Rodzicielstwo a konflikt pokoleń – czyli co zrobić, by wszyscy byli szczęśliwi?

„Nie tak… Pokażę Ci” – raz z uśmiechem na twarzy, innym razem w połączeniu z gestem wywrócenia oczu lub z zatroskaną miną – tak od pokoleń rodzice przekazują swoim dorosłym dzieciom informacje dotyczące sposobów pielęgnacji i wychowania dziecka. Dlaczego to robią? Z troski, konieczności podzielenia się doświadczeniem i radami, z pragnienia bycia potrzebnym. Teoretycznie debiutujący rodzice powinni być im wdzięczni. I są. Jednak pod warunkiem, że pomoc jest nastawiona na drugą osobę. Nie nachalna, wystarczająco zapraszająca i gotowa do ustępstw. Tylko wtedy jedna strona może się cieszyć, że ją daje, a druga być wdzięczna, że ma kogoś, na kim może bezgranicznie polegać.

By każdy miał prawo wychowywać po swojemu

Nie jesteśmy wolni od wpływów. Wychowaliśmy się w określonym środowisku. Przez lata oddziaływały na nas wartości oraz sposób patrzenia na świat naszych rodziców. Nawet, jeśli poprzysięgaliśmy sobie, że będziemy od nich lepsi, bywa różnie. Pewne schematy zachowań, zaszczepione w nas bardzo głęboko, unaoczniają się zwłaszcza w momentach sporych emocji. Gdy przestajemy panować na sytuacją.konflikt pokoleń

„Pamiętam ten dzień bardzo dobrze. Marysia wróciła ze szkoły z gorączką. Bardzo źle się czuła. Ja natomiast w pamięci miałam kilkudniowe proszenie, żeby zakładała czapkę. Tego dnia wyjrzałam przez okno od drugiej strony. Tak, miała czapkę, ale tylko do zakrętu. Potem ją zdjęła. Cała wzburzona czekałam aż wróci do domu. No i wróciła z gorączką, fatalnie się czuła. I zamiast ją przytulić podać ciepłą herbatę i od razu zaprowadzić do łóżka, to ja z gniewu i bezsilności nakrzyczałam na nią, powiedziałam, że to jej wina, że mnie nie słucha. Zrobiłam dokładnie to, co robiła moja mama. Gdy się przewróciłam, zamiast podać mi dłoń, groźnym wzrokiem i kiwnięciem palcem nakazywała mi wstać i uważać. Po historii z Marysią zauważyłam, że jestem taka jak ona, że robię dokładnie to, co tak bardzo denerwowało mnie w mojej mamie”.

Czy jest na to sposób? Nie sposób napisać tego w kilku zdaniach. Pewne jest, że praca, konsekwencja i uświadomienie sobie swoich ograniczeń może pomóc. Tak samo jak zaakceptowanie faktu, że i my jako rodzice popełnimy błędy. Nie zmienia to jednak faktu, że naszym prawem jest je popełniać. I nie muszą być to błędy takie same, jakie były udziałem naszych rodziców.

Pewne rzeczy w danych rodzinach robi się nie dlatego, że jest to rozwiązanie uznawane powszechnie za najlepsze, ale dlatego, że tak robiła babcia, prababcia, i to odróżnia nas od innych. Czasami od rodzinnych zasadach dotyczących wychowywania dzieci staramy się uciec. Próbujemy wychowywać po swojemu. Mamy do tego prawo i powinno być ono uszanowane.

Zasady dobrych kontaktów

Wychowanie dziecka pod jednym dachem z dziadkami to prawdziwa szkoła. Podobnie jest nawet wtedy, kiedy dzielą nas setki kilometrów i teoretycznie „tylko rozmawiamy przez telefon i widzimy się rzadko”. Nawet w takich sytuacjach trzeba mieć bowiem sporo cierpliwości i dobrej woli, by nie narzekać na jakość tych kontaktów. Praca nad dobrymi kontaktami dziadków z wnukami i dzieci z rodzicami jest warta zachodu. Potrzeba jednak starania z każdej ze stron.

