Jeszcze kilkanaście lat temu rodzice drżeli na myśl o rekrutacji do przedszkola. Listy rezerwowe, odwołania, stres, kombinowanie z adresami zameldowania: to była codzienność wielu rodzin, wszystko po to, aby zdobyć miejsce w przedszkolu miejskim i nie płacić sporych sum za placówki prywatne. Dziś sytuacja zmieniła się diametralnie. W wielu miastach i gminach przedszkola… czekają na dzieci, a wolne miejsca są dostępne nawet po zakończeniu rekrutacji. Nauczycielki widzą to, co się dzieje i martwią się o swoją pracę. Nie tylko w przedszkolach, ale również w szkołach podstawowych padają pytania o przyszłość.
Co się stało? Skąd ta zmiana? I czy to chwilowy trend, czy nowa rzeczywistość, do której trzeba się przyzwyczaić?

Przedszkola czekają na dzieci.
Liczba dzieci spada
Liczba dzieci spada i to naprawdę szybko.
Najważniejszy powód jest prosty: w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci. Gdy spojrzeć na liczby, to one mówią same za siebie.
- W 2010 roku urodziło się ok. 413 tys. dzieci.
- W 2020 — już tylko 355 tys.
- W 2023 — zaledwie 272 tys.
- W 2024 – 236,6 tysięcy.
To oznacza, że w ciągu kilkunastu lat ubyło ponad 160 tys. potencjalnych przedszkolaków rocznie. A przedszkola, które budowano i rozbudowywano w czasach wyżu, dziś mają po prostu… za dużo miejsc. Ich wielkość nie jest dostosowana do aktualnych realiów.
Jest więcej przedszkoli
W ostatnich latach z uwagi na zgłaszany brak miejsc w przedszkolach samorządy wybudowały wiele placówek, próbując sprostać wymaganiom. Niestety budowa nowych budynków trwa, a w między czasie liczba urodzeń dzieci mocno spadła. W konsekwencji mamy więcej miejsc w placówkach przedszkolnych, często nawet za dużo niż chętnych. Pierwszy raz od długiego czasu oddziały są zamykane, bo brakuje chętnych rodziców, którzy mogliby zapisać do nich swoje dzieci.
Już dzisiaj w wielu gminach obłożenie przedszkoli wynosi jedynie 60%.
Inny tryb życia
Na zmniejszone zainteresowanie przedszkolami wpływa też inny tryb życia, częsta praca zdalna czy hybrydowa oraz chęć łączenia obowiązków zawodowych z opieką nad dziećmi w domu. Gdy rodzice muszą mierzyć się z częstymi chorobami u dzieci, wybierają opiekę nad maluchami w domu. Korzystają ze wsparcia opiekunek czy babć.
Co to oznacza dla rodziców?
Sytuacja dla rodziców jest znacznie lepsza niż dla kadry przedszkolnej. Rodzice mogą zapisywać dzieci przez cały rok, bo jest to możliwe nie tylko w wyznaczonych miesiącach. Duża konkurencja między placówkami pozwala, przynajmniej teoretycznie, na lepszą jakość usług. Większy wybór pozwala oszczędzić czas, zapisując dziecko w wygodnym miejscu, blisko domu.
Jeszcze niedawno przedszkola pękały w szwach. Wszystko wskazuje, że teraz wolne miejsca w placówkach staną się normą.
Miejsca wolne od dzieci
Występy, jasełka o godzinie 12. Co robić, skoro rodzic jest w pracy?
Jak nazywać miejsca intymne dzieci?
Komentarze