Równe szanse w podstawówce? Zapomnij!

Równe szanse w podstawówce? Zapomnij. Wystarczy spojrzeć na wyniki olimpiady z matematyki. Co roku do finału dostają się dzieci z Warszawy, z tych samych szkół. Tak zwana „Polska B” właściwie nie ma szans. Są oczywiście spektakularne sukcesy spoza ścisłej czołówki szkół, ale stanowią one rzadkość. Zresztą podobnie wydaje się na linii miasto-wieś. Liczne badania pokazują, że już w szkole podstawowej pogłębiają się nierówności między dziećmi uczęszczającymi do szkół w wielkich ośrodkach i na wsiach. Różnice są także w skali mikro. Widać je wyraźnie w poszczególnych szkołach w miastach, w placówkach znajdujących się tuż obok siebie. W jednej szkole rejonowej można liczyć na kółka zainteresowań, wsparcie indywidualne zarówno ucznia zdolnego, jak i tego, który ma problemy edukacyjne, są wycieczki, dyskoteki, wspólne akcje po lekcjach, w drugiej nie dzieje się nic. Nie ma ani wsparcia edukacyjnego, zwłaszcza dla uczniów zdolnych, ani wspólnych wyjść, czy tak potrzebnej pozaszkolnej integracji. Skoro w jednej placówce się da, w drugiej nie ma takiej opcji, między bajki można włożyć stwierdzenie, że „to niemożliwe co do zasady”. Wszystko zależy od konkretnej kultury w szkole.

równe szanse w podstawówce

Teoretycznie jest rejonizacja

Na poziomie szkoły podstawowej teoretycznie jest rejonizacja, trzeba iść do placówki, do której dziecko jest przypisane pod względem miejsca zamieszkania. W praktyce jednak rodzic jest w stanie obejść ten przepis i może zapisać dziecko wszędzie.

Problem w tym, że nie zawsze wie, gdzie. Kolorowe baloniki i malowanie buziek na drzwiach otwartych to za mało, żeby do danej szkoły się przekonać. W praktyce bywa to często tylko zasłona dymna, mająca uśpić czujność. To zachęcający wstęp, który niewiele mówi, mnóstwo obiecuje i tyle. Prawdy można dowiedzieć się niestety często dopiero po zapisaniu dziecka do szkoły i niestety często efekt jest rozczarowujący.

Inne oczekiwania

Oczywiście nie sposób zaspokoić potrzeb wszystkich, do szkół chodzą dzieci z różnych rodzin, dlatego opinie o szkołach są różne, jednak poznając szkołę od środka, można dużo powiedzieć, o tym jak dana placówka funkcjonuje i jak mocno może różnić się od innych:

  • w jednych szkołach są wycieczki, nie tylko jednodniowe, ale dłuższe, mimo kontrowersji z tym związanych, w innych ich nie ma,
  • w niektórych podstawówkach są zabawy karnawałowe, warsztaty popołudniowe, kółka zainteresowań, w innych nie ma. Łatwo się domyślić, w której szkole młodzież jest bardziej zintegrowana: w tych, w których dzieje się coś więcej poza nauką,
  • są szkoły mocno wspierające ucznia zdolnego oraz te, w których się uważa, że uczeń zdolny sobie sam poradzi,
  • są szkoły nastawione na konkursy, osiągnięcia, a także takie, których priorytetem jest sport. Są też takie, w których są jedynie lekcje i to wszystko
  • w różnych szkołach inaczej rozwiązuje się temat edukacji włączającej – w niektórych placówkach wszystkie klasy są integracyjne, w innych jest taka tylko jedna klasa.

Czasami można dowiedzieć się, jak jest naprawdę w danej placówce, oglądając jej stronę internetową, profil na mediach społecznościowych. Nie zawsze jednak te miejsca pokazują prawdę. Bez doświadczenia nie wiadomo też na co właściwie zwracać uwagę…

Najbardziej pomocne są opinie, a jeszcze bardziej własne doświadczenie. Niestety w tym ostatnim przypadku pozostaje jedynie uczyć się na błędach, i to do tego… własnych.

