„Przedszkole publiczne opustoszałe o 14…Gdzie tu sprawiedliwość?” List czytelniczki

W mieście, w którym mieszkam i pracuję (około 350 000 mieszkańców, więc całkiem sporym) dostanie się do przedszkola publicznego to nie lada wyczyn.  Nie wystarczy być matką pracującą, mieć również pracującego męża, płacić podatki i odprowadzać starszaka do tej samej placówki. To za mało. Zazwyczaj potrzebne są jeszcze dodatkowe punkty – czyli najlepiej z mężem się rozwieść, udając samotną matkę lub „załatwić” orzeczenie o niepełnosprawności. Wiadomo, że nie jest to łatwe, dlatego pozostaje kombinować lub czekać aż miejsce szczęśliwie się zwolni.

przedszkole

Dlaczego to piszę?

Bo niezmiennie jestem zdumiona tym, co się w placówkach publicznych dzieje. Po przeprowadzeniu rozmów z innymi mamami odprowadzającymi dzieci również do przedszkoli samorządowych, ale na innych osiedlach, zauważyłam, że to szerszy „problem”. Zastanawiam się, czy wykraczający również poza moje miejsce zamieszkania? Czy tak jest w każdym mieście?

O co chodzi?

Przedszkola publiczne dla zasady mają służyć rodzicom pracującym. W pierwszej kolejności powinny być do nich odprowadzane dzieci, których mama i tata są poza domem, aktywni zawodowo. Co się natomiast okazuje? Moje dziecko pozostaje w przedszkolu z garstką dzieci, a jest odbierane już o godzinie 16! Piszę „już”, bo pracuję do 15 i do 16 jestem w stanie dziecko odebrać.

Rozumiem, że czasami dzieci odbierają dziadkowie, zdarza się, że rodzice mają tak zwany wolny zawód. Zastanawia mnie jednak skala i godziny odbioru większości dzieci. W naszej placówce po godzinie 15 dzieci siedzą w jednej-dwóch salach, a rano zapełniają 8 sal…Większość odbierana jest tuż po obiedzie, czasami przed 14-stą.

Trudno w to uwierzyć, że 70% rodziców ma tak świetną sytuację, że może odbierać dzieci tak wcześnie… Naprawdę każdy ma zaprzyjaźnioną sąsiadkę, babcię, dziadka? Aż tyle osób pracuje w wolnym zawodzie lub po nocach?

A może do przedszkoli publicznych dostają się nie te dzieci, które powinny? Może sposób rekrutowania jest nie do końca właściwy? Co o tym sądzicie? Jak jest w Waszych przedszkolach? pozdrawiam, Patrycja”.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Klaudia Klaudia

    Mieszkamy ZA granica i jest dokladnie tak samo, O 7 rano jestesmy pierwsze a w piatek O 15.30
    2 dzieci w przedszkolu tym moje :D wxzorsj byla 3 a Byl pon, wiec nie tylko w pl tak jest

  2. Katarzyna Katarzyna

    U nas w przedszkolu w Podgorzu jest ta sama sytuacja, wiekszosc dzieci jest odbierana po obiedzie, około 14. Nawet pani przedszkolanka zwracala na to uwage, ze ma problem bo nie ma z kim po obiedzie zajec przeprowadzac, jak polowy dzieci nie ma. Moje dziecko jest przyprowadzane zaraz po otwarciu, a wychodzi jedno z ostatnich wiec sporo czasu spedza w laczonych grupach. Tez nieraz mnie ten fenomen zastanawia, czy wiekszosc rodzicow to osoby niepracujace?

  3. Ann Ann

    Mieszkam w małej podkrakowskiej miejscowości i jest dokładnie to samo. Nawet dużo dzieci odbieranych jest o 13.00 czyli po darmowych godzinach. A o 16.00 zostaje garstka i tez łączą grupy. Na szczęście u nas nie ma takiego oblozenia i wszystkie dzieci się do przedszkola dostały, wiec nie ma poszkodowanych.

  4. Beata Beata

    mamy podobnie, pani na zebraniu prosila rodzicow by zostawiali dzieci przynajmniej do 15, zeby zajecia dodatkowe miala kiedy przeprowadzic

  5. a a

    bardzo trafne!

  6. Aleksandra Aleksandra

    w Opolu rekrutacja do żłobków to jest dopiero kosmos. żadnych zasad. tzn jest jedna-moment złożenia podania, poza tym nic się nie liczy

  7. Agnieszka Agnieszka

    Norwegia: dzieci musza byc dostarczone najdalej do 0930 (otwierają o 0700 i do 0830 serwują sniadanie)
    bo dzieciaki zaczynaja zajecia, spotkania czy co oni tam maja, większość odbierana jest ok 1530-1630. Przedszkole zamykają o 17.00

  8. Monika Monika

    No tak.. lepiej niech dziecko nawet do zerówki nie chodzi jeśli mama, babcia w domu i nie stać kogoś na prywatne przedszkole.. niech będzie odludkiem, który nie może nauczyć się zachowań społecznych w grupie spędzając tyle lat tylko np z mama. Niech siedzi w domu. Racja. Czy autorkę dotyka to zjawisko bezpośrednio osobiscie? A co jak straci pracę i nie znajdzie nowej przez np kilka miesiecy? Powinna wypisać dziecko z przedszkola? Chyba tak.

