „dziecko to uwidoczniona miłość” jak napisał Novalis. Jest darem i owocem miłości rodziców. To cel i sens naszego życia.

Temat fotografa przy porodzie jest wciąż kontrowersyjną kwestią w Polsce. Dodatkowa, obca osoba na sali to coś wstydliwego. Poza tym wiele osób nie rozumie, po co dokumentować coś, o czym chciałoby się zapomnieć.

Nie zależy mi na pokazywaniu dramatu, płynów fizjologicznych, aparatury medycznej, scen iście z horroru, tylko na uchwyceniu emocji uczuć i więzi między partnerami. Skupiam się na obrazach pięknych chwil, które zawsze chcemy nosić w sercu.

E: O ile sesję ciężarnej kobiety wykonuje się najczęściej w studio lub w plenerze, tak fotografia porodowa ogranicza się do szpitalnej sali. Jakie inne istotne różnice mogłaby Pani jeszcze wskazać?

I.B.: Jedna z tych najważniejszych to to, że sesje ciążowe są z góry zaplanowane, wpisane kolorowym długopisem do kalendarza. Przy sesjach z sali porodowej nie ma mowy o planie działania i konkretnej dacie. Drugą istotną różnicą, jest przewodnictwo podczas sesji. Przy ciążowych to ja jestem mentorem, osobą prowadzącą, mówiącą, co modele mają robić, jak zapozować, aby ukazać jak najlepszy efekt. W szpitalu na pierwszym miejscu jest personel medyczny, który z całych sił stara się, aby poród przebiegł w sposób szybki, sprawny i bezpieczny. Ja jestem tylko obserwatorem i dokumentalistą.

I jeszcze jedna różnica, która nasunęła mi się w tej chwili. Przy sesjach rodzinnych jestem tylko ja i model/modelka, w szpitalu jest cały zespół, czasem nawet zdarzają się studenci medycyny ;)

E: Z jakim wyobrażeniem o sesji ciążowej najczęściej spotyka się Pani wśród znajomych i klientów?
I.B.: W Polsce coraz więcej kobiet, czy par decyduje się na udokumentowanie okresu ciąży i to mnie cieszy. To przecież kolejny etap naszego życia, więc dlaczego nie uwiecznić go tak samo, jak urodzin, ukończenia szkoły, czy ślubu lub każdej innej uroczystości wartej wspomnień. Zazwyczaj mamy, które trafiają do mnie, nie mają określonego przebiegu sesji. Chcą wyglądać i czuć się pięknie, wyjątkowo i tak mam nadzieję je ukazuję. Zdają się na moje doświadczenie. Przed sesją zachęcam zawsze, aby obejrzeć moje portfolio, wtedy wiem, że klienci, którzy przychodzą do mnie na sesje, akceptują moją percepcję obrazu i kadru, styl, efekt końcowy postprodukcji, jak i ogólną estetykę.

E: Jakich zdjęć podczas porodu Pani nie robi? Czy są momenty, których Pani nie uwiecznia oraz te, które doczekać muszą się ujęcia?
I. B: W czasie porodu nie skupiam się na aspektach medycznych, a głównie na uczuciach i relacjach pomiędzy dwojgiem kochających się ludzi. Na pewno nie ma zdjęć intymnych miejsc, ani takich, które mogłyby godzić w czyjeś uczucia, zranić je. Wszystko musi odbywać się z poszanowaniem dla cielesności i intymności kobiety oraz z szacunkiem do pracy personelu.
Są również nieprzewidziane sytuacje i wtedy trzeba wiedzieć, jak się zachować. Kiedyś przy narodzinach jednej z dziewczynek, zdarzyło się, że malutka nie mogła złapać pierwszego oddechu, zaczęła się akcja reanimacyjna. Sytuacja robiła się napięta, chwilami dramatyczna. Widziałam strach, niepewność. Wówczas nie robiłam zdjęć, wycofałam się. W głębi serca przeżywałam to tak samo jak rodzice, czy lekarze. To są sytuacje, które uczą pokory, ale nie warto ich pamiętać.

E: Dlaczego zrezygnowała Pani z kolorowych zdjęć z porodu? Czy czarno-białe lepiej oddają emocje i klimat wydarzenia? A może pomagają zamaskować pewne urodowe defekty?
I.B.: Fotografia reportażowa zawsze kojarzyła mi się ze zdjęciami czarno-białymi. Brak koloru pozwala na dostrzeżenie istoty tego, co chciałabym przekazać, umożliwia skupienie się na treści przedstawionego przeze mnie obrazu. Nadaje momentom niepowtarzalną atmosferę i ponadczasowego charakteru. Fotografia czarno-biała to moc przekazywania emocji i uczuć. Inaczej jest, kiedy kolory rozpraszają poprzez dużą ilość informacji. Skupiamy się wtedy na nieistotnych aspektach fizjologicznych, czy medycznych. A istota takich zdjęć w moim odczuciu jest inna..

