Pudło nie nudno

Rodzicielskim hitem stać się nie łatwo. Nasi stali Czytelnicy o tym wiedzą. W dziale tym opisujemy tylko te produkty, propozycje dla rodziców, które naszym subiektywnym zdaniem są warte uwagi. Jesteśmy przeciwni bezkrytycznemu i bezmyślnemu polecaniu wszystkiego, co spływa na adres redakcji . Recenzja ma być recenzją a nie listem pochwalnym na cześć producenta. Mamy świadomość, że takie podejście nie jest popularne. Mimo to tkwimy w swoim całkiem nieopłacalnym postanowieniu.

SONY DSCPo tym wstępie wyjaśnienie chciałabym napisać Wam o naprawdę ciekawym produkcie, jakim jest Pudło nie nudno, które mieliśmy okazję dokładnie obejrzeć, a właściwie odkrywać przez ostatnie tygodnie.

SONY DSC

Pudło nie nudno to ciekawy produkt, który ma chronić przed nudą. Sprawdza się zwłaszcza w weekendy, smutne szare dni, kiedy większość czasu spędzamy z dziećmi w domu. W przeciętnym pudle kryje się masa pomysłów na wspólne spędzenie czasu z dziećmi. Propozycje kierowane są do ściśle określonej grupy: dzieci między 3 a 6 rokiem życia. Lista kreatywnych zadań do wykonania zapewnia rozrywkę i zaspokaja wielką potrzebę dziecka do poznawania świata. W pudle znajdziemy wiele zróżnicowanych zadań, ciekawych sugestii, zapraszających na wspólną przygodę. W ten sposób Pudło nie nudno daje masę godzin świetnej rozrywki.

SONY DSC

Producent zadbał o to, by w pudle znalazło się dokładnie wszystko, co niezbędne do wykonania określonych zadań. Dzięki temu nie musimy przerywać zabawy, szukając w domu nożyczek, kleju czy kredek. To spory atut.

W pudle znajdują się „listy”, które informują o kolejnych zadaniach. Dodatkowo producent radzi, w jaki sposób można wykorzystać zgromadzone w pudle przedmioty w trakcie zabawy.

SONY DSC

Propozycje na zabawy kreatywne są zróżnicowane pod względem tematyki oraz stopnia trudności.

Minusy? Chyba tylko to, że zabawa wciąga nie tylko dzieci, ale również rodziców…Łatwo zapomnieć o porze obiadowej i domowych obowiązkach…

Cena: 83 złotych (wiadomo, mogłoby być mniej…)

 

Jesteś producentem, dystrybutorem tego produktu? Możesz pobrać powyższą grafikę i fragment recenzji, umieszczając je wraz z odnośnikiem u siebie na stronie.W razie pytań prosimy o kontakt - kontakt@sosrodzice.pl.

Dorota, mama pięcioletniej Oliwii i dwuipółletniej Paulinki, orędowniczka zdrowego rozsądku w wychowywaniu dzieci. Nie znosi wypowiedzi o idealnych niemowlakach, które od pierwszych tygodni przesypiają całe noce, nie grymaszą przy jedzeniu, nigdy nie miewają kolek i złych humorów. Dzieci są tylko dziećmi. Mają prawo do gorszych dni. Tak jak ich rodzice.
Uwielbia wspólne chwile z mężem i córkami. Każdego dnia uczy się, jak być trzeźwo myślącą matką.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. duende duende

    Mysle, ze skoro tam sa nozyczki, klej i kredki dodane, to wlasnie jest rzecz niegodna polecenia. Te rzeczy wszyscy raczej w domu maja, a ‚Pudlo’ na pewno jest przez nie troche drozsze… Poza tym, to tak jakby kupic tort z kremem w opakowaniu ‚gotowy tylko wody dodac’ – wszystko juz tam jest, lacznie z 2 szklankami mąki, ktore mozna by kupic 5 razy taniej osobno…
    Zmieniajac temat, mam wrazenie, ze pani Dorota, autorka artykulu, w tekscie o sobie, pokazuje, ze zetknela sie z nurtem rodzicielstwa bliskosci, ale odrzucila je, gdyz powierzchowne zapoznanie sie z tematem wywolalo u niej wrazenie, ze placzace dziecko trzeba natychmiast brac na rece, a kochac dziecko, to nosic w chuscie i karmic do 3. urodzin. Otoz nie jest tak, nurt ten jest prawdziwie zdroworozsadkowym podejsciem do wychowywania dzieci, ktory bierze pod uwage i potrzeby niemowlaka i potrzeby rodzica =) polecam zglebic temat

    • Dorota Dorota

      Ogólnie odpowiadałam już na tego typu komentarze. W opisie nie ma słowa o rodzicielstwie bliskości, to po pierwsze. :) Mowa w nim raczej o pewnych zaleceniach na temat wychowywania dzieci. Skąd taki opis?

