Publiczne karmienie piersią – o co tyle krzyku?

„-Babciu, a co robi ten dzidziuś?
-pije mleczko od mamusi.
-a jak mamusia da mu z drugiej strony to będzie pił herbatkę?”

Zapewne każda mama mająca okazję karmić swoją pociechę w miejscu publicznym spotkała się z takimi, bądź też podobnymi sytuacjami. Niektóre z nich nas zadziwiają, inne śmieszą lub dziwią. Ale są też niestety takie, które potrafią doprowadzić nas do łez lub głębszych przemyśleń –„może faktycznie coś w tym jest?”

Sklep, park, plac zabaw… nigdy nie wiadomo, kiedy nasze maluchy zaczną domagać się przytulenia do piersi  lub jedzenia. My jako mamy musimy być w pełnej gotowości,  by czuć, że zrobiłyśmy co w naszej mocy, aby maluszkom żyło się po tej stronie brzuszka jak najlepiej, a więc siadamy na najbliższej ławce i spełniamy życzenie maleństwa z przemożną myślą, że robimy dobrze, do czasu…

Raz przejdzie koło nas starsza pani, która przystanie i uśmiechnie się na widok słodko siorbiącego maluszka, innym razem starszy pan, który będzie spoglądał z niechęcią i wielkim oburzeniem. Podczas tych wielu spojrzeń spotka nas też zdziwiony wzrok starszaków, które z wielkim zaciekawieniem będą myślały, o co tu w ogóle chodzi  aż po wzrok męskiej części świata, które będą pożerać nas myślami płynącymi z perspektywy ciała, a nie potrzeb matki karmiącej. Jak więc  mamy postąpić podczas tak wielu przeróżnych otaczających nas reakcji?

Każda mama jest inna, każda postrzega siebie i swoje ciało w inny sposób. Jedne bez oporów karmią niemowlęta w różnych sytuacjach, te drugie kryją się z maleństwem po kątach, bo właśnie tak znajdują spokój i gubią zakłopotanie. Lecz jako społeczeństwo, którego znacznej części z nas przyszło bądź też przyjdzie zmagać się z wiszącym przy piersi szkrabem powinniśmy szanować obie formy, a  jako mamy  powinnyśmy być z siebie dumne ponad wszystko. Mimo takiego nagłaśniania tematu przez wszelakie miesięczniki dla matek, dla części osób publiczne karmienie jest równoznaczne z obnażaniem się-dla nas  matek porównanie tych dwóch kwestii jest oczywiście paradoksalne,  lecz nieuniknione.

Jednym z mankamentów stosunku do macierzyństwa w Polsce to brak udogodnień dla mam z wózkami, krzesełkami w kawiarniach, przewijakami w toaletach, aż w końcu z miejscami do spokojnego nakarmienia maluszka bez narażania się na tysiące spojrzeń. Z pokolenia na pokolenia zadziwia nas postęp w technice, motoryzacji, elektronice, a na dziś dzień nawet w rodzicielstwie i wychowaniu i choć my idziemy do przodu i manifestujemy nasze potrzeby, nadal są ludzie, którzy stoją w miejscu i dla których nasze potrzeby dziś są niewyobrażalną i  nieprzekraczalną granicą kiedyś.

Na tematy różnicy pokoleń można by debatować w nieskończoność, ale nie w tym rzecz. Sęk tkwi w tym, aby znaleźć złoty środek między zaradnością, wychowaniem i tym nieszczęsnym, według innych, karmieniem, a nie dostosowaniem się do reguł, które dyktują nam dziś „weterani” życiowi.

Tym lekiem na całe zło może być pieluszka tetrowa, przełożona przez główkę dziecka tak, aby zakryła część ciała, która wzbudza tak kontrowersyjne emocje lub dla innych zwykłe odwrócenie głowy w drugą stronę.

Autorka artykułu z Synkiem

Rola matki jest stresująca-choć upragniona to i tak stresująca. Niezauważalnie komplikujemy ją sobie same błahostkami, które wkradają się w naszą codzienność , którą od narodzin dziecka stało się karmienie.

