Ruchy antyszczepionkowe a nawrót groźnych chorób?

Temat szczepień jest coraz trudniejszy. Rozsądny rodzic, który czyta nie tylko oficjalne zalecenia, ale również zapoznaje się z argumentami ruchów antyszczepionkowych może mieć spory dylemat. Z jednej strony mamy chciwych producentów szczepionek, nieodpornych na ich wpływ lekarzy, a z drugiej doświadczenie wielu lat, w trakcie których dzieci się szczepi z większym lub mniejszym sukcesem. Jest też problem nowych szczepionek, których wpływ nie został dostatecznie zbadany oraz kwestia przymuszania do szczepień. Wielu rodziców podkreśla, że każdy rodzic powinien mieć wybór: szczepić czy nie szczepić, a wszelkie formy przymusu są niedopuszczalne. Jednak czy na pewno?

mapa

Źródło: http://www.latimes.com/business/hiltzik/la-fi-mh-antivaccination-movement-20140120,0,5576371.story#axzz2rJA1EnFR

Trudno polemizować z argumentami rodziców, którzy po zaszczepieniu dzieci musieli mierzyć się z negatywnymi odczynami poszczepiennymi. Sami. Bez pomocy tych, którzy zalecili szczepienie. Bardzo trudno ocenić, czy rzeczywiście objawy choroby miały związek z podaniem szczepionki, czy po prostu duża częstotliwość szczepień w pierwszym roku życia i dynamiczny rozwój dziecka przyniosły sugestie, że szczepionki mogą wywoływać choroby. Być może choroba i tak by się rozwinęła, nawet gdyby dziecko nie było szczepione? Po jednej i drugiej stronie barykady mamy wypowiedzi światowych ekspertów, którzy albo są gorącymi zwolennikami szczepionek, albo oficjalnie nie szczepią swoich dzieci czy wnuków i innym też odradzają.

Kilka dni temu w internecie pojawiła się mapa (powyżej), która pokazuje, że skutkiem odwrotu od szczepień są ataki odry w Stanach Zjednoczonych, Europie, a szczególnie Wielkiej Brytanii.

Poza zachorowaniami na odrę, twórca mapy: Aaron Carrol, profesor pediatrii, zwraca uwagę na zwiększoną zachorowalność na koklusz, co ma mieć związek z działaniem ruchów antyszczepionkowych, a zwłaszcza zwraca uwagę na epidemię kokluszu w 2010 roku w Kalifornii. Zwolennicy szczepień opierając się na powyższych wnioskach, podkreślają, że szczepienie lub nieszczepienie dzieci nie jest indywidualną sprawą każdego rodzica. W ich ocenie ma być to problem zdrowia publicznego, stanowiący zagrożenie dla wszystkich.

Więcej na ten temat.

Co o tym sądzicie?

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. HelowaMama HelowaMama

    Nic nie sądzę. Po długim i dokładnym analizowaniu, zapoznawaniu się i szukaniu informacji straciłam wiarę w cokolwiek. Trza szukać złotego środka. Z jednej strony koncerny farmaceutyczne które każą nam faszerować dzieci masą zbędnych specyfików, z drugiej ekoterror każący zanegować postęp. Żeby było jasne, piszę o skrajnych postawach. Nie mam nic przeciwko użyciu lekarstw i przeciwko zdrowemu stylowi życia, ale nie wiem w co wierzyć, jeśli z jednej strony sławny profesor każę mi szczepić, a druga sława każe nie szczepić. Mętlik mam i tyle.

  2. ja ja

    To jest naprawdę trudny temat. Każde rozwiązanie wydaje się niedobre…cieszę się, że jak szczepiłam, tego wszystkiego nie wiedziałam. dzieciaki przeszły szczepienia swietnie. teraz niestety bym się bała…

    • Marta Marta

      No, widzisz. A ja żałuję, bo przerwałabym ten proceder dużo wcześniej, a nie niedawno. Moja zorientowana koleżanka opowiedziała mi niedawno co wywołuje każda szczepionka i, dziwnym trafem, trafiła w samo sedno tego z czym ganiałam latami do neurologa, alergologa, laryngologa, po szpitalach. Przestałam szczepić dzieci i nareszcie są zdrowe.

