„Rodzicielstwo bliskości, jak budować więź z dzieckiem” wyniki konkursu

Niewątpliwym atutem tej publikacji jest fakt pozostawienia miejsca dla rodziców, a właściwie danie szansy na to, by mogli oni myśleć w odmienny sposób niż Autorzy. Jest szansa, by z błogosławieństwem państwa Minge wywrócić przestawiony światopogląd uznawany za „rodzicielstwo bliskości” do góry nogami, biorąc z niego tylko to, co uważamy za rozsądne.

W przeciwieństwie do innych publikacji na ten temat, książka nie narzuca kategorycznie swojej wizji świata (przynajmniej na zdecydowanej większości kart). Daje możliwość polemiki. I za to ogromny plus! A co z resztą? Tutaj można by wiele pisać, dyskutować, zadawać pytania, wyjaśnić…sens tworzenia kolejnych terminów dla określenia czegoś naturalnego.

Rodzicielstwo bliskości, czyli co?

Nie jestem fanką nazywania wszystkiego terminami, dookreślania, doprecyzowywania, zwłaszcza w zakresie tak delikatnym jak wychowywanie dzieci. Z drugiej strony wokół rodzicielstwa bliskości narosło wiele wątpliwości. W mojej ocenie, właśnie dlatego, że jest to termin nieostry, który można uznać za niepotrzebny – bo przecież większość z nas nie wychowuje w duchu rodzicielstwa „dalekiego dystansu” i dlatego bliskość jako taka pozostaje czymś tak zwyczajnym.

Z drugiej strony jednak dla zaakcentowania znaczenia tego terminu przyjmuje się, że rodzicielstwo bliskości to coś, co wyróżnia rodziców wychowujących w tym duchu od innych, czyli spanie z dzieckiem, używanie pieluch wielorazowych, noszenie w chuście, długie karmienie piersią, niestosowanie kar i nagród.

Żeby było jednak jeszcze bardziej skomplikowanie, autorzy licznych publikacji, nie tylko książkowych, podkreślają, że tak naprawdę rodzicielstwo bliskości nie jest tym wszystkim, co wymieniłam powyżej (spanie z dzieckiem, itd.), ale że te kwestie są jedynie dodatkiem, który każdy może wybrać lub odrzucić w zależności od swoich potrzeb.

Jeśli będziemy traktować termin tak szeroko, to przypuszczam, że zdecydowana większość czytelników tej strony pozostanie rodzicem bliskim swoim dzieciom (a propos ta nazwa jest wyjątkowo nietrafna, nie sądzicie?). Oznacza to, że nie licząc patologii, każdy z nas nie będzie potrzebował dodatkowych argumentów do tego, by przytulać dziecko, by w ramach własnych możliwości uspokajać płacz, zaspokajać potrzeby…Dlatego można odnieść wrażenie, że poradniki o rodzicielstwie bliskości pisane są z myślą o niewielkim procencie społeczeństwa, które dzieci w dramatyczny sposób zaniedbuje.

rodzicielstwo mingePunkty zapalne

Poradnik czyta się świetnie, głównie ze względu na wiele ciekawostek, nawiązywania do wyników badań, które dla osób zainteresowanych mogą być fascynujące. Dla tych, którzy starają się jednak w odpowiedni sposób opiekować dzieckiem, pozostaną jedynie ciekawostką. A dla pozostałych? To już zależy…Tym, którzy słyszą, żeby nie spali z dzieckiem i by nie nosić niemowlaka, mogą przekonać lub nie. W zależności, jak silne są ich poglądy, na ile pozostają ich, a na ile zostały im narzucone z zewnątrz.

Ponadto można mieć również inną wątpliwość. Mimo że autorzy podkreślają w wielu miejscach, że każde dziecko jest inne, tak jak każdy dorosły ma inne potrzeby, zaznaczają, że dziecko jest stworzone do tego, by było noszone i by właśnie w ten sposób pokazywać mu czułość, miłość, bliskość.

