„Podejmowanie decyzji. Co zrobić, kiedy nie wiesz, co robić” Jonathan Herring wyniki

Podejmowanie decyzji może być bardzo trudne. Zwłaszcza tych odnoszących się do przełomowych wydarzeń, oddziałujących na całe nasze życie, stanowiących o najbliższych miesiącach a nawet latach.

Dylematów bywa wiele: czy i kiedy zmienić pracę, czy założyć rodzinę, czy na towarzysza życia wybrać właśnie tę osobę, ile mieć dzieci oraz kiedy i gdzie posłać kilkulatka do przedszkola a potem do szkoły, na co pozwolić, czego zabronić…. Nie wspominając o bardziej banalnych decyzjach, podejmowanych w ciągu dnia w przerwie między jedną kawą, a drugą: czy to w domu, czy w pracy.

Jak podejmować decyzje?

Temat wydaje się teoretycznie błahy. Jeśli udało się nam przeżyć do tej pory,dożywając kilkudziesięciu lat, to z pewnością wiemy, jak sobie radzić z codziennymi dylematami.

podejmowanie_decyzji_front_3D_555px_szer1xxxNiestety prostota i zaszczyt korzystania z wolności, jaką daje nam dorosłość, jest dla wielu tylko pozorna. W praktyce bywa znacznie trudniej. Często bowiem paraliżuje nas strach, ryzyko (które na marginesie towarzyszy każdej naszej codziennej aktywności), nasze wewnętrzne wątpliwości, walczące ze sobą racje. Mylące pozostają dla nas opinie innych osób, ich oczekiwania, wpływające na nas sugestie.

Możemy się zastanawiać również, czy decyzje należy podejmować, tylko opierając się na faktach, zebranych informacjach (jeśli tak, gdzie ich szukać), czy kierować się raczej emocjami, ufać przeczuciom i intuicji. W tym drugim wypadku możemy mieć problem ze złą diagnozą sytuacji…zbyt pochopnym działaniem.

Jednak z drugiej strony doniesienia naukowców nie pozostawiają złudzeń: bez emocji nie bylibyśmy w stanie przetrwać. Często bowiem nie ma czasu na dłuższe rozważania. Trzeba coś zrobić tu i teraz. Natychmiast.

Brak odczuwania emocji blokuje nas na działanie, co pokazał przykład pewnego Amerykanina, który po wypadku, mimo zachowania takiego samego ilorazu IQ, stracił pracę, dom, rodzinę, bo nie był w stanie zadecydować o sobie choćby w minimalnym stopniu.

Czym się kierować?

Większość z nas zna sposób polegający na wypisanie „za” i „przeciw”, argumentów przemawiających za konkretnym rozwiązaniem. Niektórzy też zdają się na przypadek: np. rzucenie monetą.

Jednak już niewielu słyszało z pewnością o metodzie „drzewka”, analizie macierzy decyzyjnej, czy sześciu myślowych kapeluszach. Tymczasem poznanie każdych z tych metod może pozwolić podjąć dobrą decyzję, uwzględniając zarówno kryjące się za tym: ryzyko, jak i szansę, biorąc pod uwagę opinie innych, ale nie pozwalając sobie na opieraniu się na fałszywych przesłankach.

Autor książki skupia się na tym, co utrudnia nam podejmowanie decyzji: życie w przeszłości, przykładania zbyt dużej uwagi do opinii stada, niskiej samoocenie, presji otoczenia. Pisze o tym, co robić, gdy poszczególne racje się równoważą…Daje jasne wskazówki, opatrując je interesującymi komentarzami.

Dla kogo?

Rodzic, czy to debiutujący, czy już posiadający kilkuletnie dziecko, musi się mierzyć z wieloma wątpliwościami. Każdego dnia podejmuje masę decyzji: dotyczących nie tylko jego samego, ale całej jego rodziny.

To może powodować z jednej strony poczucie odpowiedzialności, satysfakcji, gdy decyzje są trafne (choć podjęcie ich bywało trudne) a z drugiej może rodzić stres, niepokój, a nawet paraliżować, gdy pojawia się przekonanie o tym, jak wiele na skutek źle wybranej drogi można zepsuć.

Dlatego książka ta może stać się ciekawym przewodnikiem dla osób, które obawiają się postawić następnego kroku, panicznie boją się pomyłki, błędów i ich konsekwencji…Raczej bym jej nie polecała dla tych, których wyróżnia silna osobowość,  gotowość na wyzwania, akceptacja ryzyka. Chyba, że aktualnie znajdują się na życiowym zakręcie, wtedy propozycja od wydawnictwa Edgard może rozjaśnić podstawowe wątpliwości.

Mamy dla Was egzemplarz tej książki. Napiszcie w komentarzu poniżej tego wpisu, z jaką do tej pory najtrudniejszą decyzją musieliście się zmierzyć oraz w jaki sposób udało się Wam zadecydować. Pamiętajcie, by dodając komentarz, podać prawidłowy adres e-mail. Na Wasze odpowiedzi czekamy do 10 maja.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. xxx xxx

    Najtrudniej było mi zdecydować się na drugie dziecko. Bałam się, że nie damy sobie rady, że już nigdy nie wrócę do pracy, jednak pomogło mi spojrzenie w przyszłość i długie zastanawianie się nad tym, co jest dla mnie najważniejsze.