  3. Ania Ania

    W odpowiedzi na zamieszczony przez Gazetę Wyborczą kłamliwy tekst „Jak ruchy antyszczepionkowe ożywiły dawne choroby”
    Dla fanatyków szczepień maksymalna wyszczepialność to najwyższe dobro warte każdej ceny. Swoją ideologię sprzedają społeczeństwu poprzez przekazy medialne. Polska od lat jest w czołówce z najlepszym wynikiem na świecie 98-99%. Faktem jest, że dorośli, którzy przyjmują bezkrytycznie te argumenty sami się nie szczepią i nie zdają sobie sprawy, że są według tych założeń „pasożytami immunologicznymi”, jak nieraz pogardliwie określa się nieszczepione, zdrowe dzieci, oczekując od ich rodziców poświęcenia tego zdrowia dla dobra całego społeczeństwa.
    Według mapki, którą zaprezentowała na swojej stronie Gazeta Wyborcza w Polsce występują zachorowania na odrę i różyczkę, a występują przecież także krztusiec (mimo 60 lat szczepień wysoce reaktogenną i o niskiej skuteczności szczepionką zachorowania są na stałym poziomie, a jego rezerwuarem są młodzież i dorośli), świnka i inne choroby MIMO BARDZO WYSOKIEJ WYSZCZEPIALNOŚCI W NASZYM KRAJU. Mapka ta nie udowadnia, że w Polsce wracają choroby przez nieszczepione dzieci, a raczej, że nie ma szczepionek w 100% skutecznych i uodparniających na całe życie.
    Mapa linkowana przez GW nigdzie nie pokazuje też dowodów na tę tezę: „Widoczny wzrost zachorowań na infekcje zakaźne w Europie i USA w okresie 2008-14 jest przypisywany w dużej mierze spadkiem liczby szczepień i aktywności ruchów antyszczepionkowych.” http://www.cfr.org/interactives/GH_Vaccine_Map/#map
    Czy takie argumenty mają uzasadniać gwałcenie praw człowieka i pacjenta w imię pseudoprofilaktyki zdrowia publicznego, przymuszanie dzieci do ryzykownego zabiegu medycznego i wzbudzania agresji wobec osób, które świadomie dbają o zdrowie swoich dzieci?
    Więcej o krztuścu: http://szczepieniakrztusiec.wordpress.com/
    Odrze: http://szczepieniaodra.wordpress.com/
    Autyzm a szczepienia: http://autyzmaszczepienia.wordpress.com/
    Andrew Wakefield: http://autyzmaszczepienia.wordpress.com/saga-wakefielda/

  4. xxx xxx

    Bardzo trudny temat, ja szczepię, ale nie tak bezrefleksyjnie, pytam, czytam, staram się odroczyć szczepienie, gdy dziecko gorzej bsię czuje…np. ma katar. Teoretycznie można szczepić przy katarze, ale ja się jednak boję.

    • markow markow

      I bój się. Stan zdrowia mojego 6-miesięcznego dziecka gwałtownie się pogorszył po szczepieniu. Dzień później diagnoza: zapalenie płuc. Szpital ponad tydzień czasu. Podawanie sześciu różnych antybiotyków (nie mogli pozbyć się bakterii). Nie wiem jak blisko było zejścia. Tak to wyglądało. Starsze dziecko po szczepieniach w ciągu kilku dni lub częściej nocy gwałtowne histeryczne paniczne ataki płaczu/krzyku zesztywnienie, napięcie ciała oraz bezdech trwające kilkadziesiąt sekund. Późniejszy rozwój emocjonalny/społeczny mocno ograniczony. Kompletny brak komunikacji/milczenie. Wrażenie jakby dzieckiem panował lęk. Do dzisiaj (szkoła podstawowa) rozwój starszego dziecka jest bardzo daleki od ideału.
      Rejestracja NOP to w praktyce czysta fikcja. Informowanie o skutkach szczepień – to samo.
      Tragedia. W tamtym czasie nie mieliśmy kompletnie świadomości że mogła to być wina szczepień. Zastanawialiśmy się, pytaliśmy lekarza co mogło być przyczyną i nikt nigdy nie skojarzył tego ze szczepieniami. I pomyśleć, że dopłacałem do tych „Lepszych” szczepionek. W każdym aspekcie tragedia.

