Poronienie i co dalej?

Statystyki są bezlitosne. Kryją za sobą wiele skrajnych emocji. Bo to niesprawiedliwe, nie tak miało być, innym się udaje, nikt mnie nie rozumie. Jedne źródła mówią, że co czwarta, inne, że co szósta ciąża kończy się poronieniem. Czasami samoistne rozwiązanie ciąży następuje tak szybko, że kobieta bierze je za krwawienie miesięczne.

Gdy traci się dziecko, nawet takie maleńkie i nazywane beznamiętnie zarodkiem, płodem lub zbiorem tkanek, pojawia się niezrozumienie. Matki nie są w stanie pojąć zachowania lekarzy, którzy przekonują, że nic się nie stało i że trzeba myśleć o przyszłości. Specjaliści w białych kitlach natomiast często ze zdumieniem podnoszą brwi, gdy słyszą o żałobie i potrzebie pochówku. Znajomi i rodzina, która kilka dni wcześniej gratulowała, teraz nie wie, co powiedzieć. Z usta niemal automatycznie pada „zapomnij o tym poronieniu” w miejscu bardziej ludzkiego „tak ci współczuję”. Od bagatelizowania w dobrej wierze czasem przechodzi się do bezgłośnych kondolencji.

Kobieta pozostaje emocjonalnie sama. Mimo że jest wokół niej wiele osób, ona czuje się  niezrozumiała, odrzucona, mimo wielu propozycji pomocy, nie chce i nie umie z nich skorzystać. Często nieodpowiednie jest także wsparcie partnera, który przeżywa całą sytuację równie mocno, ale który nigdy w pełni nie zrozumie, jak się czuje kobieta, która traci dziecko.

Gorycz wspomnień

„Było tak pięknie, w końcu nam się udało. Obok radości, czułam charakterystyczne motylki w brzuchu. Jakby znak od tego maleńkiego człowieczka, który postanowił zamieszkać w moim brzuszku. Odbierałam gratulacje, uściski dłoni, szepty zapewniające wsparcie. Czułam, że teraz naprawdę żyje. Wszystko potoczyło się błyskawicznie. Nagły ból w dole brzucha, krwawienie, szpital, potem beznamiętna diagnoza: poronienie”.

„Teraz mamy Kasię. Mimo to, ciągle myślimy o tamtym dziecku. Macierzyństwo ma słodko-gorzki smak”.

Poronienie to samorzutna utrata ciąży przed ukończeniem 23 tygodnia ciąży. Ogromna większość poronień następuje jednak pomiędzy 10 a 12 tygodniem ciąży. W drugim trymestrze poronienie zdarza się jedną na pięćdziesiąt ciąż.

Symptomy poronienia

Kilka dni przed poronieniem najczęściej obserwuje się dokuczliwe mdłości, bolesność piersi. Następnie pojawia się niewielkie krwawienie i ból w dole brzucha. Kobiety często mają przeczucie, że dzieje się coś złego. Warto słuchać swojej intuicji i udać się do lekarza.

Przyczyny poronienia

Wiele kobiet zadaje sobie pytanie, dlaczego. Nie ma prostych odpowiedzi. Są jednak przyczyny, które są najczęściej rozpoznawane. I w tym wypadku najczęściej wymienia się:

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. monika06 monika06

    kilka tygodni po urodzeniu mojej córeczki odwiedziłam koleżankę w szpitalu która właśnie urodziła zdrowego i silnego mężczyzne, sala dwuosobowa koleżanka nie rozstawała sie z synkiem a kobieta obok lezała na lozku z glowa wbita w sufit. zdziwiona jej postawa zapytalam co sie stalo a ona mi powiedziała-straciłam wszystko co kochałam i kocham!
    dopiero w tym momencie zrozumiałam, że ja jestem najszczesliwsza mama na swiecie ,gdyz mam moja coreczke! ale dotarlo tez do mnie ze ja moglam byc na jej miejscu i zastanawialam sie i nadal sie zastanawiam co ja bym zrobiła na jej miejscu….
    ja mysle ze w szpitalach takie „mamy”powinny byc objęte pomoca psychologa ale nalezy sie im chociaz osobna sala aby mogły „normalnie”funkcjonowac!

    • Dorota Dorota

      To prawda, niestety temat jest ciągle zmiatany pod dywan..

  2. ewanka ewanka

    też przeszłam przez to bolesne doświadczenie :-(

  3. Marta Marta

    Ja również poroniłam w 10tc, ale miałam szczęście że większośc czasu spędzonego w szpitalu byłam sama na sali, również zapewniono mi rozmowę z psychologiem, tylko pielęgniarki były nieczułe w stosunku do mnie po zabiegu łyżeczkowania gdy płakałam i ostatnie 2 godziny przed wyjściem dały mi kobietkę przy której prawie cały czas były 2 córeczki z mężem, co mnie dobijało. jak tylko mogłam wyjśc to uciekłam jak najszybciej się dało z tej sali.