Tymczasem w ogóle milczeniem pominięto fakt, że dziecko można przytulać w pozycji siedzącej, można na przykład kołysać je w ramionach w fotelu bujanym (autorzy wspominają jedynie o piłce rehabilitacyjnej), że można postarać się uspokoić dziecko głaskaniem plecków, główki i że często „wyrywanie się do automatycznego noszenia”, wyprzedzając potrzeby dziecka, nie jest najlepszym rozwiązaniem. Tego w poradniku brakuje, a przecież metoda Brazeltona, polegająca na siedmiostopniowym uspokajaniu dziecka, jest często równie skuteczna i nie tworzy w prostej linii reakcji: dziecko płacze, bierzemy niemowlę na ręce, co jak ogromna liczba wątków w internecie pokazuje, z czasem staje się problemem…

Moje wątpliwości budzi również fragment o żłobku:

„Nieprzypadkowo ostatnim z omawianych rozwiązań jest żłobek. Jest to bowiem alternatywa, która powinna przychodzić na myśli jako ostatnia – w sytuacji gdy nie ma innej możliwości. Pobyt w żłobku jest dla dziecka doświadczeniem bardzo stresującym, mogącym mieć wpływ na reakcje stresowe w całym dorosłym życiu. Dzieci pozostawione w tego typu ośrodku zwykle nie mają należytej opieki – nawet jeżeli wychowawczyni działa w najlepszej wierze i bardzo się stara, nie jest w stanie zaspokoić potrzeby bezpieczeństwa duże liczby dzieci pozostających pod jej opieką (…)”

I choć sama nie jestem wielką entuzjastką żłobków, to uważam, że takie spojrzenie na temat wydaje się krzywdzące i zbyt upraszcza rzeczywistość. Wydaje się, że Autorzy znowu zapominają o tym, że każde dziecko jest inne, tak jak każdy rodzic ma inne potrzeby.

Praktyka pokazuje bowiem, że przekonany do żłobka rodzic bardzo często wychodząc do pracy, widzi uśmiechniętego maluszka. Nie wszystkie dzieci przeżywają rozstanie równie mocno. Ponadto zastanawiające jest negatywne wyróżnienie żłobka na tle innych form opieki. Można również zauważyć, że pozostałe rozwiązania nie pozostają bez wad. Podobne problemy może nieść opieka niani, która również często jest daleka od ideału. Tutaj wiele zależy od osobistych doświadczeń.

Lista zakupów

Polemizować można również z prezentowaną listą zakupów, czyli przedmiotami, na które warto wydać becikowe. Tutaj ważne miejsce zajmuje fotelik do karmienia. Czy słusznie?

Znam rodziców, którzy nie używają fotelików do karmienia dla dzieci i przez pierwszy rok karmią maluchy w zablokowanych bujaczkach lub huśtawkach albo klasycznie przy stole dziecko je na kolanie rodzica. I choć na pewno warto wybrać jedno miejsce do jedzenia, to również większość fotelików do karmienia nie służy tylko do podawania jedzenia, ale również do zabawy.

Dlatego można sobie wyobrazić życie bez fotelika do karmienia. W końcu pozostając w tonie poradnika, jest to rozwiązanie, które znamy w Polsce od kilkunastu lat. Wcześniej mamy karmiły bez niego. Dlatego skoro nie są potrzebne wózki, pieluchy jednorazowe i papki, to dlaczego mamy korzystać z fotelika do karmienia? Rozwiązanie zagadki nie jest trudne. Ponieważ zakup fotelika do karmienia pasuje do wizji jedzenia BLW (samodzielnie przez dziecko, bez rozdrabniania pokarmów). Jeśli nie karmimy tę metodą, zakup fotelika to inwestycja jedynie na kilka miesięcy, potem można swobodnie sadzać dziecko na dorosłym krześle.

Kary i nagrody

Autorzy skupiają się również na temacie kar i nagród. I choć ich argumentacja wydaje się w wielu miejscach niepozbawiona sensu, to jestem zdania, że znowu nie uwzględnia się szerszego kontekstu oraz możliwości stosowania kar w odpowiedni sposób.