  5. Agnieszka Agnieszka

    k Ufam lekarzom. Nie bezgranicznie i bezrefleksyjnie. Patrzę na ręce, dopytuję, dowiaduję się, ale ufam. Życie moich dzieci było poważnie zagrożone, a nowoczesna medycyna je ocaliła. Szczepię, ponieważ tak radzi mi zaufany, sprawdzony lekarz. Nie oceniam postawy innych rodziców. Każdy z nas robi to, co uważa za najlepsze dla swojego dziecka. Szczepimy i nie szczepimy z miłości i troski. Wierzymy, a przynajmniej mamy nadzieję, że wybraliśmy dobrze. Pozdrawiam.

    • MamaNaEtacie MamaNaEtacie

      A ja jednak nie ufam.
      Dlaczego?
      Mój syn nie był szczepiony do drugiego roku życia. Nie mógł, ponieważ lekarze najpierw kazali skupić się na rehabilitacji, słuchu i sprawności ruchowej. Pierwszy rok życia więc spędziliśmy na korytarzach szpitalnych zaliczając nawet z 6 miesięcznym dzieckiem cotygodniowe sesję z logopedą. Potem rok mieliśmy czekać i kontrolować( dziecko nie chorowało chociaż byłam mamą która spacerowała nawet w czasie burzy, wiatrów etc). Dostaliśmy zielone światło na szczepienie i od momentu zaszczepienia dziecka zaczęły się kłopoty zdrowotne. Nie mówiąc o tym, że cały czas łapaliśmy rotawirusa więc mieszkaliśmy dosłownie w szpitalu. Czy to szczepionki? Nie wiem, ale…
      kolejne ale pojawiło się wraz z drugim dzieckiem.
      Problemów nie było, kalendarz szczepień zgodny z programem na 5.
      Córka ma AZS, jej uczulenie na białko i kilka innych rzeczy zostało potwierdzone przez alergologa. Pomimo tego (to był jeden jedyny raz jak nie ja poszłam do przychodni! tylko tatuś) że mój partner zgłosił wyniki, nakazaliśmy wpisać na kartotece informację o wysokich wartościach z wyników testów, to przy piątku (nie szczepi się w piątek ze względu na możliwe powikłania) tylko dlatego że szczepionka została zamówiona zgodnie z kalendarzem i pomimo protestów ojca dziecka młoda została zaszczepiona.
      Zaszczepiona i natychmiast pożegnana a też nie powinno tak być, dzieci z wyższym ryzykiem reakcji oraz zagrożeniem wstrząsu należy poddać obserwacji.
      Całe szczęście, że mieszkamy w dużym mieście i mamy blisko szpital. Córce ropa wychodziła nawet pępkiem!
      W poniedziałek kiedy weszłam do przychodni lekarz wiedział od razu po co przyszłam i zaprosił na „cichą” rozmowę w zamkniętym pokoju.
      Ważniejsze jest lobby szczepionkowe niż zdrowy rozsądek.
      Lubię lekarzy pracujących w mojej przychodni, bo np. nie przepisują antybiotyków na gardełko i nie podają leków przeciwhistaminowych każdemu jak leci tylko trochę kataru. Niestety od tamtej pory im nie ufam, bo ważniejsza była zamówiona szczepionka aniżeli zdrowie a może i życie dziecka.

  6. Artu Artu

    Temat szczepień wraca jak bumerang. Pracując jako pielęgniarka środowiskowa, bądź terapeuta widziałam efekty uboczne szczepień, w które nikt rodzicom nie chciał wierzyć. W rodzinie mam przypadek zachorowania po podaniu szczepienia p. polio. Starsza córka przebrnęła przez ten okres dość dobrze. Młodsza, po zaszczepieniu zachorowała na krztusiec. Dusiła mi się na rękach. Później starsza córka, a na koniec ja. Kiedy poszłam z tym do lekarza rodzinnego, przez miesiąc leczył dziewczyny na alergię. Dopiero pulmunolog, alergolog od razu zorientowała się w czym rzecz. Zleciła badania na obecność przeciwciał u najmłodszej i sprawa się wyjaśniła. Co myślę o szczepieniach? Gdyby nie one prawdopodobnie starsza zachorowałaby na wściekliznę (po ugryzieniu przez obcego psa) Cóż, na dzień dzisiejszy odmawiam szczepień młodszej. Jest alergiczką, co podnosi ryzyko powikłań. Odradzam szczepienie dzieci szczepionkami łączonymi, bo to ogromna dawka której mały organizm może nie udźwignąć. Może jakimś rozwiązaniem byłoby szczepienie dzieci w późniejszym wieku, a nie od pierwszych minut życia? Szczepienia ratują życie, ale i je odbierają. Może procentowo to niewielki odsetek, ale dramat jednostkowy jakiego nie da się opisać.

