Po pierwsze…nie pomagaj?

Żyjemy w dziwnych czasach. A może raczej w dziwnym kraju, w którym uczciwość postrzegana jest jako niepoprawna i nieopłacalna, a nawet naiwna, a wołanie o pomoc dla własnego dziecka podpinane jest pod przestępstwo. Mało odkrywcze przemyślenia? Może…ale sprowokowane pewnym donosem i jego efektem: strachem wśród blogerów. Teraz już wiadomo, co wolno, a czego nie wolno i że nieznajomość prawa naprawdę szkodzi.

Bloger przestępca

Dzisiaj prowadzenie bloga jest modne. Za tę formę wypowiedzi zabierają się nie tylko osoby prywatne, ale również firmy i duże organizacje. Bloga prowadzą także celebryci, osoby znane i rozpoznawalne. Jedni robią to gorzej, drudzy lepiej. Są tacy, którzy blogowanie traktują jako hobby, inni już na starcie mają wizję „niewyobrażalnych zysków”, jakie blog pozwoli im osiągnąć, umożliwiając realizację najdroższych planów.

Na drodze do zdobycia wielu czytelników blogerzy, w tym też blogujące mamy sięgają po różne sposoby zwrócenia na siebie uwagi. Jedną z nich jest na przykład organizowanie konkursów, w którym nagroda jest losowana, co w przypadku blogujących mam, oznacza zazwyczaj przestępstwo.

Dlaczego? Ponieważ według polskiego prawa wszystkie gry, w których wygrana nie zależy od zaangażowania uczestników, a od przypadku są definiowane jako gry losowe i wymagają specjalnego pozwolenia Ministra Finansów. Jeśli stosownego werdyktu na „tak” organizatorzy konkursu nie posiadają, organizator ma niestety powód do niepokoju. Wystarczy, że ktoś na niego doniesie (na przykład niezadowolony uczestnik zabawy) i kłopot gotowy. Dodatkowo blogerzy, w tym blogujące mamy często zapominają o innych podstawach: tworzeniu regulaminów konkursów, w tym zawieraniu zapisu o organizatorze konkursu, sponsorze, itd.

Możecie powiedzieć, że to nic, że kto się przyczepi do blogów. Przecież to świat internetu, a tutaj można czuć się anonimowo, można pisać wiele i nikogo to nie interesuje. Niestety mylicie się. Udowadnia to nie tylko Acta, o której było tak głośno jeszcze kilka miesięcy temu, ale również konkretne przypadki konkretnych osób.

Pomagasz? Prosisz o pomoc? Zastanów się, jak to robisz…

Kilka dni temu na wielu blogach można było przeczytać słowa wzburzenia dotyczące pewnego donosu, który postawił w gotowość wiele blogujących mam. Mianowicie do Ministerstwa Finansów wpłynęła informacja, że na pewnych blogach (nazwanych przez donosiciela) prowadzone są zbiórki pieniężne, a te bez odpowiedniego zezwolenia są niezgodne z prawem i karalne.

Ba, zagrożone karą są nie tylko prośby o to, by pomóc Tomkowi, Michałkowi, Marysi, by można było kupić protezę, wysłać dziecko na rehabilitację, opłacić bieżące wydatki, itd. Nielegalne jest także zachęcanie do wpłat na konto danych organizacji, które pieniądze zbierają i które robią to nielegalnie. Wystarczy podać osobisty numer konta, by być na cenzurowanym (zbiórką publiczną są też wpłaty na konto bankowe). Na baczności muszą się mieć zatem wszystkie mamy opisujące zmagania, jakie mają w codziennym życiu z autystycznym dzieckiem, wszystkie odważne kobiety, które postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce i nie czekać aż ktoś im da, i wszystkie te, które zdecydowały się „wybić się z tłumu” innych potrzebujących i dać szansę na szczęśliwe dzieciństwo swojemu dziecku.

Skąd całe zamieszanie? Po raz kolejny z nieznajomości prawa. Donos oczywiście był podstawny (bo gdyby nie był, nikt, by się tym nie zajmował). Inna sprawa, czy zapisy prawa, według których żyjemy, mają rację bytu…. Można byłoby przecież nazwać je głupimi, ale niestety to nie zmienia faktu, że prawo jest prawem. Mimo że zapis o nielegalnych zbiórkach pieniędzy funkcjonuje od lat 30-tych ubiegłego wieku, kiedy nikt nawet nie myślał o internecie (!), to nadal jest aktualny. Co gorsza uprawomocnia on do zbiórek pieniędzy jedynie niektóre organy: instytucje, stowarzyszenia i organizacje. O zalegalizowanie zbiórek z tego powodu nie mogą się ubiegać blogujące mamy…

Art. 56. § 1. Kto bez wymaganego zezwolenia lub wbrew jego warunkom organizuje lub przeprowadza publiczną zbiórkę ofiar, podlega karze grzywny.
§ 2. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.
§ 3. Można orzec przepadek przedmiotów uzyskanych ze zbiórki przeprowadzonej wbrew warunkom zezwolenia, orzeka się zaś ich przepadek gdy zbiórkę przeprowadzono bez zezwolenia.
§ 4. Można orzec przepadek przedmiotów uzyskanych z czynu określonego w § 1 także wtedy, gdy zostały one przekazane przez sprawcę innej osobie lub instytucji, jak i przepadek pieniędzy uzyskanych za zebrane ofiary w naturze i rzeczy nabytych za uzyskane ze zbiórki pieniądze.
§ 5. Przedmioty, co do których orzeczono przepadek, należy przekazać instytucji pomocy społecznej lub instytucji kulturalno-oświatowej.

