Rodzicielstwo przestało być naturalne

Kiedyś dzieci po prostu się miało. Dzisiaj potomstwo się planuje. Za czasów naszych babć popularne było powiedzenie „dzieci i krzeseł nigdy za wiele”, dzisiaj mówimy raczej: „dziecko to luksus, na który stać niewielu”. Kiedyś wychowywanie jedynaka było niezrozumiałe i postrzegane jako lenistwo, dzisiaj rodziny wielodzietne w wielu środowiskach odbierane są jako „zwariowane”, by nie napisać „patologiczne”. Obecnie rodzice chcą być mądrzy, perfekcyjni, od mamy i taty się wymaga, dawniej…dzieci jakoś się wychowywały, przy okazji, tak po prostu.

Zaczyna się od sypialni…

Dzisiaj małżonkowie mogą cieszyć się z seksu w każdy dzień. W sposób, w jaki im najbardziej odpowiada. Nie ma problemu z dostępem do atrakcyjnych gadżetów, czy środków antykoncepcyjnych.

Zapobieganie ciążom w pokoleniu naszych rodziców polegało przede wszystkim na stosunkach przerywanych. Popularny był również kalendarzyk małżeński (wiadomo jak ze skutecznością tych metod….)Prezerwatywy kupowało się w ukryciu, najlepiej w kioskach, nie zważając na legendy o przebijaniu ich przez znudzone sprzedawczynie.

Szybka ciąża była oznaką sprawności seksualnej i przypieczętowaniem małżeństwa. Dzisiaj radzi się młodym, by najpierw się wyszaleli, dorobili, zwiedzili świat…na dzieci przyjdzie czas.

Planowanie

395849_253332664735621_2060615189_nZanim dziecko, to najpierw studia. Ignorujemy naturalne popędy, które stworzyły tak mężczyznę i kobietę, że są najbardziej płodni w okolicy 18-20 lat. Po szkole, musi być praca, mieszkanie, samochód, jako takie bezpieczeństwo. Potem możemy myśleć o ciąży…

Gdy udaje się szybko, jest radość i niepokój. Tak było też kiedyś.

Jednak gdy upragnione dwie kreski nie przychodzą, potwierdza się regułę, że problemy z płodnością ma co druga para. Coraz częściej na dziecko czeka się długo, bardzo długo. Także z powodu grania na nosie naturze.

Leczenie niepłodności i bezpłodności staje się dzisiaj tak popularne jak deszcz jesienią. I przy tym jest to biznes, jak każdy inny. Opłaca się, bo pary, które chcą mieć dziecko, zapłacą każde pieniądze…

Dodatkowo dochodzi branża wszelkich suplementów diety, które mają pomóc zajść w ciążę, monitorów płodności, książki, poradniki, czy szeroko rozumiane poradnictwo. Tak na rodzicach zarabia się sporą kasę jeszcze zanim tak naprawdę się nimi staną.

Dziecko to wydatek

W świecie konsumpcjonizmu naturalna chęć do posiadania dzieci wygrywa z pieniędzmi, potrzebą dostatniego życia, bez ograniczeń, z dala od obowiązków, z pragnieniem pokazania się (czymże są masowo umieszczane zdjęcia na profilach społecznościowych z zagranicznych wyjazdów..?). Na dziecko coraz dłużej jesteśmy niegotowi, niedojrzali, boimy się ograniczeń, wyzwań, które niesie rodzicielstwo.

Rodzic – nadczłowiek

Dzisiaj rodzicielstwo naturalne utożsamiane jest z bliskością z dzieckiem, z przebywaniem z maluchem przez trzy lata w domu, długim karmieniu piersią, noszeniem w chuście, wspólnym spaniu. Mówi się, że jest się dobrym rodzicem albo się nim nie jest. Robimy wszystko dla dzieci, albo nic. Współczesny świat zdaje się być czarno-biały. Bez kompromisów. Rodzicielstwo nie zna półśrodków.