  2. Marlena Marlena

    U mnie sprawdza się metoda rzutu monetą. Najlepszy sposób gdy wydaje się, że co nie zrobię będzie źle

  3. olka k olka k

    Mam duże problemy z podejmowaniem decyzj. Ta ksiązka by mi siue bardzo przydala…

  4. Ula Ula

    Najtrudniejszą decyzja jeszcze przede mną, a jest nią dla mnie powrót do pracy, ale już rozważam wzsytkie za i przeciw, które wypisałam na kartce. Zdaje sobie sprawę, że to początek mojej drogi z podejmowaniem ważych dla mnie i dla mojej córci decyzji dlatego też ta książka pomogła by mi być mądrą mamą radzącą sobie w każdej sytuacji!

  5. MD MD

    Najtrudniejsza moja decyzja była wyprowadzka od moich rodziców do narzeczonego, który mieszkał 400 km ode mnie. Ale teraz nie żałuje, to była dobra decyzja, najlepsza w moim życiu.

    • lili lili

      Jestem samotnie wychowywujacom matką w wieku 28 lat synek 2 latka.Nie zmiernie nie moge podjąć decyzji o przeprowadzce czy pozostawieniu u rodziców

  6. Kasia Kasia

    Moja najtrudniejsza decyzją to wybór między praca a córeczką tzn czy poświęcić się wychowaniu i możliwości daniu mojej córuni niezapominanego dzieciństwa spędzonego z mamusią i pełną miłości opieką nad nią czy powrót do pracy gdzie wychodziłabym rano a wracała wieczorem zmęczona a córka byłaby pod opieka osoby obcej no i podjęłam męska decyzję i mam ta możliwość i wielkie szczęście, że mogę być z córcią i z nią spędzać czas na cudownych i jakże szybko ulotnych chwilach i wspomnieniach których nikt mi nie odbierze :-) A największą motywacja do zadecydowania była po prostu wielka miłość do mojej córeczki :-) Wszystkim mamą życzę takiej możliwości, bo jako rodzic wiem, że to bezcenny czas, najważniejszy w życiu!

  7. Rakowa Rakowa

    No to jest pozycja dla mnie. Ilu rzeczy zaniechałam, ponieważ nie potrafiłam podjąć decyzji, ile okazji przeszło koło nosa przez to,że za długo myślałam! Jestem neurotyczna i niezorganizowana, każda decyzja począwszy od- co na obiad, a skończywszy na -mam przyjąć oświadczyny?- to dla mnie koszmar. Ile ja wybierałam imię dla dziecka! Codziennie nazywało się inaczej, w końcu zadecydował mąż( jestem wdzięczna, wybrał pięknie) gdyby nie to, pewnie nadal nazywałaby się DZIECKO. Najtrudniejszą decyzją, jak u wielu , było zdecydowanie się na malucha. Byliśmy już „na swoim”, oboje pracowaliśmy, mieliśmy auto, odkurzacz, pralkę i całą resztę „absolutnie niezbędnych” gadżetów, mimo to nie mieliśmy odwagi. Bo odpowiedzialność, bo kredyt, bo może za wcześnie itd. Decyzja zapadła, kiedy okazało się,że ciąża u nas nie będzie „łatwą” sprawą, że potrzebuję leczenia, które i tak nie da pewności,że w nią zajdę. Oboje uznaliśmy, że nie ma na co czekać. Do tej pory byliśmy pewni,że to zależy wyłącznie od nas. Uznaliśmy,że im wcześniej rozpoczniemy leczenie, tym większą będziemy mieć szansę. Trwało to tylko i aż osiemnaście miesięcy. Mieliśmy szczęście- to szczęście biega nam dzisiaj po domu:)

  8. Marlena Marlena

    Myślę,że podejmowanie decyzji to ważna sztuka, zwłaszcza dzisiaj, kiedy wiele kwestii wydaje się płynnych i zależnych od interpretacji. Dlatego tak wiele osób nie jest pewnych swojego zdania i własnych racji. Ja gdy mam wątpliwości staram się wyjechać, wyciszyć, odciąć od wszystkich rzeczy, ktore mnie rozpraszaja. zazwyczaj pomaga.

  9. olunia olunia

    Nie potrafiłam się zdecydować, czy wejść w formalny związek, bo moi rodzice się rozwiedli…postanowilam dac nam szanse i nie zyc przeszloscia i czyichs bledami.