Zwykła codzienność dla jednych, to coś niespotykanego dla drugich i może stąd bierze się nie zdrowa ludzka ciekawość? Jako mamy musimy wykazywać się anielską cierpliwością do dzieci, dobrym sposobem będzie przekładanie jej na dorosłych i ich niedojrzałe podejście do świata. Niewyspanie, stres, rozkojarzenie – to wszystko sprawia, że często jesteśmy rozdrażnione i dość impulsywne, starajmy się więc nie przekładać tego na krytykę innych. Cieszmy się z tego, że robimy to, co kochamy i to, co do nas należy, a cała reszta nie ma znaczenia.

Od zawsze ludzie musieli zmagać się z otoczeniem i niezdrowymi komentarzami. Bardzo byśmy chcieli, ale niestety od zarania dziejów wiadomo, że natury ludzkiej nie da się zmienić. Musimy nauczyć się z nimi żyć i rozumieć , że nie dla każdego normy, bądź ustalone przez samych sobie wytyczne są takie same.

Życie nie zawsze było łatwe – życie z dzieckiem skomplikowało się jeszcze bardziej. Nieraz spotka nas niechciana sytuacja. Często słyszę dziwne komentarze, kiedy karmię Ksawerego na ławce, u mnie to niestety dyskryminacja z powodu moich 17 lat, mimo to, znajduję siłę, by z tym walczyć i dawać siłę do walki innym.

Ja z dumą karmię piersią…a Wy?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Dominika 17lat. Nastolatka,która pomimo przeciwności potrafiła uczynić swojego synka całym swoim światem. Swoją pasję znalazła w pisaniu i spełnianiu się jako mama Ksawerego. Nadal próbuje otworzyć oczy na nastoletnie rodzicielstwo oraz zmieniać zdania ludzi na temat młodych matek.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ewa Ewa

    Dla mnie karmienie piersią także jest powodem do dumy i nie ważne gdzie przyjdzie mi karmić: w parku na ławce, w sklepie czy jeszcze w innym dziwnym miejscu…. :) Najważniejsza jest potrzeba mojego dziecka, a jak się komuś to nie podoba to niech nie patrzy!!!

    • Dorota Dorota

      A może w drugą stronę warto zapytać…pasuje Wam uporczywe wpatrywanie się w Was, gdy karmicie piersią? Mnie to w jakimś sensie irytowało, że obcy ludzie, gdy ja z Młodą w parku na ławce siedziałam (oczywiście z pieluchą w odpowiednim miejscu), uporczywie patrzyli, jakbym była eksponatem jakimś, okazem, czymś dziwnym…Nie czułyście takich spojrzeń, świdrujących oczu? Jakie były Wasze uczucia?

  2. Ewa Ewa

    No to fakt, irytujące takie spojrzenia i jeszcze pomruki złośliwej części emerytów… Ale przekładam potrzebę Córki nad swoją irytację i jakoś dajemy radę, choć to pewnie do czasu… kiedyś pewnie wybuchnę ;p

  3. mp mp

    Trochę… nie bardzo wiem o czym był ten artykuł. Jakoś tak dziwnie jest napisany, o wszystkim i o niczym… Nie rozumiem, dlaczego Autorka tekstu na końcu pisze, że musi walczyć? Ludzie od zarania dziejów mają tyle opinii, ile głów. Z czym mamy walczyć? Z tym, że jak pisze Autorka, starsze panie patrzą na nią z niesmakiem? A ile miały lat te panie, kiedy one rodziły w tamtych czasach dzieci? To po pierwsze. Po drugie. Macierzyństwo to nie jest walka. Nie jesteśmy żołnierzami. Owszem, to jest misja, ale ma troszkę inny charakter.
    Na koniec dodam, że karmiłam moje dziecko i nigdy! nie spotkałam się z nieżyczliwością. Wręcz przeciwnie. Ale jak już wcześniej wspomniałam, ile głów, tyle opinii.