      Nie zgadzam się na narzucanie rodzicom jednego DOSKONAŁEGO formatu. Wychowywać dziecko można na różne sposoby. Nie trzeba nosić w chuście, żeby przytulać, nie trzeba długo karmić, żeby być dobrą mamą, a tak dzisiaj sugeruje wielu autorów, niejako sugerując, że matki, które robią inaczej, są gorsze… A to czy ja karmiłam długo, czy nie karmiłam piersią w ogóle i czy nosiłam w chuście, czy nosidle i jakiej marki nie ma tu znaczenia. :) Mój opis oznacza to, co w nim napisane. Nic więcej. Może się podobać lub nie. Nic na siłę :)

      A co do zarzutu dotyczącego nożyczek, etc. jestem „pracującą zawodowo” mamą. Dlatego z dzieckiem jestem często w biurze, poza domem. Myślę, że nie jestem wyjątkiem. Dlatego takie pudło, w którym jest wszystko, co potrzebne, jest dla mnie dobrym pomysłem. Nie muszę biegać po sklepach i dodatkowo kupować: pisaków, farb, pędzli, kleju, czy np. białej świeczki, bo ta znajduje się w tym akurat pudle (wszystko jest w środku). Oczywiście, dla niektórych może być to wada, dla mnie to akurat zaleta. Kwestia stylu życia, podejścia do tematu, itd.

      Jednak zakładając, że nie chcemy wydawać na pudło, można go nie kupować i zabawy wymyślać samodzielnie: wtedy żadne pomysły z zewnątrz nie są potrzebne. Jednak idea pudła jest inna.

      Pozdrawiam serdecznie!

      • myszka myszka

        I znowu znalazł się ktoś, kto musi wywoływać wojnę i wskazywać, jaki jest mądry, bo wybrał drogę rodzicielstwa bliskości…Ludzie! Co za różnica?? Meritum, meritum :)

      • duende duende

        No i wlasnie to sa zalozenia rodzicielstwa bliskosci: ‚Nie zgadzam się na narzucanie rodzicom jednego DOSKONAŁEGO formatu. Wychowywać dziecko można na różne sposoby. Nie trzeba nosić w chuście, żeby przytulać, nie trzeba długo karmić, żeby być dobrą mamą’. Pozdrawiam ;)

        • Dorota Dorota

          A ja myślałam, że to założenia, które przyświecają nam podczas tworzenia tej strony :) Pozdrawiam :)

  2. Olka K Olka K

    Świetny pomysł! Na pewno zamówię, jak zdarzy nam się na wakacjach słaba pogoda! :)

  3. Wioleta Wioleta

    Rzeczywiście pudło wygląda ciekawie, zwłaszcza, że obje z synem uwielbiamy tego typu zabawy:)
    Niestety jest dość drogie , co dla niektórych może być sporym wydatkiem:(

  4. Ja Ja

    Fajne :)

  5. gusiac gusiac

    Podoba mi się to pudełko i to, że jest w nim komplet rzeczy potrzebnych do różnych zadań. U nas w domu ciągle czegoś brakuje albo właśnie się skończyło albo nie pomyślałam żeby to właśnie kupić… ;)

  6. monika06 monika06

    a ja mysle, ze takie( no moze juz nie takie samo) Pudlo, mozna samemu zrobic, a przy tym tez zabawa dla calej rodziny by byla;) zawsze mozna z dzieckiem najpierw wymyslic zabawy, spisac je na karteczkach, pozniej zrobic liste zakupow-jesli jest potrzeba, razem isc do sklepu, dac dziecku wybor ( oczywiscie w grznicach rozsadku), zapakowac wszystko w cudowne pudelko na gorsze dni- a zabawa napewno bedzie udana ;)

  7. Nuka Nuka

    Myślę, że to pudło nie jest niczym nadzwyczajnym, za to jest naprawdę drogie. Przeglądałam wiele zabawek, które startowały w konkursie „zabawka roku” i naprawdę, tej dałabym ostatnie miejsce. Dlaczego? W zestawie mamy : bloki, kredki, pisaki, zwykły klej, nożyczki… to samo, co można kupić w zwykłym hipermarkecie lub na aukcji internetowej za połowę tej ceny. O ile zestawy „pana robótki” czy „art attack” mają w sobie unikalne materiały i naprawdę oryginalne pomysły (obrazki z piankoliny, mozaika z kolorowych kamyczków czy kolorowy piasek) o tyle tutaj, w naprawdę wysokiej cenie, otrzymujemy zwykłe pudło kartonowe, z listą pomysłów bardzo banalnych (do balonika przyklej głowę z bloku i masz smoka) w rażąco brzydkiej oprawie graficznej i zwykłymi, banalnymi przedmiotami. Myślę, że ocena nie była do końca uczciwa, jeżeli chodzi o portale typu zabawkowicz itp. Zdecydowanie bardziej kreatywny jest zestaw od wedla z masą do lepienia własnych, jadalnych zwierzątek. Sama mam 3 dzieci , jedno na 3 lata, drugie 2 i trzecie w drodze. Fakt, że zestaw dla rodzeństwa minimalny kosztuje około 120 zł jest po prostu przerażający. Robimy wiele prac plastycznych i z doświadczenia wiem, że bardziej opłaca się kupować produkty sprawdzone i osobno, z prostego powodu – te dodawane do zestawów lubią być felerne. Ostatnio przejechaliśmy się tak na plastelinie, która nie chciała się poddać i dziecko nie mogło jej przykleić do papieru bo odpadała. Dopiero zwykła, tania, znana mi z moich czasów szkolnych plastelina to było to. Więc czasem nie warto przepłacać i przesadzać.

Zobacz również