7 rzeczy, których nie robiłam przy drugim dziecku

Równe traktowanie dzieci to dla mnie ideał, żeby nie napisać mrzonka. Każde dziecko ma inne potrzeby, dlatego ignorowanie tej oczywistej prawdy prowadzi na manowce. Jednak to nie wszystko.

Także dorosły nie jest taki sam przez całe życie: zmienia się, dojrzewa, uczy się na błędach, przekonuje do nowych rozwiązań. Dlatego pewnych rzeczy nie powtarza, inne dopracowuje, udoskonala. Pierwsze dziecko siłą rzeczy staje się królikiem doświadczalnym, nawet jeśli to nie najlepiej brzmi. Z drugim jest już zupełnie inaczej.

Także dlatego, że oprócz niemowlaka naszą uwagę absorbuje starszak. Dlatego choćby człowiek chciał, nie może poświęcić tyle samo uwagi drugiemu dziecku co pierwszemu kilkanaście miesięcy wcześniej. Szczególnie jeśli między dziećmi jest niewielka różnica wieku.

Nie reagowałam na każde zakwilenie

I'm glad I have a baby sisterPo pierwsze dlatego, że wiedziałam, że czasami to się nie opłaca, bo maluch sam zaśnie, bez mojej ingerencji, po drugie dlatego, że mając dwójkę małych dzieci w domu, nie miałam takiej możliwości.

Przy pierwszym dziecku rzecz jasna mogłam reagować błyskawicznie, przy drugim już nie. I wiecie co? Mojej młodszej pociesze wyszło to na dobre. Nikt nie jest w stanie stwierdzić, czy to zasługa „mojego ograniczonego czasu i możliwości”, ale na pewno porównując dwójkę dzieci (oj ja zła matka), stwierdzam, że druga pociecha szybciej stała się samodzielna, szybciej przesypiała sama noce, itd.

Nie robiłam „bezpiecznych zdjęć”

Nie wiem, czy jestem wyjątkiem, ale z obawy o spokojny sen pierwszego dziecka, nie używałam lampy w aparacie. Byłam święcie przekonana, że w ten sposób malucha obudzę, czy w inny sposób zakłócę jego spokój. Dlatego dzisiaj jesteśmy dumnymi posiadaczami wielu zdjęć z pierwszych tygodni po porodzie…. które mogłyby wyglądać lepiej.

Przy drugim maluchu nie popełniliśmy tego błędu. Robiliśmy sporo zdjęć (ale chyba mimo wszystko mniej niż pierwszemu dziecku) z lampą błyskową. Dziecko na tym nie ucierpiało. Przynajmniej dotąd nic nam o tym nie wiadomo.

Nie wpadałam w panikę, gdy dziecko długo płakało

Nie wiem, jak Wy, ale ja bardzo osobiście traktowałam płacz dziecka w kilku tygodniach po porodzie. Miałam wrażenie, że robię coś nie tak, że maluch jest nieszczęśliwy, że nie sprawdzam się. Czułam te wszystkie spojrzenia, gdy na spacerze córka krzyczała w wniebogłosy.  Wystarczyła chwila, żebym spłonęła, przybierając barwę mahoniu, a serce zaczęło mi szybciej bić. Płacz dziecka był dla mnie czymś nieprzyjemnym i mocno stresującym.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Mam na imię Kinga. Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Kuleczka Kuleczka

    A ja nie spałam z dzieckiem i dobrze mi z tym. dzisiaj mamy świety spokój i noc dla siebie

  2. xxx xxx

    Zdecydowanie prawdziwie i z jajem :)

  3. aneczka aneczka

    Ja mam teraz drugie dzidzi córeczke ma miesiac, starszy Synek ma juz 4 latka, i to prawda nie czekam kiedy Malutka zacznie siadac raczkowac i chodzic, ciesze sie kazda chwila, bo wiem ze ona minie i nie wroci, a moja Niunia nigdy nie bedzie juz takim bezbronny malenstwem

