Pułapki internetu, czyli jak chronić dzieci i własną prywatność

Już od kilku lat dość regularnie pojawiają się akcje społeczne mające na celu uświadomić nam jak cennym, ale i ryzykownym wynalazkiem jest Internet. Fundacja Dzieci Niczyje pochyla się nad problemem pedofilii zbierającej swoje żniwo właśnie poprzez sieć komputerową. Na swoim koncie mają już 5 kampanii społecznych:

  • „Nigdy nie wiadomo, kto jest po drugiej stronie” trwająca od II do VI 2004 roku. Akcja poświęcona została problemowi uwodzenia dzieci w Internecie i rozpoczęła w Polsce dyskusję na temat tego problemu. Kampania ta została uznana przez tygodnik „Przekrój” za jedną z 20 reklam, które wstrząsnęły Polską. Ciekawostką jest, że w 2008 roku została zaadaptowana przez Łotwę, Albanię i Bułgarię.
  • „Internet to okno na świat. Cały świat.” prowadzona w latach 2006, 2007 i od IV do końca VI 2009. Akcja poświęcona jest problemowi kontaktów dzieci z niebezpiecznymi treściami w sieci. Ta kampania zdobyła krajowe i międzynarodowe uznanie, otrzymując nagrody m.in. na festiwalach Złote Orły 2006, Klubu Twórców Reklamy w 2007, Golden Drum 2007 oraz podczas 55. Festiwalu Cannes Lions (Bronze Lion w kategorii Film Lions oraz nagroda publiczności).
  • „Stop cyberprzemocy” trwająca od I do II 2008 roku. Akcja zwracała uwagę na problem przemocy rówieśniczej przy użyciu mediów elektronicznych.
  • „Każdy ruch w Internecie zostawia ślad” prowadzona od VI do X 2010 roku. Celem kampanii było uświadomienie lub przypomnienie sprawcom, również tym potencjalnym, że uwodząc dzieci w Internecie, popełniają przestępstwo. Kampania miała zwrócić uwagę na jeszcze jedną ważną kwestię w internetowych relacjach dziecko-dorosły – niezależnie od zachowania dziecka w takiej relacji, odpowiedzialność zawsze leży po stronie osoby dorosłej.
  • „Promocja bezpieczeństwa w sieci” promowana w lutym 2011 roku, głównie w sieci sklepów Coccodrillo. Celem akcji było zwrócenie uwagi rodziców na zagrożenia, z jakimi dzieci mają lub mogą mieć kontakt w Internecie. Celem kampanii było również przekonanie rodziców, że konsekwentne stosowanie kilku prostych zasad pozwala na zwiększenie bezpieczeństwa dzieci online.
  • W wakacje tego roku ruszyła kolejna, szósta już kampania społeczna „Pomyśl, zanim wrzucisz”. Tym razem jednak skierowana jest tylko i wyłącznie do dorosłych. Ma na celu zwrócenie uwagi na zdjęcia, które codziennie „wrzucamy” do Internetu. W dużej mierze są to zdjęcia naszych dzieci, które nam wydają się absolutnie bezpieczne czy wręcz słodkie. Z drugiej strony bywają wykorzystane nie tylko przez pedofili, ale również przestępców.

Nikt nie zastanawia się nad dalszym losem zdjęć. Każdemu wydaje się, że udostępnia je tylko znajomym. Tymczasem każdy z nich ma kilkaset innych osób wśród swoich kontaktów. Zdjęcie z Internetu może ściągnąć każdy i w ten sposób zaczyna ono żyć własnym życiem.  W efekcie wizerunek dziecka może trafić w ręce niepowołanych osób i miejsca, w których nie chcielibyśmy go zobaczyć. Ponadto,  każde zdjęcie po wielu latach może zostać odnalezione w Internecie przez złośliwych kolegów  – i to w najmniej odpowiednim momencie.

Dlaczego temat jest tak ważny? Popularność serwisów społecznościowych jest tak ogromna, że ryzyko rośnie każdego dnia. Mało która osoba zadaje sobie trud „pogrzebania” w ustawieniach prywatności własnego konta. Wystarczy wejść na dowolną stronę, czy to Facebook, czy NK, Twitter czy Goldenline, potem wpisać w wyszukiwarkę dowolne nazwisko, a ujawnią nam się osoby i ich profile. Ile z tych profili udostępnia o sobie wszystkie informacje, wszystkie albumy ze zdjęciami, aktywności czy informacje o statusie związku? Na fotografiach widać wszystko – jaki tryb życia prowadzimy, jaką mamy rodzinę, jak licznych znajomych, a nawet jakim majątkiem dysponujemy. Wiele osób chwali się nowymi samochodami, motocyklami, sprzętem sportowym, bogato wyposażonym ogrodem itp.