E: Czy do każdej sesji podchodzi Pani indywidualnie czy trzyma się raczej utartego schematu?
I.B.: Do każdej sesji podchodzę w sposób indywidualny i nie dotyczy to tylko sesji z sali porodowej.
Reportaż, jak sama nazwa wskazuje, to dokument faktu tu i teraz, relacjonujący wydarzenie, którego jesteśmy świadkiem. To życie pisze scenariusz. Nie ma dwóch takich samych sytuacji, dwóch takich samych zdarzeń, więc i w tym wypadku nie ma mowy o przygotowanym przez nas schemacie. Dokumentuje zdarzenia, uroczystości tak, jak to miało miejsce w rzeczywistości. Spontanicznie, naturalnie, pięknie. Jedynie spojrzenie na dane wydarzenie każdy ma indywidualne i charakterystyczne dla siebie samego.

E: Kto najczęściej zwraca się do Pani z prośbą o udokumentowanie porodu –  przyszła mama czy może jej partner?
I.B: Przeważnie przedstawiam temat obojgu rodzicom przy okazji na przykład sesji ciążowych. Ale głównie to partnerkom zależy na takim dokumencie z tego wyjątkowego dnia. Tatusiowie zawsze podzielają zdanie swoich partnerek.

E: Jakie motywy kierują ludźmi, którzy w tak intymnej chwili dopuszczają do siebie (prócz medycznego personelu, którego obecność w szpitalu jest nieunikniona) obcą osobę, wyposażoną w aparat?
I.B.: To dość trudne pytanie i należałoby chyba spytać te osoby, które uczestniczyły w tego typu sesjach. Wiem, że decydując się na taką sesję, kierowałabym się tylko sercem i chęcią posiadania niezapomnianej i wyjątkowej pamiątki do końca życia. Ale to tylko moje zdanie.

E: Czy wcześniej omawia Pani przebieg sesji porodowej ze swoimi klientami?
I.B.: Przed sesją porodową spotykam się z parą kilkakrotnie. Już przy okazji sesji ciążowej mamy okazję na bliższe poznanie się i porozmawianie na ten temat. Potem daję czas do namysłu. To trzeba poczuć. Nie da się być z kimś na siłę. Musi zaiskrzyć między nami wszystkimi. Zaufanie przede wszystkim.

E: Czy wszystkie zdjęcia trafiają do klientki, czy zanim zostaną pokazane podlegają jakiejś selekcji?
I.B: Każda sesja zdjęciowa jest przeze mnie surowo selekcjonowana zanim trafi do ostatecznej akceptacji klienta. Ktoś kiedyś powiedział, że tylko pojemność kosza odróżnia dobrego fotografa od przeciętnego. Ale czy chcielibyśmy przebijać się przez stosy podobnych i nieciekawych ujęć? Zdjęcia muszą tworzyć pewną spójną całość, przedstawiać daną historię, tylko wtedy zasługują na uwagę.
Przed ostateczną publikacją zdjęć zawsze pytam o zgodę modeli na ich wykorzystanie, więc to nie jest tak, że każde zrobione przeze mnie zdjęcie znajduje się w sieci internetowych obrazów.

E: Praca fotografa porodowego nie ogranicza się do z góry ustalonych godzin. Telefon od klienta może przecież rozbrzmieć w nocy. Przez cały czas pozostaje Pani w pełnej gotowości?
I.B.: Dobre pytanie. O ile sesje dziecięce mogę zaplanować z rodzicami z dokładnością co do godziny, tak przyjścia na świat dziecka nie przewidzimy. Z tym właśnie wiąże się ryzyko, że telefon zadzwoni w środku nocy. Do tej pory nie zdarzyło się, ale liczę się z tym, że pewnego dnia trafi mi się „nocny Marek”. Jestem do tego przygotowana i w okolicach terminu porodu śpię z telefonem przy uchu, żeby nie przespać najcudowniejszego i najbardziej emocjonującego cudu natury. Właśnie czekam na kolejnego maluszka i zastanawiam się, o jakiej porze dnia zaszczyci nas swoją obecnością.