  7. Olcia 25 Olcia 25

    Temat faktycznie trudny. Ja moje dzieci szczepię ale zawsze z dużą dawką stresu. Obserwuję czy nie są chore i nigdy nie dałabym szczepionki dziecku z katarem! Czytam ulotki, kupuję skojarzone bo są tam szczepy atenuowane, a nie żywe i dawka konserwantu jest mniejsza. Wiem, że nigdy nie zaszczepię się na grypę ale już na WZW B się zaszczepiłam. Każdy musi wybrać sam. Obserwujmy nasze dzieci i wymagajmy od lekarzy uwagi i informacji bo mam wrażenie, że rodzice nie zawsze mówią lekarzowi że coś ich niepokoi. A i lekarze nie powinni traktować zaniepokojonych rodziców jak histeryków, a z tym niestety chyba każdy z nas się już spotkał.

  8. oliwka95 oliwka95

    k. Nie dajmy się zwariować. Nie ma lekarstw, antybiotyków czy szczepionek w 100% bezpiecznych. Bo to nie kolorowe cukierki, które możemy bezkarnie łykać. Każdy specyfik na jedno pomaga na coś innego może zaszkodzić, w każdej ulotce jest wypisanych mnóstwo efektów ubocznych, które mogą -lecz nie muszą wystąpić, może to wystąpić 1 na 10, 10 czy tysiąc przypadków. Oczywiście , że to niby nie jest dużo-ale jeżeli ten przypadek przypadnie na nas lub na nasze dziecko to jest problem. Tak samo jak każdy organizm jest inny i inaczej może zareagować na tę samą substancję-nikt nie da gwarancji, że w tym czy innym przypadku wszystko będzie dobrze. Mam 4 letnie dziecko i je szczepię, wierzę, że robię to dla jej dobra i że to” pomaga a nie szkodzi” .Chcę w to wierzyć -bo w coś wierzyć trzeba. Ale czy mam rację? Skoro nawet lekarze w tej kwestii mają różne zdania….

    • owca owca

      od nadmiaru cukierków się nie dostaje porażenia układu nerwowego ew zepsute zęby.

  9. Joanna J Joanna J

    k Nie wiem, może się mylę, ale nie wierzę w międzynarodowy spisek koncernów i lekarzy…Wszyscy celowo i świadomie chcą nam podawać zatrute szczepionki? Z trutką na szczury? (bo i tak niektórzy piszą)…Co do związku szczepień i autyzmu- nie ma wiarygodnych badań. Te które były pierwsze powstały na grupie 12 osób…Nie jest to grupa reprezentatywna…Przypadki nie były prawidłowo udokumentowane, a wynik badania okazały się manipulacją. Szczepionka MMR mają tyle wspólnego z autyzmem- wiek dziecka. Bo mniej więcej w tym wieku autyzm się objawia…A autyzm jest chorobą o podłożu genetycznym…
    Wiem, że szczepionki mają skutki uboczne, tz.- mogą mieć. Może wystąpić NOP. I mój lekarz o tym informuje. Nie szczepi też dziecka chorego…

    • Joanna J Joanna J

      i zgadzam się, że to problem zdrowia publicznego, stanowiący zagrożenie dla wszystkich, a nie indywidualna sprawa rodziców.

      • Arti Arti

        „Joanna J / 26 stycznia 2014, 21:35
        i zgadzam się, że to problem zdrowia publicznego, stanowiący zagrożenie dla wszystkich, a nie indywidualna sprawa rodziców”.- kto wychowuje Pani dzieci – Państwo? Państwo da Pani sto kilkadziesiąt złoty zasiłku i tyle, wypnie pupę. Jak można w tak spłycony sposób myśleć. Temat straszliwie trudny, dla myślących krytycznie rodziców.

      • Ania Ania

        Rodzice!
        Nie skazujcie Waszych dzieci na wegetację, na marginesie zdrowej tkanki społeczeństwa. Odrzućcie zabobony wychowawcze, które odbiją się na ich późniejszym życiu społecznym.