  10. SmutnaDiablica SmutnaDiablica

    Najtrudniej było mi przyznać się mojej rodzinie do ciąży. Mam 30ści lat, za parę dni urodzę i zostałam sama bo ojciec dziecka okazał się nieodpowiedzialnym draniem. Ale to chyba już normalne w obecnych czasach, że mężczyźni są albo zniewieściali albo nadal nie wiedzą co to odpowiedzialność. Teraz wszystko spadło na moją głowę i muszę sobie jakoś radzić.
    Najgorsze było powiedzenie rodzicom, że nie dam rady pojechać za granicę do pracy by wspomóc ich finansowo bo wpadłam i za parę miesięcy będą dziadkami. Jednakże musiałam to zrobić, musiałam im powiedzieć, przyznać się do mojego naiwnego podejścia do życia. I o dziwo skończyło się dobrze. Wiem, że teraz mi ze wszystkim pomogą. Obecnie jestem w trakcie rozkręcania własnej firmy, szykowania pokoju dla maluszka i oczekiwania na pojawienie się mojej iskierki nadziei.

  11. agf agf

    Bywają w życiu decyzje trudne, ale i te mają różny kaliber. Do trudnych mniejszego kalibru należy czasem wybór studiów czy zmiana pracy. Do tych naprawdę trudnych chyba decyzje dotyczące sfery uczuć i tego, jaki wpływ będą mieć tak naprawdę na całe nasze życie. Pierwszym takim problemem przed jakim stanęłam była sytuacja, gdy będąc związana już 2 lata z kimś dowiedziałam się, że najprawdopodobniej choruje na stwardnienie rozsiane. Pamiętam, że wtedy spotkali się nawet nasi rodzice by porozmawiać ze sobą i by mi uświadomić, że muszę podjąć decyzję czy chcę z nim dalej być, brnąć w związek, który może się dla mnie ciężko skończyć. Byłam przerażona, owładnął mną strach, jednak nie trwało to długo i wiedziałam, że tak naprawdę choroba nic nie zmieni. Tym bardziej, że jej specyfika jest taka, że dopiero po drugim ataku można mieć pewność, że to na pewno SM, a taki atak może nastąpić za miesiąc, rok, 10 lat albo i nigdy. Mój tok myślenia był prosty – on może dalej chorować albo i nie, może mieć atak albo całe życie być zdrowym. Tak samo jak może się przytrafić drugi rzut choroby tak samo może go przejechać samochód. Codziennie jesteśmy narażeni na masę niebezpieczeństw, ale czy to sprawia, że zmieniamy nasze decyzje, myślimy o tym, wyczekujemy aż coś się zdarzy? Nie! Tak więc i ja uznałam, że ta potencjalna choroba nic nie zmienia i żyć musimy dalej. Teraz jesteśmy już 8 lat po ślubie, mamy pięknego synka i odpukać wszystko jest jak być powinno. Jestem pewna, że tamta trudna z pozoru decyzja była najlepszą, jaką mogłam podjąć.

  12. atrament180 atrament180

    Od dzieciństwa nie widzę na lewe oko. Kiedy byłam zmuszona siąść za kierownicą, by brat mógł sprawdzić auto, wywoływało to we mnie niemal panikę. Bałam się siebie samej w roli kierowcy, bo byłam święcie przekonana, że spowoduję wypadek – nie zauważę wymijającego mnie samochodu, źle cenię odległość itp. Lęk przed zrobieniem prawa jazdy wręcz mnie paraliżował! Ale… życie pisze różne scenariusze. W wieku 34 lat musiałam pójść na kurs. Długo biłam się z myślami, rozmawiałam z instruktorką jazdy na temat kierowcy widzącego jednym okiem. Zrobiłam sobie niezłe pranie mózgu i przewartościowałam mój stosunek do prawa jazdy i prowadzenia samochodu. Zaczęłam kurs teoretyczny, ale to pierwsza jazda miała być tą najważniejszą. Akurat trafiłam na śnieżycę i zawieję! Nie wiem, jakim cudem przeżyłam ten godzinny koszmar! Niewiele pamiętam. Instruktorka stwierdziła, że mam dryg. Postanowiłam kontynuować kurs. Egzamin zdałam za drugim razem po 3-miesięcznej przerwie. Niedługo miną 2 lata odkąd mam prawko i dziś nie wyobrażam sobie życia bez auta, a nawet żałuję, że tak późno je zrobiłam. Wprawdzie jeżdżę tylko do pracy, na zakupy, do rodziny i do lekarza, ale dla mnie to zupełnie wystarczy.

  13. Ania Ania

    Najtrudniejszą decyzją dla mnie było założenie rodziny. Po wielu przemyśleniach i analizie plusów i minusów bycia w związku zdecydowałam się na małżeństwo.

  14. Krystyna Krystyna

    Najtrudniejszą decyzją jaką dotąd podjęłam była zmiana pracy kilka lat temu.Mieszkam na północy kraju a to nie zbyt rozwinięty gospodarczo region. Dzięki znajomościom (niestety) zostałam zatrudniona w sklepie. pół roku później dostałam telefon czy nie chciałabym zmienić pracy? Wiele osób było przeciwko bo jak to będzie wyglądać. Po przetoczeniu boju z rodzicami zmieniłam pracę poznałam wiele osób, które podbudowały moja wiarę w siebie. niestety przyszedł w 2008 kryzys i skończyła mi się umowa, nie została przedłużona. W tej chwili pracuję ale moja wiara we własne mozliwości i walczenie o siebie nie należą do mocnych stron