  9. Karolina Karolina

    Ale co Was właściwie drogie Mamy obchodzi, kto o której godzinie kończy pracę …? I czy dziecko jest odbierane przez mamę, tatę, ciocię, wujka itd…? Czy to, że jakaś Mama pracuje do 14.00 czy 15.00 oznacza, że powinna przeprosić inne Mamy, pracujące dłużej? Albo dla zasady trzymać dziecko w przedszkolu do wieczora, kiedy nie ma takiej potrzeby…? Każdy ma tak w życiu, jak sobie poukłada, co to za obwinianie kogoś i zianie zawiścią, porażka -,-

  10. Anna Anna

    Dokładnie. Moja sąsiadka nie pracuje, ma 2 dzieci i jest „samotną” mamą. Dzieci oddaje rano do przedszkola i żłobka a samą widzę ją jak siedzi na osiedlu z koleżankami na kawie albo lata na zakupy. Ja z mężem praca i studia, do żłobka się nie dostaliśmy (córka była 400 na liście rezerwowej!!!). Mam do wyboru rzucić pracę i studia albo płacić kasę za prywatny żłobek lub niańkę. Obecnie dzieckiem zajmują się PRAdziadkowie. Ale kto ma tak dobrą sytuację? Tak to jest. W dupie mają rozwój zawodowy kobiet. Nic dziwnego że tyle kobiet nie decyduje się na dzieci. Pracowałam na stażu przez miesiąc w przedszkolu i rzeczywiście po 14-15 nie było już dzieci. Jak to możliwe?!
    Śmiejemy się ze znajomymi, że jesteśmy zbyt normalną rodziną. Punktów zabrakło nam za bycie „samotną” matką, brak niepełnosprawności, opiekę kuratora lub większą ilość dzieci…żałosne

    • Figula Figula

      Nie mam dzieci i raczej mieć nie będę, ale faktycznie masakra, skoro tak to wygląda…
      A do tych, co uważają, ze zawiść i zazdroszczenie sytuacji i myślą sobie, że ktoś to pisze po złości: Jasne, ze każde dziecko ma prawo iść do przedszkola, nawet tych niepracujących rodziców, ale pierwszeństwo zawsze powinni mieć Ci, którzy nie mają co z dzieckiem zrobić, bo mają inne zajęcia. Tutaj nie chodzi o sam czas odbioru, o to, ze ktoś krótko pracuje, tylko o fakt, że system przyjmowania dzieci do przedszkoli jest niewłaściwy.

  11. małgorzata małgorzata

    Według mnie artykuł nijak ma się do rzeczywistości. To państwo i samorządy powinny zapewnić wszystkim dzieciom dostęp do bezpłatnej edukacji przedszkolnej, a nie że jedni rodzice mają ustępować miejsca innym. Raczej każdy rodzic chce jak najlepiej dla swojego dziecka i ani ten który zostawia dziecko na 5 godzin, ani ten który zostawia swoje na 8 godzin nie powinien czuć się gorszy, ani zobowiązany do tłumaczeń wobec tego drugiego.

  12. Sun Sun

    Moi Drodzy Państwo, przedszkola sa dla dzieci, wspomagaja ich rozwoj a nie dla wygody czy niewygody rodziców. A praca w dzisiejszych czasach nie polega juz tylko na „odbijaniu karty w zakladzie”. W innych krajach istnieje obowiązek przedszkolny od 3 roku życia. U nas nie, dlatego mamy zbyt malo państwowych przedszkoli a o żłobkach nie wspomnę.

  13. Justyna Justyna

    Jak jedno z rodziców kończy pracę o 14 albo pracuje na nocki to nie widzę powodu, by dziecko miało siedzieć dłużej. Mój mąż ma pracę zmianową, ja w stałych godzinach, więc syn raz chodzi o 8, raz o 7. Tak samo z powrotem, raz po 14, raz przed 16.

  14. Ania Ania

    Też mnie to zastanawia. Obecnie przerabiamy drugie prywatne przedszkole, większość dzieci jest odbierana w okolicy 16.40- 17, gdy rodzice wychodzą z pracy. Z okna widzę przedszkole państwowe, osiedlowe masowy exodus zaczyna się ok 13.30- 14. Chyba jednak kwestia bezpłatych godzin przeważa ;)

  15. Ewa Ewa

    Moja córka chodzi do przedszkola prywatnego, ale z opowieści innych rodziców wiem, że ich dzieci nie dostały się do miejskiego, bo większość miejsc okupowana jest przez samotne matki. Ok, rozumiem to i mają pierwszeństwo. Ale zastanawiający jest fakt, że to tatusiowie jednak w większości odbierają swoje pociechy. Mnie to ani ziębi, ani chłodzi….tak tylko narzekają rodzice innych dzieci.

  16. Sylwia Sylwia

    moje przedszkole jest czynne do 17.00, o 17.15 nie ma już nikogo, oboje pracujemy od 9 do 17.00 , musiałam zmienić godziny pracy aby odbierać córkę wcześniej , czyli ok 16.30. Na spotkaniu rekrutacyjnym do przedszkola usłyszeliśmy że najlepiej żeby dzieci odbierać o 15.30 bo potem są spędzane wszystkie do jednej grupy ( starsze i młodsze) . Niby jest pomoc a trochę tak, że znów jest presja że trzeba się z pracy urywać, coś ustalać z szefem itp.

  17. Ewelina Ewelina

    U mnie w przedszkolu o 8.00 jest 2-3 dzieci z grupy. Po południu nie wiem bo odbieram o 13.00 Znam dużo Mam które są na etatach tylko teoretycznie. Czyli są płacone składki i maja zabezpieczenie, ale w pracy są rzadko lub nigdy.