    PS. Właściwie widzę, że Autorka jest młodą mamą i w sumie może niepotrzebnie się dziwię, że ona pisze, że „walczy” ;) Macierzyństwo w każdym wieku chyba ma inny charakter ;)

    • Dorota Dorota

      Mp, bo to luźne przemyślenia: bliższe felietonowi niż klasycznemu artykułowi :)

  4. ewanka ewanka

    Mi zdarzyło się raz karmić w miejscu publicznym, siadłam sobie w galerii handlowej na ławeczce na pasażu i karmiłam :-) oczywiście dyskretnie, nie prezentowałam całych piersi, większością przechodnie nie zauważyli, a jak już, to były to kobiety które już maja dzieci, uśmiechnęły się i szły sobie dalej :-)

  5. Wioleta Wioleta

    Ja również z dumą karmiłam swojego synka przez 1,5 roku. U mnie w rodzinie nikt piersią nie karmił i byłam trochę „inna”. Niby wszyscy podziwiali, że karmię piersią ale gdy synek skończył pół roku a ja nadal go karmiłam wszyscy zaczęli na mnie dziwnie patrzeć, sugerowali przejście na butelkę. Któregoś dnia usłyszałam jak jedna z babć mówi do mojego synka ” ty jeszcze cyca ssiesz, fujjjj beee brzydko tak” aż się we mnie zagotowało…teraz myślę, że był to przejaw niewiedzy na temat karmienia dziecka oraz nagonka jaką stosują firmy produkujące mleko modyfikowane sugerując w reklamach, że po skończeniu 6 miesięcy po odstawieniu od piersi najlepsze będzie mleczko X czy Y . Trochę odbiegłam od tematu ale myślę, że autorce również o taką walkę chodziło. Ja bez skrupułów karmiłam w miejscach publicznych i nigdy nie zważałam na opinię innych, potrzeby mojego dziecka były najważniejsze, natomiast nigdy nie robiłam tego ostentacyjnie, na pokaz, zazwyczaj przykrywałam pierś pieluszką bo uważam, że nie każdy musi patrzeć na moje nagie ciało.

  6. Kasia Kasia

    Brawa za artykuł! Sama spotykam się z różnymi reakcjami ludzi na karmienie piersią w miejscach publicznych. Czasem jest to lekki uśmiech w moją stronę, czasem odwrócenie głowy…lub idiotyczny komentarz, że się powinnam się wstydzić. Eh przychodzi mi czasem takie pytanie do głowy ” A czy kiedyś to się matki karmiące zamykało w szafach?” Pomijam fakt, że wytyczanie „stref” dla karmiących matek to w naszym kraju dziwne rozumienie tej sprawy. Długo by opowiadać…..

  7. vica vica

    Karmienie piersią jest naturlne i piękne. Ale zalezy jak to czyni matka. Wiele razy spotkałam się z niedbałym traktowaniem dziecka „byle by zjadło”. Brak dbałości o skromność, o higienę. Karmienie piersią to wielki dar i powinno być traktowane jak rytuał!

    • Dorota Dorota

      Niedbałym? Znaczy pośpiesznym, czy jakim?

      • vica vica

        Tak, pośpiesznym, w złej pozycji. Taki obrazek: mama w galerii handlowej objuczona torbami, przycupnięta na rogu zatłoczonej ławki… Zniecierpliwiona, byle maleństwo zjadło. Takich obrazków widzę mnóstwo i az mi przykro… Bo nie każda kobieta może dostać taki dar, jak bliskie chwile z dzieckiem „przy piersi”.

  8. Klaudia Klaudia

    Podziwiam mamy, które mają odwagę karmić w miejscu publicznym, choćby na ławce w parku, podczas, gdy alejką przechodzi wiele osób. Fakt, że nie uniknie się ciekawskich spojrzeń. Nie ukrywam, że zdarzyło mi się obserwować karmiącą mamę. Przyznam, że patrzyłam na ten obrazek z nutą zazdrości, bo mi nie było dane karmić na tyle długo, by doczekać ciepłych dni i ewentualnego niespodziewanego wołania dziecka o jedzonko. Mamom należy tylko pogratulować i oszczędzić sobie ewentualnych uszczypliwych uwag, bądź „łapczywych” spojrzeń samców alfa.