E: Jak na Pani obecność reagują położne, lekarze? Czy przeszkadzają, utrudniają robienie zdjęć?
I.B.: Nigdy nie jest tak, że lekarze czy położne widzą mnie po raz pierwszy na sali porodowej, jak zaczyna się już akcja porodowa. Zawsze wiedzą o mojej pracy wcześniej. Przed dokumentacją również muszę uzyskać zgodę szpitala na fotografowanie.
Oczywiście zawsze jest obawa, czy dodatkowa osoba na sali nie utrudni pracy, czy współpraca będzie przebiegać w sposób poprawny. Ale do tej pory spotkałam się tylko  z życzliwością personelu szpitali, który niekiedy daje mi wskazówki, jak postępować, na co zwrócić uwagę. Szanuję każdą uwagę i staram się nie przeszkadzać w tych intymnych momentach.

E: Zdarzyło się Pani, że w trakcie wykonywania zlecenia klientka zmieniła zdanie i wyprosiła Panią z sali?
I.B: Jeszcze nie zdarzyła mi się taka sytuacja, ale szanuję decyzję rodziców. W każdym momencie mogą się wycofać z umowy, zrezygnować, bez żadnych konsekwencji.

E: Która z porodowych sesji najbardziej zapadła Pani w pamięci i dlaczego?
I.B: Myślę, że nie ma takich sesji. Każda zapada głęboko w serce, każda wzrusza do łez i każdą pamiętam.

Iwona Bałdyga – utrwala, jak sama pisze, „piękne chwile, które nas kształtują”. Przez obiektyw patrzy na człowieka w ważnych momentach życia, zapisując je na niewielkich kawałkach papieru. Zatrzymuje wspomnienia, do których chce się wracać. I robi to, sami przyznajcie, w niesamowitym stylu…

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Ewa, 27 lat. Na swoje szczęście czekała 5 zim. Stara się pogodzić bycie mamą z egoistycznymi przyzwyczajeniami. Czyta, szuka informacji, słucha rad doświadczonych mam, próbuje znaleźć złoty środek i wychować córkę na dobrego człowieka. Póki co, widzi małą kopię siebie, która sprawia, że pełną piersią, czuje, że żyje.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ewa Ewa

    Żałuję, że nie maiłam takiej możliwości, by utrwalić poród i towarzyszące mu emocje na fotografiach.

  2. Ewa Ewa

    To jak wypowiada się Pani fotograf jest wspaniałe i bardzo gratuluję Pani podejścia i wyczucia chwili! Sama nie wiem czy zdecydowałabym się na taką sesję, czy przezwyciężyłabym wstyd ( bo to przecież osoba obca, która widzi mnie nagą i w takiej pozie dziwnej)… Kusząca taka pamiątka i chciałabym taką mieć, ale sama decyzja byłaby bardzo trudną dla mnie…

    • Dorota Dorota

      Ewo, masz rację. Sposób, w jaki ta Pani opowiada, bardzo na plus. :) Widać, że lubi to, co robi.

  3. Ewa Ewa

    Z ciekawości wygooglowałam sesje porodowe i jak oglądam te zdjęcia/prezentacje to zaczynam żałować, ze nie mamy takiej pamiątki…. Są cudne!!!!

    • Dorota Dorota

      To Ewo, przy drugiej ciąży jak znalazł :)

  4. Julia Julia

    A ja bym się nie zdecydowała. Rzeczywiście brzmi to pięknie, ale jak sobie przypomnę mój poród… Chyba nie było by momentu „odpowiedniego” do fotografowania…

    • Dorota Dorota

      Julio, ja chyba też bym się nie zdecydowała…Ze względu na to, że chyba obecność kogoś, kogo nie znam, bym mnie drażniła…Chociaż przyznasz, że pamiątka świetna, co?

      • Julia Julia

        U mnie to chyba nawet nie kwestia obcej osoby (wszak położna czy lekarze to też obcy) – jak rodzisz to i tak jest Ci wszystko jedno :)
        Mam pamiątkę w postaci zdjęć, które mąż mi zrobił i to mi wystarcza.
        Bardziej pamiętając JAK wyglądał mój poród, co się działo – tego wolałabym NIE mieć uwiecznionego. Wystarczy, że o tym pamiętam i zapomnieć nie mogę…

        • Dorota Dorota

          no u nas lekarz był już po porodzie, a położna…jakby jej nie było, dlatego raczej było intymnie ;) a fotograf to już byłaby obca osoba, konkretnie obecna, cały czas przy nas (położna z doskoku)

      • bela bela

        Świetny wywiad, ale ja chyba też bym się nie zdecydowała na taką sesję.