  18. Agnieszka Agnieszka

    Ja pracuje do 14, odbieram synka chwile pozniej i zawsze z calej jego grupy jest tylko on i jedna dziewczynka… zawsze mnie to zastanawia..

  19. Ela Ela

    w czym problem???? maja babcie wujka sasiadke to zabieraja wczesniej. po co zaraz dorabiac teorie spiklowe ze te dzieci nie powinny dostac sie do przedszkola??? malo jest problemow po co takie dyskusje zaczynać????

    • Asia Asia

      może w tym że źle się patrzy na takie dzieci co chodzą po 16 do domu. ja z mężem pracuje na zmiany. syna często odbieramy 16 15 lub 20 i jest już ostatni na sali. żłobki są czynne nawet do 18.

  20. kamila kamila

    Tez nie rozumiem problemu. Moje dziecko odbierane jest o 15. Jedna babcia pracuje do 14:30, druga do 13:30, a na dodatek mąż pracuje 2na2. Moje dziecko nie powinno dostać się do przedszkola, bo od godziny 15 ma się nim kto zająć?

  21. żaneta żaneta

    A ja jestem niepracującą matką dziecka z orzeczeniem. Chętnie oddałabym zarówno orzeczenie jak i jego powód. Podburzanie jednych rodziców, przeciwko drugim tylko dlatego, że brakuje miejsc w przedszkolach jest po prostu żenujące. Oczywiście, możemy pójść dalej: Bystre sześciolatki zatrzymane w przedszkolu, bo zapracowanym rodzicom wygodniej- dlaczego by nie rozliczać i tego? Popsioczmy na „karierowiczki” które najchętniej oddawały by dziecko do żłobków tygodniowych! A co? Pogryźmy każdy każdego, co z tego, że prawdziwy problem leży gdzie indziej? Miejsc w przedszkolach jest za mało. Obarczanie winą samotnych, czy nawet „samotnych” , a także niepełnosprawnych dzieci jest durne i sprzyja jedynie podziałom. Autorce tekstu proponuje natomiast wizytę na komisji orzekającej o niepełnosprawności. Chętnie zobaczę jak sie „załatwia” orzeczenia. Sugerowanie, że to stosowana praktyka stawia rodziców takich dzieci ( w tym mnie) w gronie oszustów i naciągaczy.

    • Aga Aga

      Zgadzam się z Panią, ja jestem z grupy samotnych matek- studiuję, pracuję, a moje dziecko jest w przedszkolu od godziny 7 do godziny 14-15, dlatego że mam dobrą siostrę, która przed szkołą odprowadza mi dziecko do przedszkola i mam dobrą matkę, która po pracy mi dziecko odbierze. Mam ten luksus że ma mi kto dziecko zaprowadzić i odebrać w ludzkich godzinach, żeby nie siedziała w przedszkolu od otwarcia do zamknięcia. Napuszczajmy się na siebie nawzajem, bo sumie jak w domu pracują dwie osoby na jedno dziecko powinno być ich stać na przedszkole prywatne. Skupmy się na własnych dzieciach, nie na obcych- bo tak naprawdę nikt nie wie jak to jest u kogoś w domu, lepiej zostać przy własnym obejściu.

  22. Hanna Hanna

    Mieszkam w Warszawie, odbieram dziecko o 16 i zazwyczaj jest 4 lub 5 dzieci. Też mnie to zastanawia, bo rano jest komplet…

  23. Zofia Zofia

    W żłobkach miejskich jest podobnie. Kilka razy o 15.40 panie z fochem wystawiały mi dziecko i rzucały komentarzem, że „hhmm, no tak, znów został ostatni…” Też się często zastanawiałam, więc w jakich godzinach inni rodzice pracują…

  24. Ag Ag

    Mój mąż pracuję na 4 zmiany, przez 3 tygodnie w miesiacu synek jest odbierany przez niego po obiedzie, nie mówię ze tak jest u każdego ale nie wpadajmy w paranoje

  25. Sabina Sabina

    A może niech każdy interesuje się własnym życiem… ? A nie ocenia innych, bo jak to często bywa g…o wiemy na temat życia innych, a tak łatwo nam przychodzi je oceniać. Przykre…

  26. Aleksandra Aleksandra

    Nie wiem o co ten szum. Przedszkola nie są tylko przechowalnią dla dzieci ale także maja na celu przygotowanie dziecka do egzystencji w grupie,uczą zachowań,rozwijają. Pracuję i moja córka uczęszcza do przedszkola ale nie mam problemu,że ktoś prowadza dziecko pomimo tego,że nie pracuje. Przedszkole jest płatne,zapisać do niego można każde dziecko. Pierwszeństwo oczywiście maja dzieci rodziców pracujących i samotnych matek jak w moim przypadku. Ale to przecież takie polskie-wciskać nos w sprawy innych..

  27. Sylwia Sylwia

    Ja inaczej odebrałam ta wypowiedz, generalnie nie chodzi o godziny pracy, tylko o to ze jest gro rodzicow ktorzy nie musza oddac dxiecka do przedszkola bo nie pracuja, a jednak oddajja zajmujac miejsce innym. I nie chodzi tez o sytuacje ze jest ciaza drugie dziecko, tylko tez o to zeby miec czas na gslerie plotki nawet nie baczac na to ze dziecko sie nie adaptuje ( a znam takie sytuacje), wowczas mnie to wkurza.
    Fakt przepisy sa tak a nie inaczej skonstruowane, co nie zmienia faktu ze dla wielu osob to przedszkole nie jest niezbedne bo dziecko.mialoby doskonala opieke, a dla wielu ktorych rodzice pracuja tych miejsc braklo

  28. Sylwia Sylwia

    U mnie w miescie tez to jest norma, wiekszosc matek nie pracuje, pracuja ojcowie, sporo na kopalniach, czesc rodzin korzysta z przywilejow dla rodzon wielodzietnych. Bo wielodzietnosc jest lepiej punktowana niz oboje pracujacy rodzice. Kazda gmina ma prawo istalic wlasne kryteria preferencyjne, wiec zalozenie, ze przedszkola maja sluzyc pracujacym rodzicom moze sie tam nie zmiescic, lub byc dosc nisko punktowane.

