Podróże z małym dzieckiem – tak czy nie?

Dziecko zmienia nasze życie bezpowrotnie. Nagle okazuje się, że mamy dużo mniej czasu dla siebie, pojawiają się nowe priorytety, często musimy zmieniać plany i dostosowywać je do nowego członka rodziny. Fakt pojawienia się na świecie małej istotki nie powinien jednak spowodować, że porzucimy marzenia. Może nie zawsze uda nam się je zrealizować w pełni, zapewne często zajmie nam to więcej czasu niż planowaliśmy lub trzeba będzie nieco je zmodyfikować, ale nie powinniśmy z nich rezygnować.

kidsincar-ccflcr-emrankassimWychowanie dziecka można pogodzić z rozwijaniem własnych pasji. O ile hobby nie wymaga od nas dużego nakładu pracy, czasu lub długich nieobecności w domu, kontynuowanie go po narodzinach dziecka zależy głównie od naszej mobilizacji i chęci. Co jednak, gdy pasją życia młodego rodzica  są dalekie, egzotyczne podróże?

Co zrobić z maluchem, gdy marzy nam się długi, zagraniczny wyjazd? Rozwiązań jest kilka: możemy zrezygnować z podróży, odłożyć ją na później, aż maluch trochę podrośnie, pojechać samemu, zostawiając szkraba przykładowo pod opieką dziadków lub zapakować jeden dodatkowy plecak i zabrać dziecko ze sobą.

Każda z tych opcji ma niewątpliwie swoich przeciwników i zwolenników. Zacznijmy może od tych, którzy nie wyobrażają sobie innej opcji niż podróżowanie razem z całą rodziną. Na co najczęściej zwracają oni uwagę?

Szczęśliwy rodzic to szczęśliwe dziecko

Dziecko nie powinno ograniczać nas a wzbogacać nasze życie. Nie traktujmy go zatem jako przysłowiowej „kuli u nogi”, która tylko psuje nasze plany – takie słowa często możemy usłyszeć z ust rodziców podróżujących wraz z dziećmi. Zwracają oni uwagę na to, że w chwili, gdy stajemy się matką lub ojcem nie przestajemy równocześnie być kobietą i mężczyzną, przyjaciółką i przyjacielem, siostrą i bratem czy właśnie podróżnikiem lub podróżniczką, dlatego nie powinniśmy rezygnować ze swoich pasji. Tylko ten rodzic, który sam jest szczęśliwy potrafi dać szczęście swojemu dziecku.

Rodzina powinna być razem

Najcenniejszą rzeczą, jaką rodzic może ofiarować swojemu dziecku to czas spędzony razem. Wspólne podróżowanie sprawia, że maluch ma mamę i tatę na wyłączność 24 godziny na dobę. Czasami przez kilka tygodni a nawet miesięcy. Które dziecko, we współczesnym, pędzącym życiu, wypełnionym codziennymi obowiązkami, ma taką możliwość? A przecież bycia razem nie da się niczym zastąpić. To wartość bezcenna, choć obecnie mocno deficytowa. Dzięki temu członkowie rodziny mają okazję dobrze poznać się nawzajem, sprawdzić w kryzysowych momentach, nauczyć rozmawiać ze sobą i stworzyć silne więzi. Poza tym, jak tłumaczą podróżnicy: Jesteśmy rodziną i powinniśmy być razem, chcemy być razem, więc dlaczego mielibyśmy jechać bez naszych pociech?

Podróże uczą!

Dziecko podróżując ma okazję zobaczyć i doświadczyć wielu nowych rzeczy. Mówi się, że podróże kształcą i z pewnością jest to prawda. Dzięki nim poznajemy nowych ludzi,  obcą kulturę, język, obyczaje, przez co stajemy się bardziej otwarci, odważni i tolerancyjni, łatwiej nawiązujemy kontakty z innymi i odnajdujemy w różnych sytuacjach. Podróże uczą też cierpliwości, radzenia sobie z przeciwnościami, bowiem nigdy nie wiemy, co tak naprawdę może nas podczas nich spotkać. Ogrom bodźców, jakich doświadcza maluch podczas podróży jest nieoceniony i wpływa niezwykle korzystnie na jego rozwój. Czym innym jest bowiem np. zobaczyć słonia w telewizji czy na karkach książki a czym innym mieć okazję obserwować go w jego naturalnym środowisku.