Każda metoda nieprawidłowo stosowana będzie złą metodą. Dlatego argument, że dzieci nie wiedzą za co dostają karę, jest dla mnie dość zaskakujący. To w końcu rodzice są od tego, by tuż po karze lub zanim ją zastosują (w zależności od sytuacji), wytłumaczyli, co się stanie, gdy dziecko nie posłucha.

Kary nie są potrzebne na co dzień oraz w błahych sytuacjach. Nie mają one zmieniać dzieci w marionetki, ale mają służyć wszystkim: całej rodzinie, a wymierzane ze spokojem i miłością, bez oderwania od kontekstu, pozostają skuteczne w opinii wielu psychologów zwłaszcza w przypadku tak zwanych „trudnych dzieci”. Nie pozostawiają negatywnego śladu na psychice, tak jak w przypadku większości z nas nie spaczyło nas sprawiedliwe wystawienie jedynki za nieprzygotowanie do lekcji przez nauczyciela, którego szanujemy, lubimy i który przy kolejnej okazji dał nam szansę do poprawy i który nigdy nie pozwolił nam odczuć, że to, że zawiedliśmy, wpływa na jego uczucia w stosunku do nas.

Podsumowując: „Rodzicielstwo bliskości” Natalii i Krzysztofa Minge to pozycja ciekawa, zdecydowanie lepsza od tych, które już zostały wydane na ten temat, bardzo uporządkowana, dobrze uargumentowana, choć w wielu miejscach zbyt upraszczająca i nieuwzględniająca wychodzenie poza schematy myślowe. Czytelnik może się zawieść również z innego powodu, książka nie wyjaśnia tak naprawdę, jak zbudować prawdziwy, bliski kontakt z dzieckiem, zbyt wiele miejsca poświęca pielęgnacji, czy rzeczom drugorzędnym, jak zakup wyprawki. Poza pewną płaszczyzną, nie wchodzi głębiej w problem… a tego można byłoby oczekiwać, sugerując się rozwinięciem tytułu.Pozostaje niedosyt i miejsce na rynku na…kolejną książkę. :) Do której napisania, znając inne publikacje tych Autorów, zachęcam!

Uwaga! Konkurs!

Chcecie przeczytać tę książkę? Napiszcie w komentarzu, w jaki sposób można okazywać dzieciom miłość i jak Wy lubicie to robić. Najciekawsze dwie odpowiedzi nagrodzimy egzemplarzem książki. Na Wasze odpowiedzi czekamy do 6 marca! Pamiętajcie, by podać prawidłowy adres e-mail w trakcie dodawania komentarza!

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. kinia22 kinia22

    Po prostu lubię być z dziećmi, z wyciszonym telefonem, nie patrząc na zegarek, relaksując się, żyć chwilą. Dając czas, daje dzieciom miłość.

  2. aga aga

    ja jestem typową matką: okazuję dziecku miłość przez pocałunki, przytulanie i czułe słowa

  3. Iwona Iwona

    Miłość dzieciom można okazywać na wiele sposobów, ja swoje najchętniej przytulam, słucham, śmiejemy i bawimy się razem, czytam na głos, trzymam dziecko za rękę podczas spacerów, dekoruję mieszkanie jej rysunkami, dostrzegam gdy robi coś dobrze i prawię komplementy, Jestem przy niej i dla niej.

  4. zakochany Tata zakochany Tata

    Miłość! Cała troska, siła i cierpliwość włożona w opiekę rodzicielską składa się właśnie na MIŁOŚĆ. Okazujemy ją bezwzględnie. Często i zazwyczaj z wielką radością. Nie zawsze zdając sobie sprawę, że zwykłe przytulenie, całus czy ciepły uśmiech powoduje poczucie miłości obdarowanego i obdarowywanego :)

  5. martyna martyna

    ciekawa recenzja…w dużym stopniu się zgadzam z tym, co zostało w niej napisane.