Wymaga się od rodziców cierpliwości, zapomnienia o własnych słabościach, odporności psychicznej o wymiarach nieskończoności. Zaleca się czytanie „mądrych książek” i poradników.

Rodzicem nie można być przy okazji jak kiedyś. Do rodzicielstwa trzeba się przygotować. Trzeba pilnować tabel, zaleceń, odwiedzać w odpowiednim momencie lekarza, dbać, by maluch dostawał wszystko to, co najlepsze: żywność dobrą, a nie przetworzoną, informacje sprawdzone, odpowiednie bajki, najlepszą edukację. Kiedyś wyboru nie było – każdy dostawał to samo.

Dzisiaj mamy konkurencję, wybór przyprawiający o zawrót głowy. Trzeba być na bieżąco i znać się na wszystkim, bo ufać dzisiaj nie można nikomu: lekarzom sponsorowanym przez firmy farmaceutyczne, nauczycielom, którzy boją się ministerstwa i tylko w kuluarach przyznają, że jedna za drugą reforma to strzał w kolano, własnym rodzicom też nie można ufać, bo się nie znają i wychowywali dzieci w innym świecie. Eksperci też nie są lepsi, bo każdy mówi co innego. A nawet jak mądrze mówi, to potem występuje w kontrowersyjnej reklamie i jego autorytet jakby przygasa.

Tak odbiera nam się pewność siebie, poczucie panowania nad sytuacją, podsyca się w nas niepokój, wieczną obawę: czy robię dobrze, czy jestem wystarczająco dobra. Tak się na nas zarabia.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Marysia Marysia

    Bardzo dobry artykuł rodzicom potrzeba dzisiaj luzu, jak go brakuje widać na fejsbooku, wszystkich forach, klania sie gazeta i w wielu innych miejscach

  2. Madzik Madzik

    Bardzo mądrze, w końcu ktoś to napisał

  3. Gość Gość

    Świetny artykuł! Dokładnie tak czuję będąc mamą dwójki maluchów.

  4. OOOZZZ OOOZZZ

    dzieci to dzisiaj zło…we wszystkim przeszkadzają, uniemożliwiaja rozwoj kariery, sa przeszkoda, kula u nogi…do czego to prowadzi? juz po malu to widac

  5. Madzia Madzia

    Świetny artykuł, takiego głosu rozsądku potrzeba. Sama za chwilę urodzę i dostrzegam te absurdy stawania na rzęsach, żeby przypadkiem, już podczas kupowania wyprawki nie popełnić jakiejś gafy. Taki np. materacyk do łóżeczka. Dzisiaj jest wybór tak ogromny, że nie umiem zliczyć, co strona internetowa to inne opinie a tymczasem całe moje pokolenia spało na… tym co akurat było w domu. I nie jesteśmy jakimiś pokrzywionymi platfusami. Gdzie jest granica żeby nie zwariować?

  6. Łakomy Łakomy

    Zgodzę się tylko z końcówką artykułu: zasypujemy dzieci gadżetami, jesteśmy nadopiekuńczy, istotnie potrzeba nam więcej luzu. Nie podoba mi się stwierdzenie, że dzieci się po prostu ma, ot tak z przypadku spłodzone, z przypadku odchowane… Tak kiedyś tak było, wychowywało nas podwórko i co? Jak wielu z nas nie ma po co żyć? Bez pasji, z dnia na dzień… No to mamy dzieci, jakoś je wychowamy, albo w drugą skrajność: skaczemy nad nimi, chuchamy, dmuchamy żeby zapewnić wszystko, czego nam brakowało. Błąd. Może to zabrzmi egoistycznie, ale co z nami? Rodzicami? Jak mamy wychować dzieci na dobrych, szczęśliwych ludzi, jeśli sami jesteśmy jałowi, nie mamy czego im wpoić, ciekawie pokazać świata/życia, a dzieci mamy z przypadku? Zupełnie nie zgadzam się z tezą, że rodziny nie powinno się planować. Na wszystko jest właściwy dla jednostki czas czas, a każdy człowiek dojrzewa w innym tempie.