Poszłam sobie coś kupić na wyprzedaży…Wróciłam z siatkami pełnymi ubrań dla dzieci

Czas wyprzedaży. Dla jednych spełnienie marzeń,  w końcu będzie można poszaleć w sklepie. Dla innych test charakteru, czy uda się trzymać ustalonego budżetu. Dla mnie moment, kiedy wychodzę na zakupy i nareszcie widzę ceny, które wydają mi się rozsądne. Obniżki 50, 60, 70%, to prawdziwa okazja.

W praktyce dzięki nim można skorzystać z cen, dokładnie takich, jakie powinny być dostępne przez cały rok. Każdy chyba do tego przywykł, że zakupy najlepiej robić właśnie teraz, kiedy można nabyć bluzeczki za 10-15 złotych, a spodenki i spódniczki za około 20 złotych.  A nie wtedy, kiedy letnie sukienki kosztują 80 złotych, a getry 40…

Jednak odpuśćmy sobie temat drożyzny. Nie chcę tym razem narzekać.

Bardziej interesuje mnie fenomen zakupowego szaleństwa.

Nie wiem, czy zgodzicie się ze mną, że przyjemniejsze jest kupowanie ubranek dla dziecka niż dla siebie…

Czy właśnie po tym można poznać matkę?

Uwielbiam spacery po dziale dziecięcym. Szczególnie odzież dla dziewczynek wzbudza we mnie silne emocje.

Te wszystkie mięciutkie pajacyki, sukieneczki z falbankami, urocze spodenki i dresy. Wykonane z delikatnych materiałów, w pięknych kolorach świetnie zaspokajają mój gust estetyczny.

Patrzę na nie i nie mogę się oprzeć. Dlatego w moim koszyku w trakcie wyprzedaży znajdziecie nie tylko ubrania na ten sezon, ale również na kolejny. Już dzisiaj kompletuje letnią garderobę, z której moje dzieci skorzystają za rok.

Oczywiście, mogłabym kupić coś dla siebie, ale…

Trzeba przejść się do przymierzalni, zmierzyć się ze zbyt długą kolejką, namęczyć się w przymierzalni, a na koniec i tak stwierdzić, że nic mi się nie podoba, że na dziale dziecięcym czułam się zdecydowanie lepiej.

To na koniec taka moja teoria – gdy stajesz się rodzicem większą przyjemność sprawia Ci kupowanie rzeczy dla dziecka niż dla siebie. Prawda czy fałsz? Jak jest u Was?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.