Rodzice, którzy kochają zbyt mocno…czyli kilka słów o nadopiekuńczości

E.Dz: W jaki sposób możemy uchronić siebie i dziecko przed nadopiekuńczością? Gdzie przebiega granica pomiędzy tą „zdrową” miłością do dziecka a tą „niszczącą”?

K.G.: Najcenniejszym sposobem uchronienia swojego dziecka przed zaborczą miłością jest obserwowanie własnych reakcji i świadomość własnych uczuć w momentach, kiedy próbuje ono nowych doświadczeń i zachowań. Np. podczas nauki chodzenia dziecko przewraca się, co może być niepokojące dla rodzica. Warto jednak wtedy zdać sobie sprawę, iż jest to mój własny niepokój i potrzeba, abym sobie z nim poradził, by pozwolić dziecku na zdobywanie nowych doświadczeń. Kolejną ważną umiejętnością, wspomagającą rozwój samodzielności u dziecka jest umiejętność słuchania. Dzieci najlepiej wiedzą, kiedy i na co są gotowe. Wystarczy wsłuchać się ich potrzeby i towarzyszyć im w rozwoju. Warto także w sytuacjach, które są dla nas trudne i stresujące, korzystać z pomocy drugiego rodzica. Najczęściej bowiem tendencje nadopiekuńcze wykazuje jedno z nich. Kolejnym zadaniem dla rodzica jest pozwalanie dziecku na robienie po swojemu i popełnianie błędów.

Mądry rodzic towarzyszy swojemu dziecku zarówno podczas porażek jak i sukcesów. Wspiera go. Np. przy nauce wiązania butów przez przedszkolaka: zamiast robić to za niego możemy powiedzieć: „To wcale nie takie proste wiązać sznurowadła, ale widzę z jakim zaangażowaniem starasz się”. Z mojego doświadczenia zawodowego wiem, że nie zawsze da się jednoznacznie określić, co jest nadopiekuńczością, uzależnianiem od siebie a co „zdrową” miłością. Każdy z rodziców musi sam to rozstrzygnąć, by chcieć to zmienić. Bycie rodzicem to nieustanna praca nad sobą. Jednak praca ta przynosi wiele radości i satysfakcji. Przede wszystkim jednak warto wciąż uświadamiać sobie, że idealny rodzic nie istnieje i pozwolić sobie na popełnianie błędów.

Krzysztof Górski – psychoterapeuta, trener umiejętności wychowawczych, socjolog. Ukończył czteroletnią Szkołę Psychoterapii INTRA. Pracuje w Fundacji Sto Pociech w Warszawie, prowadząc warsztaty dla rodziców oraz jako psychoterapeuta w ośrodku SYWIRE Stowarzyszenia OPTA. Mąż i tata trzech córek.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Ela, dziennikarka, miłośniczka gór i fotografii a od niedawna szczęśliwa mama małego Gagatka, będącego dla niej nieustannym źródłem inspiracji. Na co dzień stara się łączyć pracę z trudną sztuką bycia rodzicem. Nie lubi słowa "poświęcenie" w odniesieniu do macierzyństwa. Wierzy, że dziecko nie ogranicza nas a wzbogaca nasze życie.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. MM MM

    nie jestem nadopiekuncza, mysle, ze maja z tym problem kobiety, bo one glownie, które koncentrują się za bardzo na dziecku…zapominają, ze sa po prostu człowiekiem, a nie tylko rodzicem