Rady dla dziadków:

    1.  Łatwiej zaproponować pomoc niż o nią prosić. Dlatego jeśli jesteś babcią lub dziadkiem wyjdź z inicjatywą, zaproponuj, że przyjedziesz do wnuków i się zaopiekujesz nimi, by rodzice mogli wyjść tylko we dwoje. Oczywiście proponowanie pomocy nie może wiązać się z negatywną reakcją, gdy rodzice grzecznie podziękują za Twoją propozycję. Bądź w pobliżu, choćby pod telefonem i umów się na inny termin.
    2. Nikt nie jest zobowiązany do pomocy. Dziadkowie nie muszą pomagać przy wnukach, tak jak rodzice, nie muszą nieść tej pomocy swoim rodzicom. Doświadczenie wielu osób jednak wskazuje, że dobro wraca do ludzi, stąd, gdy rodzice nie zostają pozostawieni sami sobie, tak samo dziadkowie w największej potrzebie mogą liczyć na wsparcie najbliższych. Oczywiście są wyjątki od reguły. Mimo to, każdy musi podjąć decyzję samodzielnie: zdecydować, czy chce aktywnie pomagać w opiece nad wnuczkami, czy nie. Jeśli chce się mieć z maluchami dobry kontakt, trzeba pomagać w szczery sposób, czyli uwolnić się od „oczekiwania czegoś w zamian”. Taką formę pomocy można nieść wśród dalszych znajomych, a nie w rodzinie, w której najlepiej byłoby się uwolnić od targowania w stylu „coś za coś”. Dlatego: Babciu, Dziadku, jeśli pomagasz, nie wypominaj tej pomocy, nie chwal się/nie użalaj, mówiąc o niej. Rób to z potrzeby serca. Jeśli takiego pragnienia nie posiadasz, odpuść sobie.
    3. Nie udzielaj nieproszonych rad. Czasami bardzo trudno się od tego powstrzymać, ale jednak najlepiej tego nie robić. Zazwyczaj bowiem na jednej „cennej wskazówce” się nie kończy, od razu za nią pojawiają się kolejne. Rodzice czują się osaczeni, mają wrażenie, że są uznawani za niekompetentnych, a gdy w grę wchodzą pierwsze tygodnie, w których po porodzie kobieta odczuwa burzę hormonów, takie narzucanie „własnych racji” może skończyć się bardziej emocjonalnie. Dlatego najlepiej wyrażać swoje zdanie, gdy jesteśmy o nie pytani.
    4. Pamiętaj o swoich dzieciach – to, że zostajesz dziadkiem czy babcią, nie oznacza, że przestajesz być rodzicem. Dlatego nie „rzucaj się” od razu na malucha po odwiedzinach rodziny, pamiętaj, że Twoja córka lub syn nadal potrzebują Ciebie jako rodzica. Porozmawiaj o ich wątpliwościach, lękach, trudnościach. Daj się wygadać i pokaż, że Twoje dzieci są nadal dla Ciebie ważne. Nie zapominaj pochwalić (najlepiej publicznie), a gdy coś Ci nie pasuje i nie jesteś w stanie przymknąć na to oko, powiedz o tym w cztery oczy, bez świadków. Zamiast kupować kolejnej pary śpioszków, przywieź świeży kompot dla karmiącej mamy, pomóż jej w drobnych porządkach. Bądź blisko. Przecież kochasz swoje dzieci. Nie tylko wnuki.
    5. Nie przyjeżdżaj niezapowiedzianie. – to dobra zasada. Każdy chce mieć trochę prywatności. Jeśli zastosujesz tę zasadę, Twoje dzieci również będą telefonicznie uprzedzać Cię o wizycie.
    6. Bądź wsparciem psychicznym – wspieraj swoje dzieci, wysłuchując, co mają Ci do powiedzenia. Jeśli córka żali Ci się, że ma problemy z karmieniem piersią, nie roztaczaj wizji, że w Twoim wypadku wszystko było w porządku, że byłaś ekspertką od laktacji. Nie takiej pomocy oczekuje Twoje dziecko, nawet jeśli to prawda. Po prostu wysłuchaj, powiedz, że wszystko będzie dobrze. A gdy narzekania się powtarzają, zaproponuj pomoc. Wyszukaj namiar na dobrą poradnię laktacyjną. Bądź blisko.
    7. Nie podważaj autorytetu – większość Dziadków twierdzi, że tego nie robi. W praktyce jednak okazuje się, że gdyby odbyły się zawody w tej kategorii otrzymaliby pierwszą nagrodę. Nie musisz wprost opowiadać wnukowi, że mama czy tata się nie zna, żeby podważać ich autorytet. To samo robisz, gdy podajesz dziecku zabawkę, którą pięć minut temu zabrał tata, nie pozwalając się nią bawić. Podważasz autorytet, gdy nie kryjesz się z komentarzem, że „Jaś, czy Dominika nic nie zrobili, że po co ta kara?”. Robisz to po raz kolejny, gdy podajesz dziecku słodycze przed obiadem, „bo mama nie widzi, a dziadkowie są od rozpieszczania”. Zastanów się, czy chcesz cieszyć się rozkosznym wnukiem, czy rozkapryszonym maluchem, który nie szanuje nikogo?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. ewanka ewanka

