Roczny urlop dla rodzica, czyli…znajdźmy problem

Opieka nad niemowlakiem sprawowana w domu przez rok to niezbędne minimum. Tak uważa się w wielu krajach, na przykład w państwach skandynawskich, gdzie urlopy rodzicielskie są znacznie dłuższe, a pakiety socjalne lepiej przygotowane. Od kilku dni również w Polsce obowiązuje roczny urlop rodzicielski. Znowelizowana ustawa budzi jednak wiele emocji. I aż trudno je zebrać w jednym miejscu.

Zazdrość

Skoro matki z 2013 roku mogą zostać z dzieckiem przez rok w domu, to dlaczego tego samego prawa nie mają kobiety, które rodziły w 2012 roku, zbierające szeregi i otwierające nowe miejsca w internecie na wzór matek I kwartału 2013 roku? Jeśli jednak udało się wszystkim z 2013 roku, to dlaczego nie dać tych samych uprawnień matkom, które rodziły 5 lat temu, 10 czy nawet 20 lat wcześniej? Skoro niektóre mamy będą miały szansę wrócić po kilku dniach w pracy znowu na urlop macierzyński (rzecz tyczy się matek z I kwartału, które skorzystały z części macierzyńskiego przed porodem), to dlaczego z dłuższego macierzyńskiego nie mogliby skorzystać wszyscy? Gdzie sprawiedliwość? Dlaczego moje dziecko ma mieć gorzej?

Oczywiście ironizuję. Wpadam w ton wielu dyskutantów na forach internetowych, którzy zamiast potraktować zmianę prawa jako krok w dobrą stronę, koncentrują się wokół tego, czego sami nie osiągną, z czego nie będą mogli skorzystać, podając argument, którego nawet nie warto komentować: „no bo jak, ja będę utrzymywał ze swoich podatków matki polki?”.

Ciężka praca

Tymczasem autorzy tych wszystkich komentarzy zapominają, że rok z dzieckiem w domu to nie czas zabawy, odpoczynku i leniuchowania, ale ciężka praca, od której wiele mam z powodu zmęczenia psychicznego i fizycznego ucieka do…pracy. „Zamknięcie się w domu z niemowlakiem”, nawet jeśli jest się bardzo aktywną i nowoczesną mamą, oznacza godzenie się na bardzo przewidywalny rytm dnia, rezygnację z wielu aktywności, z którymi należy poczekać aż dziecko będzie większe. To czas, kiedy potrzeby dziecka są na pierwszym miejscu, nie gdzieś na horyzoncie, ale zawsze tuż obok, o czym w każdej sekundzie rodzic jest informowany. To wiele trudnych momentów, kiedy brakuje sił i cierpliwości.

Mylenie pojęć

Teoretycznie wszystko wydaje się jasne i oczywiste, a mimo to nikt dotąd nie zmienił nazwy „urlop macierzyński” na inną. Ba, wprowadza się kolejne terminy, urlop dodatkowy czy urlop rodzicielski. A co wspólnego ma codzienne ciężka praca z urlopem?? Niestety niewiele, chyba, że uwzględniać poczucie satysfakcji wynikające z obserwacji dokonań maluszka, wtedy cała ciężka praca i wyzwania jakby bledną…

Rynek pracy bez mam

O tym, jak trudno pogodzić wychowywanie dzieci z pracą wie każda kobieta, która stara się sprostać temu zadaniu. Do tego, że często pojawia się irytacja, poczucie straty, niedoskonałości, pustki i wiecznego rozdarcia, przyznają się nieliczne. Wiele młodych kobiet łączących pracę zawodową z opieką nad dziećmi przekonuje, że wszystko da się pogodzić i nikt na tym nie musi tracić: ani kariera ani dzieci…Niestety prędzej czy później pojawia się refleksja, że nie da się trzymać wszystkich srok za ogon.

Jednak absurdalne jest to, co dzieje się na rynku pracy, do czego niestety przyczyniło się wiele nieodpowiedzialnych zachowań mam. Wybór młodej mamy jako pracownika to dla większości pracodawców ostateczność: i nie ma sensu więcej w tym temacie pisać. Chciałam zwrócić uwagę na co innego: na próby wmówienia nam, młodym mamom, że rok w domu z dzieckiem na trwale „wyrzuci” nas z rynku pracy. Czym jest rok czy nawet dwa w trzydziestoletnim stażu pracy?

Świat zmienia się tak dynamicznie, rynek jest tak chwiejny, że swojego zatrudnienia nie może być pewna żadna osoba: ani prezes wielkiej firmy, ani szeregowy pracownik. Mówi się, że większość dzisiejszych zawodów za 15 lat nie będzie istnieć, powstaną kolejne, do których będzie trzeba się kształcić. Dlatego argument, że młoda mama po rocznym urlopie nie będzie miała, gdzie wrócić, powinien być rozpatrywany szerzej. Nawet jeśli nie skorzysta z urlopu, nie oznacza, że firma, w którą w ten sposób zainwestuje, nie zwolni jej za kilka miesięcy, bo sytuacja na rynku tak się zmieni, że nie będzie innego wyjścia.

Poza tym po urodzeniu dziecka wiele kobiet nagle dostrzega, że chce czegoś więcej…i zamiast pracy w korporacji przez 10 godzin na dobę, wybiera własną działalność, znajdując w sobie siłę i odwagę na założenie firmy.

Niezrozumienie

W domu zawsze jest coś do zrobienia. Gdy przebywa się czasami przez wiele godzin w jednym pokoju, bo pogoda nie sprzyja, wtedy wszystkie niedoskonałości widać jak na dłoni. Wychodząc rankiem w pośpiechu i wracając wieczorem, często nie przeszkadza porozrzucana odzież na podłodze, czy nieumyte naczynia w zlewie. Przecież nie trzeba przechodzić obok nich i potykać się o nie kilkadziesiąt razy dziennie….a skoro problemu nie widać, to go nie ma?