Osoby, których blogi znalazły się pod lupą Ministerstwa Finansów mają teraz problem. W ich sprawie prowadzone jest postępowanie. Ba, winni są nie tylko właściciele stron, ale również wszyscy ci, którzy odpowiedzieli na ich apel i przekazali pieniądze, książki, zabawki, czy inne upominki. To, że miały dobre intencje, nie zmienia faktu, że mogą ponieść tego gorzkie konsekwencje. Tak jak pewien piekarz, który kilka lat temu stracił własną firmę i pracę, sam stając się bezrobotny, bo rozdawał chleb z dnia poprzedniego ubogim.

Jaka grozi kara za organizowanie nielegalnych zbiórek? Karą za tego rodzaju wykroczenia jest oddanie zgromadzonej sumy (przekazanie jej na wskazany przez sąd cel) oraz grzywna, czyli kara pieniężna.

Inny przykład? Ministerstwo Finansów zaczęło bacznie przyglądać się nie tylko blogom, ale również stronom internetowym. Na niektórych z nich znajdziecie informacje o tym, by „wesprzeć działalność twórców strony, przekazać darowiznę na rozwój portalu, itd”. To niestety (o ile wydawca strony nie otrzymał zgody, a w większości wypadków takiej nie posiada) również nielegalne działanie.
Dość dotkliwie przekonał się o tym wydawca strony Histmag, kiedy w październiku 2011 roku otrzymał wezwanie na komisariat z podejrzeniem popełnienia wykroczenia. Postawiono mu ten sam zarzut, co wspomnianym wyżej blogerkom – prowadzenia zbiórki publicznej bez stosownego zezwolenia. Gra toczyła się o 15 tysięcy zebrane od czytelników strony oraz grzywnę (ustanowioną przez sąd). Wydawcy przy pomocy dobrych prawników udało się jednak sprawę wygrać. Mimo to ma spore wątpliwości, czy wznawiać zbiórki w przyszłości i stara się zwrócić uwagę na problem posłom, by zmieniło się prawo.

Mało przykładów? Niech będzie kolejny. Tym razem z innego podwórka. Ksiądz, czy jak chcą inni pan Tadeusza Rydzyka kilka miesięcy temu pojawił się w mediach jako…oskarżony. Przyszło mu odpowiadać za nielegalne zbiórki. Powiecie, że się należało za wszystkie oszustwa, podżegnanie do nienawiści, mieszanie praw duchownych z polityką, itd.. Pewnie będziecie mieli rację. Liczy się inny fakt, że w tym wypadku prawo okazało się równe dla każdego: dla mamy rozpaczliwie zbierającej pieniądze na operację dla ukochanego dziecka, dla wydawców, którzy chcą czerpać ze strony www korzyści finansowe oraz dla duchownych, którzy pod płaszczem filantropii załatwiają swoje interesy.

Na koniec tylko uwaga. Sejm ma zająć się skostniałym prawem. Nad zmianą prawa pracuje między innymi minister cyfryzacji i administracji. Zanim jednak to zrobi, dla własnego spokoju lepiej respektować założenia przepisów, jakie aktualnie obowiązują. Nie ma co narzekać, że na zachodzie tak zwany  crowdfunding w internecie (dosłownie finansowanie przez tłumy) jest świetnie działającym rozwiązaniem, wspierającym innowacyjne, niszowe projekty, skoro żyjemy w Polsce, gdzie władze walczą z hazardem (brak możliwości zorganizowania konkursów, w których nagroda zależy od przypadku bez stosownego zezwolenia) oraz z zaradnością, a w niektórych wypadkach z nadużyciami i oszustwem (konieczność uzyskania zgody na zbiórkę pieniędzy). Dobrze szukać rozwiązań i sposobów na promocję własnego bloga, czy też dróg  uzyskania pieniędzy, które są zgodne z prawem. Dla własnego bezpieczeństwa.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. monia monia

    oburzające!! naprawdę zamiast łapać za ogromne łapówki to się zajmują takimi głupotami…

  2. ewanka ewanka

    Kiedyś zastanawiałam się nad sensem tego wyłapywania blogerek które chciały pomóc i zbierały ubrania i zabawki dla potrzebujących. I tak doszłam do tej myśli…. skąd ja mam pewność czy ta osoba, faktycznie ją podarowała osobie potrzebującej ?? czy to nie jest zwykły oszust który później wystawia na sprzedaż na różnych aukcjach internetowych ??? jestem pewna że jakiś mniejszy procent tych zbierających oszukała ludzi w ten sposób :-/ szkoda tylko że największą cenę zapłacą ci którzy faktycznie pomogą :-/

    • Dorota Dorota

      Niestety, zgadza się. I chyba z tego powodu powstało to prawo, by można było weryfikować, czy pomoc rzeczywiście trafia tam, gdzie jest deklarowane, że zostanie udzielona…

  3. miraga_ miraga_

    Kto nie ma szczęścia w losowaniu i jest rozgoryczonym człowiekiem, rzeczywiście może napisać donos na blogowe rozdanie lub candy.
    Co za paranoja.

    • mama kasi mama kasi

      blogerzy strzeżcie się! donosiciele czuwają – a tak na serio – to ja byum się nie zdziwiła, gdyby za jakiś czas wyszła afera z donosem na candy