Przedszkola mówią „nie” małżeństwom?

„Gazeta Prawna” dwa dni temu opublikowała artykuł potwierdzający to, o czym mówi się od dawna: wyraźną dyskryminację dzieci z pełnych rodzin. Wyśrubowane kryteria przyjęcia do placówek samorządowych sprawiły, że rodzice często mijają się z prawdą, by ich maluchy otrzymały miejsce w publicznym przedszkolu. I tak wygrywają sprytni!

Poświadczenie nieprawdy

Przy naborze rodzice są tak zdeterminowani, że często poświadczają nieprawdę. Często informują, że samotnie wychowują dziecko (choć rzeczywistość jest inna) lub oboje płacą na rzecz gminy podatki. W ten sposób zyskują dodatkowe punkty w procesie rekrutacji.

Trybunał na „nie”

Co istotne, dzisiejsze kryteria naboru do przedszkoli zostały zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny, dlatego już za rok muszą zostać zmienione. Resort ma przedstawić nowe warunki już w lipcu tego roku, tworząc zasady rekrutacji w ten sposób, by były one zgodne z prawem. Warunkowo samorządy otrzymały pozwolenie, by w tym roku sytuacja pozostała bez zmian.

Samotni mają lepiej?

Obecnie zasady naboru do przedszkoli określa rozporządzenie ministra edukacji narodowej i sportu z 20 lutego 2004 r. w sprawie warunków i trybu przyjmowania uczniów do szkół publicznych oraz przechodzenia z jednych typów szkół do innych (Dz.U. nr 26, poz. 232 z późn. zm.). Dodatkowe kryteria mogą też wprowadzać gminy.

Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem do placówek przedszkolnej w pierwszej kolejności przyjmowane są dzieci w wieku 6 lat, które odbywające roczne przygotowanie przedszkolne. Następnie rozpatruje się wnioski matek i ojców samotnie wychowujących dzieci. To drugie kryterium odbywa się na zasadzie poświadczenia (nie ma możliwości jego weryfikacji ze względu na ochronę danych osobowych). Sonda przeprowadzona przez „Gazetę Prawną” potwierdziła, że z roku na rok liczba takich poświadczeń rośnie. Przykładowo w Płocku w 2010 r. było 390 takich zgłoszeń, a dzisiaj jest ich ponad 500.

Generalny inspektor ochrony danych osobowych od lat informuje, że obecnie obowiązujące zasady rekrutacji i weryfikacji przy naborze do przedszkoli wymagają zmian.

Skutek?

Pełne rodziny, których rodzice pracują w danej gminie muszą się liczyć z tym, że ich dziecko nie zostanie przyjęte do samorządowej placówki…Chyba, że zdecydują się wziąć przykład z innych rodzin i poświadczyć nieprawdę. Niektórzy rodzice decydują się też na inny sposób: czyli tak zwane „wychodzenie miejsca” polegające na potwierdzaniu kilka razy w miesiącu, jeszcze przed rekrutacją, chęci przyjęcia do przedszkola.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. HelowaMama HelowaMama

    To chyba nie jest kwestia dyskryminacji małżeństw, tylko nieuczciwości rodziców. Gdyby oświadczenie o samotnym wychowywaniu dziecka dostarczali tylko Ci, którzy naprawdę samotnie je wychowują, zasady dla reszty byłyby uczciwsze. Miejsc w przedszkolach jest tyle, ile jest, albo respektujemy zasady, albo tolerujemy nieuczciwe zagrywki.

  2. ja ja

    W Toruniu moje dziecko nie dostało się do żadnego z 3 przedszkoli. Bo właśnie dlatego: za mało, że oboje pracujemy, a nikt nie ma orzeczenia o niepełnosprawnosci ani nie oszukujemy przy zapisach. bo to trzeba nazwac po imieniu: takie mowienie, ze sie jest samotnym rodzicem to oszukiwanie nic wiecej

  3. ? ?

    Dlaczego nie wykorzystywać okazji? Tylko naiwni tego nie robią! Masz głowę to kombinuj!!!!

    • Krzys Krzys

      Zgadzam się z Tobą. Wszystko zaczyna się zawsze od „wyróżnień” jednej grupy, nie powinno być możliwości kombinowania … jak już jest to trzeba korzystać. Kończy się to zazwyczaj likwidacją takich nierówności – i dobrze!

      • xxx xxx

        Niestety też sie musze zgodzic. Jak Ty nie zadbasz o siebie, ktos inny to wykorzysta. Swiayt jest brutalny a osoby niewykorzystujace okazji zazwyczaj na tym traca

        • HelowaMama HelowaMama

          A ja się nie zgadzam. Nienawidzę nieuczciwego kombinowania. Nie chcę uczyć mojego dziecka cwaniactwa i oszukiwania. Nie przekonuje mnie też argument- wszyscy tak robią. Ja nie jestem wszyscy.

  4. Ewa Ewa

    szczera prawda… bardzo bolesna. Większość moich znajomy, sąsiadów podało nie prawdę ich dzieci się dostały a moja córeczka nie :( bo ma pełną rodzinę dwojkę rodziców ktorzy pracują i nie ma szans na przedszkole, a sąsiadka która nie pracuje siedzi w domu od rana do wieczora podała że, żyje bez męża ma przedszkole a mimo to są razem. Uważam zę powinny być kontrole itp

    • HelowaMama HelowaMama

      Pani Ewo, ja myślę,że nie chciałaby pani osiągnąć poziomu sąsiadki. Ja też nie. Nasze dzieci uczą się się od nas. Prawdomówności również. Nie znoszę tej słynnej polskiej „operatywności” , która polega na kłamaniu, złodziejstwie i bezrefleksyjnemu braniu tego,co się da. Myślę,że zarówno Pani, jak i sąsiadki postawa da owoce:) Pani dziecko nie wyrośnie na roszczeniowo nastawionego cwaniaka.

      • Dorota Dorota

        No tak to cwaniactwo to nasza cecha narodowa…:( Prawda, kiedyś trzeba przerwać ten krok. Ale szczerze sama nie wiem, jak należałoby to zrobić. Obawiam się, że uczciwy tracą i będą tracić a wszelkie niejasności może tylko usunąć zmiana prawa. Wtedy traci się możliwość kombinowania.

      • mala mala

        Helowa Mama, masz rację. Nie ma co usprawiedliwiac wlasnego glupiego zachowania tym, ze inni tak robia. Robia i beda robic, a kazdy odpowiada za siebie

    • Krzys Krzys

      Kontrola to najgorsze co może być … prywatyzacja państwowych placówek. Problem wtedy sam zniknie.

  5. Majka23 Majka23

    Niestety w Polsce nie ma rownosci. jest to chyba najgorszy kraj na wychowywanie dzieci :(

Zobacz również