Dzieci aktywnie poznające świat w trakcie zabaw na świeżym powietrzu są szczególnie narażone na zadrapania, siniaki i uszkodzenia ciągłości skóry. Nieraz dochodzi do sytuacji, kiedy kolano krwawi, łokieć zostaje uszkodzony, wtedy potrzeba pospieszyć z szybką i zdecydowaną pomocą. Maluch może mocno przeżywać upadek, płakać, lamentować i naprawdę się martwić o to, czy skóra powróci do stanu wyjściowego.
Gdy głośno rozpacza, zazwyczaj tłumaczenia i przekonywania do niego nie trafiają…
W takich sytuacjach przydają się mali rodzicielscy pomocnicy, na przykład plasterki Salvequick, które dostępne są w sprzedaży z kolorowymi i przyjaznymi rysunkami przedstawiającymi Minionki. Jak sprawdzają się w praktyce?
Testujemy je wraz z dwuletnią ochotniczką.
Plasterki dostępne są w opakowaniu liczącym 20 sztuk, poszczególnie plastry nieznacznie różnią się rozmiarami. Wszystkie ozdobione są kolorowymi grafikami. Zamknięte są w łatwych do otwarcia listkach – nie trzeba ich rozrywać, same świetnie odchodzą, dzięki temu używanie plasterków jest bardzo wygodne. Z dotarciem do plastra jest w stanie sobie poradzić naprawdę małe dziecko. To dobrze, maluch czasami może sam pospieszyć sobie z pomocą, co sprawia, że czuje się dumny, a powód płaczu szybko przestaje mieć znaczenie…
Plastry, oprócz tego, że są bardzo delikatne podczas odrywania, świetnie trzymają skóry, a przy tym, gdy można je usunąć, nie powodują bólu.
Dlatego sprawdzają się świetnie i trudno doszukać się jakiejkolwiek słabszego punktu!
To dobry, dopracowany produkt, który spodoba się Małym i Dużym! Polecamy!





Pierwsza pomoc – o tym warto pamiętać!
Pierwsza pomoc: umiesz jej udzielać?
Chcesz pomóc młodej mamie? Tego nie rób!
ale fajne lubimy minionki ;)
wyglądają fajnie :)
U nas na pewno by się sprawdziły :)