Rodzicielstwo a konflikt pokoleń – czyli co zrobić, by wszyscy byli szczęśliwi?

Rady dla rodziców

  1. Nie traktuj babci i dziadka jako płatnej opiekunki – Jeśli Wasza sytuacja zakłada konieczność korzystania z pomocy Rodziców przy opiece nad dzieckiem, nie traktuj najbliższych osób jak płatnej obsługi, która ma wychodzić, gdy Ty wracasz z pracy (bo chcesz mieć czas dla siebie), która ma robić dokładnie to, co Ty chcesz. Jeśli wychowujecie dziecko razem (bo tak trzeba to nazwać, gdy korzystasz z pomocy każdego dnia przez kilka godzin), porozmawiajcie o zasadach i wypracujcie wspólny sposób opieki, który pozwoli zachować stałość Waszego sposobu postępowania – niezależnie czy maluch jest z Babcią, czy z Tobą.
  2. Nie wymagaj wyłączności – nie obrażaj się, kiedy babcia lub dziadek mają inne plany. Nie denerwuj się, gdy są inni niż spotykane przez Ciebie starsze panie w parku. Każdy ma prawo żyć tak jak chce, dlatego, jeśli dziadkowie nie garną się do pomocy, zaakceptuj to.
  3. Słuchaj – nie zakładaj z góry, że Dziadkowie źle radzą. Otwórz się na ich uwagi. Podziękuj i nie bój się powiedzieć o tym, gdy okażą się naprawdę pomocne. Te zasady, które jednak na wstępie wydają Ci się nieodpowiednie, możesz bez wyrzutów sumienia odrzucić.

Dbaj o możliwość kontaktu z wnukami – jeśli Wasze relacje są raczej poprawne niż przyjazne, nie ograniczaj kontaktów z Twoimi dziećmi. Jeśli dziadkowie mają ochotę, niech odwiedzą Was, kiedy będzie taka możliwość. To, że oceniasz ich nie najlepiej jako rodziców, nie oznacza, że nie sprawdzą się w roli babci, czy dziadka. Twoje dzieci potrzebują dziadków i jeśli tylko oni chcą dla nich nimi być, daj taką możliwość. Wyjdź poza własne uprzedzenia.

Różnice pokoleń w wychowywaniu dzieci

Kiedy  jeszcze byłam w ciąży dziadkowie, z którymi mieszkam wciąż powtarzali mi, że to moje dziecko i sama będę musiała o nie dbać. Owszem pomogą mi, ale za mnie nie zdecydują o niczym… Tak miało być w teorii, lecz w praktyce życie potoczyło się inaczej.

Kiedy moje dziecko o godzinie 13 zjada obiad, to rzeczą oczywistą nie może zjeść chrupek, wafelków bądź kanapki tuż przed tą godziną. Jak każda mama i ja chce by mój trud przygotowania obiadu dla syna został nagrodzony  pustą miseczką i pełnym brzuszkiem szkraba. To ja jako mama wiem, kiedy jest czas na jedzenie, drzemkę, spacer. Ja najlepiej orientuje się w zasadach, które przecież sama ustaliłam od czasu ciąży i chciałam praktykować od narodzin dziecka. To, czego nie wolno w danej chwili, co musi zrobić i jaka czynność zbliża się wraz z godziną 10 bądź też 20 w moim mniemaniu powinna być szanowana, choć nie musi być akceptowana. Niestety mój syn jest dokarmiany przez dziadków ilekroć spuszczę go z zasięgu wzroku, jestem krytykowana za ubiór maluszka , który według nich, jest niestosowny do pogody za oknem oraz zmuszona słuchać komentarzy za plecami, kiedy mój syn powinien chodzić spać.
Pytanie, które się kłania jest oczywiste. Czy powinniśmy odpuszczać i po prostu przemilczeć takie zbędne dyskusję? Czy wręcz przeciwnie -powinniśmy zwracać uwagę i kłaść wielki nacisk na pokazanie, kto jest rodzicem dziecka?
Wiele razy krew zalewała mnie, kiedy myślałam, że jeśli tylko w tym momencie zwrócę uwagę na pewne zachowania, będę musiała wejść w dyskusję-czego za nic nie potrzebuje. Dlatego często odpuszczam, kiedy widzę , że babcia pokazuje malcowi reklamę w telewizji, choć w głębi czuję, że nie powinnam zmieniać zasad, których przysięgłam sobie konsekwentnie od syna wymagać.
Z drugiej strony trzeba też pomyśleć o naszych pociechach, które są kolokwialnie mówiąc „wygłupiane” przez ciągle zmieniające się reguły, a kiedy dziecko podrośnie przyjdzie nam borykać się z problemem: „a babcia mi pozwala”. Możliwe, że przy takim stanie rzeczy nasłuchamy się od naszych starszych pociech kilku niemiłych słów, no bo przecież dlaczego on nie może iść spać po 23 i dlaczego nie wolno mu obejrzeć bajki o strzelających do siebie złodziejach, skoro u dziadka,cioci,wujka,prababci etc mu wolno było.
Wniosek powinien być dla nas oczywisty…  spokojna rozmowa może być dla nas jedynym wybawieniem. To my jesteśmy matkami i powinnyśmy mieć szansę sprawdzenia się w tej roli tak samo jak nasze mamy. W ferworze kłótni pamiętajmy, że nasze dzieci są najważniejsze.