Czym skorupka za młodu nasiąknie..

zdjecie1Zdarza się też, że rodzice, dla których podróże stanowią życiową pasję, chętnie widzieliby swoje dzieci  również w roli podróżników. Zabierają je ze sobą z nadzieją, że uda im się zarazić maluchy miłością do dalekich wojaży, w myśl zasady „czym skorupka za młodu nasiąknie…”. Nawet jeśli jednak tak się nie stanie, dzięki podróżom poznają jak ciekawie można spędzić czas z innymi ludźmi i jak fascynujący może być świat, który nas otacza. Podczas wypadów nie ma bowiem czasu na wielogodzinne przesiadywanie przed telewizorem czy ekranem komputera, jest za to mnóstwo innych atrakcji, okazji do zabaw i ruchu na świeżym powietrzu, a wszystko to wpływa korzystnie zarówno na zdrowie fizyczne, jak i psychiczne dziecka. Podróże rozbudzają jego wyobraźnię, motywują do odkrywania nowych miejsc i poznawania nowych osób, zachęcają do aktywnego spędzania wolnego czasu, co niewątpliwie zaprocentuje w przyszłości.

Dziecko podróżujące to dziecko inteligentniejsze?

Maluch, który podróżuje więcej wie o otaczającym go świecie. Świat zaś składa się z  wielu kolorów: radość, bogactwo, szczęście mieszają się w nim z biedą, smutkiem i cierpieniem. Dziecko, które miało okazję zetknąć się z tak odmiennymi sytuacjami życiowymi i poznać różne ludzkie historie, choćby czasem nie do końca potrafiło wszystko zrozumieć, uwrażliwia się na problemy drugiego człowieka, uczy empatii i dostrzegania potrzeb bliźniego. W dalekie wędrówki nie da się też zabrać wielu rzeczy materialnych, pojemność nawet największego plecaka jest ograniczona, dzięki temu maluch zaczyna dostrzegać o ile ważniejsze od przedmiotów (zadziwiające, jak szybko okazuje się bez jak wielu z nich możemy się obejść!), są ludzie i nasze relacje z nimi.

Nie wszyscy jednak podchodzą do tego w ten sposób… Dla wielu rodziców zabieranie malutkiego dziecka, nie mówiąc już o niemowlaku, w długą podróż, to zwykła nieodpowiedzialność i nigdy by się na to nie zdecydowali. Do jakich argumentów sięgają oni najczęściej, by wytłumaczyć swój wybór?

To niebezpieczne!

Jednym z głównych argumentów przeciwko podróżowaniu z małymi dziećmi jest możliwość narażenia je na niebezpieczeństwo, takie jak: choroby egzotyczne, wypadki czy porwania. Przed każdą podróżą należy zrobić niezbędne badania, zaszczepić się, wykupić ubezpieczenia, dowiedzieć jak najwięcej o kraju, do którego jedziemy itd. Pomimo to nigdy nie mamy gwarancji, że uda nam się uchronić nasze dziecko przed wszystkimi zagrożeniami przebywania w obcym państwie, innej kulturze, daleko od domu, gdy zdarza się nam być zmuszonym liczyć wyłącznie na siebie. Trudy dalekich podróży mogą być niełatwe do zniesienia dla maleńkiego dziecka.

