Po co nam dzieci? 3 powody, dla których lepiej NIE zakładać rodziny

Po co nam dzieci? Kto o zdrowych zmysłach angażuje się w coś tak trudnego i nieprzewidywalnego jak opieka i wychowywanie małego człowieka? Kto poświęca swój czas, energię i emocje na coś, co niekoniecznie przyniesie oczekiwany efekt?

Tego nie da się wytłumaczyć racjonalnie. Tu potrzeba miłości i przeogromnej, niewyczerpującej się potrzeby dawania. Bez oczekiwania czegokolwiek w zamian, bez żądań, a później pretensji, że dziecko jest inne niż oczekiwaliśmy. Jeśli tak jest i mamy zdrowe podejście do rodzicielstwa, jest idealnie. Niestety świat nie jest doskonały. Nie tak rzadka jest postawa, że dzieci się ma po coś…Dla konkretnych korzyści. Tu niestety zazwyczaj zaczyna się dramat: niespełnionych oczekiwań…

Żeby opiekowały się nami na starość

Family expecting new baby

Istnieją dwa przeciwstawne poglądy.

Jeden koncentruje się na tym, że obowiązkiem dzieci jest pomaganie rodzicom na starość. Ta postawa wywodzi się z czasów zamierzchłych, kiedy żyło się w rodzinach wielopokoleniowych i wszyscy byli jednością. Najpierw dziadkowie pomagali młodym rodzicom w wychowywaniu dzieci, a potem ich dzieci opiekowali się nimi na starość.

Dzieci w tym rozumieniu to kapitał, zabezpieczenie na jesień życia, najlepszego rodzaju hipoteka. Osoby mające takie poglądy zauważają, że przecież nie można liczyć na państwo, na głodowe emerytury, a nawet własne oszczędności, które ze względu na ryzyko utraty wartości pieniądza pozostają pod znakiem zapytania. Historia zna takie przypadki i jest ich całkiem sporo. Dlatego to na dzieciach w naturalny sposób spoczywa obowiązek zapewnienia godnej starości rodzicom.

Druga postawa zaprzecza temu, co powyżej. Kochający rodzic nie będzie zabiegał o to, by „wiązać” swoje dzieci, by unieszczęśliwiać je całodobową opieką nad schorowaną osobą. Od tego są opiekunki i odpowiednie instytucje. Postawa ta zakłada, że dorosłe dziecko może, ale nie musi podjąć się trudu opieki nad starszym rodzicem. Jeśli na to się decyduje, to nie z przymusu z kategorii wyrównania interesów (coś za coś), ale wewnętrznej potrzeby.

Nie mi rozstrzygać, który pogląd jest właściwy. Każdy musi sam odpowiedzieć sobie na to pytanie. Mam jednak wrażenie, że zakładanie z góry, że dzieci ma się po to, by ktoś „na starość podał Ci kubek z herbatą” jest słabe…To do mnie nie przemawia.

Inne powody, dla których decydujemy się na dziecko? Na kolejnej stronie.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Sali Sali

    super ujęte
    wszystko prawda

  2. ala ala

    bardzo interesujące, plus za ten artykuł

  3. lavinka lavinka

    Jaki tam pogląd. Jesteśmy zwierzątkami zaprogramowanymi na rozmnażanie i przedłużanie gatunku. To wszystko. Zawsze jakiś procent populacji się nie rozmnaża, czy to z powodów biologicznych, czy psychicznych, u małp też. Po co dorabiać do tego ideologię? Jak ktoś chce mieć dzieci, to niech ma, a jak nie chce, to niech nie ma.

  4. Seb Seb

    Co wy gadacie? W Polsce są wysokie emerytury, Polska to rozwinięty, bogaty kraj Zachodu.