Wychowywanie dzieci to sztuka. Nie ma złotych zasad i recept, które zawsze działają. Ba, metody, które na pewnym etapie są skuteczne, szybko przestają się sprawdzać. Sytuacja się znacznie bardziej komplikuje, gdy pod opieką mamy nie jedno dziecko, a kilkoro. I każdy potomek jest na innym poziomie rozwoju i ma odmienne potrzeby. Trzeba z każdym zbudować relację i zadbać o kontakty między rodzeństwem. Jak podołać temu zadaniu i nie zwariować? O tym pisze Małgorzata Stańczyk w książce „Rodzeństwo. Jak wspierać relacje swoich dzieci?”
Możesz nie wiedzieć
Gdy byliśmy dziećmi, często rodzice i inni bliscy dorośli stylizowali się na tych, którzy wszystko wiedzą. Panował pogląd, że przyznawanie się do błędu ma negatywny wpływ na autorytet, dlatego nie wolno tego robić. Powiedzenie dziecku, że się myliłam/myliłem, najpewniej spowoduje, że kilkulatek przestanie nam ufać i nie będzie nas słuchać.
Dzisiaj wiemy, że dzieci są doskonałymi obserwatorami. I bardzo szybko „wyłapują” nieścisłości w naszym zachowaniu. Wierzą przede wszystkim naszym czynom, a nie słowom. I czy nam się to podoba, czy nie widzą nasze błędy.
Dla wielu rodziców, jak pisze Małgorzata Stańczyk w swojej książce „Rodzeństwo. Jak wspierać relacje swoich dzieci” uświadomienie sobie, że mogą czegoś nie wiedzieć jest wyzwalająca. Poczucie, że można mieć wątpliwości, nie czuć się pewnym w każdej sytuacji przynosi ulgę.
Nie musimy na szczęście reagować od razu. Jest mnóstwo takich sytuacji, w których można poczekać. Dać sobie czas. Pomyśleć. Zastanowić się, jak zareagować i jak postąpić.

Wystarczy, że jesteś
Dzieci ze względu na swój stopień rozwoju wielokrotnie rozwiązują konflikty w nieakceptowalny dla dorosłych sposób. Biją się, przezywają, obrażają, odmawiają współpracy. Jednym razem radzą sobie same, innym – proszą o pomoc rodzica.
Gdy mama czy tata próbuje zainterweniować, może się rodzić mnóstwo wątpliwości. Jak postąpić? Czy dać karę? Może kogoś pochwalić? Z którym dzieckiem porozmawiać na początku? Co mówić? A może milczeć? Może wystarczy tylko malucha przytulić? Jednak co w sytuacji, kiedy dziecko wcale tego nie chce i ze złością rzuca klockami? Odpuścić?
Dylematy te wyjaśnia w swojej książce Małgorzata Stańczyk, uspokajając i dając nadzieję. Trudne zachowania dzieci są bowiem zazwyczaj naturalne i rozwojowe. Dzieci się biją, kłócą i rolą rodzica jest okazanie każdemu wsparcia, zrozumienia i wykazania się empatią. Często to wystarczy. Nie trzeba niczego więcej.
Nie musisz być sędzią
Wyzwalające jest poczucie, że jako rodzice nie musimy wchodzić w rolę sędziów, prokuratorów, czy policjantów. Musimy sobie uświadomić, że zawsze widzimy tylko ułamek rzeczywistości. Nie jesteśmy w stanie obiektywnie stwierdzić, kto zaczął ani ocenić, czy rzeczywiście ten, kto płacze najgłośniej jest najbardziej poszkodowany.
Próba rozstrzygania zazwyczaj kończy się buntem i poczuciem niezrozumienia. Nie służy nikomu. Dlatego lepiej jej unikać.
Ważne, żeby zadbać o siebie
Małgorzata Stańczyk w poradniku, pełnym konkretnej wiedzy wykazuje się wielką empatią i wsparciem. Nie ocenia. Nie wychodzi z pozycji nieomylnego autorytetu. Przeciwnie, dzieli się anegdotkami o własnych wychowawczych potknięciach. Wielokrotnie podkreśla, że nie ma idealnych rodziców a sama opieka nad potomkami wymusza ciągłą refleksję i pracę nad sobą.
Żeby było to możliwe, należy przede wszystkim zadbać o siebie. Jeśli tego nie zrobimy, będziemy skłonni reagować gwałtownie, nieadekwatniej do sytuacji. Będzie trudno zachować nam spokój, opanowanie i wyjść z empatią do dzieci. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy sami okażemy dla siebie zrozumienie. Od tego należałoby zacząć.
„Zgodne rodzeństwo. Jak wspierać dzieci w budowaniu trwałej więzi”
„Macierzyństwo non-fiction. Relacje z przewrotu domowego” Joanna Woźniczko-Czeczott
Jak budować dobre relacje między rodzeństwem?
Ucieczka od ojcostwa, czyli dlaczego mężczyźni boją się swoich dzieci
Komentarze