  29. Magdalena Magdalena

    My z mężem pracujemy na różne zmiany i najczęściej któreś z nas odbiera małego żeby nie siedzial cały dzień. Uważam, że KAŻDE dziecko ma takie samo prawo do edukacji przedszkolnej która wspomaga jego rozwój. Teraz jestem w ciąży na zwolnieniu i mimo że jestem w domu, dzieciak chodzi do przedszkola.

  30. Ksenia Ksenia

    Myślę że autorce nie.chodziło o sam fakt różnych godzin pracy, ale faktem jest, że w przedszkolach jest „wysyp” dzieci samotnych rodziców. Patologią jest to, że dzieli się dzieci na te z pełnych i niepełnych rodzin(pal sześć już ile w tym prawdy i czy faktycznie to samotni rodzice czy jedynie wykorzystują luke). Samorząd wie ilu mieszkańców ma i ile dzieci zamieszkuje miasto/gmine/powiat i na taką ilość powinno się przygotować. Tak samo jak nie rozumiem podziału na rok szkolny. Rodzic dostaje pracę, czy np.dziecko osiąga pewną gotowość, to idę i zaposuje dziecko do placówki. Wtedy nikt nie zachodzilby w głowę jak to jest że dzieci są tak szybko odbierane.

  31. Aleksander Aleksander

    Zgadzam sie z tym że przedszkole powinno być głownie dla rodziców pracujących, ale argumentacja jest do niczego. Robię w lotnictwie i czasem kończę o 13 i potem sobie taki autor tekstu pomyśli że jestem bezrobotny…

  32. Katarzyna Katarzyna

    Mam dokładnie takie samo wrażenie. Nie chodzi o to żeby pozbawić niepracujących rodziców prawa do przedszkola ale szczegolnie w małych miastach rodzice mniej lub bardziej świadomie tworzą pewnego rodzaju normę , która chętnie akceptują panie przedszkolanki i patrzą wrogo na tych rodziców , którzy naprawdę nie mogą odebrać swoich dzieci wcześniej . Znam pracujących rodziców , ktorzy angażują babcię tak by dziecko było odbierane przed 15:00 . A jaka to krzywda dzieje się dziecku gdy idzie do wspólnej grupy? Wręcz przeciwnie moja córka ma koleżanki i kolegów z całego przedszkola a nie tylko ze swojej grupy. Chyba ze dziecko ma problemy adaptacyjne lub inne to ok.

  33. Klaudia Klaudia

    Hm no ja chciałam iść do pracy a nie mogę moje dziecko 2 żłobku również jest na liście rezerwowej wiedziano mi by zapisać w przedszkolu tak zrobiłam za rok we wrześniu ma szansę się dostać masakra a nie mam nikogo kto by mi z dzieckiem został i co tu zrobić hm i mimo że znalazłam prace od 8 do 14 czyli jedyne 6 h to niestety ;/

  34. Dorota Dorota

    dlaczego moje dziecko ma nie chodzić do przedszkola chociaż nie pracuje ma być gorsze mojim zdaniem to wina naszych władz ze tak jest a nie ograniczać dzieci osób niepracujacych

  35. Magdalena Magdalena

    Kolejny temat do podziałów między społeczeństwem. A przyczyna jes w systemie, który pozwala na nieprawidłowości. Nie dajmy sie kolejny raz szczuć na siebie.

  36. Anna Anna

    przedszkole to nie przechowalnia dzieci kiedy rodzice pracuja, tylko placowka edukacyjna do ktorej kazde dziecko ma prawo, rodzicow niepracujacych tez. kropka.

    • Majka Majka

      Nie edukacyjna tylko opiekuńczo – wychowawcza.

  37. SK SK

    Nie widzę nic w tym złego ,że daję swoje dziecko do przedszkola a sama siedzę na l4 ciazowym ,przedszkole jest po to by rozwijać dziecko a nie darmowa opieka ,to że nie ma miejsc nie jes moja wina,a jak się komuś nie podoba to daj do prywatnego w końcu pracujecie to Was stać!

  38. Agnieszka Agnieszka

    Wkurza mnie takie gadanie. Jestem matka 2,5latki i pod sercem nosze synka. Od nowego roku bede chciała dac corke do przedszkola zeby miala więcej kontaktu z innymi dziećmi i to ze nie pracuje i bedzie to 4-5godzin Nie wydaje mi sie ze jestem gorsza. Mam takie samo prawo posłać dziecko do publicznego przedszkola jak inne matki. To ze ktos pracuje to chyba nie oznacza ze jest lepszy i ma większe prawa.