Skąd zatem powstała opinia o pięciogwiazdkowych wczasach w domu z niemowlakiem? Gdyby ten cały sznur chętnych do przebywania z małym dzieckiem w domu mógł się przekonać czy przypomnieć sobie, jak to wygląda, pewnie niejedna osoba szybko, by uciekła…stwierdzając, że wolą pracować choćby całymi dniami w siedzibie firmy.

Młoda mama wysłuchuje niewybrednych komentarzy o tym, że „nie ma się nic do roboty, że przecież się nie pracuje” itd. Roczny urlop macierzyński w konsekwencji staje się czasem trudnych wyzwań, które mało kto docenia…a każdy czuje, że ma prawi komentować.

Stereotypy

Jest też inny problem. Roczny urlop rodzicielski to również czas rozmów o stereotypach. W tym miejscu warto odwołać się do artykułu Agnieszki Graff, która zwraca uwagę, że ustawodawca zdecydował, że rodzic to matka. Ustawodawca nie popierając projektu środowisk zgrupowanych wokół Kongresu Kobiet, aby urlop podzielić w ten sposób, żeby z części przymusowo musiał skorzystać mężczyzna, nie pozwolił na zmianę sytuacji na rynku pracy .

Minister Pracy dał rodzicom wybór, co oznacza, że z pewnością w większości polskich domów najważniejsza będzie ekonomia, czyli z dzieckiem przez rok najczęściej zostanie matka, a tylko w nielicznych przypadkach mężczyzna.

Temat ten wydaje się ważny. Zwłaszcza w Polsce przywiązanej do tradycji. Można przyznać rację Graff, że tylko wtedy, kiedy pracodawca nie będzie miał pewności, kto pójdzie na urlop: czy matka czy ojciec, nastanie czas dowartościowania kobiet na rynku pracy.  Na to jednak nie mamy wpływu, chyba, że taki, by wtedy kiedy to możliwe, zachęcać partnerów do korzystania z urlopów rodzicielskich.

Na tę chwilę warto zwrócić uwagę na coś, co jest równe istotne: roczny urlop nie jest obowiązkiem. Można z niego skorzystać, ale nie trzeba. Bez względu na to, co ktoś inny o tym sądzi, ludzkie emocje i skrajne poglądy są i będą, a komentarzy należy się spodziewać.

Na koniec wyjaśnienie: dlaczego kit? Bo wiele osób tak ma, że zamiast się cieszyć, narzeka, zazdrości i snuje czarne wizje. Tymczasem macierzyństwo same w sobie wymaga odwagi, a życie jest z jednej strony zbyt długie, by ciągle żyć w strachu o własne zatrudnienie oraz z drugiej zbyt krótkie, by nie korzystać z szans, jakie nam niesie.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. HelowaMama HelowaMama

    O matkach wychowujących maluchy mówi się,że siedzą w domu. Ja sobie tak siedzę już dosyć długo i powiem Wam,że chętnie odpoczęłabym sobie w jakimś kamieniołomie.

  2. Mysza Mysza

    Zgadzam się kobieta kobiecie wilkiem, zazdtrość jest potężna…niestety :( Zamiast się wspierać kobiety ciągle walczą ze sobą.

  3. Jadzia Jadzia

    Racja! Podpisuje się pod każdym słowem!!!

  4. xxx xxx

    Najbardziej nie rozumiem matek z 2012 roku. Wiem, ja też bym wiele chciała, ale trzeba sobie czasem odpuścić i patrzeć realnie…

    • HelowaMama HelowaMama

      Ja rodziłam w 2011. Może założymy organizację o wdzięcznej nazwie „jeszcze gorszy rocznik” i pójdziemy pikietować? Jak się nie uda wywalczyć przywilejów, zawsze możemy powalczyć o zniesienie rocznego macierzyńskiego. A co? Ja nie miałam, inni też niech nie mają!

  5. mama Kasi mama Kasi

    Zazdrość zżera ludzi i własnie frustracje też, a najlepszym miejscem na nią jest internet

  6. Olunia Olunia

    Znam tę kobiecą zazdrość i zawiść lepiej niż bym chciała :((

  7. coola coola

    Totalnie się ze wszystkim zgadzam. Chciałabym jeszcze dodać, że kobiety, które już w ciąży są zmuszone do pójścia na zwolnienie lekarskie też nie są najlepiej postrzegane. To nic, że ciąża jest zagrożona, albo ma się inne problemy z niej wynikające, inne matki, czy przyszłe matki z przeświadczeniem, że „ciąża to nie choroba” patrzą się z góry. Nie raz słyszałam coś w stylu „ooo całą ciążę możesz siedzieć w domu… jak fajnie”. Nie zastanawiają się, czy ja, rezygnując dosłownie z całego towarzyskiego i zawodowego życia, czuję się „tak fajnie”. Nie ma co narzekać, ale czasem można ostać fioła, siedząc w 4 ścianach i nie daj Boże jeszcze zamknięta ze swoimi lękami. No ale przecież każda ma ciężej, bo musi się w pracy użerać z klientami czy współpracownikami. Ja sobie tylko odpoczywam i ewentualnie zdaję relację z pobierania krwi albo wizyty u ginekologa – takie oto atrakcje.

  8. Gizmo Gizmo

    Witam. Taka mała uwaga: macie Państwo bład w kalkulatorze, urlop macierzyński rozpoczęty np. 27.06.2013 wg. kalkulatora jest do 14.11.2013 a wg. kalendarza do 13.11.2013, przez co źle liczy także dalsze urlopy

    Pozdrawiam:)