Nikt nam tego nie broni, ale warto zastanowić się, czy koniecznie te zdjęcia i te informacje musi widzieć cały świat? Wspomnę jedynie, że można znaleźć wiele przypadków, kiedy to pracownik udał się na L4 z powodu ciężkiej choroby, a pracodawca tydzień później zobaczył zdjęcia z tropikalnych wakacji swojego pracownika, właśnie na którymś z portali społecznościowych. Ile było nagłośnionych w mediach sytuacji, kiedy to pracownik stracił pracę z powodu ujawnienia orientacji seksualnej na portalu, umieszczenia „niepoprawnego politycznie” zdjęcia w prywatnym profilu?

Jedni powiedzą głupota, inni – nieostrożność. A może właśnie takie sytuacje powinny wpłynąć na to, abyśmy zaczęli myśleć KOMU i CO chcemy ujawnić o sobie? Możemy przecież pogrupować znajomych na tych bliższych i dalszych i ograniczyć widoczność naszych prywatnych danych czy zdjęć osobom, z którymi mamy mniejszy kontakt, a dzielić się bieżącymi wydarzeniami i przeżyciami jedynie z bliższymi. Nie jest to ani trudne, ani płatne. Może tylko trochę czasochłonne. Ale czy nasze i naszej rodziny bezpieczeństwo nie jest warte tych 2, może 3 godzin poświęconych na uporządkowanie własnej prywatności w sieci?

A Wy? Czy zastanawiacie się nad tym co wrzucacie do sieci? Stosujecie zabezpieczenia i ustawienia prywatności swoich kont?

Dziecko w sieci

Książka wydana przez Wydawnictwo Helion to poradnik, który może być pomocny każdemu rodzicowi. Pozbawiony zbędnych opisów, demonizowania komputera i internetu. Dobrze wypośrodkowany oraz wskazujący na korzyści i zagrożenia wynikające z korzystania z sieci przez dzieci. Choć został napisany i po raz pierwszy wydany w 2007 roku, co dla postępu techniki może być prehistorią, to nadal pozostaje pod wieloma względami aktualny i godny rekomendacji.

„Dziecko w sieci” to książka autorstwa dwóch osób: Alicji Krupińskiej, psycholog oraz Bartosza Danowskiego, informatyka i programisty.  dzięki temu jest uniwersalna w swoim wymiarze oraz pomocna na wielu płaszczyznach. Pisana dla rodziców laików stanowi konkretną, praktyczną pomoc w zabezpieczaniu komputera. Z tej publikacji nie tylko w formie opisów, ale również w połączeniu z ułatwiającymi zadanie obrazkami-zrzutami z ekranu wyniesiemy wiedzę: jak zabezpieczyć komputer i chronić dzieci przed przestępcami internetowymi, jak wybrać odpowiedni program zabezpieczający przed szkodliwymi treściami, gdzie szukać ewentualnie pomocy. Autorzy podają do siebie bezpośrednie adresy e-mail, umożliwiające skontaktowanie się z nimi w razie potrzeby. Książka została sprzedana w ponad 3000 egzemplarzach. Polecam!

 

DorotaKobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu. Dorota

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Mam na imię Julia. Jestem mamą dwóch żywiołowych księżniczek - Łucji i Barbary. Biorąc pod uwagę najnowsze trendy jestem mamą z innej planety. Kocham swoje córki i właśnie dlatego stosuję dyscyplinę, okazuję miłość, ale też niezadowolenie. Uprawiam wariactwa, kiedy jest na to pora, a kiedy trzeba odsuwam je na bok żeby zrobić obiad czy wypić kawę. Nie stosuję tzw. bezstresowego wychowywania, bo jego "efekty" widziałam (i widzę) i odczułam w pracy zawodowej (od prawie dekady uczę dzieci w różnym wieku – od przedszkola po liceum i dorosłych, z różnych środowisk). Wychodzę z założenia, że człowiek musi poznać życie żeby wiedzieć z czym będzie się mierzył przez następnych kilkadziesiąt lat.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. atrament180 atrament180

    Tak, nawet przestrzegam przed tym swoich uczniów. 2 tygodnie temu w swojej kl. 4 miałam godzinę wychowawczą o cyberagresji. Temat skorelowałam z czytanką „Flexi – gwiazda netu” oraz plakatem zamieszczonym w podręczniku i u Was w artykule. Okazało się,że czwartale mają całkiem sporą wiedzę na ten temat. Ale wiedzy nigdy dość!

  2. Zdrupek Zdrupek

    Jak chronić? Programem szpiegowskim. Wśród moich znajomych najpopularniejszy jest NinjaLogger.