  39. Adriana Adriana

    Ja po to aby sam nie siedzial w pierwszej grupie wynajelam nianie. Mysleze ze wiele osob tez tak robi

  40. Agnieszka Agnieszka

    Różne są sytuacje. To że ktoś w danej chwili nie pracuje nie oznacza ze ma nie posylać dziecka do przedszkola. Jak ma podjąć pracę jak nie ma z kim dziecka zostawić to po pierwsze, a na rozmowy kwalifikacyjne tez ma pewnie biegać z dzieciakiem u boku, a nie, według niektórych ma posłać do prywatnego, szczególnie ten bezrobotny

  41. Marlena Marlena

    Ten list nie celuje w dziadków, ani w mamy które pracują do 14, chodzi tutaj o smutną polską rzeczywistość, że do przedszkola dostają się dzieci , których rodzice nie pracują

  42. Sylwia Sylwia

    U nas zajęcia w zerówce są do. 13:15 wtorek sroda czwartek i 12:15 pd i piatek, swietlica do 15-17 mało dzieci zostaje garstka…,

  43. Eliza Eliza

    To dzieci rodziców niepracujących mają chodzic do prywatnego? Chyba kogoś powalilo za taki tok myślenia…..

  44. Aga Aga

    W moim przedszkolu jak odbieram syna o 15:30 jest on jednym z 4 dzieci, które zostały a jak go odbieram przed 16 jest ostatni. Starszy syn chodził do niepublicznego i o 16 był odbierany jako jeden z pierwszych… Podobno i tu i tu rodzice są pracujący

  45. beata beata

    Nie rozumiem o co ten szum. Nawet jeśli ktoś prowadza dziecko tylko w tych bezplatnych godzinach to co?nie oznacza to od razu ze nie pracuje,mozna przecież pracowac w domu,może jest w domu jeszcze mlodsze dziecko albo kobieta jest w ciąży,praca na zmiany lub ktos tej pracy szuka. A nawet jeśli nie pracuje jeden z rodziców to co?dziecko gdzies zycia w grupie czy nowych umiejetnosci musi sie nauczyć. U mnie na osiedlu jest jedno przedszkole panstwowe i jedno niepubliczne,oba obstawione przez rodziny wielodzietne,samotne matki lub gdzie jest starsze rodzeństwo. Moja corka dostala sie do niepublicznego przedszkola w!innej dzielnicy dopiero i narazie jest tam 8-14. Po nowym roku wracam do pracy,zreszta na zmiany i pewnie bede musiala ja odprowadzać wczesniej i odbierać później. Bo zadeklarowac trzeba stale godziny pobytu dziecka. Poki co uwazam ze te 6h w zupelnosci jej wystarcza az oswoi sie z nowa sytuacja

  46. Paula Paula

    U nas to samo większość tylko na 4 godziny , bardziej mi szkoda tych dzieci co zostają dłużej bo nie rozumieją czego koledzy wychodzą wcześniej na szczęście moja córa uwielbia przedszkole i nie ma z tym problemu ale niektóre dzieci bardzo to przeżywają . Najśmieszniejsze że w deklaracji rodzice pisali dłuższe godziny pobytu a przyszło do podpisywania umowy to tylko 4 darmowe godziny.

  47. Aneta Aneta

    Tez nie rozumiem tego fenomenu. O 7.40 jest w naszej grupie 3 dzieci, o 15.30 najwyżej kilkoro.

  48. Malwina Malwina

    Ja pracuje od 7 do 15 czasami muszę być wcześniej i zostać dłużej przedszkole od 6.30 do 16.30 czasami ja syna nie zaprowadzam ale staram się go odebrać. Ma 3 lata ostatnio byłam chwilę po 15 a tam tylko 2 dzieci… Szkoda że nie zostają dzieci dłużej gdyż potem ta garstka 2/3 dzieci nie ma z kim się bawić. Odbierałam nie raz siostrzenca 6lat chwilę po 16 i co widziałam dziecko samo chodzi po sali rysuje coś a wszystkie panie też z innych sal siedzą i sobie pogaduchy urządzają… Tak to wygląda….

  49. Maria Maria

    u nas w przedszkolu niestety też. w żłobku akurat tak nie było, ale w przedszkolach w okolicy również podobna sytuacja. Rozumiem mamy w ciąży spodziewające się drugiego dziecka, ale czy faktycznie 80% rodziców pracuje do 14 naprawdę ciężko mi również w to uwierzyć…

  50. Amanda Amanda

    Mam pracę 3-zmianową, mieszkam z dziadkami i rodzicami, rodzice pracują, opieką się dzielimy tak samo kto kiedy małą zaprowadza do przedszkola i kto odbiera

  51. karolina karolina

    Ciekawe podejście do sprawy :)
    U nas też córka zostaje z reguły do max. 15. A dlaczego? Odprowadzam ją na 8 (sama pracuję 9-17) a odbiera mąż przed 15 (pracuje 6-14). Bez przedszkola byłoby ciężko pogodzić pracę obojga rodziców bo nie mamy nikogo, kto mógłby nam pomóc

  52. Sylwia Sylwia

    przeprowadzają niepracujeace gwiazdy dziecko od 8 do 13 na bezpłatne godziny, trajkotaja jeszcze godzinę pod przedszkolem idą do domu odpocząć, bo przecież to konieczne i tak oto zajmują miejsca matka które z wywieszonym jezorem kombinują opiekę do dzieci.