    • Dorota Dorota

      Ja też podziwiam, bo mimo wszystko to chyba nie jest komfortowa sytuacja. Pewnie sporo zależy od nastawienia. Ja zdecydowanie wolałam karmić w domu lub w miejscu, w którym czułam się naprawdę bezpiecznie i „swojsko” :)

  9. anusia12346 anusia12346

    mamy karmiace w miejscach publicznych nawet czasem nie można sę dopatrzyć czy kobieta karmi czy poprostu przytula. specjalne blizki które nie odsłaniają piersi a jak kobieta takiej nia ma to zasłania się pieluszka czy czymś. nie paraduje z piersią i sutkiem na wierzchu więc nic w tym złego wręcz przeciwnie fajny widok. jak dla mnie normalna rzecz

  10. Kobietka Kobietka

    No pewnie, że masz rację, Dominiko. Nie ma się czego wstydzić, bo karmienie piersią, nawet w miejscu publicznym to wg mnie całkiem naturalna i w ogóle niewstydliwa sprawa! Tak trzymaj, pozdrawiam ;-)

  11. KR KR

    jestem matka-wariatka bo karmie mojego malucha piersia juz prawie pol roku i dopiero niedlugo bede rozszerzac diete, znajomi i pol rodziny sie totalnie dziwi ze taki duży maluch i jeszcze na cycusiu. Ale dzieki temu jest zdrowy, dobrze rosnie a urodzil sie jako wczesniak bez odruchu ssania. Jestem dumna bo karmie piersia :D:D:D:D pozdraiwam wszystkie cycusiujace mamy i ich dzieciurki :D

    • Karolina Karolina

      Publiczne karmienie bobaska to jedno, a karmienie kilkuletniego brzdąca? Sam fakt potrafi wywołać falę sprzeciwu i oburzenia. Ty jeszcze karmisz? Nie każdy potrafi zrozumieć, że przecież dobro dziecka jest najważniejsze. Dlaczego mam rezygnować z karmienia? Mam pokarm, synek pomimo swoich 3 lat domaga się mleczka, więc nie widzę problemu. Kiedyś trafiłam na informację, że w „zacofanej” Afryce karmienie dziecka piersią jest normą do 4 roku życia, a w naszej „postępowej” Europie? W tej kwestii jestem jednak za czarnym kontynentem. I jeszcze te zarzuty, że takie mleko to już nic niewarte… Skład kobiecego mleka zależy od składu jej diety, a skoro odżywiam się ciągle tak samo, to dlaczego mleko ma być gorsze niż rok czy dwa lata temu? Na pewno ilość pokarmu jest mniejsza, cycuś jest teraz uzupełnieniem diety, a nie jej głównym składnikiem. Ile wyssane, tyle się produkuje. Największe uznanie z obcych osób okazała mi położna i stwierdziła, że to pięknie. Rozumie to pewnie dlatego, że jest starszej daty. Bałam się jej przyznać, ale okazało się, że niepotrzebnie. Najbliższe otoczenie rożnie do tego podchodzi. Dla mnie jednak najważniejsza jest ocena najbliższych, oni mnie wspierają i to jest istotne. Nie wiadomo jak sama podchodziłabym do tematu gdybym nie miała dziecka, albo nie miała pokarmu.
      Co to by było jakbym 3 letniego synka karmiła publicznie? Strach się bać :))))

      • kasia kasia

        W zacofanej Afryce nie ma mozliwości inaczej nakarmic dziecka niedouczona kobieto. Tam kobiety karmią duże dzieci bo musza a nie chcą. Karmic dziecko z zębami piersią to juz niestety wyłącznie boczenie matki, dziecko tez tego nie potrzebuje, robisz to bo lubisz i tyle.

  12. koko koko

    Jest mi to totalnie obojętne. Nie wiem kto ma z tym problem, chyba same matki. Też jestem matką i naprawdę nie rozumiem tej świetej wojny.

Zobacz również