        Zaufajcie Władzy!
        Władza wie co jest najlepsze dla Waszych pociech. Wie kiedy, jak i na co je szczepić. Wie kiedy jest najlepszy czas na rozpoczęcie programowania w państwowych placówkach edukacyjnych. Wie czego dziecko powinno się nauczyć, a czego nie powinno. Wie kiedy dziecko jest niegrzeczne i jak je ukarać. Wie co dziecko powinno myśleć i jak na nim to wymusić.

        Zaufajcie Władzy!
        Wychowanie dziecka przez rodziców jest bardzo niekorzystne i może być dla niego niebezpieczne. Nasze obiektywne i prawdomówne media informują Was o przypadkach nadużycia tzw. władzy rodzicielskiej. Czyż nie słyszycie codziennie o molestowaniu seksualnym dzieci, o skatowanych i niezaszczepionych niemowlakach, o dzieciach pozostawionych bez opieki albo o Zaginionych Chłopcach, którzy trafiają do Nibylandii(pierwsza gwiazda na prawo, i prosto, aż do poranka), a potem jest bardzo trudno wydrzeć ich z łap Piotrusia Pana?

        Nie ufajcie sobie!
        Może myślicie, że to Was nie dotyczy. Może łudzicie się, że jesteście dobrymi rodzicami. Może wydaje się Wam, że jesteście w stanie ochronić Wasze dziecko. Nic bardziej mylnego. Matko, czy jesteś pewna, że Twój partner nie jest zwyrodniałym alkoholikiem o specyficznych zachowaniach seksualnych?! Ojcze, czy w pełni ufasz swojej partnerce, która może okazać się zdeprawowaną członkinią organizacji antyszczepiennej o tendencjach do nadużywania siły fizycznej?!

        Nie ryzykujcie!
        Nie dajcie się zwieść grze pozorów! Zaufajcie Władzy i oddajcie Wasze dziecko w jej opiekuńcze, matczyno-ojcowskie ręce! Tylko całkowita kontrola Władzy nad wychowaniem Waszych dzieci, zapewni Wam spokojny sen. Tylko bezgraniczne zaufanie w słuszność tego programu, pozwoli wyeliminować z naszego Nowego Wspaniałego Świata groźne choroby zakaźne, terroryzm i myślozbrodnię. Wszystko będzie OK.

        Wojna to pokój. Wolność to niewola. Ignorancja to siła.

  10. Arti Arti

    W większości państw w których szczepienie BCG jest w kalendarzach, jest podawane w grupach wysokiego ryzyka, czyli nie taśmowo w pierwszej dobie życia . Ciekawe Japońskie badanie o poważnych powikłaniach właśnie japońskiej szczepionki, która przez WHO jest uważana za najbezpieczniejszą szczepionkę przeciw gruźlicy na świecie, w naszym kraju w latach 90 była testowana na polskich dzieciach. Bardzo ciekawe warte zastanowienia jest ostatnie zdanie badania- Ponieważ ryzyko „poważnych” działań niepożądanych jest wysokie wśród dzieci z pierwotnym niedoborem odporności, więc wskazane jest, aby unikać szczepionki BCG w ciągu trzech pierwszych miesięcy po urodzeniu, gdy wykrycie niedoboru odporności jest praktycznie niemożliwe”. I tak sobie myślę, jakież to badanie jest wykonywane w naszym kraju które stwierdza, że dziecko może być poddane szczepieniu w pierwszej dobie życia. Czy fakt bicia serca i oddychania jest wystarczającym argumentem za, stwierdzającym zdrowie dziecka, całkiem poważnie pytam?. Co się mówi rodzicowi dziecka z powikłaniem? – dziecko miało niedobór odporności ale my nic nie wiemy o stanie narodzonego dziecka ale „grupa ekspertów” arbitralnie karze szczepić wszystkie dzieci, więc my nie mamy wyboru. Kto jest odpowiedzialny i dlaczego bez głosu sprzeciwu stosuje się taką praktykę.http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18078106

    2013 rok Polska – Bezrefleksyjne, taśmowe szczepienie BCG, wszystkich noworodków w pierwszej dobie życia.

