„Rywalizacja rodzeństwa”

„Jego traktujecie lepiej!”, „dlaczego ona może, a ja nie?”, „daj mi to, on to ma! To niesprawiedliwe” – rodzice stawiani są każdego dnia przed wieloma wyzwaniami. Gdy pojawia się drugie dziecko, sprawdziany, jakie muszą zdawać, są bardziej złożone. Podstawową nowością jest rywalizacja rodzeństwa, czyli również poczucie niesprawiedliwości i próby zwrócenia na siebie uwagi. Jak sobie z nimi radzić?

Zdradzam swoje dziecko

rywalizacjaPrzyjście na świat drugiego dziecka to spory sprawdzian dla całej rodziny. Rzadko o tym się mówi, ale Brazelton w swojej publikacji problem szczegółowo nakreśla, pokazując, z jakimi uczuciami musi mierzyć się przeciętny rodzic. Z jednej strony cieszy się z przyjścia na świat kolejnego dziecka, jednak z drugiej ma wrażenie, że zdradza dziecko, które dotąd mogło cieszyć się statusem jedynaka i wszystkimi korzyściami z nim związanymi. Rodzic po narodzinach drugiego dziecka może mieć nieuchronne poczucie straty, wie, że nic nie będzie wyglądało tak, jak dotychczas.

Czy można traktować dzieci tak samo?

Brazelton obala wiele mitów związanych z wychowywaniem dzieci, między innymi ten, że można maluchy kochać tak samo lub traktować identycznie. Wielokrotnie podkreśla, że sprawiedliwe traktowanie to indywidualne podejście do każdego z dzieci, a taki sam sposób dyscyplinowania oraz nagradzania to nie do końca dobry pomysł.

Zaznacza, że nie ma sensu dawać się wprowadzać w poczucie winy przez społeczeństwo i same dzieci, bo każda pozycja w rodzinie (dziecka pierworodnego, najmłodszego, środkowego), ma swoje wady i zalety. Trzeba mieć świadomość tych różnic, umieć je zaakceptować i uwzględniać w codziennym procesie wychowywania.

Kłótnie i ingerencja rodziców

Brazelton, podobnie jak wielu współczesnych psychologów, zaznacza, że rodzic nie powinien wchodzić w rolę arbitra. Nie ma być sędzią, policjantem, ani nieustannym obserwatorem. Pisze o czymś, co może stanowić zaskoczenie, że ciągła obecność rodzica może dawać dzieciom przyzwolenie do bardziej zdecydowanych działań, agresywniejszych kłótni, bijatyk. Maluchy, które przebywają w pokoju same, a rodzic jest gdzieś w pobliżu, ale poza zasięgiem wzroku, wiedzą, że muszą swoje konflikty rozwiązywać same.

Brazelton przestrzega również przed wdawaniem się w spór, „kto zaczął”. Podkreśla, że dzieci powinny nauczyć się jak najszybciej same rozwiązywać swoje problemy, a ingerencja rodzica powinna stanowić ostateczność.

Wrażenia

Ciągle brakuje zrównoważonych książek, które będą skierowane do rodziców wychowujących co najmniej dwójkę dzieci. Zbyt wiele publikacji obecnie koncentruje się (zapewne z powodu zmian struktur i modelu rodziny) na jedynakach. Ta pozycja świetnie wypełnia lukę. Jest skondensowanym, bardzo dobrze napisanym poradnikiem, źródłem wiedzy dla rodzica dzieci w każdym wieku. Jej niewątpliwą zaletą jest opisanie zmian, jakie mogą następować u dzieci w różnym wieku, z różną różnicą między nimi, co wydaje się bardzo trafne i obrazowe.

Polecam tę książkę bez żadnej wątpliwości!

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Jola Jola

    Zgadzam się, że o tym za mało się pisze, a problem jest wielki. Moje dzieciaki ciągle się tłuką, przepychają, ale jednocześnie mocno się kochają :P Przynajmniej taką mam nadzieję ;)

  2. MM MM

    Bardzo kocham dzieci i cieszę się, że zdecydowaliśmy się na drugie, ale czasami jest tak trudno, że chce się wyć, wtedy łąpie się na myśleniu, że łatwiej byłoby z jednym…jednak wygodniej mieć jednego, ale dla dzieci lepiej mieć dwójkę.