    O tak !!! nieraz przyłapałam się na tym, że robię to samo co moi rodzice….i przypominam sobie jak, jako dziecko czuła się po takim traktowaniu, że moje dziecko też pewnie tak samo to odbiera :-/ Nie zawsze udaje mi się powstrzymać…ale jak się uda to i dziecko i ja jesteśmy usatysfakcjonowani rozwiązaniem problemu ;-)
    Jeśli chodzi o wspólne wychowanie dzieci, to już dawno zauważyłam z mężem że, się zastanowimy dwa razy zanim poślemy dzieci do dziadków, czemu?? ich styl wychowania to tzw. „rób ta co chce ta” Ile dzieci przebywały u dziadków, tyle trwa za klimatyzowanie ich do wcześniejszego stanu :-/

    • olka olka

      ale zawsze warto skorzystać z pomocy, nawet kosztem tego, że dzieci rozbrykane. nie?

  2. lidka lidka

    o tak. ja muszę dziecko też przestawiać na „normalne tryby”, wiec niby odpoczniemy, ale potem musimy walczyć jeszcze bardziej. czasami mam wrażenie, ze to sie nie oplaca.

  3. monika06 monika06

    my też mieszkamy z dziadkami i staram się aby moja córka nie miała zbyt łatwo tzn; jest juz na tyle mądra żeby na dziadku wymusić słodycze, pilota który kategorycznie jest jej zabroniony, i takie tam „głupie”bzdury, które mnie doprowadzają do szału, a jej często sprawiają radość, ja staram się być stanowcza choć nie surowa ale ciągle powtarzam że to ja jestem matką i do mnie należy ostatnie słowo. po kilku tych moich zdaniach dziadek kiedy chce nakarmić słodyczami lub dać jakąś „cudowną-zakazaną”
    zabawkę pyta mamę czy pozwoli;) i tym sposobem chyba osiągnęłam jakiś mały kompromis;) czsami dziadkowie są bardzo pomocni,warto wysłuchać ich rad ale nie zawsze trzeba je zdrążyć w życie;)

  4. marta marta

    tez się przyłapałam na tym że robie co to moja mama zamiast powiedzieć nic sie stało to krzykne fakt dzieci potrafią dać w kość,narazie mieszkam z rodzicami i moja mama za bardzo sie wtrąca w wiele kwesti z tego nawet juz doszło nieraz do kłutni mięzy mną a moją mamą ponieważ bardzo rozpiesciła mi córke pozwalajac jej na wszystko a teraz słysze ze to nie prawda bo ja byłam taka sama i ona robi to co ja czasami mam ochote ubrac się i wyjść z domu na tydzień aby moja mama zobaczyła do czego doprowadziła ale sumienie mi nie pozwala zostawić córki