Jak przyjmować porady? Praktyczny przewodnik w 5 krokach

Kiedy kobieta zostaje matką, wchodzi w zupełnie nową rolę. Jest zagubiona, bywa przytłoczona nowymi obowiązkami oraz poczuciem odpowiedzialności. Ktoś, kto wówczas mądrze i taktownie doradzi byłby w takim momencie na wagę złota. Niestety, salomonowych doradców jak na lekarstwo, pod dostatkiem za to pouczających mądrali. Młoda matka, która dostatecznie długo poddana zostaje ostrzałowi „złotych rad” szybko zniechęca się do takiej formy „pomocy”. Wkrótce nie dopuszcza do siebie nikogo, a jej dziecko paraduje dumnie w koszulce z napisem „moja mama nie potrzebuje Twoich rad!”. Czy rzeczywiście? Zanim wypniemy się na doświadczenia innych mam, warto zastanowić się, czy faktycznie jesteśmy takie samowystarczalne.

1. Oddziel ziarno od plew

10524316_10152545366290250_5402930923859381975_nNie każda rada jest pouczeniem. Pouczanie wzbudza nasz sprzeciw, to naturalne. Poddaje w wątpliwość nasze umiejętności i kompetencje, gani nasze zachowanie. Nikt nie lubi być pouczany. Nic dziwnego, że kiedy młoda mama słyszy po raz kolejny co robi źle, zaczyna przewracać oczami. Sęk w tym, że bywa, iż przewraca nimi również wtedy, gdy słyszy szczerą, mądrą i sensowną radę. Tak, przychodzi moment w którym wszystko, co słyszymy traktujemy jako atak i krytykę. To bardzo niekorzystne. Zanim zatem odrzucisz radę, którą ktoś w życzliwy i taktowny sposób ci zaserwował, zastanów się, czy nie warto z niej skorzystać.

2. Pamiętaj, że wysłuchanie nie jest równoznaczne z zaakceptowaniem

To, że wysłuchasz czyjejkolwiek rady, nie znaczy , że musisz się do niej zastosować. Zamiast przerywać, robić miny w stylu: co ty nie powiesz?, prezentować światu wydęte wargi i znudzoną minę, możesz wysłuchać z życzliwym zainteresowaniem i …zignorować. Oczywiście, to dotyczy tylko tej części populacji, której rady (choćby najdurniejsze) płyną z serca i nie zaczynają się od : moja Krysia nigdy nie zachowuje się tak jak Twój Krzyś… .

3. Nie wszystko warte jest wysłuchania

Nie pozwól się obrażać. Czasami „doradztwo” przybiera paskudną formę. Porównywanie dzieci ( na niekorzyść Twojego, rzecz jasna), podważanie Twojej miłości i troski o dobro malca- to tylko niektóre z impertynencji, na które skarżą się młode mamy. Nie musisz wysłuchiwać niczego, co obraża Ciebie i Twoje dziecko. Silenie się na kulturalne zachowanie wobec kogoś, kto nie ma za grosz kultury, nie ma większego sensu. Taką rozmowę utnij szybko i zdecydowanie. Nie tylko nikomu nie przyniesie korzyści, ale może doprowadzić do jawnego konfliktu.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ewelina Ewelina

    dobrze, że przeczytałam ten artykuł… uświadomiłam sobie, że moje dziecko nie ma jeszcze tej niezbędnej koszulki z napisem „moja mama wie najlepiej” (to nie jest żart, sarkazm, czy złośliwość) To będzie pierwszy etap w sugerowaniu, żeby mi się nie wtrącać zanim przejdę do czynnej obrony

  2. Ala Ala

    Dobrych rad z przyjemnością wysłucham. Jeżeli jakaś „rada” mnie irytuje i denerwuje – zawsze o tym informuję.