Zmiana szkoły

Stąd zmiana szkoły w podstawówce nie jest wcale taka rzadkością. Rodzice rozczarowani daną placówką albo postanawiają zagryźć wargi, albo zmienić szkołę. Każda opcja – wytrwanie lub zapisanie do innej szkoły – ma swoje plusy i minusy. Niezależnie od wybranej opcji liczą się oczekiwania oraz kluczowa jest świadomość tego, czego się tak naprawdę chce.

To teraz czas na konkrety.

Chociażby na naszym bydgoskim podwórku są zwykłe rejonowe szkoły, które znajdują się kilkanaście metrów od siebie. Poniżej trzy przykłady szkół, każda publiczna, każda diametralnie różna.

  • w szkole numer 1 odbywa się wiele spotkań po południu, są wycieczki, zabawy, warsztaty, wyjścia, szkoła jest mocno nastawiona na współpracę z instytucjami zewnętrznymi i na integrację wszystkich – dzieci i rodziców. Dzieci pod opieką nauczyciela jeżdżą i korzystają z różnych form nauki, nie tylko w salach szkolnych. To kameralna szkoła, która działa w ten sposób prawdopodobnie dlatego, żeby nie zostać „zjedzona przez dużą siostrę znajdującą się tuż obok”. Taka postawa pedagogów procentuje, bo szkoła ma coraz więcej chętnych i często musi odmawiać rodzicom i dzieciom spoza rejonu. Pozostaje kameralna i za to jest chwalona oraz za ogromne zaangażowanie kadry pedagogów. Online ma bardzo dobre opinie, rzadko zdarzają się te złe.
  • szkoła numer dwa ma basen i jest lodowisko. To główne atuty tej szkoły, bo poza dużym zapleczem, jest raczej więcej wad niż zalet. Po lekcjach w szkole dzieje się niewiele. Mimo ogromnych możliwości lokalowych i profilu sportowego, szkoła nie bierze udziału prawie w żadnych inicjatywach sportowych. Nie ma dyskotek, nie ma wyjść, nie ma wycieczek. Wydawać by się mogło, że dzieci będą skupione tylko na nauce i to będzie procentowało. Nic bardziej mylnego. Mimo że to duża podstawówka, to osiągnięć pozaszkolnych jest niewiele, egzamin ósmoklasisty też wypada średnio, atmosfera nie sprzyja ani „ambitnemu” podejściu ani integracji społeczności. Szkoła coraz głośniej jest krytykowana, a niezadowoleni rodzice piszą online komentarze, że placówki nie polecają. Najczęściej jednak rodzice małych dzieci wybierają tą szkołę, bo zewnętrznie wygląda ładnie, ma basen i lodowisko.
  • w trzeciej szkole, pośredniej, mamy właśnie „atmosferę po środku”, ani nadmiernego zaangażowania, ani całkowitego braku integracji jak w szkole numer 2. Jest to szkoła średniej wielkości, ale w Bydgoszczy znajduje się w czołówce, jeśli chodzi o wyniki z egzaminu z ósmoklasisty oraz pod względem konkursowym – duża liczba laureatów konkursów, mimo znacznie mniejszej liczby uczniów, niż w szkole numer dwa mówi sama za siebie. Szkoła organizuje dyskoteki, spotkania, jest aktywna, nie tak bardzo jak szkoła numer 1, ale w sposób wydaje się, że akceptowalny. Nie ma tu basenu, ani lodowiska, szkoła pod względem estetycznym pozostawia wiele do życzenia, ale jako zwykła rejonówka pod względem edukacyjnym radzi sobie dużo lepiej niż pobliskie szkoły prywatne. Jest tutaj też klasa dwujęzyczna, co może wpływać na „poziom nauczania”. W pozostałych dwóch podstawówkach takiej klasy nie ma.

Opisane bydgoskie szkoły znajdują się na jednym osiedlu, tuż obok siebie. Mimo bliskości bardzo od siebie się różnią. Nie są to placówki elitarne, ani prywatne, tylko ogólnodostępne. Tymczasem podejście w każdej z nich jest diametralnie różne, podobnie jak oferta dla uczniów, poziom wsparcia i zaangażowania w trakcie lekcji i po nich.

Innymi słowy – da się zrobić wiele, można, ale nie zawsze się chce. I dlatego równe szanse są zwyczajnie mrzonką…

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.*