Poród w domu

„Właśnie ze względu na odpowiedzialność, jaką przyjmuję na siebie: za zdrowie dziecka i swoje, zdecydowałam się na porody w domu, ponieważ na stan zdrowia dziecka zarówno fizyczny, jak i psychiczny wpływa całokształt procesów okołoporodowych. Nie chcę oddawać swojego porodu i dziecka w ręce instytucji, gdzie zależeć to będzie od przypadkowych ludzi, będących akurat na dyżurze. Ciało wie jak rodzić. Przyjmuję odpowiedzialność za poród, świadoma, że wbrew obiegowym opiniom, szpital nie gwarantuje szczęśliwego zakończenia porodu, w domu jest podobnie”: mówi Hanna Krawsz, która urodziła dwoje dzieci w domu.

sosrodzice.pl: Poród w domu to dla wielu szczyt nieodpowiedzialności. Jak jest według Pani?

Hanna Krawsz: Właśnie ze względu na odpowiedzialność, jaką przyjmuję na siebie: za zdrowie dziecka i swoje, zdecydowałam się na porody w domu, ponieważ na stan zdrowia dziecka zarówno fizyczny, jak i psychiczny wpływa całokształt procesów okołoporodowych.

Nie chcę oddawać swojego porodu i dziecka w ręce instytucji, gdzie zależeć to będzie od przypadkowych ludzi, będących akurat na dyżurze. Ciało wie jak rodzić. Przyjmuję odpowiedzialność za poród, świadoma, że wbrew obiegowym opiniom, szpital nie gwarantuje szczęśliwego zakończenia porodu, w domu jest podobnie.

Szpital generuje także wiele niepotrzebnych, rutynowych interwencji medycznych, które mają potem wpływ na zdrowie dziecka, a także samej matki. Oprócz tego, nawet w najlepszym w szpitalu często zdarzają się zakażenia groźnymi bakteriami i inne niepożądane zmiany, o których lekarze nie wspominają, a noworodek jest w tym wszystkim bezbronny. W domu otoczenie jest bezpieczne, znane również w sensie biosystemu.

W ciąży wykonuje się zawsze pełną diagnostykę, dodatkowo robi się badania, które warto zlecić, jeśli chce się bezpiecznie rodzić w domu np. usg na wykrycie tzw. konfliktu pępowinowego, położenie dziecka w ostatnich tygodniach ciąży, przepływy itd…

Również położna może zlecić dodatkowe badania lub konsultację lekarską, jeśli coś ją zaniepokoi. Ja „prowadzę” ciążę u pani doktor, która nie jest przeciwniczką porodów domowych i przygotowuje do nich. To bardzo dobry układ, gdyż oszczędza stresu związanego z tłumaczeniem lekarzowi decyzji o porodzie domowym. W ostatniej ciąży miałam tzw. GBS dodatni [na obecność bakterii paciorkowca grupy B – dop.red.], moja wspaniała pani doktor, we współpracy z moimi położnymi poprowadziła leczenie antybiotykiem doustnie tak, abym mogła bezpiecznie urodzić w domu. W szpitalu to nie mogłoby się udać, gdyż aby antybiotyk podany dożylnie podczas porodu zadziałał, musi być podany minimum 4 godziny przed urodzeniem dziecka – mój poród trwał niecałe 2 godziny.

Takie rozwiązanie, kiedy położne znają się i współpracują z lekarzem „prowadzącym” ciążę, a dodatkowo współpracują ze szpitalem jest idealne, jednak niestety poza Warszawą i Wrocławiem nadal mało spotykane w Polsce, ze względu na niechęć lekarzy, a powinien to być standard. Jestem wdzięczna szpitalowi Św. Zofii w Warszawie, że prowadzi przyjazną wobec  porodów domowych politykę i nie robi problemów w razie transferu i konieczności hospitalizowania.

poród w domuSkąd się biorą komentarze nierozumiejące idei porodów w domu: ze stereotypów, uprzedzeń, braku wiedzy?

