Rodzice walczą za pomocą Facebooka

Facebook popularna strona internetowa służy do kilku celów. Swoją popularność buduje na wielu płaszczyznach. To, na co jednak zdecydował się pewien amerykański tata wzbudziło zainteresowanie całego świata. Ojciec mieszkający z synem w stanie Wisconsin w Stanach Zjednoczonych zdecydował się na walkę z przemocą i  prześladowcami syna …na Facebooku. Jego apel szybko udostępniło 900 000 osób.

Stop przemocy

Amerykański tata, który każdego dnia zmierzał się z sygnałami przemocy od syna i z nieskutecznością działań policji postanowił podzielić się swoimi refleksjami.

Ojciec kilkulatka napisał: „jeśli walczysz z moim synem, walczysz też ze mną. Stoję tuż obok mojego syna w walce z zastraszaniem. Chcę powiedzieć głośno i wyraźnie, że nie zgadzam się z tym, co się dzieje. Znęcanie się nie jest w porządku! A przymykanie na nie oko w okręgach szkolnych, które chronią łobuzów, jest jeszcze gorsze! Wstyd!”

Problem globalny

Apel amerykańskiego ojca Matthew Bent spotkał się z wielkim odzewem. Chroniący syna w dość niecodzienny sposób rodzic otrzymał setki e-maili, komentarzy i słów poparcia z całego świata, gdzie rodzice również mierzą się z problemem przemocy i zastraszaniem ich dzieci.

Cała historia zaczęła się od tego, kiedy 25 marca uczący się w szóstej klasie  Shiloh został uderzony trzykrotnie przez klasowego tyrana oraz popchnięty w taki sposób, że upadł na ziemię. Klasowy kolega zerwał z szyi chłopca łańcuszek – cenny rodzinny prezent i jednocześnie pamiątkę – i jakby nigdy nic oddalił się.

Ojciec wraz z synem powiadomili policję, jednak mundurowi mieli załamać ręce i powiedzieć, że chłopiec sam sprowokował agresora, wchodząc w jego „obszar”, „naruszając jego teren”. W oficjalnym późniejszym wystąpieniu jednak policja nie potwierdziła słów ojca, zaznaczyła, że walczy z przestępczością i robią wszystko, by agresję w szkole tępić w zarodku.

tataFrustracja na Facebooku

Matthew, ojciec Shiloh swoją frustrację zdecydował się wyrazić na Facebooku. Zamieścił zdjęcie, które możecie zobaczyć obok, by pokazać, że jego syn nie jest sam, nawet jeśli z agresją w szkole nie mają odwagi walczyć policjanci, czy szkolna administracja. Szczerze, w prostych słowach napisał, że jest dumny z syna i będzie robił wszystko, by zwiększyć bezpieczeństwo jego dziecka.

A co na to Shiloh? Najpierw spotkał się z oznakami niezrozumienia ze strony rówieśników, jednak z czasem, gdy apel ojca zaczął zdobywać coraz więcej głosów poparcia, również dzieci w szkole zauważyły w nim sens.

Na problem zwróciły też uwagę władze szkoły, podkreślając, że trzeba poprawić komunikację między rodzicami i władzami szkoły, by nikt nie miał poczucia, że interesy łobuzów są chronione, a ofiary nie uzyskują należytego wsparcia.

Matthew namawia dzisiaj, by rodzice i ich dzieci nie bali się mówić o prześladowaniach, by każda agresja była zwalczana w zarodku. Jest pewny swego, ponieważ jego apel na Facebooku sprawdził się i wywołał wrzenie w wielu środowiskach oburzonych na brak odpowiedniej reakcji ze strony szkoły i policji. Apel sfrustrowanego ojca został zauważony, doceniony i uczynił całą lokalną społeczność silniejszą.

Sądzicie, że to dobry sposób na walkę z agresją wśród dzieci i młodzieży?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. WakeMeUp WakeMeUp

    Jeśli chodzi o mnie, popieram i trzymam kciuki za takie akcje. Jeśli wszyscy zawodzą, to rodzice właśnie muszą działać!!!!!!