Relaktacja – czyli powrót do karmienia piersią

Karmienie piersią jest najważniejszym i największym dobrem, jakie matka może ofiarować swojemu dziecku tuż po porodzie. Czasem na początek trzeba mocno zacisnąć zęby, by wytrwać (brak pokarmu, poranione brodawki itp.), ale potem zazwyczaj można cieszyć się ze wspólnego karmienia.

Wszystko idzie gładko, gdy pokarmu jest dużo, dziecko umie prawidłowo ssać pierś a mama pragnie jak najdłużej karmić swojego maluszka. Problem pojawia się, gdy mama karmiąca naturalnie, nagle z różnych przyczyn musi przerwać podawanie piersi (ciężka choroba,  wyjazd itp.). Laktacja zanika a kobieta i dziecko nie mogą się z tym pogodzić.
Co w takiej sytuacji należałoby zrobić? Jest na to rada, szansa na pobudzenie laktacji, czyli relaktacja –  pobudzanie piersi do ponownej produkcji pokarmu. Nawet jeśli laktacja już widocznie ustała (nawet na klika miesięcy), jest szansa na powrót do karmienia naturalnego, choć wymaga to dość dużej cierpliwości i wytrwałości.

PHOTO: EAST NEWS/PICTURE PRESS VOE Eltern 6/03 BS 32, Mutter mit KindJak wspomóc relaktację?

Na początek najważniejsza jest przemyślana decyzja czy na pewno chcemy powrotu do karmienia piersią i czy istnieje jeszcze taka potrzeba (może jednak maluszek jest już na tyle duży, że cycuś nie jest niezbędny).
Powrót do karmienia jest bardzo trudny, dlatego warto poprosić o fachową pomoc konsultanta laktacyjnego, który pomoże przetrwać te trudne dni. Odbudowanie procesu laktacji polega przede wszystkim na stymulowaniu piersi do ponownej produkcji pokarmu.

Nadrzędnym elementem jest intensywne odciąganie pokarmu.

Trzeba uzbroić się w ogromną cierpliwość i znaleźć czas, który należy poświęcić tylko i wyłącznie na stymulowanie piersi. Oczywiście należy mieć również świadomość, że skoro laktacja została zatrzymana, to przy pierwszych próbach odciąganie nie spowoduje żadnego wypływu pokarmu. Jednak nie należy się poddawać.

Pomocny okaże się laktator najlepszy w tym wypadku będzie elektryczny – pomoże zaoszczędzić czas, ręczny wymaga użycia naszej siły, co w przypadku bardzo częstego używania, spowoduje nasze zniechęcenie i szybkie zmęczenie.

Zaleca się próby odciągania pokarmu co 3-4 godziny (również w nocy), stymulując w ten sposób w ciągu około 15 minut każdą pierś. W tym czasie oprócz używania laktatora należy przystawiać dziecko, jak najczęściej do piersi, ale uwaga tylko do czasu, gdy maluszek ma na to ochotę, a mama nie odczuwa bólu. Nie ma sensu zmuszać malca do picia z pustej piersi, bo to tylko zniechęci do ssania.

Po kilku dniach powinniśmy dostrzec efekty naszej pracy w postaci niewielkich wypływów pokarmu. Należy wtedy pamiętać, by nadal stymulować piersi do produkcji pokarmu, przystawiać maluszka i odciągać pokarm laktatorem. Dopiero gdy laktacja się unormuje i będzie wystarczająco duża, można zaprzestać używania laktatora.

Co jeszcze pomoże odbudować laktację?

Istotnym elementem w procesie relaktacji jest niedopuszczenie do karmienia dziecka przez butelkę ze smoczkiem, ponieważ wpływa to negatywnie na odruch ssania u dziecka. Można zaopatrzyć się w specjalny zestaw do karmienia zastępczego (np. Madela), który pozwoli na utrzymanie prawidłowego procesu ssania.

Pamiętać należy o dalszym pobudzaniu piersi, nawet gdy pojawia się już pokarm, gdyż łatwo będzie znów zahamować ten proces. Należy pobudzać piersi do czasu aż laktacja się nie ustabilizuje.

Ważne jest również karmienie nocne, by w żaden sposób nie spowolnić produkcji pokarmu, nie można dopuścić do długich przerw między karmieniami.

Prawidłowe przystawianie dziecka do piersi to równie ważny aspekt w procesie relaktacji, ponieważ spowoduje lepszy wypływ mleka i dodatkowo pobudzi jego produkcję.

Mama w trakcie pobudzania piersi do produkcji pokarmu powinna dużo odpoczywać i unikać stresu, który niestety nie wpływa korzystnie na wydzielanie mleka. Należy zadbać o siebie, szczególnie pić dużo niegazowanej wody, wspomóc się herbatkami pobudzającymi laktację oraz zadbać o zdrową dietę.

Relaktacja to żmudny i długi proces, który jest bardzo trudny w praktyce. Mama potrzebuje w tym czasie wsparcia domowników i powinna zająć się tylko i wyłącznie stymulowaniem piersi do produkcji pokarmu, praktycznie non stop przystawiając maluszka lub używać laktatora. Czasem udaje się zobaczyć efekty już po kilku dniach, ale najczęściej trzeba czekać na nie nawet kilka tygodni. Jednak jeśli już raz podjęłyśmy decyzję, to trwajmy przy niej i uparcie dążmy do celu. Skoro mamy możliwość dać własnemu dziecku to, co najlepsze dla jego rozwoju to dlaczego z tego nie skorzystać? Powodzenia!

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Wioleta 30-letnia mama trzyletniego Wojtusia. Absolwentka studiów pedagogicznych. Z zamiłowaniem pochłania wszelką wiedzę na temat wychowywania dzieci, gotowania oraz dziedzin kosmetyki. Zagorzała zwolenniczka karmienia piersią i jak najczęstszego chwalenia dzieci. Wyznaje zasadę: "Słuchaj dobrych rad, ale postępuj zgodnie z matczynym instynktem".

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.