  6. ona ona

    Każdy z nas wychowuje inaczej dzieci, każdy z nas je kocha, a tworzenie kolejnych terminów na oczywistości też uważam za banalne i zajmowanie się nie tym, co dzisiaj byłoby najbardziej potrzebne…

  7. marcin marcin

    Czy naprawdę „rodzicielstwo” wymaga kolejnego modnego dookreslenia, terminów, mądrego chrząkania przy stole ? Wychowujemy różnie, tak jak różni jesteśmy my i nasze dzieci. Co więcej – niemal każdy rodzic, który ma więcej niż jedno dziecko, potwierdzi, że mimo iż ich dzieci mają tych samych rodziców, – wymagają innych zabiegów wychowawczych: czasami stosowania kar, nagród, nawet w pielęgnacji bywa różnie: bo trzeba podać mleko modyfikowane. Nie złotych recept, a rodzicietstwo bliskości chyba właśnie na tym się zdaje opierać…

  8. joasia joasia

    A ja się zgadzam :) Jak ktoś żyje w zgodzie z sobą to jest z dzieckiem…Nie potrzeba o tym trąbić wokoło. To tak jakby przypominać zakochanym osobom, że mają trzymać się za ręce czy całować. Oni to robią! A jak przychodzi kryzys? Wtedy można nad tym pracować…Ale to przecież inna relacja. Miłość do dziecka jest bezwarunkowa, do partnera już nie. :) Tyle w temacie.

  9. mami mami

    najlepsze więzi buduje się za pomocą zabawy , czułości ,przytulania, buziaków korzyści z czasu spędzonego z dzieckiem zaprocentują w bardzo szybkim czasie

  10. Paula Paula

    Nie patrzę na uciekający czas i zatrzymuję chwilę, i tulę, tulę te małe paluszki w mojej dłoni, głaszczę jak najczęściej maleńką główkę, patrzę w oczka cudne, uśmiecham się nieustannie…Kiedy widzę jak wtedy synek śmieje się rozkosznie, gaworzy ze mną, to moje serce jest coraz bardziej gorące i już nie potrafię o nim przestać myśleć i błogosławić każdy moment, w którym jesteśmy tak blisko siebie.

  11. Piotr Piotr

    Może jestem nietypowym ojcem ale uwielbiam bliskość mojej Księżniczki i Małego Skrzata więc choć czasami nie mam czasu na spędzanie tyle czasu z nimi co chciałbym ale zawsze rano pamiętam żeby budząc je do szkoły i niani mocno przytulić choć na chwilę
    Chce im dodać otuchy na cały dzień ale i sobie dodać siły :)

  12. anusia12346 anusia12346

    miłość do dziecka według mnie to nie tylko przytulanie całowanie kupowanie ale dbanie troszczenie się to aby dziecko czuło się bezpiecznie z nami :) poświęcanie czasu dla dziecka. miłość to też słuchanie malucha a nie tylko mówienie zawiązanie więzi aby dziecko traktowało mnie też jako przyjaciela aby nie miało przede mną tajemnic aby zawsze przychodziło o radę czy ,,konsultacje,, :) ale przytalanie całowanie też jest równie ważne :)

  13. HelowaMama HelowaMama

    Łaskocząc, bawiąc się w berka, piekąc setnego bezglutenowego zakalca ( kiedyś przecież się uda!), mówiąc nie, ratując pocałunkiem stłuczone kolano… za mało?

  14. Karolina Lis Karolina Lis

    Miłość i uczucie dzieciom okazuję na każdym kroku..z każdą chwilą,sekundą!!! Dbam o nie,pielęgnuję je,troszczę się. Po prostu kocham całym sercem!!! Zapewniam im to co najważniejsze na świecie ciepło, dobro, miłość…Kocham,przytulam, całuję!!! Jestem z nimi zawsze gdy mnie potrzebują, a nawet wtedy gdy chcą być samodzielne.. czuwam by nic im się zlego nigdy nie stało!! Jestem mamą na całe życie!!!