H.K: Ze wszystkiego po trochu. Lekarze mają wypaczony obraz porodów, ponieważ są od leczenia patologii, ratowania życia i oglądają porody od tej strony, potem powielają tę opinię wśród swoich pacjentek. Jednak są lekarze, wspaniali, światli, którzy potrafią wyjść poza rutynowe, nastawione lękowo podejście, zwłaszcza jeśli widzą, że kobieta ma wiedzę na ten temat.

Wśród kobiet, które określają siebie jako zdecydowane przeciwniczki porodów domowych niestety spotykam się często z brakiem wiedzy na temat podstawowej fizjologii ciąży i porodu, fizjologii noworodka. To są kobiety, które najlepiej chciałyby, żeby ktoś za nie urodził. Są to też panie, które dostały bardzo negatywny przekaz rodzinny o porodzie i po prostu się go bardzo boją. Często nie są też pewne siebie ani swego ciała, bądź nie ufają swojemu partnerowi.  Podchodzą do porodu nie jako do procesu narodzin, ale do czegoś co trzeba „przetrwać”.

Rodzice posługują się argumentami o dziecku  uratowanym od śmierci okołoporodowej w ostatniej chwili…Nie neguję tych opowieści, ale często jak się dopytam o szczegóły porodu, okazuje się, że poród od początku był mało naturalny i pewne rutyny, np. leżenie w I i II fazie porodu, zamiast pozycji wertykalnej, bądź podanie oksytocyny, spowodowało późniejsze komplikacje. Często już sam transport do szpitala zaburza przebieg porodu, jest to przecież dodatkowy, niepotrzebny stres. Bardzo polecam obejrzenie filmu „Porodowy biznes”, można go obejrzeć w częściach np. na Youtube, film rzetelnie przedstawia zamknięte koło: niepotrzebna interwencja-komplikacja-interwencja ratująca.

Nadal wiele osób sądzi, że poród w domu jest nielegalny…

H.K: Spotkałam się już nieraz, opowiadając o swoich porodach, z pytaniem „Jak to, a to jest legalne?” , tak mocno w polskim społeczeństwie zakorzenione jest skojarzenie poród = szpital. Jestem bardzo zdziwiona, jak niewiele czasu było potrzeba, żeby to się utrwaliło, jeszcze 60 lat temu kobiety rodziły w domu, w domu przyszedł na świat mój tato, jego młodszy brat…

W komunizmie we wszystkich państwach bloku wschodniego nakazywano rodzić w szpitalu, tak sobie myślę, że już od zarania życia dziecka w ten sposób wtłaczano go w paternalistyczny system, gdzie nic nie miało zależeć od jednostki, gdzie należało poddać się tym, „którzy wiedzą lepiej, czego wam trzeba”. Dzieci zabierane od matek, płaczące w samotności… Widać to bardzo wyraźnie, kiedy się popatrzy, w jakich krajach jest największa niechęć do porodów domowych: są to wszystkie kraje byłego bloku wschodniego. Położne przyjmujące porody domowe spotykają się do dziś z opresją np. na Węgrzech (sprawa Agnes Gereb). Na tzw. „zachodzie” porody domowe są normą, są jedną z dostępnych kobiecie opcji, niczym dziwnym, niezwykłym czy „nieodpowiedzialnym”.

Właśnie dlatego powstał pomysł projektu –  wydania książki z autentycznymi relacjami z porodów domowych. Ktoś zapytał mnie „Po co kolejna książka o porodach?” Otóż, książka ma być bezpłatna, głos w niej chcę oddać kobietom, opisują one swoje domowe porody, ale także motywacje, przekonania w tym temacie. Chciałabym, aby książka dotarła do kobiet z różnych środowisk, żeby przeczytawszy te opowieści miały świadomość, iż poród w domu jest jednym z dostępnych wyborów.

Nie mam zamiaru nikogo przekonywać na siłę, ale chciałabym, aby w społeczeństwie stało się naturalne, że kobieta ma możliwość wyboru, jak i gdzie chce rodzić. Część opowieści można przeczytać już teraz na blogu rodzimywdomu.pl. Są piękne, pełne kobiecej siły i życia.  Chcę, aby jak najwięcej kobiet wiedziało, że tak można. Każda taka opowieść jest tego warta, by przeczytały ją inne kobiety i ich, często wątpiący w kobiecą siłę, mężczyźni. Ja również opowiadam o swoich.