  4. Stokrotka Stokrotka
  5. paszka paszka

    Proponuję poczytać fajne zestawenie dotyczące przeciwdziałania poronieniom LEpiej zrobićwszystko co w naszej mocy niż potem żałować, że można było postąpić inaczej

  6. Pocieszeni Pocieszeni

    Moja żona dołączyła w sali szpitalnej do dwóch pacjentek. Jedną z nich okazała się Cyganka, która życzliwie spytała, czemu się tu znalazła, a następnie z wielką wprawą i wrażliwością snuła opowieści odwracające jej uwagę od traumatycznego przeżycia. Podnosiła ją na duchu skutecznie aż do opuszczenia przez żonę szpitala.Myślę, że kobiety u Romów przekazują empatię i której rozwój należy do ich wychowania w rodzinie.
    Bożenkę Fedorowicz z Kamienia Pomorskiego zachowuję od tej pory we wdzięcznej pamięci i codziennie modlimy się za nią.

  7. AnnaCy AnnaCy

    Szczerze to znam temat od podszewki i e ogromnej wiekszosci szpitali sali dla kobiet roniacych sa oddzielne. W wielu przypadkach poronienie jest juz stwierdzane na wizycie u ginekologa (poronienie zatrzymane) i od razu laduje sie na ginekologii. Jesli kwalifikuja Was na patologie ciazy to jestescie szczesciarami z szansami 50 na 50. Zgodnie z polskim prawem zawsze jestescie informowane o mozliwosci odbioru ciala czy materialu z lyzeczkowania w przypadku wczesnych poronien, bo niestety zwykle nie da sie wyodrebnic wtedy dziecka – dla Pan oburzonych powiem, ze nasza fasolka ktora jeszcze dwa dni temu miala glowke i zaczatki nozek oraz raczek teraz najczesciej ma postac wielkiego skrzepu niestety – i trzeba pisemnie zadeklarowac odbior lub zgode na spopielenie. Pochowek wiaze sie przy wczesnym poronieniu z koniecznoscia genetycznego oznaczenia plci (byla juz inicjatywa obywatelska, wskazujaca, ze jest to niehumanitarne różnicowanie rodzicow niestey efektow w przepisach prawnych brak), ktore jest odplatne ok. 400 zl. Co jest nie do uwierzenia z pochowkiem i skrajnym niezrozumieniem mozna sie spotkac u ksiezy, ktorzy czesto odmawiaja mszy i ewentualnie godza sie na „obrzed” za to oczywiscie tez biora pieniadze. Znieczulica w szpitalach – niestety poronienia obecnie sa bardzo czeste, a jedyne kobiety ktore paradoksalnie nie maja takich problemow to tzw. patologia. W szpitalu mozesz uslyszec, ze zwykle pierwsza ciaza sie porania, ze jak masz kota to pewnie przez toksoplazmoze, ze potem bedzie juz dobrze. Jeszcze tego nie wiesz, ale to jest wlasnie pocieszanie. Dlaczego? Po tym jak doswiadczylas poronienia wchodzisz w ten „podly swiat dla twardych kobiet”. Bedziesz szczesciara jesli poronienie sie juz nie powtorzy. Jesli sie jednak tak sie nie stanie, bedziesz dzielila moj los i los wielu innych kobiet o ktorych nawet teraz nie myslisz, bo rozpaczasz po swoim pierwszym straconym dziecku. Rzeczywistosc jest taka, ze po pierwszym czesto przychodzi kolejne, kolejne i jeszcze jedno… Niestety nie ma co liczyc na darmowa pomoc psychologa. Jesli ktos taki Was odwiedzil w szpitalu to mozna mowic o tym, ze ktos cos robi dodatkowego dla nas kobiet po poronieniach, bo nfz tego niestety nie przewiduje. Swego czasu mialam pomysl, aby w miastach tworzyc grupy wsparcia dla kobiet po poronieniach, skladajace sie z wolontariuszek, ktore przezyly to doswiadczenie, sa w stanie otwarcie o tym mowic i moga podniesc na duchu osoby, ktore tego doswiadczaja. Czesto nie da sie wyodrebnic i zwalczyc powodu poronien, ale najwazniejsze to nie winic samej siebie, ani partnera bo to do niczego nie prowadzi. Trzeba sie niestety uodpornic, wyksztalcic w sobie pewna „znieczulice”, ktora pomoze zachowac zdrowie psychiczne, ale niestety niewyeliminuje do konca placzu w poduszke. Jak sie ma juz dziecko, albo dzieci to trzeba miec sile, bo jest sie dla kogo „pozbierac” i zawsze warto to robic, nawet dla partnera (poronienia sa tez czestym zrodlem rozpadow zwiazkow – uwazam, ze o tym tez powinno sie mowic, bo partnerzy tez to przezywaja, a o nich w tych wszytkich emocjach sie zapomina albo wymaga sie aby „staneli na wysokosci zadania” i psychologicznie nam pomagali – ale jak maja to zrobic, akoro dla nich tez jest to szok, nowa sytuacja, z ktora sami nie potrafia sobie poradzic). To wszytko nie jest latwe, ale mimo tego chwytamy sie nikej nadziei na to, ze moze ten kolejny raz sie uda. Zycze wszytkim, aby doczekali sie zdrowych dzieci, a poronienie, jesli juz do niego doszlo, bylo tylko jednorazowy epizodem i jeszcze tego, aby kolejne ciaze niosly ze soba blogie szczescie i radosc, a nie strach o kazdy nastepny dzien.