Rodzice mają dość. Jest petycja. NIE dla zdalnej nauki

Mimo że do początku nowego roku szkolnego jest jeszcze sporo czasu i wiele może się jeszcze wydarzyć, rodzice nie są bierni. Nie chcą pozostawić spraw swojemu biegowi. Obawiają się, że społeczeństwo na wakacjach nie będzie myśleć o edukacji, a pod koniec sierpnia ogłoszona zostanie wiadomość o kontynuacji zdalnego nauczania. Rodzice postawieni zostaną przed faktem dokonanym, a dzieci zostaną zmuszone do dalszej pracy w trudnych warunkach z wszystkimi jej konsekwencjami.

Co robią rodzice? Wiele. Mówią wprost jak w ich szkołach wyglądała edukacja zdalna (zazwyczaj słabo), jak przymusowa izolacja wpłynęła na ich pracę (o trudnych warunkach pracy, strachu, lęku przed zwolnieniem, zmęczeniu). Piszą o niełatwych zachowaniach dzieci, o coraz większym rozczarowaniu, zniechęceniu, agresji, smutku. Pojawiają się też głosy osób rozważających ubieganie się od skarbu państwa o odszkodowanie. Rodzice gromadzą się na forach internetowych i planują strajki. Z myślą o dzieciach i „normalności”.

Nie dla zdalnej szkoły od września

Petycję (FB Strajk Rodziców i Nauczycieli- NIE dla zdalnej edukacji) w kilka dni podpisało blisko 56 tysiące osób. Udostępnialiśmy ją na profilach FB sosrodzice.pl i kobietapo30.pl. Petycję możecie podpisać tutaj.

Dlaczego rodzice reagują już teraz? Ciekawie opisała to Katarzyna:

„Najmądrzejszą rzeczą na świecie jest krzyczeć, zanim się zostanie rannym. Nie ma po co krzyczeć, będąc już rannym – zwłaszcza śmiertelnie. Mówi się, że społeczeństwo jest niecierpliwe, ale mądrzy historycy wiedzą, że większość tyranii mogła zaistnieć dlatego, że ludzie reagowali zbyt wolno. Często konieczny jest opór wobec tyranii, która jeszcze nie istnieje. Nie ma co mówić, ze spokojnym optymizmem, że coś dopiero wisi w powietrzu. Cios topora można odparować tylko wtedy, gdy topór jest w powietrzu”. Katarzyna (za link).

zdalna nauka

Nie dla takiej „nauki”

Rośnie rozczarowanie polskich rodziców, którzy nie widzą logiki w działaniach rządu. W setkach komentarzy podkreślają, że niemal wszystko „odmrożone”, tylko nie szkoły. Pytają, komu zależy, żeby było tak jak jest? Nikt nie odpowiada na te pytania, wątpliwości, nie tłumaczy, nie przedstawia wykresów. Nie prognozuje, kiedy dzieci wrócą do szkół, a to znacznie utrudnia planowanie przyszłości.

Dzieci spotykają się na placach zabaw, na boiskach, pod szkołami, w parkach, w galeriach. Bawią się razem, spędzają razem czas. Organizowane są półkolonie w szkołach (w tych samych, w których „nie da się” uczyć dzieci), można wyjść na basen, wyjechać na wakacje, na prywatne lekcje, pójść w wiele miejsc. Uczyć się w tradycyjnym wydaniu „nie da się”. Dlaczego?

Niektórym nowa rzeczywistość odpowiada. Odnaleźli spokój w tej formie nauki, doceniają możliwość nauczania dzieci w „swoim tempie”, w wybranych godzinach, w sprzyjających warunkach domowych.  Większość ma jednak dość!

Obok szkół państwowych, w których w wielu miejscach nie było możliwości prowadzenia zajęć dydaktycznych dla klas 1-3, funkcjonują szkoły prywatne, gdzie rzeczywistość wyglądała dużo lepiej. Na mapie placówek edukacyjnych znalazły się chlubne wyjątki, co bardzo cieszy (do których dzieci mogły uczęszczać, uczestniczyć w zajęciach online lub tradycyjnych, w mniejszych grupach). Dla kontrastu można przywołać szkoły w Niemczech, Szwecji i w innych krajach, gdzie edukacja tradycyjna ma się lepiej niż w Polsce (na nowych warunkach, jednak funkcjonuje).

W Polsce słyszymy, że się nie da, bo przepełnione klasy, za mało nauczycieli. To rodzi zrozumiały bunt. I różne pomysły, które są rozwiązaniem połowicznym. Pojawiają się głosy o to, by przejść na edukację domową…a nawet założyć własną…szkołę.