Relacje z porodów cały czas zbieram i sądzę, że po ukazaniu się książki, nadal będę chciała je zbierać i publikować na blogu.  Zachęcam także do wsparcia finansowego projektu, książka ma szansę się ukazać tylko dzięki dobrej woli darczyńców.

Urodziła Pani dwa razy w domu. Miała Pani wątpliwości?

H.K: Wątpliwości miał głównie mój mąż przed decyzją o pierwszym porodzie domowym, podkręcali je znajomi i koledzy straszący wizjami jak z horroru… Jednak po spotkaniu z naszą ówczesną położną,  ikoną polskiego położnictwa domowego, kochaną, mgr. Irenką Chołuj wszelkie nasze wątpliwości zostały rozwiane.

Irena wyjaśniła nam, między innymi, zależności pomiędzy występującymi często powikłaniami okołoporodowymi a stosowaniem niektórych rutyn szpitalnych. Przed drugim porodem dostałam od przyjaciółki książkę Ireny „Urodzić razem i naturalnie”, również w niej jasno i prosto wyjaśnione są kwestie budzące często wątpliwości u rodziców, spotkaliśmy się także z naszymi cudnymi położnymi; Edytą Dzierżak Postek i Marią Romanowską. Dodatkowo w obecnej dobie internetu, są fantastyczne fora i strony o porodach domowych, gdzie można się sporo dowiedzieć.

Były jakieś negatywne komentarze, potępiające Pani decyzję?

H.K: Te negatywne puszczamy mimo uszu, więc większości nawet nie pamiętam.

Pierwsze dziecko urodziła Pani w szpitalu. Mamy, które decydują się na drugi poród w domu mają chyba łatwiej…

H.K: Z pewnością, już wiadomo „z czym to się je”.  Przed pierwszym porodem jeszcze są obawy przed nieznanym, chociaż obecnie spotkałam sporo kobiet, które decydują się na domowy już przy pierwszym dziecku. Myślę, że to dostępność wiedzy na temat porodu domowego np. w internecie ma  na to duży wpływ.

Jedenaście lat temu, przy naszej pierwszej córci nie mieliśmy nawet komputera, nasza świadomość w kwestii porodu domowego była znikoma. Dopiero później usłyszałam od koleżanki, że rodziła w domu, ale było już za późno na zmianę decyzji. Dodatkowo nasze ówczesne warunki domowe – mieszkaliśmy kącikiem u moich rodziców, z babcią, nie sprzyjały tej decyzji.

Wiele kobiet decyduje się na poród w domu po negatywnych przeżyciach w szpitalu. Ja   zawsze podkreślam, że nasz pierwszy poród, mimo iż szpitalny, był i tak pozytywny, naturalny, ale stwierdziliśmy, iż następnym razem jednak spokojnie urodzimy w domu. Mieliśmy szczęście, ale nie wszyscy rodzący w szpitalu je mają.

Czy poród w domu jest droższy od tego w szpitalu?

H.K: Teoretycznie koszt porodu domowego jest dużo tańszy niż szpitalnego, jednak z niezrozumiałych względów NFZ do dziś nie przeprowadziło w pełni procesów, które są potrzebne, aby taki poród był tzw. refundowany, czyli aby były zwracane koszty np. położnej. W ten sposób niestety musimy płacić położnym z własnej kieszeni, mimo że teoretycznie jesteśmy ubezpieczone w ZUS i poród powinien być dla nas bezpłatny.

Jest to niezrozumiałe również dlatego, że szpitalne porodówki często są przepełnione, lekarze narzekają na nadmiar pracy. Gdyby poszerzyć społeczną świadomość dotycząca porodów domowych, także w środowisku medycznym, byłoby to z korzyścią dla wszystkich, ponieważ do szpitali trafiałyby osoby naprawdę potrzebujące pomocy,  a lekarze mogliby im zapewnić do tego godziwe warunki. Przecież po to jest szpital – dla chorych, w nagłych przypadkach. Poród nie jest wypadkiem, jest naturalnym procesem fizjologicznym, należałoby tylko zapewnić, tak jak jest to w cywilizowanych krajach, łatwy i szybki dostęp do szpitala w przypadku komplikacji.