  4. Mama-Myszy Mama-Myszy

    Pierwsze karmilam piersia (bo wszyscy stali nade mna i sie trzesli) a drugie tylko butla. Drugie zdecydowanie lepiej na tym wyszlo. PIerwsze ochrzczone (bo stali nade mna i truli) a drugie nie i nie uwazam tego za konieczne. Z pierwszym siedzialam w domu i uczylam do 3 rz a z drugim tylko 3 miesiace (wolalam wrocic do pracy). Przykladow moge podawac w nieskonczonosc… najwazniejsze jednak, ze w obejsciu wlasnie to drugie o wiele przyjemniejsze, bardziej otwarte na ludzi i swiat, bardziej zdecydowane. Teraz trzecie w drodze. Smiejemy sie, ze to juz bedzie totalnie zimny chow cielat ;-) A wszystko pewnie takie bardziej na luzie przy drugim, ze rzucilam wszystko w Polsce w cholere, wyjechalam do Anglii i tu, bez dobrych rad, robie tak jak instynkt, doswiadczenie i ksiazki mi podpowiadaja.

    • an an

      racja i weźmy pod uwagę fakt, że nad nami w kwestii wychowania też się na pewno nikt tak „nie pieścił i nie trząsł” (przynajmniej nade mną i moimi koleżankami, gdy gadam z ich matkami) dziecko płacze, przestanie, nie chce spać samo – nauczy się, nie chce piersi, to butla i już i jakoś nie czuję się jako osoba dorosła pokrzywdzona w psychologicznym znaczeniu tego słowa

  5. azja azja

    Szczera prawda :)

  6. Martenka Martenka

    Jakie to prawdziwe i szczere!!!

  7. Aska Aska

    Aaż się dziwie, że Ci nie napisali, jaka to wyrodna jesteś :) Super artykuł

  8. doris doris

    Super artykuł,sama zastanawiam się nad drugim dzieckiem,mimo,że pierwsze ma dopiero 3 miesiące,mam trochę obaw czy własnie będę poświęcała dostatecznie duzo czasu i przelewała dostateczną ilość miłości,ale ten artykuł jest bardzo zdroworozsądkowy i chyba tak powinnam do tego podejść,troszkę wyluzować i zrozumieć że inaczej nie znaczy gorzej :)))

  9. ewanka ewanka

    A ja przy drugim i trzecim już nie dałam się namówić na usypianie dziecka przez kołysanie :-p

  10. Olcia 25 Olcia 25

    Szczera prawda i widzę że nie tylko ja tak mam :) Przy córce (5 lat)- stres jak płakała, stres jak źle ssała, stres jak moja mama wiedziała wszystko lepiej itd. Teraz syn – już nie biegnę gdy tylko zakwili, nie mam problemów z karmieniem bo już się nie przejmuję no i mama już wie, że wspierać to lepsze niż „doradzać”

  11. justyna1 justyna1

    Przy drugim dziecku wszystko przychodzi łatwiej,bo mamy już jakieś doświadczenie. Dzieci jednak są różne i to co sprawdzało się przy pierwszym nie musi sprawdzać się przy drugim.Poza tym przy pierwszym czekałam na pierwszy ząbek,kroczek,słowa przy drugim delektowałam się maleńkością i słodkością i chciałam zachować te chwile jak najdłużej. Nie podchodziłam tak nerwowo do płaczu małej, drobnych krostek itd. Przy pierwszej męczyłam się z laktatorem bo każdy mówił jak to dobrze karmić dziecko piersią ,drugą od razu przestawiłam na butle i nie miałam żadnych wyrzutów sumienia. Skoro mała nie chciała pić mego mleka to po co miałam się katować. Generalnie przy drugim dziecku byłam bardziej wyluzowana i częściej kierowałam się instynktem niż przy pierwszym. Obie jednak kocham jednakowo i są mą iskierką.

  12. Ilona Ilona

    JA PRZY DRUGIM DZIECKU JUŻ SIĘ TAK STRASZNIE NIE ROZCZULAM GDY DZIECKO MI PŁACZE .NIC MU SIĘ NIE STANIE JAK CHWILE POPŁACZE W ŁÓŻECZKU ,A JA SKOŃCZĘ ROBIĆ PANIERKĘ DO KOTLETÓW.DRUGA SPRAWA JEST TAKA ŻE MOJE DRUGIE DZIECKO STRASZNIE MAŁO ŚPI WIĘC JAK JUŻ UŚNIE TO CHODZE PO DOMU NA PALUSZKACH.

