Rodzic odpoczywa…a dziecko szaleje?

Wiadomo rodzic też człowiek. Ma potrzebę, by odpocząć, zrelaksować się, zresetować, wyrzucić nadbagaż i przygotować na wyzwania kolejnych miesięcy. Dlatego ma święte prawo, by odpocząć. Jak każdy.

Jednak nawet latem jest rodzicem. Mamą lub tatą. Odpowiedzialnym za dziecko. Jeśli decydowałby tylko w swoim imieniu, w porządku. Jego zdrowie, jego sprawa. Ale ma dziecko!

Pierwsze wakacje z dzieckiem

family-holiday-appNic dziwnego, że problemem jest szok, jaki można przeżyć na pierwszych wakacjach z dzieckiem. Kiedy trzeba pozostać w gotowości – psychicznej i fizycznej, by maluchem się zająć. Odpoczywanie nabiera całkiem innego znaczenia.

Jeśli dotąd było leniwie, teraz jest aktywnie – bo biega się za maluchem lub jest się zmuszonym do zabawiania go, jeśli wcześniej był leżaczek, teraz jest piasek i foremki, skutery i wygłupy w wodzie zostają zamienione na gumowe kaczuszki. Można się przyzwyczaić. Jednak często nie w pełni. Nie na 100%.

To właśnie w trakcie wakacji zdarzają się wpadki, które są niczym innym, jak chwilami zapomnienia, nieuwagi, luzu, na który nie zawsze można sobie pozwolić.

Kąpiel wszędzie

Kąpiel nad rzeką, na niestrzeżonej dzikiej plaży. W porządku. Jeśli decyduje się na to dorosły – jego sprawa. Jednak jeśli idzie z dzieckiem, czy ma prawo ryzykować? Czy jest pewny, że w razie problemu, uratuje maluszka?

Drugi punkt na zakazanej mapie: fontanna. Można? Można! Przecież dziecko wygląda tak fajnie, gdy wchodzi do chłodnej wody w upalny dzień, łapie strumień wody, zanurza włosy, orzeźwia się…Nie szkodzi, że z tych samych miejsc jak zauważają służby miejskie, korzystają też bezdomni z liszajami, zwierzęta, osoby odurzone alkoholem, załatwiając tam potrzeby fizjologiczne.

Woda w fontannie krąży w obiegu zamkniętym. Nie jest czyszczona, wymieniana, w jakikolwiek sposób kontrolowana. Jak informuje Sanepid kąpiąc się w fontannie, można zarazić się gronkowcem, salmonellą, pasożytami. Korzystając z takiej „atrakcji”,  można nabawić się infekcji, bólów brzucha, wysypek, zmian w okolicy śluzówki oka. Nie wspominając, że fontanna to po prostu nie jest ani basen, ani wanna.

Rozgrzana głowa nie jest dobrym doradcą!

Buraczek

Na każdym kroku eksperci informują, że opalanie wcale nie jest zdrowe, a skórę małych dzieci należy chronić szczególnie. Brązowy jej odcień, który tak lubimy i do którego dążymy, nie jest bowiem oznaką zdrowia, ale wręcz przeciwnie – sugeruje reakcję obronną organizmu.

Mimo to, wiele maluchów ma czerwone ramionka, spalone nosy, obolałe uda. Dlaczego?

Bo rodzice chcą się opalać i nie marnować ani chwili, dlatego plażę odwiedzają w południe, zamiast po południu jak zalecają lekarze, kremu używają od czasu do czasu a nie co dwie godziny i po każdym pluskaniu się w wodzie, a koszulek na ramiona nie zakładają, bo i po co? Parasol? Namiot na plażę? Zbędny bagaż! Jest lato, to trzeba korzystać!

Niestety każde oparzenie słoneczne (zaczerwienienie po opalaniu również) pozostawia ślad w skórze na zawsze i zwiększa ryzyko pojawienia się czerniaka, złośliwego nowotworu, w przyszłości. Skórę maluszka trzeba chronić wyjątkowo starannie zwłaszcza do 3 roku życia, do czasu, kiedy jest ona wyjątkowo delikatna i wrażliwa.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. mm mm

    Hmm…ja widziałam nieraz jak jakaś kobietka – mamuska wystawiała swoje małe dzieci do fontanny na siusiu…no cóż…

