Porażka drogą do sukcesu – uczysz dziecko, jak przegrywać?

Doskonale wiemy, że podkreślanie  i dostrzeganie sukcesów to świetna metoda wychowawcza. To sposób na budowanie w dzieciach poczucia pewności siebie. Wiemy, jak ważne jest chwalenie maluchów nie tylko za spektakularne sukcesy, ale również za próby i małe zwycięstwa. Niestety, wielu z nas nie dostrzega równie ważnej wychowawczej mocy porażki.

Odsuwamy od dzieci myśl o przegranej, wmawiamy, że stać je na sukces w każdej dziedzinie, utwierdzamy w przekonaniu, iż są idealne i najlepsze. Programujemy i nastawiamy nasze dzieci na sukces, zapominając, że droga do niego wiedzie przez porażkę. To odpowiedni stosunek do porażki determinuje sukces.

Zanim Albert Einstein sformułował teorię względności, zapisał setki, jeśli nie tysiące błędnych wzorów, zanim Edison skonstruował żarówkę, stworzył dziesiątki wadliwych prototypów, zanim Walt Disney zbudował swoje imperium kilkukrotnie stał na skraju bankructwa, wreszcie, zanim nasze dzieci osiągną sukces, zmierzą się z wieloma porażkami. Nauczmy je, jak przekuć je w zwycięstwa.

1. Akceptuj własne niedoskonałości

Ludziom trudno przyznać się do błędów i klęsk. Zwłaszcza rodzicom. Są oni bowiem przekonani, że okazywanie słabości nadwyręża ich autorytet w oczach dzieci. Jestem silny, jestem mądry, idealny, zawsze wygrywam. Nigdy nie popełniam błędów. Ty masz być taki sam.

Oczywiście rodzice wiedzą, że to wszystko nieprawda, niestety, wielu z nich chce karmić dzieci fikcją w nadziei, że wyjdzie im to na dobre. Nie wyjdzie. Dzieci takich rodziców nauczą się tego, że trzeba udawać ideał i nie wolno przyznawać się do błędów i porażek. Zamiast wmawiać naszym dzieciom i sobie, że jesteśmy istotami bez skazy, nauczmy je akceptacji i pokory.

baby-winner-e1421414664958

Rodzic, który nie popełnia błędów nie istnieje. Prędzej czy później każdy z nas zachowa się wobec dziecka niesprawiedliwie. To doskonała okazja, aby udzielić malcowi ważnej lekcji. Kiedy największy autorytet-tata, przeprasza, nie tylko przyznaje się do porażki i mierzy się z nią, ale również daje dziecku ważny sygnał – każdy z nas, nawet mądry, dorosły i sprawiedliwy ojciec ma prawo popełniać błędy. Skoro tak, to tym bardziej prawo do błędów ma małe i niedoświadczone dziecko.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Jolka22 Jolka22

    wow, zdecydowanie warty uwagi artykuł
    myślę, że wielu z nas wpada w dziwny wir „sukcesu”
    to problem naszych czasów :/

  2. xxx xxx

    Dotknęło mnie to do głębi
    Dostałam kopa w tyłek i dobrze mi tak
    Jak przejdzie ból, to biorę się do roboty
    Mam co robić

  3. Ania Ania

    Bardzo dobry artykuł. Musimy nauczyć dziecko jak być CZŁOWIEKIEM! który się myli, popełnia błędy, ale próbuje dalej. Sami powinniśmy się tego uczyć i uważać na to żeby nie przelać naszych ambicji na dzieci.

    • Dorota Dorota

      A to trudne znaleźć w sobie siłę do zdrowego dystansu

  4. iza iza

    cóż za mądry artykuł, wyśmienity plan pracy dla wychowawcy i na pogadanki pedagogiczne dla rodziców, jak dobrze, że natrafiłam na pogadanki niego w sieci, pozwalam sobie udostępnić dalej, podając oczywiście źródło strony.