DominikaDominika 17lat. Nastolatka,która pomimo przeciwności potrafiła uczynić swojego synka całym swoim światem. Swoją pasję znalazła w pisaniu i spełnianiu się jako mama Ksawerego. Nadal próbuje otworzyć oczy na nastoletnie rodzicielstwo oraz zmieniać zdania ludzi na temat młodych matek. Dominika
Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. ewanka ewanka

    O tak !!! nieraz przyłapałam się na tym, że robię to samo co moi rodzice….i przypominam sobie jak, jako dziecko czuła się po takim traktowaniu, że moje dziecko też pewnie tak samo to odbiera :-/ Nie zawsze udaje mi się powstrzymać…ale jak się uda to i dziecko i ja jesteśmy usatysfakcjonowani rozwiązaniem problemu ;-)
    Jeśli chodzi o wspólne wychowanie dzieci, to już dawno zauważyłam z mężem że, się zastanowimy dwa razy zanim poślemy dzieci do dziadków, czemu?? ich styl wychowania to tzw. „rób ta co chce ta” Ile dzieci przebywały u dziadków, tyle trwa za klimatyzowanie ich do wcześniejszego stanu :-/

    • olka olka

      ale zawsze warto skorzystać z pomocy, nawet kosztem tego, że dzieci rozbrykane. nie?

  2. lidka lidka

    o tak. ja muszę dziecko też przestawiać na „normalne tryby”, wiec niby odpoczniemy, ale potem musimy walczyć jeszcze bardziej. czasami mam wrażenie, ze to sie nie oplaca.

  3. monika06 monika06

    my też mieszkamy z dziadkami i staram się aby moja córka nie miała zbyt łatwo tzn; jest juz na tyle mądra żeby na dziadku wymusić słodycze, pilota który kategorycznie jest jej zabroniony, i takie tam „głupie”bzdury, które mnie doprowadzają do szału, a jej często sprawiają radość, ja staram się być stanowcza choć nie surowa ale ciągle powtarzam że to ja jestem matką i do mnie należy ostatnie słowo. po kilku tych moich zdaniach dziadek kiedy chce nakarmić słodyczami lub dać jakąś „cudowną-zakazaną”
    zabawkę pyta mamę czy pozwoli;) i tym sposobem chyba osiągnęłam jakiś mały kompromis;) czsami dziadkowie są bardzo pomocni,warto wysłuchać ich rad ale nie zawsze trzeba je zdrążyć w życie;)

  4. marta marta

    tez się przyłapałam na tym że robie co to moja mama zamiast powiedzieć nic sie stało to krzykne fakt dzieci potrafią dać w kość,narazie mieszkam z rodzicami i moja mama za bardzo sie wtrąca w wiele kwesti z tego nawet juz doszło nieraz do kłutni mięzy mną a moją mamą ponieważ bardzo rozpiesciła mi córke pozwalajac jej na wszystko a teraz słysze ze to nie prawda bo ja byłam taka sama i ona robi to co ja czasami mam ochote ubrac się i wyjść z domu na tydzień aby moja mama zobaczyła do czego doprowadziła ale sumienie mi nie pozwala zostawić córki