Wakacje z dzieckiem to nie wakacje…

Z małym dzieckiem nic nie można zaplanować na 100 procent, wszystko musi być dostosowane do jego rytmu dnia, przez co z wielu rzeczy trzeba zrezygnować – skarżą się, ci rodzice, którzy zabieranie niemowlaka lub kilkuletniego szkraba na długie wypady w obce kraje uważają za skuteczną metodę na zepsucie sobie wakacji. Nie wszędzie bowiem można pójść z dziećmi, przez to, że są z nami, nie zawsze uda się też zrealizować wszystko, co zaplanowaliśmy, czasami będziemy musieli pozmieniać nasze wcześniejsze plany. Wszystko to sprawia, że  jego obecność zaczyna nam ciążyć…Czujemy, że dziecko nas ogranicza i zmusza do podejmowania decyzji, których nie chcemy. W rezultacie jesteśmy zmęczeni, rozdrażnieni, zawiedzeni a maluch zaczyna nam najzupełniej przeszkadzać. Kto bowiem chciałby kilkukrotnie przerywać zwiedzanie pięknej, zabytkowej katedry z powodu głośnego płaczu niemowlaka lub rezygnować z przeprawy łódką na drugą stronę malowniczej wyspy, bo przecież dla dziecka byłoby to zbyt niebezpieczne?

Maluch potrzebuje rytuałów

Dla malutkiego dziecka ogromnie ważną sprawą jest poczucie bezpieczeństwa. Niemowlę potrzebuje rytuałów – apelują pediatrzy. Ważne jest, aby każdy jego dzień wyglądał mniej więcej podobnie: o tej samej porze posiłek, drzemka, spacer, kąpiel –  dzięki temu będzie spokojniejszy i mniej płaczliwy, przez co rodzicom łatwiej będzie się nim opiekować. Trudno jednak zachować taki rytm, będąc w podróży. Przecież wtedy każdy nasz dzień wyglądać może zupełnie inaczej! Raz śpimy w pociągu, raz w samolocie, raz na promie, różne mamy godziny posiłków i kładziemy się spać codziennie o innej porze. Dziecko wymaga też od nas, aby zapewnić mu spokojny sen i sprawdzone, wartościowe posiłki, co nie zawsze możemy zrobić, będąc poza domem.

Dziecko i tak nic nie będzie z tego pamiętać

Rozumiem, że to lubią, ale to ich pasja, po co ciągnąć dziecko ze sobą? – takie słowa oburzenia można usłyszeć od niektórych rodziców, gdy dowiadują się o kolejnym niemowlaku zwiedzającym Peru lub inny egzotyczny zakątek świata. Dziecko przecież i tak nic z tego nie zapamięta, więc po co to wszystko? – pytają. Niewątpliwie kilkumiesięczne niemowlę zapytane po latach, czy jest w stanie przypomnieć sobie coś z odbytych podróży, przyzna, że nie. Tak samo będzie z roczniakiem czy dwulatkiem. Mówi się, że pierwsze wspomnienia pochodzą dopiero z ok. 3. roku naszego życia, sprzed tego okresu nie pamiętamy nic. Pozostają jednak liczne doznania, wszystko, co wtedy widzieliśmy, słyszeliśmy i poczuliśmy, stymulowało nasze zmysły do szybszego i lepszego rozwoju.

Jakie jest zatem najlepsze rozwiązanie? Zabierać dziecko ze sobą, czy może lepiej odłożyć nasze plany na później? Każdy rodzic musi podjąć własną decyzję, rozpatrując za i przeciw. Należy jednak pamiętać, że najważniejsze powinno być dla nas dobro i bezpieczeństwo malucha a do każdej podróży należy się odpowiednio przygotować.

A Wy, zabralibyście niemowlaka za granicę a nawet na drugi kontynent? Może już to zrobiliście? A może bardziej skłaniacie się ku argumentom przeciwników podróży małym z dzieckiem?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Ela, dziennikarka, miłośniczka gór i fotografii a od niedawna szczęśliwa mama małego Gagatka, będącego dla niej nieustannym źródłem inspiracji. Na co dzień stara się łączyć pracę z trudną sztuką bycia rodzicem. Nie lubi słowa "poświęcenie" w odniesieniu do macierzyństwa. Wierzy, że dziecko nie ogranicza nas a wzbogaca nasze życie.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Iwona Iwona

    Jak na razie podróżujemy z dzieckiem po Polsce. Dalsze podróże – w planach:) Jestem zwolenniczką zwiedzania i zabierania na dłuższe i dalsze wycieczki dzieci. Super sprawa – człowiek patrzy na świat trochę oczami dziecka. Trzeba się dobrze zorganizować, przygotować, zabrać co potrzeba, ale warto!