„Poradnik pozytywnego myślenia”

Nie bardzo rozumiem ogromną popularność tej książki. Chyba że spojrzymy na nią przez pryzmat „amerykańskiego snu” i stylu myślenia w kategorii „don’t worry, be happy”. Wtedy wszystko stanie się jasne. Nie będziemy się dziwić, że fabuła jest bardzo przewidywalna, narracja naiwna (to akurat zabieg celowy), a wiele fragmentów koncentruje się na czymś, co generalnie ma niewielkie znaczenie: grze w futbol amerykański.

O czym jest ta książka?

poradnikPat to trzydziestoczteroletni mężczyzna, niekwestionowany optymista, wyróżniający się naiwnym postrzeganiem rzeczywistości. Po kilkuletnim pobycie w zakładzie psychiatrycznym wraca do swojego rodzinnego domu: niemal równie nietypowego miejsca jak jego własna głowa.

Stawia sobie za cel poprawę zarówno swojego ciała, jak i pracę nad sobą, by „stać się milszym”. Z uporem maniaka, w pewnym sensie także z niezdrową ambicją, oddaje się ćwiczeniom, które mają mu pomóc w osiągnięciu najważniejszego dla niego celu: powrotu żony.
Rodzina Pata nie wierzy jednak w możliwość zejścia się Pata z Nikki. Robią wszystko, by mężczyzna o niej zapomniał i przestał wierzyć w coś, co jest niemożliwe. Główny bohater ma jednak za nic ich słowa i wszystko co robi, robi z myślą o żonie.
Niespodziewanie w życiu Pata pojawia się druga kobieta…

Kiedy koniec?

Przyznam szczerze, że książka mnie mocno rozczarowała. Fabuła, która stała się inspiracją do filmu, nominowanego do ośmiu Oskarów, pozwalała nastawić się na coś więcej… Tak szeroko polecana, komentowana i promowana zapowiadała ciekawą lekturę. Niestety….

Czas spędzony na lekturze „Poradnika pozytywnego myślenia” był dla mnie generalnie jak ciągnąca się w nieskończoność niesmaczna guma. Do ostatnich zdań miałam złudną nadzieję, że jednak na końcu pozycja się obroni, że summa summarum jednak stwierdzę: „warto było”. Niestety, nie jest to możliwe, głównie ze względu na przewidywalność fabuły i bardzo irytujące, pojawiające się na każdym kroku opisy kolejnych rozgrywek „Orłów”, nazwisk graczy, ustawień na boisku …

Co opisywane wydarzenia stawały się ciekawsze, następował długi opis gry. Bardziej interesujące fragmenty przerywały sceny kibicowania, okrzyki zafascynowanych mężczyzn, którzy w każdym momencie (również na kozetce u terapeuty) swoje dobre samopoczucie warunkowali wygraną ukochanej drużyny. Gra Orłów w książce jest tak wyeksponowana, że aż niesmaczna…
Jaki niesie ona przekaz?

Nawet po lekturze całej książki trudno uzasadniać tak szczegółowe rozbudowanie tego wątku.

Czy czytać?

Nie jest to książka, którą poleciłabym Wam z czystym sumieniem. Nie jestem w stanie wziąć bowiem odpowiedzialności za Wasze ewentualne rozczarowanie.

Niewątpliwie jednak jest to pozycja, która ma swój niepowtarzalny klimat i która spełnia obietnice: po lekturze w pewnym stopniu zmieniamy swoje podejście do rzeczywistości. Niestety w ograniczonym względzie i w mojej ocenie na chwilę, ale jednak.

Postawa Pata tchnie bowiem optymizmem. Działania młodego człowieka dają przykład do tego, jak sięgać po marzenia i jak się nie poddawać, mimo wszystko. Nawet jeśli to, co okazuje się dla nas dobre nie jest tym, o co zabiegaliśmy.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. olka k olka k

    Film taki sobie, ksiazka pewnie tez

  2. jolka22 jolka22

    ciekawe, ciekawe…głośno było o tym.