  2. Matka Matka

    Ja mieszkam w Szczawnicy , są tu dwie fontanny.. przy każdej zakaz kąpieli, wchodzenia, ale to nie odstrasza rodziców … łażą te gołe dzieci mokrusieńkie prawie w centrum miasta…. rodzice rozwaleni na ławkach nie patrzą nawet na nie… fontanna jest śliska – dzieci na boso , żar z nieb leci – dzieci bez czapki ( bo zmoknie), ale matka kapelusz na głowie ma bo gorąco, ubrania porozwalane wszędzie… Boże … co za masakra… I gdzie wtedy jest straż miejska? Sama idę z wózkiem nie mogę przejść bo na środku suszą się czyjeś ubrania tak po prostu położone na środku drogi… Nie znoszę takich „turystów”… Ja rozumiem, że miejscowość z tego żyje,ale ludziom na wakacjach wydaje się, że nie ma już żadnych zasad bo kurna na wczasach są… odpoczywają … ech…

  3. Olenka Olenka

    Niestety tak to wygląda.
    Najlepszy jest Polak na all inclusive – zabiera jedzenie nawet do pokoju, a bar/stołówka otwarte niemal przez całą dobę może z 4h przerwą w między czasie…masakra

  4. Kamila Kamila

    No niestety…
    Ja tego nie rozumiem, serio…
    Ludzie to czasem jak bydło się zachowują, gorzej niż zwierzęta.

  5. Joanna Nowak Joanna Nowak

    Niestety, czasami bezmyślność rodziców nie ma granic. Szkoda, że marzenia o idealnej opaleniźnie zwyciężają nad zdrowiem własnego dziecka. Znam matki, które chwalą się, jakie to są dzielne i świetnie radziły sobie z dzieckiem na wczasach. Nikt jednak nie chwali się jakie poniósł konsekwencje zabierania na plaże noworodka czy kilku miesięcznego niemowlaka w samo południe. Jak zwykle to dziecko cierpi najbardziej.

  6. Mirka Jaworska Mirka Jaworska

    Niestety wiem coś na ten temat. „W mojej wsi” – rzeczka jest malutka ale wartka. W każdą sobotę zjeżdżają się ludzie z małymi dziećmi. Niedawno zupełnie poszliśmy z mężem na plażę, pomoczyć nogi i poleżeć na kocyku. Nieopodal nas rozbiła się rodzina z dwójką dzieci. Trzyletnia dziewczynka bawiła się przy brzegu, około ośmioletni chłopczyk pływał w kółeczku. Tata drzemał na kocyku , mama czytała gazetę. W pewnym momencie dziewczynka podniosła się, zrobiła dwa kroki do wody…. wpadła w dołek, przewróciła się a prąd ją poniósł. Mój mąż poleciał i wyciągnął ją, kiedy już zachłysnęła się wodą i nie mogła złapać oddechu. Odwrócił ją do góry nogami i klepał w plecy. Kiedy już odkrztusiła wodę i zaczęła głośno płakać – dopiero wzrok podniosła mama i obudził się tata. Mój mąż tak ich opierniczył, że cała plaża się zbiegła. A gdyby nas tam nie było wtedy?

  7. Lila Lila

    Smutne, gdzie ci rodzice mają głowę…:(

  8. Agata Agata

    Pani Doroto, jakiś błąd się wkradł w Pani tekst. Pedofilia o jakiej zdaje się wspominać we fragmencie o gołych pupach nie jest żadną preferencją seksualną!

    • Mama Mama

      Analizując literaturę przedmiotu można dojść do wniosku, że aczkolwiek pojawia się w niej termin „preferencje seksualne”, to jednak trudno znaleźć wyczerpujące i zadowalające przybliżenie tego pojęcia. Najogólniej używa się je w miejscu opisu takich zjawisk, jak reaktywność seksualna, orientacja seksualna, psychospołeczne aspekty zachowań seksualnych, zagadnienia normy i patologii seksualnej. I tak na przykład E. Mahoney (Mahoney, 1983) terminu preferencja używa w dwojakim znaczeniu. Po pierwsze, preferencja to inaczej orientacja seksualna, a więc skłonność do kontaktów heteroseksualnych, biseksualnych lub homoseksualnych. Tu preferencja polega na wyborze pożądanego partnera pod względem posiadanej przez niego płci. Po drugie, preferencja oznacza najbardziej pożądane cechy partnera seksualnego, takie jak charakterystyka wyglądu zewnętrznego, posiadanie określonych atrybutów, cechy zachowania i tym podobne, które mają dominujący wpływ na pojawienie się podniecenia seksualnego. W tym drugim wypadku należy mówić o wyborze partnera ze względu na posiadane przez niego cechy, odbierane przez danego osobnika jako podniety seksualne. U K. Imielińskiego (Imieliński, 1990) pojęcie preferencji pojawia się najczęściej przy poruszaniu zagadnień dotyczących normy i patologii seksualnej, i oznacza bodźce i zachowania, które są upragnione przez osobę do optymalnego przebiegu cyklu reakcji seksualnych. Jednocześnie mówi się tu o prawidłowych i nieprawidłowych preferencjach.