Koszt wynajęcia położnej do porodu w domu jest różny w zależności od regionu kraju, tradycyjnie, jak ze wszystkim, najdrożej jest w stolicy. Ja uważam, że warto zainwestować swoje pieniądze  w dobry, domowy  poród.  Większość kobiet rodzi w obecnych czasach 1-2 razy w życiu, warto aby te chwile pozostały w naszej pamięci jako piękne, a dziecko urodziło się w bezpiecznych warunkach. Start w życie jest bardzo ważny, dobrze jest, gdy dziecko wchodzi w życie bez traumy okołoporodowej.

Trudno znaleźć położną, która pomoże w porodzie w domu?Czy lekarz prowadzący ciążę musi wydać zgodę dotyczącą porodu w domu, by był on możliwy?

H.K: Jeśli chodzi o położne, są takie regiony gdzie łatwo jest znaleźć przyjmujące porody domowe, np. Warszawa, Wrocław, a są takie gdzie trzeba położną ściągnąć z daleka. Na szczęście coraz więcej jest położnych domowych. Informacji najlepiej szukać na forach lub stronach internetowych, ewentualnie na portalach społecznościowych.

Co do zgody na poród domowy, nikt nie musi wyrażać takiej zgody, są ludzie którzy decydują się urodzić bez asysty medycznej, w Polsce to znikome przypadki, za granicą, szczególnie w USA coraz bardziej popularne, nikogo jednak do tego nie namawiam, bo to jest bardzo duża odpowiedzialność.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. xxx xxx

    Nie zgadzam się z tym. Ile kobiet wie, czym jest poród, gdy same urodzą? 1% ma taką dobrą wiedzę? poza tym wszystkie jesteśmy zaskoczone, rzeczywistość nas przerasta…i decydowanie się na poród w domu wydaje się dziwnym posunieciem. naprawde nie wiem czy to glupota czy odwaga.

  2. kasia kasia

    Nie, nie nie…Niezrozumiałe i niepojęte!

    • Czesia Czesia

      A dlaczego niezrozumiałe i niepojęte? Czytała Pani jakąkolwiek literaturę fachową na temat porodów domowych? Nie przemawia nawet o wiele niższy wskaźnik umieralności noworodków podczas porodów domowych niż szpitalnych??? Ja mam dwójkę – jedno „szpitalne”, drugie domowe. W ciąży z trzecim. Proszę Boga, żeby i tym razem dane było mi urodzić po ludzku w domu. Za szpitalną rzeźnię, traumę i upokorzenia już dziękuję…

      • Mary N Mary N

        a ten wskaźnik to niby skąd jest. Jak się rzuca jakieś dane to w poważnym artykule zawsze jest źródło. PORÓD W DOMU TO GŁUPOTA, JA RODZIŁAM CÓRKĘ -38 TYDZ, NIEPOWIKŁANA CIĄŻA WSZYSTKO KSIĄŻKOWO, DZIECKO URODZIŁO PO 1,5 H NASZCZĘŚCIE W SZPITALU, I NIE WIADOMO CZEMU NIE ODDYCHAŁO. gdyby nie szybka reanimacja i pomoc KILKU lekarzy na pewno by nie przeżyła…………

  3. olenka22 olenka22

    A ja po prostu nie miałabym odwagi, ale tą panią podziwiam :)

  4. Magda Magda

    Ja również rodziłam dwie swoje córeczki w domu i podpisuję się obiema rękami pod tym co mówi Pani Hania. Uważam, że dopóki my kobiety nie poznamy fizjologii naszego ciała i fizjologii porodu, dopóty będzie on wzbudzał lęk. Uczmy się swoich ciał, a wtedy pojawi się też do nich zaufanie.