  13. Ilona Ilona

    A TAK JESZCZE PRZESTAŁAM PRASOWAĆ UBRANKA PRZY DRUGIM DZIECKU ,BEZ PRASOWANIA NIC SIĘ DZIECKU NIE DZIEJE SZKODA ŻE CZŁOWIEK ZAWSZE MĄDRY PO FAKCIE.

    • an an

      a ja (o naiwności!) prasowałam do pierwszego roku życia, bo gdzieś tak wyczytałam w „świętej ulotce”!

  14. an an

    świetny artykuł i już widzę że prawdziwy: choć dopiero spodziewam się drugiego dziecka, widzę ogromną różnicę we własnym podejściu do ciąży teraz a kiedyś. wcześniej bardzo wierzyłam w ciążowe zabobony, dziś mnie nie obchodzą, traktuję wszystko na luzie i na pewno nie ośmieliłabym się dzwonić w niedzielę w samo południe do lekarza prowadzącego ciąże, bo dzidziuś od 2 godzin się nie rusza … no ale cóż człowiek się zmienia, nabywa doświadczenia i uczy na błędach, również w kwestii wychowania dziecka :)

  15. MartaB MartaB

    Hehe ja tez zdjelam lampe z aparatu i chociaz maly ma 10 miesiecy do tej pory jej nie zalozylam, lezy gdzies sobie w etui:)

  16. małgorzata małgorzata

    Przede wszystkim nie wpadałam przy drugim dziecku tak w panikę jak przy pierwszym :)) na pewno była dużo spokojniejsza

  17. zuza zuza

    Świetny artykuł, czytałam go z uśmiechem na twarzy. Przy drugim dziecku człowiek się wycisza, tyle rzeczy jest prostszych, zbędnych, łatwiejszych. Doświadczenie na „pierwszym króliku doświadczalnym” się przydaje przy drugim dziecku. Jest się bardziej świadomym i pewnym tego co robić.

    Dla kobiet, które boją się, czy dadzą radę z dwójką dzieci…spokojnie, z palcem w uchu :)
    piękna sprawa rozpieszczać jedynaka, ale jeszcze piękniejsza patrzeć jak ten jedynak zmienia się, staję się bratem lub siostrą dla drugiego dziecka.

  18. dds dds

    a ja mam jedno- roczne dziecko i nie popełniłam w zasadzie żadnych błędów wymienionych przez autorkę. Wcześniej dużo czytałam w necie o doświadczeniach innych matek i postanowiłam się uczyć na cudzych błędach, Nie trzęsłam się i nie trzęsę nad dzieckiem, Nad nami też się specjalnie nikt nie trząsł i żyjemy- co ważne bez uszczerbku na zdrowiu i psychice. Mam koleżankę co się strasznie rozczula nad swoim synem (zdrowie, wygląd itp).. zapomniała tylko jego wychowaniu. To zmora naszych czasów.

  19. Esme24 Esme24

    Jakoś mi lepiej po przeczytaniu tego artykułu. Mam jedno dziecko (15 mieś), ale ubranek nie prasuję odkąd przestała być noworodkiem. Kołyszę do dziś, ale to dla wspólnej przyjemności, bo odkąd poszłam do pracy, to uwielbiam te wieczory z malutką na kolanach. Przewrażliwiona jestem i będę, bo taka jestem z natury – przejmująca się, wstają a w nocy, mierząca temperaturę i regulująca wilgotność w pokoju. A jednak widzę teraz, że z drugim dzieckiem byłoby łatwiej (choć pewnie drugiego macierzyńskiego by już mój szef nie ścierpiał

    • Dorota Dorota

      ;) Na pewno byłoby lepiej. Wiem, co piszę ;)

  20. rodzic rodzic

    My jako rodzice pielęgnujemy i wychowujemy dzieci, a one wzajemnie: kształtują nas. Czasem trzeba potraktować je indywidualnie. To są różne organizmy, podobne, ale nie identyczne. Jak to w przyrodzie.
    U nas syn okazał się wrażliwszy niż córka i trzeba było chwycić żelazko, by choć z wierzchu wygładzić i potraktować wysoką temperaturą tetrowe pieluchy. W przeciwnym wypadku występowała bolesna pokrzywka na pupie.
    Po prasowaniu objawy zaczerwienienia ustąpiły bezpowrotnie. Na szczęście.

    • Dorota Dorota

      No tak. Każde dziecko jest inne :) Jedyne w swoim rodzaju. Dzięki za ten komentarz

Zobacz również