  15. katska7 katska7

    Jedną z trudniejszych decyzji było podjęcie decyzji dotyczącej zakupu własnych czterech kątów. Mimo dobrych rad i przestróg zamiast małej klitki na strzeżonym osiedlu zdecydowałam się na klimatyczne mieszkanko w przedwojennej kamienicy i jestem… przeszczęśliwa:)

  16. MiStrzUniO55 MiStrzUniO55

    Właśnie skończyłem edukacje w LO o profilu społeczno-prawnym,swoja drogą od 7 maja zdaje mature :).Gdyby nie moja beznadziejna z perspektywy czasu decyzja o wyborze tego profilu,na pewno zdawałbym inne dodatkowe przedmioty na maturze co uchyliłoby mi drzwi do wielu wymarzonych teraz szkół.Jeszcze 3 lata temu nie wiedziałem co chce w życiu robić,czym się zajmować,teraz już wiem i bardzo żałuję tej decyzji ponieważ obecnie nie wiem czy zdawane przeze mnie przedmioty wystarczą aby dostać się na wymarzoną uczelnie.Wybrałem profil humanistyczny a jestem umysłem ścisłym……Miałem rozszerzony polski,WOS,historię a powinienem mieć matematykę,fizykę itp.

    • nicestt nicestt

      Heh i co z tego? Ja również byłam na profilu humanistycznym, tyle, że zdawałam maturę z matmy, a uczyłam się jej sama sama… Matura z matmy średnio poszła, dobrze że na rozszerzoną poszłam (a miałam nie isc)… Dziś jestem po studiach matematycznych, mam mgr i moge uczyc w szkole matmy – jak widac to nie problem.

  17. Aneta 22 Aneta 22

    Jedną z najtrudniejszych decyzji jakie podjęłam było wprowadzenie swoich danych do do bazy Potencjalnych Dawców Komórek Macierzystych na stronie internetowej Fundacji DKMS :) Mimo wszelkiego odradzania w podjęciu tej decyzji przez moja rodzinę, zdecydowałam się na oddanie cząstki siebie przez rejestracje w bazie. Teraz jestem potencjalnym dawcą:) Każdego dnia czekam z niecierpliwością na telefon, że to właśnie ja mogę uratować komuś życie:)))

  18. monia monia

    jedna z najtrudniejszych decyzji dla mnie było to aby wyprowadzić sie od mojego chłopaka,zawsze podejmowałam ta decyzje pochopnie ,chociaż wiedziałam że powinnam mu dać nauczke ,to i tak zostawałam .Zawsze z tym problemem szłam do przyjaciółki ,to ona mi doradzała i tak po kilku razach zrobilam ,postanowilam na swoje a on sie nauczył

  19. Gosia Gosia

    Do tej pory najtrudniejszą decyzją, którą musiałam podjąć było zdecydowanie się na operację. Nie była to łatwa decyzja, wiem, że wiele osób woli się męczyć i żyć z problemami, w moim przypadku tym problemem okazały się kamienie w pęcherzyku żółciowym. Cieszę się, że decyzję podjełam tak szybko, bo podczas operacji okazało się, że miałam ropniaka i zwlekanie mogło spowodować, że dzisiaj bym tu do Was nie pisała. Mam niestety problemy, z podjęciem decyzji co do dalszej drogi zawodowej. Pracy w zawodzie niemogę podjąć, a jestem już kilka lat po studiach i najwyższy czas zdecydować, w którą stronę mam podążąć. Mam kilka pomysłów na siebie, ale nie potrafię się na żaden zdecydować. Mam nadzieję, że książka, którą można wygrać trochę rozjaśniłaby mi tą sytuację, w której obecnie się znajduję.

  20. Anita Anita

    Podejmowanie decyzji nigdy nie przychodzi z łatwością jeśli chodzi o zdrowie, bliskich, karierę. Często musimy wybierać. I nie wiadomo, czy lepiej kierować się rozsądkiem czy sercem? Czy warto ryzykować, wiedząc że można wiele stracić? Trudno jest podejmować decyzję, gdy nie ma się 100% pewności o jej słuszności. Czasem dryfuje jak chorągiewka na wietrze, a czasem brnę i udowadniam swoje racje. Dokonujemy wyboru i nie ma już powrotu. A najcięższe decyzje to takie, które chwytają za serce a my nie wiemy co robić. Błądzę i może ten poradnik rozjaśni mi parę spraw.

  21. Zosia Zosia

    Moja najtrudniejsza decyzja dotyczyła tego, jak zareagować, gdy nastoletnie dziecko zażyło środki psychoaktywne. Mimo presji środowiska, by wyciszyć temat, pojechaliśmy na pogotowie, do szpitala i na terapię rodzinną.Dziś jestem pewna, że tak należało postąpić, mimo odczuwanego wówczas lęku, wstydu i poczucia winy.