  5. ona ona

    W sumie nigdy nie zastanawiałam się, gdzie chce urodzić. To ciekawe, że kobiety rodzą dzisiaj w domu…I jak super mogą sobie z tym poradzić. Trzeba mieć silny charakter oraz sporą wiedzę no i chyba szczęście, jak to w życiu

  6. Alicja Alicja

    Zgadzam się w 100%! Ciało wie jak rodzić, wystarczy że nikt nie przeszkadza, tylko wspiera rodzącą, aby kierowała się intuicją i własnymi odczuciami. Urodziłam pierwsze dziecko w szpitalu – przeżyłam koszmar mimo że wszystko było wg szpitala bezproblemowo, drugie dziecko na szczęście urodziło się w domu – ten poród był naprawdę wspaniały, a dziecko rozwija się cudnie. Teraz spodziewam się trzeciego maluszka, oczywiście szykujemy się do porodu domowego!

    • Dorota Dorota

      Alicjo, w takim razie powodzenia :) Trzymam kciuki, żeby poszło gładko :)

  7. Matylda Matylda

    Na pewno, to nie ulega wątpliwości, warto poznawać różne punkty widzenia i to właśnie jest fajne, że tutaj nie zamykacie się na jedną wizję. za to daję plusa ;) Ale czy sama urodziłabym w domu?> Czy bym chciała? Mam mieszane uczucia.

  8. HelowaMama HelowaMama

    Nie miałam i pewnie nigdy nie będę miała odwagi. Strach przed nieoczekiwanymi powikłaniami przesłania mi pozytywy:) Może gdybym mieszkała bliżej dobrego szpitala… Mimo to, nie jestem negatywnie nastawiona, przeciwnie,uważam,że to powinna być decyzja mamy.

    • Dorota Dorota

      Też tak uważam, że każda mama powinna sama decydować. Jednak świadomie, dlatego ważne, by miała dostęp do rzetelnych informacji :) A to już stanowi niestety problem…Dlatego projekt wydania książki popieram i trzymam kciuki. Tym bardziej, że książka ma być dostępna za darmo.

  9. agusia agusia

    Dziękuję za piękne słowa pani Hani i gorąco namawiam wszystkie Kobiety do wsłuchania się w siebie, do zaufania samej sobie i spróbowania przejścia przez poród bez narzuconej wizji szpitalnej, nawet jeśli poród odbywa się w szpitalu. Pomagam rodzącym i widzę, że zupełnie inaczej przeżywają poród kobiety, które znają fizjologię własnego ciała i porodu a inaczej te, które są zagubione, przestraszone i nie wiedzą co się dzieje z ich ciałem. Porody domowe to zupełnie inna, piękna bajka…:)

  10. czajnik czajnik

    Wszystko super, bardzo mi się podoba ta rozmowa, ale gdzie pani Hanna znalazła we Wrocławiu położne chętnie przyjmujące porody domowe i szpitale współpracujące z nimi? O ile położną jeszcze można znaleźć w szeroko pojętej okolicy, oraz jedną lekarkę przychylną tematowi, to na wrocławskich porodówkach temat rodzenia w domu jest raczej pomijany. Wrocław się do Warszawy nie umywa pod tym względem…

    • Aga Aga

      Aby znalezc polozne przyjmujace porody domowe: dobrzeurodzeni.pl

  11. urtiisa urtiisa

    W internecie są wszystkie informacje o porodzie domowym czyli naturalnym. Nie trzeba rodzić żeby to wiedzieć.
    Tak naprawdę to w szpitalu rodzą głównie kobiety lękliwe i te co mają bardzo mało wiedzę o procesie porodu.

  12. Mary N Mary N

    a ten wskaźnik to niby skąd jest?????
    Jak się rzuca jakieś dane to w poważnym artykule zawsze jest źródło.
    PORÓD W DOMU TO GŁUPOTA, JA RODZIŁAM CÓRKĘ W 38 TYDZ, NIEPOWIKŁANA CIĄŻA WSZYSTKO KSIĄŻKOWO, DZIECKO URODZIŁO PO 1,5 H NA SZCZĘŚCIE W SZPITALU, BO NIE WIADOMO CZEMU NIE ODDYCHAŁO.
    gdyby nie szybka reanimacja i pomoc KILKU lekarzy na pewno by nie przeżyła…………

Zobacz również