    • Anna Anna

      Wypraszam sobie !moja córka ma 4 latka pierwszy raz idzie do przedszkola bo ? Bo ma do tego prawo rozwijać sie jak inne dzieci , przedszkole daje wiele dziecku , wcześniej wolała być ze mną wiec była bo … Mogła . A co robię w tym czasie moja prywatna sprawa moge nawet łazić po sklepach i nikomu nic do tego ale jesli juz chcecie wiedzieć to w domu jest multum rzeczy i spraw do załatwienia ze w tym czasie nawet nie zdążę zrobic nic dla siebie , swojej przyjemności ! Chyba to czysta zazdrość

  53. Anna Anna

    mój syn poszedł do przedszkola nie dlatego, że nie miałam czasu na zakupy i manicure tylko dlatego, żeby odnaleźć się w grupie rówieśniczej! Jeśli dziecko od urodzenia przebywa tylko z dorosłymi to kontakt z dziećmi jest marny, a przynajmniej w naszym przypadku tak było.
    Z synem bawiliśmy się my i bawimy dalej, w związku z tym nie czuł potrzeby kontaktu z dziećmi.
    Baliśmy się, że syn nie odnajdzie się w szkole dlatego poszedł do przedszkola.

  54. A A

    Byłoby idealnie gdyby dla wszystkich dzieci było miejsce.

  55. Kasia Kasia

    Dziewczyny ale miejsc w przedszkolach nie brakuje mój syn poszedł w wielu 3 lat ja nie pracowałam, ale się dostał wiec o co chodzi? A to co ja robię e tym czasie to moja sprawa nawet jak bym pół dnia siedziała w sklepach czy na paznokciach. Zrozumcie ze nie każda mama MUSI pracować, ale za to każde dziecko powinno się rozwijać

  56. Kasia Kasia

    Halo…ale przedszkole to nie przechowalnia dla dzieci pracujących rodziców. Tylko placówka dbajaca o rozwój społeczny dzieci i zapewnienie kontaktów rówieśniczych przede wszystkim. Dlatego też każde dziecko ma do niego dostęp. Znaczy…powinno mieć. Bo system opieki w krajunjest niewydolny i wiadomo jak jest w praktyce.

  57. Monika Monika

    Nie powinno być pierwszeństwa ze względu na pracę rodziców! U nas pracuje tylko mąż, bo nie mamy z kim zostawić dziecka. Utknęłam w błędnym kole, bez przedszkola nie dam rady szukać pracy, a na prywatne nie ma szans z jednej wypłaty. Jeśli byłoby tak jak chcecie, to mamy takie jak ja mogłyby szukać pracy dopiero jak dziecko pójdzie do szkoły…

  58. Anka Anka

    mój syn jest w przedszkolu od 8.30 do 13, czasami do 15 ale bardzo rzadko, obydwoje z mężem pracujemy w systemie zmianowym, żeby móc pobyć z dzieckiem to odbieramy Go wcześniej.
    Syn poszedł dwa lata temu do przedszkola, pracowałam wtedy z domu w godzinach 9-12.30 i odbierałam dziecko o 13, mógłby zostawać dłużej (płaciliśmy za pobyt całodzienny) ale po co? W szkole się nasiedzi przez najbliższe 15 lat, skoro mam możliwość to odbieram wcześniej.
    I żeby nie było, że blokuje komuś miejsce w przedszkolu, komuś kto bardziej tego potrzebuje, zapisałam syna do przedszkola kiedy jeszcze było prywatne, później zostało przekształcone w publiczne.

  59. Paulina Paulina

    Moi są 8-15, dopiero po 15:30 przenoszą dzieci do innych sal, a grup jest w p-kolu 11. Często jest tak, ze jedno z rodzicow zaprowadza dzieci do p-kola i idzie do pracy, drugie w tym czasie już jest w pracy i odbiera dzieci wracając o tej 14-15. Znam wiele takich sytuacji.

  60. Elżbieta Elżbieta

    moje sa od 8-14:30 lub 15, zalezy jak starsza konczy lekcje. Ja na razie jestem na urlopie, jak wroce do pracy to mam system zmianowy 7-19 i 19-7, jak bede miala dniowke to dzieci beda do 15-16 w zaleznosci kto je bedzie odbieral, jak bede miala noc to odbiore o 14:30

  61. Angelika Angelika

    Mysle, ze kobiety drogie nie nalezy obrzucac siebie blotem…a raczej solidarnie obrzucic blotkiem polityke rodzinna. To nie jest wina matki, ze jej dziecko sie dostalo a inne nie. Tu nawala system. Jako matka nie mam obowiazku tlumaczyc sie, jak i do ktorej godz pracuje oraz o ktorej odbieram dziecko…ale wydaje mi sie, ze samorzad powinien tlumaczyc czemu sie moje dziecko nie dostalo.

  62. Gabriela Gabriela

    Coś w tym jest.Ostatnio odbierając syna o 16.15 byłam w szoku bo był przedostatni na 25 dzieci.Mam podobne przemyślenia jak autorka

  63. Justyna Justyna

    My natomiast zaczynamy pracę o 7.00 rano. Niestety nie dostaliśmy się do przedszkola samorządowego, więc zostały nam tylko prywatne lub publiczne. Co z tego jak większość w naszej okolicy otwarta dopiero od godz. 7.00 :/ Także problem jest we dwie strony, tych co zaczynają wcześniej pracę i tych co później kończą.

  64. Joanna Joanna

    U mnie przedszkole samorzadowe jest do 17:00 i bywało tak, że musiałam dzwonić, że nie zdążę dojechać – kilka razy charytatywnie Panie zostawały, żebym mogła odebrać malucha po ustawowej godzinie… cóż… mama faktycznie pracująca

  65. asia580 asia580

    Moja cora chodzi do publicznego przedszkola. Pracuje na zmiany i jak mam dniowke to idzie na 6:30 a jak nocke badz wolne to na 8. Odbierana jest przewaznie o 14, bo albo ja albo ciocia ja odbiera chyba ze zadna z nas nie moze jej odebrac to wtedy babcia ja odbiera o 15. U nas jak ide o 14 po nia to jest sporo dzieci w przedszkolu. Jakos o 15 dzieci sa laczone w dwie grupy. Do 8 rano dzieci sa w jednej grupie.