  22. hania_qw hania_qw

    Mimo mojego młodego wieku, trudne decyzje stanęły na mojej drodze. Najtrudniejszą z nich, był samotny wyjazd do innego miasta, by w pełni oddac się wymarzonym studiom. Myśl ta chodziła mi po głowie coraz częściej a ja kłóciłam się z moimi myślami. Podświadomość pragnęła zmiany i szansy na wielkie życie a umysł przybierał strach przed nowym, nieznanym i dorosłym w końcu życiu, bo podjęcie tejże decyzji wiążało się z moim prawdziwym wejściem w dorosłość.
    Terminy zmiany szkoły nie ukrywam, przyspieszyły mój wyjazd. Tak zdecydowałam się! Jeszcze przed samym wyjazdem wahałam się, bałam, nie dowierzałam sobie….
    Teraz 4 lata po moim wyjeździe, jestem szalenie dumna z siebie!Była to moja pierwsza samodzielna i dorosła decyzja, która pozytywnie odmieniła moje życie. Studia stały się całym moim życiem, zyskałam wspaniałych przyjaciół a decyzji niegdy nie pożałowałam!

  23. Dominika Dominika

    Najtrudniejsza decyzja to chyba ta przede mną. 3,5 roku temu rzuciłam dla nowo poznanego chłopaka studia i wyprowadziłam się z nim. Potrafiłam wszystko dla niego poświęcić, niestety źle na tym wyszłam. Parę dni temu rozstaliśmy się po 3,5 letnim związku- zostałam z niczym- bez pracy, pieniędzy, studiów. Wróciłam do rodziców i czuję się jak „córka marnotrawna”. Nie wiem co mam dalej robić. Wyjechać za granicę? Pojechać do większego miasta? Zostać z rodzicami? Nie wiem, nie wiem. Mam mętlik w głowie i tysiące myśli, jednak żadnej konkretnej. Póki co planuję z pomocą rodziców wynająć kawalerkę w większym mieście, ale decyzji jeszcze nie podjęłam. Książka naprawdę by mi się przydała- ułatwiłaby mi życie.

  24. Magdalena Magdalena

    Najtrudniejsze było dla mnie pozbycie się z domu męskiej huby czyli klasycznego przykładu mężczyzny-nieroba, który nie dość że miał dysfunkcje finansowo-adaptacyjne ( czego oczywiście nie widziałam bo byłam tak szaleńczo zakochana), nie szanował mnie ( ja oczywiście twierdziłam inaczej) to jeszcze wpędzał w nieustające poczucie winy. Ale jakimś cudem zebrałam się do kupy i powiedziałam WYNOCHA! Długo tę decyzję odchorowywałam i analizowałam i bardzo chętnie poczytam czy dobrze sobie poradziłam po takiej rewolucyjnej zmianie w życiu.

  25. wiewiorczak wiewiorczak

    Moją życiowa i największa decyzji -tych trudnych było uświadomienie tego ,że mój ojciec ma romans z inna kobietą,Czy powiedzieć to mamie po 40 latach małżeństwa,jaką podjać decyjze w koncu mama choruje na serce i nie moze sie stresować.Jak zmieni sie nasza rzeczywistosć,czy warto burzyc spokój,czy moze lepsza niewiedza,i zdrowie jej .Dlatego najwazniejszą decyzję podjęłam właśnie na rozmowie z ojcem.Mam tylko ,nadzieje ,że wnioski po tej rozmowie wyciągnie pozytywne i przemysli co w życiu jest wazne a co tylko chwiową zachcianką.

  26. monika06 monika06

    ogolnie jestem osoba ktora ma dosc skomplikowany charakter, juz jako 10-letnie dziecko musialam zzaczac decydowac o sobie, bylo mi ciezko,mama wyjezdzala za granice do pracy, tata ciagle pracowal a ja no coz….zycie;( za wczesnie doroslam z nie swojej woli i to wplynelo na moje zycie, musialam zaczac myslec jak dorosly ale to bylo trudne,
    dzis mam juz swoja rodzine, a podejmowanie decyzji juz nie jest tak trudne-chociaz jeszcze mam problemy-czesto jestem niezdecydowana a podjecie jakiejs decyzji odwlekam w czasie, co tez nie jest dobre, rozwazam wszystkie za i przeciw a w koncu chce aby zadecydowal maz……chore wiem ale czasami nie umiem podjac konkretnej decyzji:(
    od prawie18 lat pracuje nad soba i wiem ze sa efekty i latwiej i szybciej juz mi przychodzi decyzja ale waham sie do ostatniej chwili;(kazda nawet najprostrza decyzja jest dla mnie ciezkim wyzwaniem;(

  27. Iwonagórecka Iwonagórecka

    Wysłanie syna w szpitalu psychiatrycznym,wyszedł z niego z diagnozą Spektrum autyzmu{Zespól Aspergera}.Od tej chwili zupełnie inaczej zyjemy.

  28. agoolar agoolar

    Najtrudniejszą dla mnie decyzją jest zaakceptowanie i wdrożenie pomysłu z życie mojego męża, mianowicie podjęcie przez niego pracy i nasza przeprowadzka z małą córeczką do Norwegii. Wiem, że to może wiele zmienić, ale jednocześnie mam milionową listę obaw. Jeszcze trwam w zawieszeniu…

  29. blue blue

    Decyzje podejmujemy kazdego dnia gdy otwieramy oczy zastanawiamy się co ubrać? Co zjeść? Itd. Każda chwila życia to wybór raz jest tak oczywisty że go nie zauważamy innym razem trudny zawierający mnóstwo energii i stresu. Zawsze też pojawia się pytanie: co by było gdybym wybrala inaczej? Każdy wybór doświadcza uczy. Najtrudniejszy potrafi zmienić życie.

