Rozwój dziecka, czyli kiedy dziecko zaskakuje Cię z dnia na dzień nową umiejętnością

Wydawać by się mogło, że rozwój dziecka można porównać do linii łagodnie wspinającej się ku górze. Nie jest to jednak prawda. Rozwój dziecka wygląda nieco inaczej. Można powiedzieć, że przypomina sinusoidę wzbijającą się na coraz wyższe poziomy.

Zanim maluch osiągnie kolejny etap rozwoju, na jakiś czas „zapomina” o tym, czego się nauczył. Innymi słowy staje się bardziej dziecinny, mniej zaradny i wyraźnie bardziej zależny od rodzica niż wcześniej. Dzieje się tak z prostej przyczyny – wszystkie siły skoncentrowane są na innych obszarach, które są doskonalone, w tym czasie, kiedy inne zostają pominięte. Skutek jest taki, że w domu co jakiś czas współpracujące dziecko zamienia się w „trudnego, zbuntowanego i zagubionego malucha”. To sygnał, że wkrótce dziecko osiągnie kolejny poziom na drabinie osobistego rozwoju i zaskoczy rodziców nową umiejętnością.

Choć stworzono pewny wzór, jak powinien wyglądać rozwój dziecka, to prawda jest taka, że rozwój dziecka przebiega bardzo indywidualnie. Oto prawdy, o których warto pamiętać przy tej okazji.

rozwój dziecka

Rozwój dziecka. Dziecko rozwija się w swoim indywidualnym tempie

Każde dziecko jest inne. Teoretycznie wiemy o tym. Przypomina nam się o tym na każdym kroku. Niestety trudno nam zaakceptować ten fakt i nierzadko przekraczamy pewne granice, nieświadomie szkodząc swoim dzieciom. Zamiast usilnego dążenia do tego, by dziecko było „najlepsze”, wszechstronnie uzdolnione i szybko osiągało poszczególne etapy, bądźmy obserwatorami fascynującego procesu, który mamy zaszczyt widzieć każdego dnia. Na naszych oczach maluszek zmienia się w zaradnego przedszkolaka, a później samodzielnego szkolniaka. To proces, który będziemy wspominać z rozrzewnieniem…

Gdy chcesz na siłę przyspieszyć, najpewniej zaszkodzisz

Istnieje wiele sposobów na stymulowanie rozwoju dziecka. Niestety wiele z nich uważa się dzisiaj za szkodliwe. Rodzice, którzy po nie sięgają, bagatelizują alarmujące sygnały, są przekonani, że nic nie może się stać, że skoro oni sami byli wychowywani w podobny sposób, to ich dziecko też może. Tymczasem warto pamiętać, że wiedza na temat rozwoju dziecka jest coraz lepsza, dlatego dzisiaj wskazania są inne niż kilkadziesiąt lat temu. Obecnie nie zaleca się sadzania dziecka, gdy nie jest ono gotowe, prowadzenia za rączki, gdy maluch doskonale czuje się na czworaka, wsadzanie do chodzików, itd.

Porównywanie dzieci na niewiele się zdaje

Trudno nie porównywać dziecka z rówieśnikami. To naturalne, że to robimy, powód jest prosty – martwimy się o to, jak przebiega rozwój dziecka, czy jest on harmonijny, czy niczego nie przegapiliśmy, zwłaszcza jako debiutujący rodzice. Trzeba jednak sobie uzmysłowić, że zazwyczaj w danym momencie dziecko kształci jedną umiejętność, ignorując inne.

Innymi słowy, gdy usilnie uczy się chodzić, najpewniej przestanie interesować się tak bardzo swoimi zdolnościami do wydawania dźwięków i nauką mowy. Ujmując to jeszcze inaczej – to, że mały Bartuś już chodzi, a Jasio jeszcze nie, ma małe znaczenie, bo najpewniej Bartuś jeszcze niewiele mówi, a Jasio już całkiem sporo. Dzieci zdobywają określone umiejętności w różnych momentach w swoim życiu.

Stymulować to obserwować i podążać za dzieckiem

Na rynku jest mnóstwo zabawek edukacyjnych, wymyślnych gadżetów, które mają stymulować rozwój dziecka. Warto z nich korzystać, jednak nie dać się wciągnąć w paranoiczne postrzeganie rzeczywistości. Zdarza się, że dziecko na danym etapie rozwoju nie będzie zainteresowane daną czynnością, nie będzie chciało bawić się w określony sposób. Nie ma sensu na siłę uczyć go tego, na co jeszcze nie jest gotowe. Jako rodzice powinniśmy być uważnymi obserwatorami, zachęcać do pewnych aktywności, ale akceptować fakt, że dziecko może być niegotowe na pewne rzeczy. I w drugą stronę. Zdarzą się takie dni, kiedy dziecko będzie chciało pół dnia układać klocki, manewrować nożyczkami, wyklejać, czy malować. I choć dla rodzica wykonywanie ciągle tej samej czynności będzie może nudne, to dla dziecka będzie to bardzo ważna lekcja.

Zanim maluch osiągnie kolejny etap rozwoju najpewniej będzie „trudniejszy”

Dzieci w pierwszym, drugim i kolejnych latach życia przechodzą tak zwane skoki rozwojowe. To momenty, kiedy zanim osiągną pewne umiejętności, niejako „cofają się w rozwoju”. Okazuje się, że umiejętności, które już miały, zostały zapomniane, dziecko zachowuje się, jakby nie umiało samodzielnie jeść, samodzielnie zasypiać, ubierać się, mimo że wcześniej nie stanowiło to problemów. Maluch jest rozdrażniony, buntuje się, jest trudniejszy we współpracy. To trudny czas, sprawdzian cierpliwości dla rodzica. Warto go przeczekać, bo po nim przychodzi niespodzianka, kiedy dziecko zaskakuje rodziców nowymi umiejętnościami, które wcześniej stanowiły problem, jakby z dnia na dzień „dorośleje”.

Po latach naprawdę nie ma znaczenia, kiedy dziecko zaczęło chodzić

Rozwój dziecka przebiega dokładnie tak, jak „wymyśliła” sobie natura. Oczywiście zdarzają się sytuacje, gdy maluch rozwija się nieco wolniej i potrzebna jest interwencja, by pomóc dziecku w kłopotach (dlatego tak istotny jest kontakt z lekarzem i w razie wątpliwości konsultacja ze specjalistą). Warto przy tej okazji korzystać z kalendarzy rozwoju, śledząc, jak według pewnego wzoru powinno rozwijać się dziecko i w razie wątpliwości interweniować. Jeśli jednak specjalista uspokoi nas, zaufajmy mu. Zróbmy tak szczególnie wtedy, kiedy rozwój dziecka i osiągnięcie pewnych etapów mieści się w ramach czasowych (które są dość szerokie). Po latach nie ma bowiem większego znaczenia, kiedy dziecko zaczęło chodzić, czy było to w 10 miesiącu życia, czy w wieku 1,5 roku. Nie ma też większego znaczenia, czy dziecko zaczęło mówić zdaniami tuż przed 2 rokiem życia czy kilka tygodni po 2 urodzinach.

Jako rodzice powinniśmy trzymać rękę na pulsie, obserwować dziecko, konsultować wątpliwości, jednak jednocześnie wykazać się cierpliwością i empatią i niczego na siłę nie przyspieszać.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.