  66. Dorota Dorota

    A ja tam nigdy w tych kategoriach na to nie patrze.. Dla mnie niesprawiedliwe jest to ze PANSTWO nie czuje obowiazku dac miejsce kazdemu po rowno.. Bo to miejsce nie jest dla pracujacego rodzica czy bezrobotnego.. Ono jest dla dziecka by ono sie rozwijalo i by umialo pracowac w grupie. Nie rodzice..

  67. Milena Milena

    ja nie pracuję bo moja córka jest chora na cukrzycę…..jednak nie wyobrażam sobie żeby moje dziecko z tego powodu było odsunięte od rówieśników…….żeby nie miało możliwości uczenia się,pozyskiwania nowych umiejętności itp.przedszkole to nie tylko przechowywalnia dzieci…to przede wszystkim szansa na prawidłowy rozwój malucha.

  68. Justyna Justyna

    Hm….Twój przypadek nie jest odosobniony. Doszłam z koleżanką do wniosku, że my jesteśmy niezorganizowane, nieudaczniki ;p…..Ja pracuje do 16:00, dojazd do przedszkola na 16:30 byłby komunikacja miejska niemożliwy, ale mam mamę. Jednak i jej się zdarzyło odebrać wnuczka po 14:00…..i wtedy okazywało się, że już siedzi taki sam albo z ledwo jakąś garstką…..byłam w szoku. Jednak wydaje się, że większość ma dziadków do pomocy lub jedno z rodziców nie pracuje (u mnie taka sytuacja odpada, to nie kwestia biedy, tylko braku życia).

  69. Basia Basia

    Umówmy się że większość tzw samotnych matek to fikcja Tak czy inaczej uważam, że powinno być miejsce dla każdego dziecka, a zwłaszcza jeśli oboje rodzice pracują Płacimy podatki, a na koniec dnia wiele rodzin musi płacić za przedszkole lub żłobki

  70. Agnieszka Agnieszka

    U mnie było tak samo Ze względu na pracę w różnych godzinach mój syn jednego dnia był w przedszkolu na 8.30 drugiego zaś np na 7 Odbieralam go po 14 A najpóźniej o 15.30 Czasami zdarzało się ze był już w domu po 13 A to dlatego, że ja jako pracująca mama chciałam z nim spędzać jak najwięcej czasu biorąc pod uwagę fakt, iż w momencie gdy trzeba było iść do pracy na godz 14 cały dzień byłam pozbawiona kontaktu z synem. Nie wszystkie mamy pracują w urzędach od 8 do 16 Nie ukrywajmy ze wiele mam pracuje w centrach handlowych, marketach itp i pracując w weekendy zawsze w tygodniu znajdą się te 2 dni wolnego, gdzie każda kochająca mama zrekompensuje swój brak w co drugi week swojemu dziecku chociażby odbierając je te 2H wcześniej z przedszkola Niestety takie są realia Szczęśliwi Ci co mają babcie i dziadków pod ręką :) Mój syn ma kolegę który jako pierwszy przychodzi i jako ostatni wychodzi z przedszkola Sądzę że jak będzie miał 10 lat to swoje dzieciństwo będzie wspominał jako dzieciństwo z kluczem na szyi. Ja osobiście z dwojga złego wolę jak moje dziecko ma możliwość pójścia później i wyjścia wcześniej ze szkoły Wolę swoje sprawy odłożyć na bok i pobyć z dzieckiem bo tego nikt mi nie zabierze

  71. Marcin Marcin

    Napisałem duzego posta negującego wypowiedz autorki tej wypowiedzi, ale stwierdzilem ze nie chce wywoływać g*wno burzy. Wszedzie lepiej gdzie nas nie ma. Szkoda, ze niektórzy widza tylko czubek swojego nosa… mentalnosc polakow powala. Tylko patrzenie po innych kto ma lepiej a kto gorzej… wstyd

  72. Angelika Angelika

    moze dlatego bo z tego co slyszalam do 13 chyba jest zadarmo?!
    we francji przedszkola sa obowiazkowe od 3 roku zycia-ba tu sie to nie nazywa przedszkole tylkl szkola petit section czyli szkola dla malych dzieci i jest o stalej poze czyli od 8.30 do 16.15 a jak ktos potrzebuje to potem jest garderie czyli swietlica chyba nawet do 19

  73. Dorota K. Dorota K.

    Niestety nasz syn do przedszkola się nie dostał gdzie obydwoje pracowaliśmy :( za to byłam świadkiem rozmowy gdzie dwie samotnie wychowujące mamy przechwalały się że” nie pracują” a dzieci do przedszkola się dostały

  74. Karolina Karolina

    A ja pracuje dwa dni w tyg odbieram synka miedzy 14 a 15 wiekszy problem jest z tym ze zadko dostaja sie do przedszkola dzieci ktore maja dwoje rodzicow nagle okazuje sie ze na wsi ktorej mieszkam sa same samotne mamy swoja droga synek dostal sie bo maz jest samotnym ojcem ja mu pomagam wychowaniu synka choc dla mnie jest to moje dziecko choc go nie urodzilam

  75. Monika Monika

    U nas mąż wraca z pracy po 18-tej, a ja o 19 lub 21,ale dziecko jest odbierane o 15-tej przez opiekunkę. Zaprowadzana jest o 8:00 i uważam, że 7 godzin w przedszkolu to i tak wystarczająco długo .