  30. Kris_84 Kris_84

    Podejmując decyzję warto uwzględnić różne czynniki, analizując fakty, ocenić konsekwencję. Błędem jednak było by wyrachowane zawierzanie logice, sugerując się jedynie bilansem pozytywów i negatywów wynikających z podjętej decyzji. Idealnym kompromisem wydawała by się tu synteza metod a mianowicie chłodna analiza danych w oparciu o subiektywne odczucia, instynkt bądź inspirację. Przy czym drugi aspekt posiadałby wyższy priorytet podczas kluczowych sytuacji (podejmowania ważnych decyzji ). Często trafne wybory oceniamy podświadomie, ich ocena odbywa się poza świadomym postrzeganiem a wynika z doświadczenia i sytuacji które ukształtowały naszą podświadomość. Przejawem tej pozornie ukrytej wiedzy jest intuicja. Opisany sposób jest wykorzystywaną przeze mnie metodą oceny sytuacji i podejmowania decyzji, którą kieruję się w życiu. Sytuacje i dylematy bywały różne. Jestem jednak tego zdania że najważniejsze kwestie dotyczące przyszłości oraz rodziny są dopiero przede mną.

  31. Gosia Gosia

    Mnóstwo jest artykułów i poradników o tym, jak zdobyć ją lub jego, jak wskrzesić w związku namiętność, jak dbać o drugą połówkę, ile dać jej przestrzeni i jak często z nią rozmawiać. Jeśli jednak przychodzi czas rozstania, doradzanie nie jest już tak prostą sprawą. Nie wystarczy powiedzieć teatralne „odchodzę” by rozwiązać problem i zakończyć często wieloletni związek. Jestem z chłopakiem od 4 lat , było jak w bajce , dogadywaliśmy się , dopełnialiśmy się wzajemnie , wspieraliśmy się, gdy go potrzebowałam od razu przyjeżdżał i mnie pocieszał , ufałam mu lecz się przeliczyłam ze wszystkim . Nigdy nie pomyślałabym , ze mnie zdradzi z kim kolwiek , nie mogłam dopuścić do siebie tej myśli . Przez kilka dni nie wychodziłam nigdzie , zaczęłam się cały dniami zastanawiać co ona takiego miała , co ja zrobiłam zle , ze mi tak zrobił. Opuszczałam szkołę , nie chciałam widzieć nikogo. Lecz po kilku tygodniach postanowiłam się z nim spotkać i porozmawiać szczerze , chciałam usłyszeć dlaczego , dlaczego mnie zdradził . Po rozmowie nie widziałam co myśleć , co mam zrobić , miałam mętlik w głowie , lecz z drugiej strony kochałam go do szaleństwa , nie wyobrażałam sobie nikogo innego tylko on się dla mnie liczył . Po dłuuugim czasie postanowiłam dać mu drugą szansę choć było mi bardzo ciężko. Czasem te najtrudniejsze decyzje , co przynoszą wiele bólu z czasem okazują się być najsłuszniejszą drogą.

  32. ellanar ellanar

    Najtrudniejsza decyzja jaką ostatnio podejmowałam dotyczyła odejścia z firmy, w której przepracowałam ostatnie 12 lat, miałam dobre stanowisko, dobrą pensję ale praca wymagała ode mnie pełnej dyspozycyjności i pracy czasem po 12-14 godzin a ponieważ od 1,5 roku jestem najszczęśliwszą mamą na świcie to dobro córki i chęć spędzania z nią czasu nakłoniły mnie do zaryzykowania i zmieniłam pracę, z umowy o pracę na działalność i teraz to ja jestem swoim szefem, to ja zarządzam swoim czasem i układam sobie prace tak by 1 albo 2 dni w tygodniu nie pracować i by córcia była cały dzień ze mną. Dzisiaj był taki dzień, siedziałyśmy 2 godziny w piaskownicy i było cudnie:) To nie była łatwa decyzja, miesiąc liczenia, rozmawiania, czy damy rade finansowo, czy biznes się uda i na razie odpukać nie jest źle i absolutnie nie żałuję tej decyzji

  33. Magi18 Magi18

    Najtrudniejsza decyzja w moim życiu dotyczyła moich studiów, rezygnacji z nich, bo nie potrafiłam sobie poradzić z problemem. Zrobiła i listę „za i przeciw”, radziłam się przyjaciół, myślałam długo. Trudno było mi podjąć tą decyzję, w końcu ją podjęłam. Nie wiem, czy była słuszna, dylematy wciąż mam.