  15. monika06 monika06

    no cóż…śpie z dzieckiem-bo tak nam dobrze a moze ja sama tego potrzebuję?, noszę na rękach, uwielbiamy wspólne zabawy, czytanie książek.zawsze znajdzie sie moment na całusa, pochwałę, przytulanie, na miłość;)po prostu miłóść! a usłyszeć niewinnym głosem mamo kocham Cię bezcenne!

  16. mama_alusi mama_alusi

    Ja przytulam, ściskam i całuję! Obdarowuję tysiącami buziaków córci stópki i rączki, a później każdy paluszek z osobna, żadnego nie mogę pominąć, bo przecież każdy jest tak samo mocno kochany! Szepczę do ucha: kocham Cię! Codziennie z wielkim zaangażowaniem opowiadam córci, że tu ma kochany nosek, kochane oczka i moje kochane usteczka, kochane czółko i uszko. Wszystko kochane!!! Zawsze jestem blisko niej. Przytulam, gdy płacze. Zagaduję, gdy pojawia się podejrzany grymas niezadowolenia! Śpiewam kołysanki pomimo tego, iż uważam, że słoń mi nadepnął na ucho! Całuję na dobranoc i witam buziakiem rano. Pytam, jak się spało? Masuję bolący brzuszek i robie masaż plecków. Rozśmieszam, rozbawiam, robię z siebie pajaca! , tylko po to, żeby usłyszeć jeszcze raz ten bezkonkurencyjny, najpiękniejszy, głośny i szczery śmiech mojego małego szczęścia! :)

  17. Agnieszka Agnieszka

    Jak ja okazują miłość mojej córeczce? Po prostu mówię jej, że ją kocham. To najlepszy sposób wyrażania miłości i nie sądzę, by znaleziono lepszy. Mówię jej, że jest wspaniała, że jest cudowną córeczką, moim skarbem jedynym. Oczywiście przytulam ją często, chwalę za dobre rzeczy. Wiem, że ona to czuje. Jej uśmiech i to jak robi mi „cacy cacy” świadczy o tym, że czuję tę miłość, i że ja odwzajemnia swoim małym serduszkiem.

  18. Kasia31 Kasia31

    Ja miłość mojemu synkowi okazuje na różne sposoby,kocham go bez ograniczeń, niezależnie od tego,co robi,czy co dzieje się wokół,jest to przytulanie,buziaki,wspólna zabawa,spędzanie czasu na spacerach,na placu zabaw,maluje pomadką serduszko i „kocham Cie” na lusterku w łazience :) na dobranoc powtarzam słowa „pamiętaj że bardzo Cie kochamy z tatusiem „on musi czuć że jest kochany,aby stał się dojrzałym czlwiekiem i potrafił okazywać miłość w przyszłości swoim dzieciom :)
    POzdrawiam

  19. Agnieszka W. Agnieszka W.

    Miłość naszym dzieciom okazujemy na różne sposoby,
    nie patrząc na dzisiejsze trendy i styl mody.
    Poprzez bliskość opartą na szacunku i miłości,
    rozumieniu potrzeb naszych latorośli.
    Braniu na ręce kiedy dziecko tego oczekuje,
    kołysaniu w ramionach gdy popłakuje.
    Całowaniu w malutkie rączki i nóżki,
    zabawach w zaczarowane wróżki.
    Spaniu z dzieciątkiem w jednym łóżku,
    przytulając i głaszcząc je po brzuszku.
    Wspólnym czytaniu książek i bajek oglądaniu,
    śpiewaniu,rysowaniu i w piłkę graniu.
    Rozmowach o problemach,przyjazni i szkole,
    i o 2 w tym tyg.guzie na czole.
    W taki sposób miłość dzieciom okazujemy,
    dzięki nim siłę do życia czerpiemy.