Póki co…nic nie wiadomo, a stres rośnie. Tak jak nierówności między dziećmi.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Agnieszka Agnieszka

    Warto byłoby dodać, że jest to protest nie tylko rodziców, ale i nauczycieli… Petycja jest inicjatywą grupy FB Strajk Rodziców i Nauczycieli- NIE dla zdalnej edukacji.

  2. Anna Anna

    Mam dość! Brak logiki!

  3. Robert Robert

    Dość tej ściemy… Niszczący ten kraj zwala winę na niego? Spadlo im jak ślepej kurze ziarno

  4. Kasia Kasia

    A jak pracować z dziećmi niepełnosprawnym jak rodzice pracują. I nauka w formie zabawy niby ale taż trzeba siedzieć .
    Nauczyciela zarabiają na wysyłaniu prac i tyle.
    A my rodzice też musimy zarabiać i jak teraz też uczyć własne dzieci ….
    To mam pytanie po co szkoła jest tylko po to aby materiały wysyłać?????
    A co rz rodzicami mają przestać pracować aby uczyć dzieci i za co tu żyć

  5. Tatiana Tatiana

    Czas w końcu coś z tym zrobić!!!

  6. Anna Anna

    Syn miał w tygodniu 6h zajęć praktycznych. Rozumiem, że z youtube mial się nauczyć jak zbudować most. Przepadlo mu 13 dni razy 6h. Blisko 80h praktyk się nie odbyło. Teraz czytam, że od września możliwa nadal edukacja zdalna. Moja córka będzie w 8 klasie. Już teraz klasa 7 była ciężka. Doszła fizyka, chemia, trudne tematy z matematyki, nowy obcy język którego ja nie umiem i nie mogłam pomoc w żaden sposób. Nie odbyła się ANI JEDNA lekcja on line. Z żadnego przedmiotu. Córka wszystko sama. Mamo pomóż, nie rozumiem tej dynamiki. Znam dzieciaki które na 30 tematów z matematyki zrobiły może 3, na zaliczenie, raczej spisały, żeby zdać. Co z ich wiedzą, później? Z egzaminami? Były w tym czasie potęgi, pierwiastki, z fizyki mnóstwo wzorow, zasad, z chemii przeróżne rzeczy. Lektury z języka polskiego. Przeciez połowa dzieciakow odpalała odrabiamy, albo brainly i spisała po prostu. Nawet reklamowali w tv te strony, więc raczej każdy już zna. To jest nauka? A co z przedmiotami zawodowymi? Z youtube się będą uczyć? Co z zajęciami praktycznymi? Syn miał te 6h w tygodniu. Kto go tego nauczy teraz? Kiedy to nadrobi? Jak zda egzamin praktyczny z tego, na zakończenie? Dalej – od września 7h dziennie przed monitorem? Jak się to ma do zaleceń, że siedzieć przed nim jak najmniej? Co z dziećmi po terapiach? Co z dziećmi które mają przedmioty zawodowe i zajęcia praktyczne? Z youtube będą się uczyć? Dalej. 5 dzieci. 5 komputerów w domu przez kilka godzin dziennie? Kto za prąd zapłaci? Jeden internet dzielony na 5 osób? Ja mieszkam w wiosce, dzielę na dwa i ledwo kręci, bo na szybki nie ma tu możliwości. Gdzie zrobić te 5 stanowisk, jak mieszkanie małe? Rodzice w pracy, maluchy same w domu? Obiad sobie zrobią? Pijany stary cały dzień się drze, a tu lekcje trzeba odpalić. Młodszy brat płacze. Ktos w ogóle o tym pomyślał? Kolejne – dowiemy się na koniec sierpnia, na ostatnią chwilę? Ktoś powie 7latce, nie idziesz do szkoły, mamusia z tatusiem idą do pracy na 10h a ty sama w domu? Przecież ludzie w razie czego muszą się jakoś zorganizować? Wszyscy możemy wszędzie. Tylko do szkoły nie. A na koniec, co ze zwykłymi kontaktami międzyludzkimi które są w szkole? Komputer i 4 ściany?

  7. Monika Monika

    Drogie mamy. Wydatek dla Państwa na pensje nauczycieli to żaden wydatek.
    Wydatek to utrzymanie szkoły jak dzieci chodzą do szkoły. Ogrzewanie, prąd, dowozy, pomoce dydaktyczne itp.
    Ile oszczędności jest jak dzieci siedzą w domu?
    Pomyślcie.