  34. kdkoraliki kdkoraliki

    Najtrudniejszą decyzją jaką podjęłam było decyzja o zakończeniu cierpienia mojego ukochanego psa, najlepszego przyjaciela jakiego kiedykolwiek miałam. Był wiernym towarzyszem spacerów, wyczuwał kiedy mam zły humor i kładł mi na kolanach swoją piękną biszkoptową mordkę. Do dziś biję się z myślami czy dobrze zrobiłam mimo, że wielomiesięczne leczenie nie przynosiło rezultatu, mimo, że dwóch niezależnych wybitnych weterynarzy powiedziało, że to jest jedyna słuszna droga…do dziś nie wiem i tęsknię za nim jak piernik

    • anuśka anuśka

      zle bys zrobila pozwalajac mu cierpiec. Tesknota z czasem bedzie mniejsza. Wiem, bo tez to przezylam

  35. Andrzej Andrzej

    Trudną i bardzo ważną dla mnie decyzją było wybranie kierunku studiów. W czasach szkolnych pasjonowałem się elektroniką i matematyką. Nie potrafiłem się zdecydować co bardziej lubię i czy pójdę na politechnikę czy na uniwersytet. W tych dawnych czasach (rok 1976) słowo informatyka było nieznane, ale mnie pociągały też kalkulatory elektroniczne podziwiane na międzynarodowych targach. Chciałem mieć z tym do czynienia na co dzień, a może nawet konstruować. Kiedy już byłem zdecydowany na metody numeryczne czyli taką namiastkę informatyki na uniwersyteckiej matematyce kolega wyciągnął mnie jednak na dzień otwarty na politechnice gdzie uruchamiano właśnie „prawdziwą” informatykę. Od tego momentu coraz bardziej przekonywałem się, że ten ostatni wybór będzie dla mnie optymalny. Dopiero z dzisiejszej perspektywy da się ocenić ten wybór jak trafienie w najdynamiczniej rozwijającą się dziedzinę wiedzy i zastosowań. Kolega, który poszedł ze mną na dzień otwarty wytrwał przy swoim wyborze automatyki i po latach musiał się przekwalifikowywać by zajmować się informatyką jako dziedziną o większych możliwościach. Ja od razu trafiłem celnie.

  36. Natalia Natalia

    Na co dzień musimy mierzyć się z wieloma wyborami. Czasem są one mniej istotne (w co się ubrać, co dziś zrobić na obiad), a czasem bardziej (kim zostać w przyszłości, co robić w życiu). Każdy wiek jest obarczony dylematami odpowiadającymi jego możliwościom. Czasem zdarza się jednak, że przewrotny los wrzuca nas na „głęboką wodę” i musimy podjąć decyzje, na które czasem jest jeszcze stanowczo za wcześnie…

    Moja mama zachorowała na raka i bardzo szybko zmarła, zostawiając mnie – osiemnastoletnią dziewczynę z młodszym bratem na głowie. Tata, będąc po rozwodzie nie mieszkał z nami. Musiałam podjąć decyzję – poprosić go o pomoc? Czy może samej zająć się wychowaniem dojrzewającego nastolatka? Zostawali jeszcze zawsze dziadkowie. Na szczęście miałam przy sobie cały czas bliskich, czy to w postaci rodziny, czy przyjaciół i wydaje mi się, że to właśnie oni, poprzez ciągłe wspieranie mnie na duchu, dodali mi wiary i siły w tym trudnym okresie. Wybrałam tatę i teraz, patrząc z perspektywy czasu na tę zeszłoroczną decyzję uważam, że postąpiłam dobrze. Latam teraz po domu, zajmując się gotowaniem, zaś tata uwija się z praniem i pomaga w porządkach. Brat wreszcie zaczyna do siebie dochodzić, choć i tak czasem muszę wygłosić mu jakieś „kazanie”, jak to w tym wieku bywa.

    Jak zatem radzić sobie przy trudnych dylematach? Dla mnie największą pomocą było właśnie wsparcie bliskich mi osób. Ich obiektywne spojrzenie i trafne argumenty. Czasem również sama obecność, przynosząca ulgę i spokój. Dzięki temu jestem teraz tu, gdzie jestem i uważam, że nie mogłabym postąpić lepiej.

  37. sosrodzice sosrodzice

    Dziękujemy wszystkim za udział w konkursie i gratulujemy wygranej osobie, która podpisała się jako Dorota. Wyróżniona odpowiedź została podświetlona.