  20. Tola Tola

    Dzieciątkiem, które uważam za swoje, gdyż ze względów zdrowotnych niestety nie mam swoich dzieci jest 14 miesięczna córeczka mojej siostry. Widuję ją bardzo rzadko, ale jak już jest nam dane spędzać czas razem cieszę się „na zapas” :-) Wspólne zabawy i dokazywanie z ciocią chrzestną to moim zdaniem najlepszy sposób na pokazanie jej, że jest dla mnie całym światem.

  21. kwiatek21 kwiatek21

    Kocham mojego synka i uwielbiam okazywać mu miłość, dlatego bardzo często go przytulam, całuje, noszę na rekach kiedy tego potrzebuje, choć śpi we własnym łóżeczku mamy swój pełen czułości rytuał tak, że zawsze zasypia w moich objęciach. Nie lekceważę jego małych-wielkich problemów i strachów, wszystko cierpliwie tłumaczę, zapewniam, że mama nie pozwoli zrobić mu krzywdy i że kocham go najmocniej na świecie. Cudowną więź, pełne zaufanie tego doświadczamy na basenie na który uwielbiamy razem chodzić. Wyznaję zasadę że czuły dotyk, kojący masaż znaczy więcej niż słowa.

  22. Magda Magda

    Miłość można okazywać na tysiąc sposobów.
    Każdy maluch jest inny i do każdego przemawia coś innego.
    Jedne dzieci uwielbiają aktywnie spędzać czas z rodzicem i rodzeństwem np.podczas wycieczek rowerowych,a drugie kochają słuchać uwrażliwiających bajeczek na dobranoc,czytanych specjalnie tylko dla nich przez dorosłych.
    Żywe sreberka marzą,by zorganizować im czas na konkursach z rówieśnikami,nieśmiałe z kolei będą szczęśliwe,gdy pokolorują książeczkę z mamą,
    lub wzniosą niebotycznie wysoką wieżę z klocków,z tatą.
    Najważniejsze w tym,aby budować wspólną więź opartą na poczuciu bezpieczeństwa i przyjaźni.
    Moim dzieciom miłość okazuję przez poświęcanie im uwagi w codziennych zajęciach.
    Wspólnie staramy się robić jak najwięcej rzeczy.
    Często gramy w gry planszowe,oraz robimy tematyczne weekendy:budowanie karmników,przygotowywanie marzanny (ostatnio),sadzenie kwiatków w przydomowym ogródku ( za dwa tygodnie).
    Rodzinne przygotowywania posiłków,czy tradycyjny spacer po parku gdy tata wróci z pracy,potrafią wnieść mnóstwo uśmiechu i powodują,że wszystkie kartki w kalendarzu mają dla nas kolor czerwony.
    Są pięknymi uroczystymi niedzielami w dzień powszedni,a w życiu naszej rodzinki prawie zawsze świeci słońce.
    Uwielbiam okazywać miłość i troskę moim dzieciaczkom,nawet … jeżeli czytam tę samą książeczkę po raz trzydziestytrzeci.
    Wiem,że w niej moi synkowie dorastają i za każdym razem odgrywają różne postaci.
    Raz są smokiem,drugi raz czarodziejem z białą brodą,to znowu księciem w lśniącej zbroi.
    Dlatego najbardziej lubię okazywanie miłości przez czytanie,nawet jeżeli miałabym to robić w kółko-czytam,tak długo jak mnie o to proszą.
    Emocje i wspomnienia,które nam towarzyszą są bezcenne i będą kapitałem na dalsze lata.
    Uważam,że właśnie MIŁOŚĆ,to najpewniejsza LOKATA :))

  23. Monia Monia

    Dla mnie podstawowym i chyba jak dla kazdej znaczącym jest przytulanie i całowanie to pierwszy sposób okazywania miłości. Jest naturalny i instynktowny.Słowa -pieszczotliwe określenia, zdrobnienia czy zwroty budują jedyną w swoim rodzaju więź.Bardzo wanym i znaczącym jest słuchanie dziecka co może nie słuchanie jak wysłuchanie co ma do powiedzenia.