  8. Anna Anna

    Jestem mamą dobrze po 40
    Córeczka od września ma iść do pierwszej klasy i nie wyobrażam sobie inaczej.
    Mam dorosłego syna i drugiego który idzie do 8 klasy i też nie zamierzam uczyć go w domu.
    Dzieci mają się integrować i być dziećmi a wirusy były są i będą.
    My żyjemy i żyć będziemy normalnie .

  9. Małgorzata Małgorzata

    Nie dla polskiego systemu edukacji w ogóle. To dramat dla uczniów. Etykietowanie, ocenianie nauka na pamięć niepotrzebnych informacji, brak indywidualnego podejścia do ucznia, zabijanie asertywnośći i kreatywności. W zamian zadawanie zadań nawet dzisiaj.

  10. Karolina Karolina

    Zgadzam się.Dla nikogo nie jest to łatwy czas.Rozumiem ze nie chcieli teraz już szkół otwierać, bo załóżmy na mc.sie nie opłaca przy tak dużej liczbie zachorowań, Ale jeśli od września wszystko będzie funkcjonować tak Jak w tym momencie tylko nie szkoły i przedszkola to tego już nie Bede w stanie pojąć. Najgorsze jest to,gdzie jest tutaj rzecznik praw dziecka? Przecież najzwyczajniej w świecie dzieciaki są o krok od depresji.To co dzieje się teraz,będzie miało skutki w przyszłości w relacjach ich z nami,ale iż rówieśnikami….

  11. Dominika Dominika

    Mogę uczyć swoje dzieci zdalnie w domu, ale chciałabym otrzymać za to wynagrodzenie

  12. Agata Agata

    Drogie mamy. Wydatek dla Państwa na pensje nauczycieli to żaden wydatek. Wydatek to utrzymanie szkoły jak dzieci chodzą do szkoły. Ogrzewanie, prąd, dowozy, pomoce dydaktyczne itp. Ile oszczędności jest jak dzieci siedzą w domach. Pomyslcie.

    NIE WIEM CZY PANI WIE, ALE SZKOŁY UTRZYMUJĄ SAMORZĄDY. NIE PANSTWO I RZĄD.

  13. Anet Anet

    Mi też się to wszystko nie podoba. Nawet nie wyobrażam sobie siedzieć z synem przed laptopem po kilka godzin dziennie. Już teraz oczy bolą. Porażka totalna.

  14. Bogna Bogna

    Moja córka skończyła teraz 8klase, od września pójdzie do nowej szkoły. Nowy budynek, nowe miasto, nowi nauczyciele, nowe koleżanki i koledzy. Ona już nie może sie tego wszystkiego doczekać. Przed nią kolejny etap w życiu. Nie wyobrażam sobie żeby nauczanie miało być zdalne. Zdecydowanie NIEEE!!!!

  15. Basia Basia

    Mój syn nie miał nawet minuty lekcji online,wysyłane zadania i zrób to sam, wszystko musimy robić my rodzice z dziećmi oczywiście dodatkowo zajmując się własną pracą. Mam dość jak we wrześniu dzieci nie wrócą do szkół pierwsza pójdę na protest…

  16. Małgosia Małgosia

    Tez podpisalam taką petycje . Mam dwojke dzieci . JEdno zdrowe ( 10l- 4kl) i drugie autystyczne -16l . I najbadziej to szkoda mi mojego chorego syna, bo brakuje mu kontaktu z innymi dziecmi ( niestey nie ma przyjaciol -tyko rodzicow i siostre) , nie ma terapii

  17. Anna Anna

    Nauczyciele skończyli pedagogikę i wiedzą, jak się przekazuje wiedzę, rodzic może to robić nieefektywnie. Nawet jeśli daje radę to przecież musi pracować. Ludzie pracują np w sklepach to przecież dziecko uczyć mogą dopiero wieczorami, a praca zdalna jest pracą. Szef nie płaci za to że w tym czasie rodzic uczy swoje dziecko. Najlepsze jest kuriozum, że zgodnie z prawem nie można zostawić 10 latka samego w domu, a zasiłek jest na dziecko do 8 roku życia…

  18. Marysia Marysia

    U moich znajomych w Niemczech, klasy są podzielone i dzieci chodzą do szkoły w systemie zmianowym- jeden tydzień I grupa, a II ma wolne, i później zmiana. Jest to jakieś rozwiązanie, tym bardziej, że otwierają co się da, tylko nie szkoły… Jak tu nie dopatrywać się ukrytego celu..?!

  19. Henryka Henryka

    Przedtem media i lekarze mowili ze komputery szkodza a teraz co nauka zdalna i siedzenie przed komputerem

Zobacz również

Polecane tematy