Portret rodzica (nie)idealnego – też jesteś nieperfekcyjna?

Po drugie: Nie strasz

Nie należy straszyć dzieci! Takie zachowanie sprawi jedynie, że maluch będzie się nas bał. Wprawdzie często postraszony zrobi to, o co go prosimy, jednak uczyni tak w obawie przed konsekwencjami, nie zaś dlatego, że nas zrozumiał. Na dłuższą  metę nie jest to żadna metoda wychowawcza. A na czym łapie się często nieidealny rodzic? No właśnie…„Ubieraj się, bo już nigdy z nami do babci nie pojedziesz”, „Odłóż tę książkę, bo zabierze cię zła czarownica od niegrzecznych dzieci”, „Umyj zęby, bo ci wypadną”. Zdarza się?

Po trzecie: Nie wyręczaj

Nie powinno się wyręczać dziecka we wszystkim, a pozwolić maluchowi na samodzielne próby i popełnianie błędów. Czym więcej okazji do nauki stwarzamy maluchowi, tym szybciej posiądzie nowe umiejętności. Ćwiczenie czyni mistrza – głosi stare porzekadło. Nieidealny rodzic wie o tym doskonale. Weźmy jednak taki przykład: Dla wielu z nas ranek, zwłaszcza – wczesny ranek, zdecydowanie nie jest ulubioną porą dnia. Otwarcie oczu i zwleczenie się z łóżka wcale nie oznacza, że już się „obudziliśmy” i jesteśmy pełni energii na nowy dzień. Nie. To oznacza tylko tyle, że otworzyliśmy oczy i zwlekliśmy się z łóżka. Sytuacja ta trwa do mocnej filiżanki porannej kawy lub do chwili zerknięcia na zegarek i uświadomienia sobie: To już ta godzina?! Wtedy to potrafimy każdą poranną czynność – jedzenie, mycie zębów, ubieranie się itd. – skrócić do kilku krótkich minut.

U dziecka możemy zaobserwować zupełnie przeciwne zachowanie. Gdy tylko nasz mały skarb otworzy oczy, następuje jego nagłe i całkowite rozbudzenie. Niektórzy mówią, że dzieci nie śpią a ładują baterie i chyba jest w tym sporo prawdy. Wykonując zaś wszystkie poranne czynności, zupełnie się nie spieszą. Mycie zębów, tzn. spacerowanie ze szczoteczką w buzi po mieszkaniu, z pewnością może trwać dłużej niż 2 minuty. Co dopiero samodzielne jedzenie. Na początku nieidealny tata wykazuje się dużą cierpliwością. Nie denerwuje go porozrzucana dookoła kaszka, którą przecież musi jeszcze zdążyć posprzątać, ani w ślimaczym tempie wędrujące do buzi łyżeczki. Jednak czas goni. I co wtedy mówi nieidealny tata? „Wiem kochanie, że ty sam umiesz, ale  tatuś ci pomoże, bo potrwa to wieczność a muszę w końcu wyjść do pracy.” – wyjaśnia, wyrywając z ręki zrozpaczonego malca łyżeczkę. Potem w pracy tłumaczy sobie, że przecież inaczej nie zdążyłby na autobus a dziecko i tak kiedyś nauczy się jeść samodzielnie, najwyżej nastąpi to trochę później.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Ela, dziennikarka, miłośniczka gór i fotografii a od niedawna szczęśliwa mama małego Gagatka, będącego dla niej nieustannym źródłem inspiracji. Na co dzień stara się łączyć pracę z trudną sztuką bycia rodzicem. Nie lubi słowa "poświęcenie" w odniesieniu do macierzyństwa. Wierzy, że dziecko nie ogranicza nas a wzbogaca nasze życie.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Aga Aga

    Znakomity artykuł :-)

  2. Asia Asia

    Aż się poryczałam:-) Artykuł bardzo prawdziwy:-) :-)

  3. Lila Lila

    Nieidealna zgłąsza się :)