    1993 rok Szwecja – „Zaleca się selektywne szczepienie BCG niemowląt wysokiego ryzyka (gruźlica), które należy odłożyć do 6 miesięca życia, aby zmniejszyć ryzyko szczepienia dzieci z zespołami niedoboru odporności.” ( praktycznie niemożliwe do wykrycia w pierwszych miesiącach życia)
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8155923

    „Większość z dowodów sugeruje, że „skuteczność” BCG może utrzymywać się przez 10 lat po szczepieniu niemowląt”. Pytanie; Dziecko w wieku powyżej 10 lat nie jest, jeśli kiedykolwiek było odporne na gruźlicę ? Znajdziemy badania skuteczności tej szczepionki od 0 do 83% średnio 50 % .http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7596718
    Kompletne fiasko nowej szczepionki 17% i tak sobie myślę, jaka jest rzeczywista efektywność kilkudziesięcioletnej szczepionki, skoro nowa, przy tak ogromnym postępie biotechnologi jest taka marna.http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/775624,Nowa-szczepionka-przeciwko-gruzlicy-nieskuteczna

  11. Agnieszka Agnieszka

    k Temat ten jest dla mnie jedną z najbardziej trudnych kwestii. Stoję po środku całej tej burzy i mam mętlik w głowie. Artykułów naukowych i pseudonaukowych za i przeciw szczepieniom jest na pęczki, ale skąd wiadomo kto opisuje rzetelną prawdę kto przytacza nie poparte dowodami treści… fanatyków jest wielu, po każdej ze stron. Z jednej strony zwyczajnie boję się co będzie jeśli nie zaszczepię dziecka a zachoruje na którąś z tych chorób.. czy wybaczyłabym sobie gdyby doprowadziło to do tragedii? z drugiej strony jako chemik z wykształcenia przeraża mnie skład tych szczepionek i częsta ignorancja lekarzy, bo spotykałam na swojej drodze takich, dla których katar, wysypka czy antybiotyk (w formie kropli do oka) nie stanowi przeszkody w szczepieniu… może i rzeczywiście nie stało by się nic.. ale taki lekarz nie szarżuje życiem dziecka swojego a mojego…
    Poza tym w świecie, w którym rządzą koncerny farmaceutyczne, wszędzie liczą się pieniądze i wpływy, gdzie np. człowiek który odkrył, zdiagnozował ADHD po latach mówi, że ono nie istnieje.. ja czuje się zagubiona.. zagubiona bo jestem skazana na wiedzę i doświadczenie tych ludzi.. i choć interesuje się tym tematem, chcę być świadoma i postępować rozsądnie to nie wiem tak naprawdę, które źródła są rzetelne… to mnie bardzo przygnębia.

  12. Tom&Jerry Tom&Jerry

    Jesteśmy rodzicami dziecka, które miało powikłania poszczepionkowe. W przypadku młodszego dziecka zastanawialiśmy się, co zrobić (tu nawet podobna sytuacja z punktu widzenia prawa: http://www.eporady24.pl/obowiazek_szczepien,pytania,24,184,8307.html ) w końcu zdecydowaliśmy się na nieszczepienie młodszego, ale wymagało to sporo zachodu. wreszcie mamy odroczenia, choć otarło się o sąd! A teraz zmiana frontu – otóż obecnie trzeba podpisywać ZGODĘ NA SZCZEPIENIE dziecka. Coś tu nie gra, prawda?…

  13. Piotr Piotr

    Proponuję zwrócić uwagę na kraje, gdzie nie ma żadnych oznak odry… już to widzicie? Czy ten „geniusz” od mapki potrafi analizować dane? Gdzie blisko Europy nie ma żadnych ognisk tej choroby i co łączy te kraje? Czy tam jest jakiekolwiek szczepienie wykonywane? Co nam ta mapka udowadnia? Czy nie jest prawdą, że w Algierii, Libii, Arabii Saudyjskiej, Iranie nie chorują na to? No i trochę dalej… Ameryka południowa!!! Tacy odporni, brak danych, czy się nie szczepią?! Pamiętacie ogólnoświatową histerię z „ptasią grypą”? Byłem przy tych łabędziach w Toruniu od których ten tragi-komizm się zaczął. To z mojego rodzinnego miasta wyszła ta „H5N1” na cały świat! Nie zaszczepiłem się nigdy na grypę i do dziś żyję. Ile to osób umarło na tą epidemię? Chyba nawet w Hong Kongu były „ofiary śmiertelne”. Może się zaszczepili… a ja nie!

Zobacz również