  5. Agnes Agnes

    Nie zdecydowałabym się na to mamy z mężem piękne wspomnienia w głowach i kilka zdjęć i to nam w zupełności wystarcza.Poza tym jest to taka intymna chwila ,że nie potrzeba tam kogoś trzeciego:)

  6. Ewa Ewa

    Mnie też przeraża obecność osoby obcej, ale bardzo mi się spodobały te zdjęcia, pamiątka świetna… I wcale na tych zdjęciach nie widac tego bólu, krzyku… To mnie tak ujęło :) ale czy się przy drugim porodzie zdecyduje to nie wiem :)

  7. anusia12346 anusia12346

    rewelacyjna pamiątka zdecydowałabym się na taką sesję pod warunkiem że znałabym PANIĄ bo pana bym nie chciała fotograf. jako że mieszkam na wsi u nas takie sesje nie sa modne ani popularne i raczej jeszcze tu takich sesji nie było. ale kto wie czy przy 3 porodzie się nie zdecyduję ? chociaż mąż pewnie negatywnie do tego podejdzie :)

  8. Wioleta Wioleta

    Taka fotografia porodowa jest piękną pamiątką. My mamy pare zdjęć zrobionych przez męża telefonem, nie ważne, że nie miałam makijażu, że wyglądam na nich o 20 lat więcej, najwazniejsze, że teraz możemy je pooglądać razem z synem.
    Polecam wszystkim przyszłym rodzicom, nawet jeśli nie zamowilismy wcześniej fotografa to niech zrobi pare zdjęć mąż albo połozna – bo ta chwila nigdy już się nie powtórzy.

  9. OkiemAlex OkiemAlex

    Swietny wywiad, prosto pokazany i przejrzysty …

    • Dorota Dorota

      OkiemAlex, dziękuję w imieniu Redakcji i oczywiście Bohaterki wywiadu :)

  10. myszak myszak

    Po przeczytaniu tytułu, byłam w lekkim szoku nie wiedziałam ze coś takiego w ogóle istnieje, przeszły mi po głowie negatywne myśli na ten temat.. ale artykuł okazał się bardzo pozytywny… widać ze ta Pani fotograf ma powołanie do tego czym się zajmuje. Osobiście raczej nie zdecydowałabym się na taką sesję.. bałaby się tez reakcji personelu na takie „fanaberie” ale nie potępiam, pamiątka na pewno wyjątkowa, szczególnie jeśli poród przebiegał bez komplikacji i urodził się zdrowy dzidziuś.

  11. anusia12346 anusia12346

    taka pani fotograf to skarb

    • Dominika Dominika

      super sprawa, szkoda , że nie wiedziałam wcześniej :)

  12. monika06 monika06

    ciekawa pamiątka ale ja bym się chyba nie zdecydowała;)))
    zbyt intymnie, męcząco i w ogóle kazda z znas wie jak poród wyglada….a jeszcze taki długi…..
    jeśli już to wolałabym poporodową;) już dzidziem i mężem;))))

  13. anusia12346 anusia12346

    oj chyba kolejnym razem się powaznie zastanowie :)

  14. OlkaG OlkaG

    Gdybym miała mieć zdjęcie z porodu, to tylko zrobione obiektywem bliskiej osoby. Nie wyobrażam sobie fotografa przy porodzie (tudzież fotografki).

  15. anka484 anka484

    niesamowite zdjecia
    fajnie by było tylko znaleźć dobrego fotografa.
    Ja polecam zrobienie zdjęcia swojego brzuszka. takie zdjęcia to niesamowita pamiątka.
    A nawet widziałam kiedyś album stworzony przez kobietę fotografika i zdjęcie brzuszka miesiąc po miesiącu super sprawa i wszystko połączone w całość:)

  16. Anna Anna

    Niesamowity wywiad. Co za klasa. Widać, ze Pani Fotograf z pasją i wielkim sercem.

  17. Elizka Elizka

    Po przeczytaniu tego wywiadu chyba zdecydowałabym się na taka pamiątkę. Czuję, że ta kobieta to wyjątkowo fajna osoba i na pewno nie wstydziłabym się zaprosić jej do naszego intymnego świata narodzin naszego dziecka.
    REWELACJA!!!

  18. Mucha Mucha

    To nie jest już nic kontrowersyjnego. Popularne staja się takie sesje, jeśli można nazwać to sesją. To raczej dokument. Świetny wywiad. Jestem przed porodem i właśnie szukam takiej osoby, która zrobi mi takie zdjęcia.

  19. alicja alicja

    Super pamiątka na całe życie. Chciałabym zobaczyć zdjęcia ze swoich narodzin.

Zobacz również