  76. Aneta Aneta

    U mnie przedszkole jest od 7.15 do 15.40 jestem matka nie pracujaca, w mojej miejscowosci owszem mialy dzieci pierwszenstwo pracujacych rodzicow ale od dwoch lat jest juz zupełnie inaczej teraz kto chce zapisuje dziecko do przedszkola i bez żadnego ” ale” kazde dziecko zostaje przyjete ze względu na lepszy rozwoj malucha

  77. krrr krrr

    Nie dostalismy sie do panstwowego, wlasnie przez wymienione „odstepstwa” od „prawdziwie potrzebujacych”… Normalna rodzina 2+2, 2 pracujacyh rodzicow, legalnie, odprowadzjaaych wszystkie skladki powinna chyba miec najwieksze szanse dostania sie do przedszkola. Ale gdziez tam, symulowane niepelnosprawnosci i inne przypadki matek podobno samotnie wychowujacych maja pierwszenstwo. Tymczasem widze, jak pod publiczne przedszkole zajezdzaja oddawac dzieci ludzie samochodzami pokroju porche cayen…. Ledwie sie dostalismy do prywatnego, bo pis zafundowalo nam reforme, wiec 6-latki zostaly w przedszkolach i wiekszosc przedszkoli w ogole nie robila naboru na 2016 rok bo nie mial miejsc… Ale nawet w tym prywatnym widze to samo o czym piszesz, koncze prace o 15 i 15:10 jestem w przedszkolu, to bywa ze z 30-osobowej grupy w jakiej jest moje dziecko okazuje sie ze zostal tylko on jeden do odebrania albo 2-3 dzieci tylko…. paranoja….

  78. Nauczycielka przedszkola Nauczycielka przedszkola

    O znaczeniu przebywania dziecka w grupie rówieśniczej nie trzeba mówić. Wpływa to na jego rozwój nie tylko poznawczy, ale przede wszystkim społeczny. Tak więc im większa liczba dzieci w przedszkolu – tym lepiej. Na możliwość korzystania z przedszkola decydują się ci rodzice, dla których rozwój swojego dziecka jest najważniejszy. Stąd takie obłożenie. A dlaczego tak krótko uczęszczają do przedszkola? Obwarowane jest to przepisami ministerialnymi. Jeśli rodzice mogą korzystać z przywileju darmowego pobytu dziecka w przedszkolu, to po prostu z tego korzystają. I nie chodzi tu tylko o złotówkę naliczaną po realizacji podstawy programowej. Wiążą się z tym dodatkowe opłaty za podwieczorek lub inny posiłek. Dlatego rodzice korzystają z usług babć, cioć lub ustawiają sobie zmiany w ten sposób, by móc odbierać dziecko osobiście. Dla dzieci jest to też niekomfortowa sytuacja. Pozostają w prawie pustym przedszkolu, kiedy ich kolegów już nie ma. Tęsknota za domem wówczas narasta. Dyrektorzy także mają związane ręce, bo nie mogą organizować zajęć podczas pięciu godzin realizacji podstawy programowej ( a nie każdy nauczyciel jest człowiekiem – orkiestrą ). Tak więc koło się zamyka.

  79. Agnieszka Agnieszka

    Mieszkam w Warszawie, moje dzieci chodzą do przedszkola państwowego, chodziły również do żłobka. I tu i tam, było i jest to samo… Po 15 cisza i garstka dzieci i w sali i na podwórku. .. Pracujemy z mężem 8-16, czas dojazdu z pracy i do pracy jakieś 30 min w jedna stronę… O 7.15 moje dzieci są jednymi z nielicznych, większość jest przeprowadzana tuż przed 8… Tez mnie to zastanawia czemu tak jest…

  80. zadowolona zadowolona

    Fajnym rozwiązaniem jest punkt przedszkolny 5 godzinny. My nie dostaliśmy sie do standardowego przedszkola, więc córkę zapisałam do punktu przedszkolnego. Mieszkam we Wrocławiu i dostanie się 3 latka do przedszkola graniczyło z cudem. Wybraliśmy Radosną Krainę na Legionów . Był to super pomysł. Przedszkole jest całkowicie bezpłatne, są zajecia dodatkowe angielski, rytmika, logopedia (bezpłatne). Panie troskliwe i wyrozumiałe. Gorąco polecam

  81. Magda Magda

    Odpowiedź na pytanie autorki jest bardzo prosta – odbierają matki, które „oficjalnie” są zatrudnione, a w praktyce na zwolnieniu lekarskim (bo w ciąży), na urlopie macierzyńskim, wychowawczym (bo starsze lub młodsze dziecko). Paradoks polega na tym, że te same matki, kiedy są dyżury wakacyjne (na których powinny być dzieci, którym rodzice nie są w stanie we wakacje zapewnić opieki) również posyłają dziecko do przedszkola, mimo że ona i tak jest w domu, mąż ma urlop, a czasem nawet i babcia przyjechała w odwiedziny, ale po prostu się nie chce dwójką zajmować. Sama nie mam dzieci, ale w mojej rodzinie są takie przypadki i dlatego zawsze jak słyszę utyskiwania na małą liczbę miejsc w przedszkolach to mam ochotę powiedzieć, że to ludzie ludziom zgotowali ten los.

Zobacz również

Polecane tematy