  38. zagubiona :( zagubiona :(

    Jest tu ktoś ? Pomóżcie proszę ! Nie wiem czy kierować sie sercem czy rozumem…
    Boje sie konsekwensji i tego,ze bede zalować każdej z decyzji… sprawa jest niebanalna.. dotyczy ciąży…
    Partner się nie poczuwa , twierdzi ,ze to moja decyzja i zostawia mnie z tym wszystkim samą… :(
    Jestem obecnie w Uk gdzie na szczescie mam prawo wyboru.. ale no właśnie…
    Bardzo proszę tutaj o wyrozumialość i darowanie sobie zbednych kometarzy apropo aborcji…
    to wybór indywidualny i kazda kobieta ma do tego prawo jesli uważa,że jest to mniejsze zlo zarowno dla niej jak dla dziecka… bo wydać na Swiat dziecko to nie sztuka.. sztuka jest dobrze , w milosci , spokoju dostatku wychowac ale czy w pojedynke ? Z matka która czuja ból ,żal , smutek i przygnębienie ?
    Brak akceptacji sytuacji , dziecka i partnerki podczas tego trudnego okresu przez patrnera i odrzucdnie jest chyba najgorszym co moze kobieta w ciaży przezywac… Nie zycze tego nikomu :(
    Zupelnie inna sytuacją jest kiedy oboje rodziców tego chce i tego wyczekuje… i oboje ponoszą odpowiedzialność…
    Ja własnie ponietkąt tej wielkiej odpowiedzialności i nowego życia bardzo się boję..
    nigdy nie należałam do kobiet , ktore desperacko chcą mieć dziecko i niewazne czy będą same czy nie
    Tutaj też ma duże znaczenie stabilność finansowa oraz emocjonalna… Jeśli kobieta wyczekuje bo wie i czuje ,ze chce.. to zmienia postać rzeczy..
    U mnie to niestety przypadek… ale wierząc w to ,że nic się nie dzieje bez przyczyny, zatrzymałam tą ciążę…
    wierząc tez,że może partner potrzebuje na to więcej czasu… bo przez pierwszy miesic pozwolil mi myslec,ze bedzie ok i ze damy rade pozniej wyjechal…nadal jest jest zimy i bezwzględny a ja ciągle przez niego płacze… przyjachałam z nim by przekonac sie po raz ostatni by nie miec juz nadzieji… pokazal mi ,ze nie moge na ni polegac.. wazniejsze imprezy i wycie jak singiel…
    wiem ,że mogę liczyć sama na siebie…
    Szczezrze ? Nie czuje radosci i nie potrafie sie tym cieszyc… bardziej wyobrażam sobie co to dziecko moze mi dać…z jednej strony sie boję a z drugiej wierze ,że może dziecko zmieniło by moje zycie na plus…
    nauczylabym sie wiekszej odpowiddzialnosci , organizacji czasu i przewartosciowała sobie zycie..
    od mylenia i gdybania już wariuje :(
    czuje ,ze nie chce być samotna matka i ze nie udzwignę z drugiej strony spotkalo mnie juz tyle dobra od innych ludzi ,ze kieruje sie chyba tez tym ,ze moze bedzie dobrze bo dziecko da mi milosc i bede szczesliwa…
    ale wlasnie moze ?
    A co jesli nie ? Jesli popelnie blędy mojej matki , ktora mnie nie kochala i cale zycie zadawla bol i się mnie wyrzekała ….
    mozę stad ta obawa i lęk ?
    Bo powtarzam jej historie… z tym ,ze ona byla mlodsza i zyla w innych czasach… nie miala wyboru ja mam ale codziennie mysle co innego a czas jest tylko w moim przypadku wrogiem…
    blagam pomozcie ! :(

    • Monika Pabijańska Monika Pabijańska

      Dziękuję za polecenie książki. Mnie samej łatwo przychodzi podejmowanie decyzji, bo lubię ryzyko z tym związane. Co innego jeśli chodzi o otoczenie, czasem najbliższe, czasem w pracy. A przecież często tę decyzję trzeba podjąć we dwójkę, albo w zespole.
      Ja się kieruję zasadą, że patrzę także na drogę. Chcę coś w życiu, ale pytam się czy droga dojścia tam będzie dla mnie równie atrakcyjna.

  39. ella ella

    Bardzo trudno było mi zdecydować o zmianie pracy związanej równocześnie ze zmianą miejsca zamieszkania. Nigdy nie zapomnę ile bezsennych nocy, kotłujących się wtedy myśli za i przeciw przewinęło się przez mój umysł. Robiłam tabelki , rozmawiałam z ludźmi tymi których był opuszczała, rzucałam monetą. W efekcie końcowym decyzja zapadła w czasie urlopu, który wzięłam aby „odciąć” się od miejsca które mam opuścić. To pomogło mi uświadomić sobie, co lubię: że lubię podróże, że lubię poznawać nowych ludzi, miejsca. Że nie da się zrobić tak aby nie ponosić ryzyka, czy jak to mówią „zjeść ciastko i mieć ciastko”. Więc zaryzykowałam – i mam swoje drugie miasto, i pracę i nowych przyjaciół :)

  40. Zagubiona Zagubiona

    Cztery lata temu wyjechałam z mężem i córką ( w tej chwili ma 11 lat) do Wielkiej Brytanii. Każdego dnia żałuję tej decyzji. Przede mną kolejna, czy wrócić do Polski. To nie jest takie proste ponieważ życie jakoś tutaj poukładane. Myślę, że przeczytanie tej książki pomoże podjąć dobrą decyzję. Zwłaszcza, że zawsze mam z tym problem.

  41. Zagubiona Zagubiona

    Najtrudniejsza decyzja dla mnie to zmiana pracy i przeprowadzka się do innego miasta. Są plusy i minusy, ale są też osoby które nie pozwalają podjąć mi decyzji, rodzice nie chcą mnie wypuścić z domu. Nie chce pozwolić mi na wspólne układanie życia z narzeczonym.

Zobacz również