  24. begam_sahiba begam_sahiba

    Oczywiście, że każdy rodzic okazuje miłość swoim dzieciom na 1500 różnych sposobów. I oprócz przypadków patologicznych, wszyscy kochamy nasze dzieci, lubimy je przytulać, całować, bawić się z nimi itd, itp…
    Jednakże niezwykle popularne wśród rodziców są poradniki i teorie propagujące pewne zachowania, które Rodzicielstwem Bliskości nazwać nie można. Na przykład metodę usypiania dziecka popularnie zwaną 3-5-7, wypłakiwanie dzieci, sadzanie na karnym jeżyku na tak długo, aż spokornieją i będą siedzieć spokojnie przez tyle minut, ile mają lat, usankcjonowane klapsy itp, itd. Dlatego dobrze, że są takie pozycje, jak ta recenzowana, bo to pomaga wielu rodzicom wybić się z terroru „łatwego planu”, z absurdu twierdzeń, że dziecko musi jeść nie częściej, niż co 2 godziny, że musi spać ileś tam godzin w ciągu dnia i że powinno przesypiać noce do momentu, gdy skończy tyle a tyle miesięcy. Rodzicielstwo Bliskości pozwala się wyluzować i spokojnie płynąć z prądem codzienności.
    Polecam przede wszystkim sięgnąć do ojca AP, czyli Williama Searsa. Już wkrótce nakładem wydawnictwa Mamania ukaże się jego książka „Attachment Parenting Book”.
    Autor opisuje tam 7 narzędzi (nie reguł, a właśnie narzędzi) Rodzicielstwa Bliskości:
    1. budowanie więzi tuż po narodzinach
    2. karmienie piersią
    3. noszenie w chuście
    4. spanie blisko dziecka
    5. wiara w znaczeniową wartość płaczu dziecka
    6. dystans w stosunku do tzw. treserów dzieci
    7. równowaga i granice (równowaga m-dzy potrzebami dzieci, a potrzebami rodziców).

    • Dorota Dorota

      Begam_sahiba, najbardziej w Twojej wypowiedzi podoba mi się ten fragment o „wyluzowaniu” ;)

    • mama kasi mama kasi

      a ja myślę, że żadne narzędzie/reguły nie mogą być stosowane na slepo do dzieci, każde dziecko jest inne i czasami po prostu rodzicielstwo bliskosci sie nie sprawdza. dla mnie jest ono jednak przesadzone i wypaczone w swojej istocie.

  25. Ma_niusia Ma_niusia

    Kocham mojego Synka. Nie myślę jakoś specjalnie nad sposobami budowania z nim bliskości i okazywania mu miłości bo robie to instynktownie po prostu :-) W każdym związku, relacji, istnieją inne formy okazywania miłości, przytulasy, pocałunki, łaskotki… U nas fizyczne okazywanie miłości to wieczorne rytuały przed spaniem, gesty, słowa, przytulanie, buziaki… Istotnym elementem w budowaniu bliskości jest czas… którego mam ciągły niedobór niestety :-(
    W naszym przypadku największe chyba jednak znaczenie w okazywaniu miłości ma UWAGA i ZAINTERESOWANIE jakie sobie okazujemy z Synkiem wzajemnie. Kiedy go słucham – słucham cała sobą. Kiedy się bawimy – bawię się cała sobą a nie tylko rękami ;-) Kiedy troszczę się o niego – troską jestem ja cała. Dogłębnie interesuję się Synkiem, ma dla mnie duże znaczenie jego samopoczucie, uczucia, emocje, relacja z przedszkola, wymyślona przez niego historia, pomysł na nowy rysunek czy zabawę, marzenia o wakacjach i wszystko co go dotyczy!
    Między innymi w ten właśnie sposób… jesteśmy naprawdę BLISKO :-)

    • sosrodzice sosrodzice

      Dziękujemy wszystkim za komentarze! Wypowiedzi osób, które wygrywają książki, zostały podświetlone kolorem. Gratulujemy!

Zobacz również