Narzekamy na wszystko. Na polską szkołę to już w ogóle, bo jest zła i chyba nikt z tym nie dyskutuje. Niedofinansowana, równająca do dołu, zatrzaśnięta w przeszłości, z masą absurdów i bez cienia nadziei. Ale to, że jest źle, nie oznacza, że nie może być jeszcze gorzej. Bo w gąszczu beznadziei funkcjonują również takie szkoły, które wyróżniają się na tym tle na minus. Są jeszcze gorsze niż pozostałe…Najczęściej dlatego, że ryba psuje się od głowy. I winna w takiej szkole jest po prostu dyrekcja.

Może być gorzej niż źle
Zawsze może być gorzej, także w przestrzeni szkół publicznych. Są takie placówki, które funkcjonują poprawnie oraz takie, w których nic się nie da. Nie ma możliwości organizowania dni tematycznych, dyskotek, nocowania w szkole, wyjazdów, choćby jednodniowych, nie wspominając o zielonych szkołach.
Na tym samym osiedlu w mieście mogą funkcjonować dwie szkoły. Jedna będzie otwarta na ucznia, wspierająca, pomagająca, angażująca się w różne akcje pozaszkolne, zabierająca dzieci na wyjazdy, taka, do której uczniowie wracają po zakończeniu edukacji z uśmiechem na twarzy. Druga placówka może być prowadzona całkowicie inaczej, bez należytego zaangażowania, to miejsce, w którym nic się nie da, wszystko jest trudne i niemożliwe. Odpowiedź na wszelkie inicjatywy to „nie”, nie opłaca się, wyjazdy nie są wskazane, wycieczki zakazane, bo trzeba się uczyć. Problem w tym, że mimo nacisku na naukę, nierzadko jest tak, że osiągnięć taka szkoła szczególnych nie ma. Atmosfera w niej panująca za bardzo przytłacza, żeby komuś chciało się starać… a ci, co mogą uciekają do innych miejsc.
Ryba psuje się od głowy
Od atmosfery w szkole dużo zależy. Od tego, jak bardzo się chce nauczycielom, jak bardzo są oni otwarci i życzliwi. Jeśli mierzą się z mobbingiem, nieprzyjaznym traktowaniem ze strony przełożonych, najprawdopodobniej nie będą pracować najlepiej. Nerwowa dyrekcja naciskająca personel to sfrustrowani nauczyciele gorzej traktujący dzieci.
W takim miejscu nie ma miejsca na dobrą współpracę oraz nie ma przestrzeni do zewnętrznych inicjatyw. Wszyscy są nastawieni na przetrwanie. Zazwyczaj nikomu się nic nie chce.
Dyrektor za karę
Wbrew pozorom wiele zależy od dyrektora szkoły. Gdy na tym stanowisku mamy nieodpowiednią osobę, cierpi cała społeczność. Dyrektor to bowiem nie tylko stanowisko reprezentacyjne, to również osoba kierująca całą placówką.
To dyrektor zarządza nauczycielami, odpowiada za sposób nauczania, dba o realizację podstawy programowej, planuje pracę szkoły, dba o egzaminy, oceny, zajmuje się administracją i finansami, dba o bezpieczeństwo w szkole i atmosferę.
Osoba niemająca w sobie odpowiednich kompetencji, taka, której brak wrażliwości, a także podejścia do ludzi, będzie kimś, kto zadecyduje o niskich wrażeniach uczniów i rodziców. Taka szkoła będzie działać, ale w sposób fatalny, jako placówka nie będzie zgrana. Niewystarczająca aktywność pozaszkolna sprawia bowiem, że społeczność szkolna się nie zna i nie lubi. Brak wycieczek i wyjść nie pozwala się młodzieży poznać i zintegrować. Zasłanianie się dziwnymi wymówkami zmniejsza poczucie przynależności młodych ludzi i nastawia jedynie na przetrwanie. Wszyscy czekają, żeby z danej placówki się po prostu wyrwać.
Zły dyrektor to złe decyzje
Nieodpowiedni dyrektor podejmuje niedobre decyzje. To z jego powodu życie szkolne ogranicza się tylko do nauki. Nadmierny nacisk na wyniki rodzi frustracje i nieprzyjemną atmosferę. Nauczyciele chodzą zdenerwowani, uczniom się udziela. Brak realnego wsparcia, interesowania się życiem szkoły, problemami uczniów, ale też ich marzeniami i aspiracjami – to naprawdę ma liczne konsekwencje.
To, że szkoła jest zła to wiadomo, że wiele rzeczy się nie da – również, że są mniejsze możliwości niż w placówce prywatnej także. Nadal jednak wiele się udaje. Trzeba tylko chcieć. Tymczasem niestety wielu dyrektorom się nie chce. W ich przypadku emerytura lub zmiana branży byłaby dobrym wyborem. Niestety nie robią tego, a ich odwołanie jest trudne, co do zasady jest prawie niemożliwe.
Czy szkoła może pobierać od rodziców opłaty za wynajem sali lekcyjnej?
„Moje dziecko wcale nie tęskni za szkołą. Tylko za kolegami” LIST
Czy polska szkoła uczy myślenia?
Szkoła bez zadań domowych. Jedni są zadowoleni, inni narzekają
Komentarze